Kiedy zasoby nie są duże, wiecie - jak w Neuroshimie, kiedy żal każdej kulki bo zostało ich już tylko kilka, albo kiedy kończy się zapas leków lub wody, kiedy po prostu trzeba po prostu optymalizować zużycie, nie można pozwolić sobie na marnotrawstwo. Kiedy masz co masz i musisz z tym żyć i żadnych widoków na więcej, zamykasz gębę nawet jak stoi przed tobą premier Tusk. Nie pytasz, jak żyć panie Tusku. Oj nie. W Neuroshimie strzelasz i ściągasz z trupa co miał na sobie, bo to dobra wymiana - jedna kulka, za całkiem nowy garnitur, dobry zegarek i buty, które błyszczą jak psu jajca.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30-dniowe wyzwanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30-dniowe wyzwanie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 29 października 2013
środa, 23 października 2013
Z magią nigdy nie było mi po drodze
Być może dlatego mój kolejny wpis w Trzydziestu Dniach z Kryształami czasu, będzie podobny do wpisu Beamhita. Nie mam tu specjalnych faworytów, bo co jak co, ale magia w Kryształach Czasu, konkretnie czary, były bardzo fajnie zrobione, a sama gra była w nie bardzo bogata. Oczywiście przemiany półboskie, ale także te wszystkie alchemiczne figury, które można było rysować - to w szczególności działało na moją wyobraźnię. Rozumiecie - nie jakieś tam fajerbale z głowy, ale dłuższe przygotowania, zebranie komponentów, a potem jeszcze rysowanie figury, stawianie tych wszystkich świeczek. Cokolwiek myślicie o KC, warto do rozdziału o magii zaglądać, bo w wielu czarach ukryte są fajne patenty, a często także pomysły na przygody.
Ale prawda jest taka, że żaden z moich graczy nie podskoczył wyżej 5 poziomu. Toteż, nie specjalnie miałem okazję wykorzystywać na sesji te ciekawsze wysokopoziomowe czary. Nie zdecydowanie magia w żadnej grze fabularnej nie jest mocną stroną. Choć w KC było nieco powyżej średniej.
Ale prawda jest taka, że żaden z moich graczy nie podskoczył wyżej 5 poziomu. Toteż, nie specjalnie miałem okazję wykorzystywać na sesji te ciekawsze wysokopoziomowe czary. Nie zdecydowanie magia w żadnej grze fabularnej nie jest mocną stroną. Choć w KC było nieco powyżej średniej.
czwartek, 17 października 2013
Sprintem przez Orchię. Znany chodziarz przyłapany na oszustwie.
Trzydziestodniowe wyzwanie jest mocno
wyczerpujące, to niemal maraton, tak więc, musiałem nieco zwolnić
i odpocząć na 8 kilometrze. Hańby nie ma, ale trzeba troszkę
dystansu nadrobić. Dlatego też dziś będzie kilka prostszych
pytań, których odpowiedzi nie wymagają ode mnie specjalnego
wysiłku, a przede wszystkim umieszczania ich w szerszym kontekście
– tak jak do tej pory.
poniedziałek, 14 października 2013
Za niska frekwencja. Referendum w sprawie odwołania Katana nieważne.
Był taki czas, że jako MG miałem przejściowe kłopoty z opisywaniem miasta. Choroba taka. Wiecie co mnie wyleczyło? Nie zgadniecie! Ale zanim dam wam rozwiązanie zagadki, opiszę trochę problem z którym się borykałem.
Otóż jakoś tak wyszło, że po pierwszym okresie prowadzenia Cyberpunka 2020, kiedy przesiadłem się na Warhammera chwyciła mnie jakaś blokada wewnętrzna. O ile w CP udawało mi się w interesujący sposób przedstawiać życie miasta, o tyle w grze fantasy szło mi jak po grudzie. Stąd też, pisałem scenariusze, których akcja toczyła się w lasach, na polach, we wioskach, na rzece. Naprawdę wszędzie, miasto zaś służyło wyłącznie do tego, aby niczym w Diablo uzupełnić tam zapasy - żenada. Nie mogłem sobie tego wybaczyć...
Otóż jakoś tak wyszło, że po pierwszym okresie prowadzenia Cyberpunka 2020, kiedy przesiadłem się na Warhammera chwyciła mnie jakaś blokada wewnętrzna. O ile w CP udawało mi się w interesujący sposób przedstawiać życie miasta, o tyle w grze fantasy szło mi jak po grudzie. Stąd też, pisałem scenariusze, których akcja toczyła się w lasach, na polach, we wioskach, na rzece. Naprawdę wszędzie, miasto zaś służyło wyłącznie do tego, aby niczym w Diablo uzupełnić tam zapasy - żenada. Nie mogłem sobie tego wybaczyć...
niedziela, 13 października 2013
Szokująca wypowiedź: Jestem odporny na mechanikę!
Mówi się, że system ma znaczenie.
System, czyli mechanika, jest integralną częścią gry, bo tak
naprawdę, gra bez mechaniki nie jest grą, a określony świat,
działający na innym systemie, w sumie stworzy inną jakość.
Lepszą bądź gorszą.
Dzieje się tak dlatego, że mechanika
rozkłada akcenty, pewne aspekty gry uwypukla, a inne spycha w cień.
Wyobrażacie sobie grę o walce, która pozbawiona jest rozbudowanej
mechaniki starć? Taki Pendragon na przykład, to gra, o co prawda
nieco mityczno-magicznym, ale jednak średniowieczu. Mamy w niej
zależności feudalne, sami staniemy się w trakcie gry posiadaczami
majątku ziemskiego, wybudujemy, zdobędziemy, bądź odziedziczymy
zamek, będziemy podbijać, najeżdżać, bronić włości. Ożenimy
się, doczekamy potomków.
sobota, 12 października 2013
Oto rasowa gra fabularna
Twórczość Tolkiena ciąży nad grami
fabularnymi fantasy od początku ich istnienia. Nie dziwi to,
zważywszy na fakt, że tak z jeszcze większą siłą, piętno swe
odcisnął na literaturze czy kinie w tym gatunku. I choć nie jest
on ojcem literatury fantasy, taki status chcąc nie chcąc posiada.
Stąd wiele światów fantasy odbija archetypy i powiela stereotypy
ras, które pojawiły się na kartach jego trylogii.
I o ile znane są
wyjątki, które jak Earthdawn próbują wejść w polemikę bądź
uzupełnić klasyczny zestaw (Człowiek, Niziołek, Elf, Krasnolud, a
po stronie ciemnej Ork, Troll czy Goblin), choć są też gry, takie
jak Talislanta, które proponują własny oryginalny zestaw ras (nie
dość, że rezygnuje z klasycznych ras nieludzkich, to na dodatek z
samego człowieka także), to w pierwszym przypadku powodować to może konieczność przestawienia się i trudną walkę, z łatwymi i
godowymi stereotypami, a w drugi przypadek jest (pomimo, tego że
sprawdza się wręcz doskonale) tylko marginesem. Są też gry, które
podają Tolkienowi rękę na zgodę, akceptując to, że od
tolkienowskiego zestawu nie ma ucieczki. Wystarczy otworzyć
Warhammera, D&D czy choćby Kryształy Czasu. Głupio bowiem
kopać się z koniem, prawda?
czwartek, 10 października 2013
To twój weekend! Co z nim zrobić?
Ponieważ mamy piątek, a to taki dzień, wg. którego nikt specjalnie
nie oddaje się medium zwanemu internet, dziś coś lżejszego. W sam raz,
aby takimi drobnostkami zająć się w weekend.
Kinematografia
Nieznośna lekkość
W
ten weekend do kin wchodzi film Grawitacja (Gravity, reż. Alfonso
Cuaron, wyst. Sanda Bullock i George Clooney). Jakoś tak mam, że staram
się nie polecać filmów w ciemno, ale tu zrobię wyjątek, bowiem wygląda
na to, że mamy do czynienia z filmem wybitnym, który chwalony jest
zarówno przez kretyków, jak i publiczność. To mnie cieszy, wybieram się w
najbliższym czasie, jak tylko film dotrze do mojego miasta.
Prawdopodbnie film pomoże, nieco podupadającemu ostatnio, gatunkowi SF,
choć żeby było jasne - Grawitacja tocząc się w całości na orbicie, nie
ma z SF nic wspólnego, bo kosmos, stacja kosmiczna, skafandry to tam w
górze od ponad 30 lat codzienność, ale cóż - tak się ten film
klasyfikuje. Ja gorąco polecam, choć w ciemno.
Kinematografia
Nieznośna lekkość
nieważkości
W
ten weekend do kin wchodzi film Grawitacja (Gravity, reż. Alfonso
Cuaron, wyst. Sanda Bullock i George Clooney). Jakoś tak mam, że staram
się nie polecać filmów w ciemno, ale tu zrobię wyjątek, bowiem wygląda
na to, że mamy do czynienia z filmem wybitnym, który chwalony jest
zarówno przez kretyków, jak i publiczność. To mnie cieszy, wybieram się w
najbliższym czasie, jak tylko film dotrze do mojego miasta.
Prawdopodbnie film pomoże, nieco podupadającemu ostatnio, gatunkowi SF,
choć żeby było jasne - Grawitacja tocząc się w całości na orbicie, nie
ma z SF nic wspólnego, bo kosmos, stacja kosmiczna, skafandry to tam w
górze od ponad 30 lat codzienność, ale cóż - tak się ten film
klasyfikuje. Ja gorąco polecam, choć w ciemno.Tylko w tej grze. Top 5 ekskluzywnych profesji.
Gry fabularne powinny być pisane z
myślą o graczu. Gracz, to klient, którego trzeba dobrze obsłużyć.
Mistrzowi gry podręcznik powinien dawać odpowiednie ku temu
narzędzia. Stąd też podręcznik jest jak sklep i z punktu widzenia
gracza, powinien być dobrze zaopatrzony, lub patrząc inaczej,
powinien zapewniać jak najszerszy garnitur dostępnych usług,
dopasowanych do jego wymagań. Jednym z elementów, które ściśle
dedykowane są graczom, w podręcznikach RPG są profesje – lub ich
inaczej nazwane odmiany, które można ogólnie nazwać archetypami.
I tu pojawia się pewien problem,
bowiem te archetypy z jednej strony powinny
wtorek, 8 października 2013
Jest decyzja. Więcej dodatków nie będzie.
Właśnie uświadomiłem sobie, że dwa pokolenia graczy, mogą nie pamiętać czasów deficytu dodatków. W zasadzie to paradoks, bo branża przeżywa od dobrych kilku lat kryzys - więc słowa i zwroty takie jak wspomniany deficyt, brak, niedobór, zapisy, komitet kolejkowy, przejściowe problemy w zaopatrzeniu, powinny być im dobrze znane. Nie są. Bo w latach dziewięćdziesiątych polska gra fabularna równała się podręcznikowi i obietnicy rychłego wydania suplementu, na który czekamy do dziś. A po roku 2001 sytuacja się odmieniła.
poniedziałek, 7 października 2013
Edycja edycji wilkiem
Kolejne edycje gry fabularnej nie są sobie równe. Teoretycznie, to co nowsze powinno być lepsze. I choć bywa, że tak jest w istocie, nigdy nie możemy być tego na 100% pewni. Gry fabularne to produkty, które, jeśli doczekają się nowej edycji, przechodzą przez pewien mniejszy (jak w przypadku gry Zew Cthulhu), lub większy upgrade (jak np. Legenda 5 Kręgów czy D&D).
Och, naprawdę wydawało mi się, że
błysnę kiedy opowiem wam o tym, że Kryształy Czasu, to nie jedna,
nie dwie, ale trzy edycje. Błysnęli wszyscy inni, więc nie będę
się powtarzał. Byłaby to też z mojej strony 33% hipokryzja,
bowiem edycję pierwszą, uberoriginalische dyskietkową poznałem
tylko przelotem i to ledwie kilka lat temu. Skupię się na tym co
poznałem najlepiej, czyli edycji MiM oraz wydaniu książkowym. Od
razu też odkryję karty, bowiem za najlepszą uznaję, jak wszyscy,
tę z Magii i Miecza, ale jednocześnie nie przekreślam podręcznika.
niedziela, 6 października 2013
Pierwszy dzień z reszty życia mojego
Poruszyłem ten temat przy okazji tematów związanych z Karnawałem Blogowym, ale wydaje mi się, że warto do tego powrócić, ponieważ inicjacja - jakakolwiek by nie była, pozostaje ważnym i pamiętnym przeżyciem. Pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, że miała ona miejsca w budynku szkolnym, co więcej, zostaliśmy nakryci przez panią dyrektor i ledwie się z tego potrafiliśmy wytłumaczyć. Oj, tak - to był mój pierwszy raz... z Kryształami Czasu.
poniedziałek, 30 września 2013
Warhammer: 30-dniowe Wyzwanie, w 30 minut.
- Jak zacząłem grać w Warhammera
To było prosty wybór. W 95 roku jeśli chciało się grać w grę fabularną w klimatach fantasy to co pozostawało? Kryształy czasu dostępny były tylko pod warunkiem, że posiadało się kilka pierwszych numerów pisma Magia i Miecz, można było zainwestować w piekielnie drogie AD&D, albo w znacznie tańszego polskiego twórczego klona – Aphalon. Był jeszcze MERP, którego nie chcieliśmy. Wybraliśmy więc Warhammera, bo był względnie tani, łatwo dostępny i mocno wspierany przez wydawcę, z gotowymi kampaniami do wzięcia. Żadnej filozofii.
- Ulubiona grywalna rasa
Nie mam faworyta – poważnie, każda rasa ma swoje zalety, każda pasuje dobrze do tego świata. Każda rasa ma swoje wartości. Poważnie. Prywatnie nie lubię grać Elfami, ale lubię ich na sesjach, które prowadzę, po wprowadzają do świata pewien element obcości, którym łatwo pogrywać fabularnie, opierać o niego wątki poboczne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







