Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 stycznia 2026

Podsumowanie roku 2025

 Ten rok minął pod znakiem huku armat i zapachu morza. Myślę, że osiągnąłem lub jestem blisko osciagnięcia wyniku 10 bitew w Black Seas. Myślę, że to nieźle, choć z pewnością chciałoby się częściej. Nie wiele jednak mogę zrobić, bo znalazłem się w niszy historycznych bitewniaków, w której znalazłem dziurę tak wąską, tak małą acz jednocześnie tak wygodną, że pozostało mi pogodzić się z losem. W całej Polsce jest nas może z k10 graczy, z czego ze czterech w okolicach śląska (wliczając mnie i kumpla).

A szkoda, bo wydaje się, że Black Seas jest grą, która potrafi dostarczyć sporo radochy, głównie ze względu na to, że oparta jest o manewr. I muszę powiedzieć szczerze, że jest w takich grach, coś kręci mnie niesamowicie. Zresztą do dziś wspominam, jedną jedyną rozgrywkę w Blood Red Skies, tegoż samego wydawcy (Warlord Games), gdzie zasiadało się za sterami Messerschitów i Spitfireów, gdzie także ujęła mnie szybko zmieniająca się sytuacja na polu gry, o wiele bardziej niż solidne okopanie się w oczekiwaniu na dobrą okazję do szturmu. W obu wspomnianych tytułach ogień prowadzi się kierunkowo, a pola ostrzału determinowane są ustawieniem okrętu lub samolotu, a te wehikuły ciągle są w ruchu. Ma to wielki wpływ na dynamikę rozgrywki.

Nadto, w tego typu grach figurki, nie są tylko znacznikami hit pointów, czy wskazówkami iloma kośćmi rzucić, to samodzielne elementami gry.

W tym roku także, dowiedziałem się Gildii, czyli o miejscu dla bitewniakowców, które powstało w Chorzowie. W wynajętym lokalu, z niewielką ale dobrze wyposażoną kuchnią, i toaletą, w dwóch pomieszczeniach stale rozłożone są co najmniej 4 stoły. Półki uginają się od terenów do wielu gier bitwenych – od fantasy, przez postapo, do Cyperpunka czy głębszego SF. Można wpaść i za niewielką opłatą z tego wszystkiego skorzystać. Do tego solidny wybór mat do grania. Trzeba tylko zadbać o rezerwację stolika, przywiezienie swoich figsów – reszta zrobi się sama. Wiążę z tym miejscem wielkie nadzieje. To prawdziwe odkrycie tego roku.

Jeśli chodzi o RPG, to na początku roku odbiłem się od Potwora Tygodnia i nie zanosi się na to, że do RPG prędko wrócę. Męczy mnie też słuchanie podcastów w tej tematyce. Choć bardzo cenię Dobre Rzutu, to w tym roku wyjątkowo działał mi na nerwy – może to przez fakt, że uczepili się terminologii Kultur Grania.

Nie potrafiłem także słuchać nagrań z sesji gier fabularnych. Myślę, że przesłuchanie kilka lat temu Zadyszki u Termosa ustawiło poprzeczkę tak wysoko, że wszystko co usłyszałem później wydało mi się płaskie, mało zabawne – nie wiem czy jeszcze wróci mi na to faza.

Z RPG to może jeszcze miałbym ochotę spróbować Starforged, Dungeon World albo jakiegoś OSR’s. Może czegoś z fali lekkich Indiasów, która pojawiła się w pierwszej dekadzie XXI w. Albo jeszcze raz się wziąć za barki z Potworem Tygodnia, tylko trzymać się mocniej konwencji tej gry.

Planszówkowo ten rok stał zdecydowanie pod znakiem Bitwy o Hoth – która to gra (będąca klonem Memoir’44) bardzo przypadła do gustu małżonce. Zrobiliśmy półtora kółka w kampaniach i jeśli doliczymy do tego kilka bitew zapoznawczych, to okaże się, że wykręciliśmy około 15 bitew.

W tym roku udało się też wpaść na planszówki w Spodku – miło było zobaczyć fana One Page Rules, który nie dość, że promuje tę grę, to jeszcze samodzielnie wykonuje nie tylko makiety domowymi sposobami, ale także mogłem u niego zobaczyć wykonane z różnych przedmiotów pojazdy. Futurystyczne czołgi czy transportery wykonane z myszek komputerowych tchnęły we mnie ducha optymizmu – Scrap bulding to jest niesamowita nisza w bitewniakowej niszy. Ale to temat na inną historię.








sobota, 21 grudnia 2024

Podsumowanie roku 2024 w RPG

Rok 2024 był dla mnie bardzo udany pod kątem grania. Po dwóch latach prowadzenia, wreszcie przyszedł czas na zmianę roli. A po 19 latach stawiania oporu grom spod znaku (A)D&D, pozwoliłem sobie zaryzykować spotkanie systemem. Żeby nie stracić równowagi, serwowałem sobie Warhammera na drugą nóżkę. 

Spotkanie z D&D uświadomiło mi, jak bardzo doświadczenie kontaktu z PBtA wpłynęło na moje postrzeganie smaku RPG. Klasyk (nawet w 5 edycji) wydaje mi się daniem przyprawionym iście azjatycko - i pomimo tego, że gracze przyjęli mnie z pewną wyrozumiałością, starając się serwować D&D not spicy, to uczucie dyskomfortu podczas gry, nie ustępowało. To nie tak, że D&D uważam za niesmaczne czy niestrawne, po prostu to nie są moje smaki, nie takie poziomy ostrości, nie te faktury, nie takie konsystencje jakie lubię.

A trzeba wam wiedzieć, że miałem przyjemność spotkać bardzo dobrych graczy. Dynamika relacji ich postaci, wyrazistość, poziom odgrywania pozostaną w mojej pamięci na bardzo długo. Tak jak te kilkanaście scen, które przeżyliśmy wspólnie. Zaś mistrz gry - jeden z najlepszych u jakich grałem - o świetnie brzmiącym głosie, wysokich umiejętnościach prowadzenia opisu, kontrolowania przebiegu sesji, potrafiący wprowadzać i odgrywać różnorodne postaci niezależne stawał na wysokości zadania. 

Trudno jednak było mi się odnaleźć w zakamarach mechaniki i jej filozofii. Na pytanie: "Czemu nie odpaliłeś Frenzy?", odpowiadałem: "Bo mnie, aż tak bardzo nie zdenerwował". Każda potyczka, która lądowała na planszy aplikacji, rozwalała mi wczówkę, mimo tego, że ekipa świetnie się bawiła przy tym bawiła, perfekcyjnie zarządzając zasięgami broni, czarów i buffów, odległością od przeciwnika. Świetnie znali system w który grali. A ja wiem, że dobrze zrobiłem, że nie zmarnowałem na to czasu. 

 Z drugiej strony, jak ryba w wodzie czułem się w Warhammerze. Miałem wielką chęć zagrać tak blisko zasad, jak to tylko możliwe. Na starość chciałem przekonać się, czy pierdycja jest, czy nie jest grywalna. Okazuje się, że te kilka sesji, raczej potwierdziło moje przypuszczenia, że rdzeń mechaniki sprawia się bardzo dobrze, jest łatwy do przyswojenia, nie ma derywatów zasad od zasad - z pominięciem może kilku minigierek typu: testy zarabiania pieniędzy. I współgracza miałem dobrze znanego, fajnie ogranego, i mistrz gry - choć to była jego pierwsza przygoda z prowadzeniem w życiu, dawał radę prowadzić fajne scenariusze, a te dwie sceny na szynach po prostu musiały się pojawić. I świetnie sobie poradził z dwoma trudnymi graczami. 

Z podsumowania roku wychodzi mi, że niczego nie poprowadziłem. Przymiarka pod Ironsworn: Starforged nie zmaterializowała się, ale liczę na to, że zmieni się to w przyszłym roku. Granie bez mistrza gry, to jest ten obszar gier fabularnych, który z wielką chęcią chciałbym spenetrować. 

Rok 2024 pozostanie dla mnie rokiem, w którym wreszcie zagrałem w D&D.

piątek, 5 stycznia 2024

Podsumowanie roku 2023

Poprowadziłem kilka sesji w Dungeon World, dzięki któremu zapewniłem sobie miękkie wejście w mechanikę Powered by the Apocalypse. Oczywiście zapałałem do niej bezgranicznym uwielbieniem, jako remedium na to wszystko, co w grach fabularnych mnie uwierało. 

Okładka gry Dungeon World

Zaliczyłem przepiękne zwieńczenie kampanii, które zakończyło się wybitnie udaną, choć improwizowaną śmiercią jednej z postaci graczy. Przyznam szczerze, że wątpiłem kiedykolwiek, że jako MG doświadczę takich emocji.

Spędziłem kilkanaście godzin na łączach ze starym erpegowym kumplem, które poświęciliśmy na wymianę uwag odnośnie prowadzenia, grania, systemu, planów na przyszłość, tego czy gramy dalej i w co?

Przełamałem się i nagrałem sporo naszych sesji, przekonując się, że popisowo nie umiem w udźwiękowienie. Dzięki czemu polowa materiałów poleciała do kosza, a druga połowa jest, jak na dzisiejsze standardy słabo udźwiękowiona. W miarę okej nagrały się może ze dwie sesje.

Pod koniec roku przesiedliśmy się na Warhammera 1 edycję i tym razem w roli gracza bawię się przednio. 

Przez większą część roku wyczekiwałem bardzo długiego wywiadu z Arturem Szyndlerem - muszę powiedzieć, że się nie zawiodłem. Wywiad ukazał się w grudniu, na jednym z portali poświęconych grom bez prądu. Lektura warta uwagi. 


 

czwartek, 15 grudnia 2022

Podsumowanie roku 2022 w RPG

W tym roku udało mi się poprowadzić 16 sesji. Prowadziłem jednej drużynie, w jednym świecie na dwóch systemach. Zaczęliśmy grać na Sword & Wizadry White Box, aby w okolicach wakacji przesiąść się na Dungeon World czyli PBTA. Gracze przekonwertowali sobie postaci na zasadzie 1 do 1 jeśli chodzi o współczynniki. 

Notka podsumowująca rok 2022:

Liczba poprowadzonych sesji: 16

Systemy:

  • Sword & Wizardry White Box PL
  • Dungeon World

Stosunek sesji live do online: 0/16

Liczba graczy (stali / dochodzący): 2 / 1

Kampania: 1

Sezony: 2

Długość sesji: od 1,5 do 3 godzin.