Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry Bitewne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry Bitewne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lipca 2026

To the Strongest! Pyrrusowe zwycięstwo: Kartagina vs Rzym (Polybian Era) - raport z bitwy

Uprzedzając fakty, należy wspomnieć, że wynik bitwy, choć pomyślny dla Kartaginy, przez historyków określany byłby raczej mianem pyrrusowego zwycięstwa.

Rzymianie dysponując wojskiem mniej liczebnym, skutecznie wykorzystali właściwości pola bitwy, pozostając przy tym w ciągłej ofensywie.

Wojska Kartaginy nadciągnęły z północy i usadowiły się w centrum, wschodnie skrzydło obsadzili oddziałami greckiej falangi, zachodnie barbarzyńcami.

Na południu rozstawiły trzy kontyngenty rzymskie, w każdym manipuł piechoty z velitami, wzmocniona oddziałami sojuszniczymi.  Na wschodzie ciężka jazda, w centrum iberyjscy oszczepnicy, na zachodzie kreteńscy łucznicy i lekka jazda.

W oddali po lewej barbarzyńcy, w centrum Kartagińczycy, z prawej Grecy. 
U dołu: manipuł czerwony w centrum, manipuł biały uderzy na Greków

Rzymianie dostrzegli swoją szansę i wykorzystując ukształtowanie terenu, z powodzeniem, forsownym marszem zdobyli dla siebie dogodne pozycje. Kartagina zaś, mimo przewagi liczebnej, zmagała się z brakiem karności swoich jednostek. Niespieszno było do starcia.  

Rzymianie ciężar walk i najlepsze jednostki skupiły w centrum, uderzyły też z impetem na wschodzie, zachodnie skrzydło pozostawiając w wyraźnym osłabieniu. Barbarzyńscy sojusznicy Kartagińczyków, nie byli wstanie przez dłuższy czas wykorzystać przewagi na tym skrzydle, szachowani dobrze ustawioną lekką jazdą numidyjską.

Widok z pozycji Rzymian. Widać dysproporcje liczebności sił

Kartagina poniosła w centrum gigantyczne straty, nie mniej wprowadzenie w ostatnim rzucie słoni i jazdy zatrzymało impet rzymskiego natarcia, solidnie trzebiąc jeden z manipułów. Należy docenić oddział iberyjczyków, którzy właśnie w centrum dokonali przełamania wychodząc na tyły Kartaginy.  Na wschodnim skrzydle grekom też nie było łatwo i ich zwarte falangi poczęły pękać.

Starcie Rzymian z Grekami, z widokiem przez centrum - stąd słonie.

Rzym był bardzo bliski zwycięstwa, jednakże zachodnie, lekkie skrzydło okazało się trudniejsze w dowodzeniu niż mogło się wydawać. Numidia zawiodła, co otworzyło drogę lekkiej jeździe barbarzyńców na obozy wojsk rzymskich. To przesądziło o wyniku. Rzymianie widząc co się dzieje na tyłach zarządzili odwrót. Przemęczone walką manipuły wycofały się z bitwy, a przetrzebieni Kartagińczycy, zadowolili się takim obrotem spraw.

Bilans starcia nie jest jednoznaczny. Rzymianie stracili ledwie kilka lekkich jednostek oraz swoje obozy – pozostawione bez jakiejkolwiek obrony. Kartagina poniosła ogromne straty w ludziach, tym większe, że gros rozbitych jednostek stanowiły siły tejże właśnie. a sojusznicy osłaniający jej skrzydła złożyli o wiele mniejszą daninę krwi.    

Krajobraz po bitwie. Kartagina straciła całą piechotę w centrum. Iberyjczycy (Rzym) na tyłach.
Dwa z trzech manipułów rzymskich w stanie bliskiego złamania. 

Powrót do gry  "To The Strongest!" udany. Emocji po sam sufit.   

wtorek, 5 listopada 2024

Hobby Update - Listopad 2024 - Blog Status Update

Spędziłem ostatnie dwa-trzy lata oddając się przyjemności prowadzenia Dungeon Worlds. Po zakończeniu trzeciego sezonu kampanii postanowiłem przypomnieć sobie jak to jest być graczem - zagrałem w kilku epizodach w pierdycję oraz D&D 5ed. Podsumować ten okres mogę jednym zdaniem: wejście w PbtA zmieniło moje postrzeganie RPG tak bardzo, że w klasyka gra mi się już bardzo niewygodnie. Z utęsknieniem czekam na początek przyszłego roku, kiedy to pojawi się okienko dla IronSworn. Nie mniej jednak, dłuższa przerwa w uprawianiu RPG trwa już od kilku miesięcy - cieszy, perspektywa jej końca. 

Zbiera mnie też na wspominki o starych dobrych czasach - kiedy to w moim lokalnym środowisku eksplodowała z dużą energią masa krytyczna, owocując kilkoma zinami, serią larpów, klikami, sitwami i stowarzyszeniami. Coś z tym wypadałoby zrobić.... tym bardziej, że dziś istnieje kanał To wszystko wina elfów - gdzie kręcą się pogrobowcy tyskiego klubu HQ, serwisu Moorhold.net - pytanie czy warto - dum dum... 

W  tym roku ciężar grania poszedł w stronę gier bitewnych. Prócz Neuroshimy Tactics niewiele miałem z nimi styczności, choć zawsze chciałem spróbować. Okazało się, że w pracy wpadłem na osobę, która też miała za sobą kilka lat pracy w Wydawnictwie Portal i od słowa do słowa, od pomysłu do pomysłu wylądowaliśmy przy wspólnym stole grając w Black Seas - przezabawną, szybką grę bitewną z Warlorda opowiadającą o morksich potyczkach imperialnych potęg czasów około napoleońskich.

Całkiem niedawno odkryliśmy fenomenalnego historycznego bitewniaka To The Strongest! Ujął nas tym, ze jest bezkostkowy, bezpomiarowy, w sumie to może być i bezfigurkowa, szybki, akuratny historycznie i dający sporo emocji podczas gry. Zmagania Kartaginy z Rzymianami, to coś nad czym spędzam teraz giercowniczo najwięcej czasu. 

Swoją drogą penetruję też tematykę bezkostkowych gier bitewnych pod kątem grania z dzieciakiem. Myślę, że jest już we właściwym wieku, żeby pokazać mu w czym rzecz. Przy tej okazji właśnie napatoczyłem się na One-Hour Skirimish Rules i o tym w szczególności chciałbym może napisać tutaj na blogu - kompiluję uproszczony plik z zasadami, są bardzo lekkie, szybkie i wydaje mi się, że mogłyby być dosyć użyteczne w RPG. Gra prezentuje anarchistyczne podejście do wargamingu, co tylko wzmaga we mnie chęć, aby o tym więcej  napisać. 

Z dodatkowych zajęć - rekonstruuję sobie Space Hulka - mam nawet wstępną wersję. Udało mi się uzyskać pokaźne stado Genokradów (dzięki Łukasz, dzięki Adrian), Space Marinsów (dzięki Mateusz) oraz całą masę innych figurek (raz jeszcze dzięki Łukasz - Orki, Dark Angelsi, bandy do Necromundy, i co tam jeszcze było, będą ogrywane na lewo i prawo). 

Przy okazji odnalazłem sporo radości w samoróbkach - kiedyś, w pierwszej połowie lat 2000, dzięki uzdolnieniom kolegi Andrzeja mogłem zakosztować pierwszych zachodnich planszówek - ach te czasy, kiedy bardziej opłacało się wydrukować elementy Pueto Rico, podkleić je na grubym kartonie, własnoręcznie naprodukować woodencubsów, niż kupić niemiecką wersję. Wracając, zdobyłem trochę doświadczenia w przygotowywaniu elementów gier print-and-play, i mógłbym się nimi podzielić. 

Mam nadzieję, że kontakt z moim ulubionym ostatnio kanałem wargamingowym - The Joy of Wargaming pozwoli mi utrzymać ten zapał.