środa, 12 maja 2010

Blogosfera nam się zawiesiła

O ile dobrze się orientuję to mamy niezłą zawieszkę. Pałki i buławy nie zostały przekazane. Bloga Darkena wykasztanił się na złoto, zaś Tomakon milczy. Bez presji z mojej strony oczywiście. Najpewniej ważna są ku temu powody - a to gdzieś słicze ukradną, a to się koordynatorem zostaje, a to remont, przeprowadzka czy tam matura. Może głupio zrobiłem z tą Puszką Pandory - może nie warto dwóch srok za ogon chwytać i na drobne się rozmieniać? Nie mniej byłoby fajnie, gdyby te pałki ktoś komuś przekazał. 10 edycji Karnawału, rocznica za pasem, a mu tu w błocie niczym Wehrmacht na Wschodnim Froncie?

sobota, 8 maja 2010

Karnawał Blogowy #10: Nie pogadamy sobie

W domu Kowalskich pojawia się RPG - hobby nie pasujące do przeciętnie rozumianego pojęcia hobby. Kowalscy stają się podejrzliwi. Jasiek Kowalski przychodzi do mnie z prośbą o pomoc. Mam przekonać Kowalskich, że RPG jest spoko. Jaśkowi się to do tej pory nie udało. Oto moja odpowiedź, na temat, który zarzucił Tomakon.

Warianty wydarzeń dla misji przekonaj moich starych:
Jasiek, lat 14
Przykro mi Jaśku, jeśli nie udało ci się przekonać rodziców, że RPG jest spoko i zabraniają ci grać, to znaczy, że mają rację i nikt ich nie przekona. Proponuję, abyś uszanował ich zdanie i wolę.

Jasiek, lat 16
Przykro mi Jaśku, jeśli nie udało ci się przekonać rodziców, że RPG jest spoko i zabraniają ci grać, to znaczy, że mają rację i nikt ich nie przekona. Proponuję, abyś uszanował ich zdanie i wolę.

Jasiek, lat 18
Jasne, jesteś pełnoletni, możesz palić fajki i łazić po knajpach, ale jeśli twoi starzy twierdzą, że masz się uczyć do matury zamiast grać, to wydaje mi się, że ich zadanie należy wziąć poważnie pod uwagę. Jeszcze się zdążysz nagrać - na studiach.

Jasiek, lat 21
Jeśli prosisz mnie, żebym przekonał twoich rodziców, że RPG jest spoko - to ten, tego... eee... to narazie ziomek... jasne, jasne... na pewno jeszcze będzie mieć okazję zagrać... na pewno...

środa, 5 maja 2010

Małżeństwo w RPG

W dzisiejszym wpisie chciałbym wrócić do źródła z którego wziął się ten blog, a więc do przypominania i powtórnego odkrywania patentów, o który albo zostały zapomniane, albo z jakichś powodów są przez graczy marginalizowane. Wracam także, do kontynuowania wątków poświęconych prześwietnej grze jaką jest Pendragon.

Małżeństwo
W Pendragonie związek małżeński i miłość pozostają od siebie oddzielone. Decyzja o ożenku jest dla rycerza sprawą prestiżu. Z jednej strony, ślub przynosi mu chwałę, z drugiej pozwala wejść w posiadanie ziemskich dóbr, które po pierwsze zwiększą jego znaczenie i bogactwo, a po drugie wygenerują w końcu dalszy przyrost chwały. Małżeństwo jest więc interesem, szczególnie atrakcyjnym dla tych kawalerów, którzy mieli nieszczęście urodzić się albo w mniej zamożnej rodzinie, albo jako któreś tam z kolei dziecko. Zatem dosyć często małżeństwo będzie dla błędnego rycerza szansą na awans społeczny i tytuł baroneta oraz pierwszym krokiem ku przyszłej potędze.

Żona jest też świetnym sojusznikiem. Prawdopodobnie posiadać będzie przymioty, których sami nie zdążyliśmy posiąść – wszak miast na intrygi poświęcaliśmy czas, aby szkolić się w walce. Żona bywa świetnym zarządcą, dalece bardziej skutecznym niż my. Przekłada się to bezpośrednio na bogactwo, a zatem dalszy przyrost chwały, a więc możliwości. Z żoną płodzimy też dzieci, które w przyszłości obejmą po nas schedę. Mądrze wydawszy nasze córki za mąż, pozyskamy dalszych sojuszników i przyjaciół. Nasi synowie być może wesprą nas orężem, kiedy znajdziemy się w potrzebie.

Oczywiście może być mniej różowo. Ładna żona z pewnością wpadnie w oko innemu rycerzowi. Ich romans może zaowocować bękartami, których w niewiedzy wychowamy jak rodzone dzieci. Może być też tak, że biegła w intrygach małżonka zechce nas otruć – jeśli będzie to dla niej opłacalne.

Oczywiście Pendragon jest grą specyficzną, poświęconą określonemu okresowi historycznemu, na który patrzymy przez pryzmat jednej tylko warstwy społecznej. Nie mniej wszędzie tam gdzie będziemy mieć do czynienia z systemem feudalnym, klasą (bądź profesją – jak zwał tak zwał) rycerską możemy spokojnie rozpatrywać to co proponuje nam omawiana gra. Myślę, że warto sobie kwestie małżeństwa i możliwości fabularnych jakie ono daje indywidualnie rozpatrzyć. Wszak większość gier fantasy w mniejszym bądź większym stopniu bazuje na realiach zbliżonych do średniowiecza.

Grafika pochodzi stąd: http://www.law.harvard.edu/news/spotlight/faculty-research/donahue-to-publish-study-of-medieval-marriage.html

środa, 31 marca 2010

Cold City

Chciałbym zaprosić czytelników mojego bloga do zapoznania się z Cold City.


W ostatnim numerze Gwiezdnego Pirata znajdziecie jeszcze więcej materiałów, które dają wyobrażenie o tym, czym jest Cold City - scenariusz z fajnymi handoutami oraz artykuł o tym jak uatrakcyjnić rozgrywkę. Materiały te można pobrać ze strony Gwiezdnego Pirata

wtorek, 23 marca 2010

Rzut krytyczny na blogboksie.

Postanowiłem podłączyć się pod agregator na blogbox.com.pl - w miejscu, gdzie blogi o grach fabularnych praktycznie nie występują. Jest tam Borejkowy P.O.G.R.O.M a także Smartfoxowa Lisia Nora, oraz Darkenowa Droga do Rewolucji. Sytuacja jest oczywiście bezsensowna, w ostatnim czasie nie przebił się tam świetny blog Khakiego - może warto spróbować raz jeszcze.

Pozostaje mi zachęcić do klikania: http://www.blogbox.com.pl/show/suggested/3064

84c952f81b2ada28af8403a45f292b31

poniedziałek, 22 marca 2010

Puszka Pandory #1 - podsumowanie

Najwyższy czas zamknąć pierwszą edycję Puszki Pandory. Dziekuję serdecznie wszystkim, którzy wzięli udział w tym spin-offie Karnawału Blogowego. Niniejszym przekazuję puszkę Darkenowi, który niebawem powiadomi was o nowym temacie. Materiały o karczmach, szynkach, zajazdach i spelunach przygotowali dla was:

Tomakon oddając w wasze ręce cztery knajpy do Neuroshimy
http://tomakon.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html

Maestro przedstawiając wizję najpodlejszej knajpy jaką można odiwedzić
http://polter.pl/Maestro,blog.html?8287

Maestro piszący o knajpie w SF poświęcił sporo uwagi ciekawemu menu:
http://polter.pl/Maestro,blog.html?8291

Meastro raz jeszcze przygotowując przyjemny generator knajp:
http://polter.pl/Maestro,blog.html?8295

Darken dostarczył materiałów do Shadow of the Yesterday
http://rpg.quickpress.pl/2010/02/poradnik-rpg/karczma-w-the-shadow-of-yesterday/

Krzemień obficie o karczmie Pod Wyszczerbionym Toporem, która pasuje do dowolnego fantasy, wraz z opisem bohaterów niezależnych:
http://mojerpg.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html

Gan odwalił dobrą robotę, która ucieszy fanów gry Monastyr :
http://bala-gan.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-monastyrowa-speluna.html

Yubi opisał Yum Yum - bar na stacji kosmicznej - oczywiście klimaty SF:
http://rpgowcy.pl/2010/03/15/yumyum-bar-z-ramenem-braci-to/

Borejko przypomniał o grze Dzikie Pola poświęcając swój tekst karczmie krakowskiej U Pieczory:
http://gryfabularne.blogspot.com/2010/03/puszka-pandory-u-pieczory-karczma.html

Wędrowycz spisał krótki scenariusz do Wolsunga z Barem "Obżartuch" i jego mroczną tajemnicą:
http://wedrowycz.polter.pl/,blog.html?8425

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział. Mam nadzieję, że pomysł z Puszką Pandory się przyjmie, a materiału opublikowane w ramach niej przydadzą się mistrzom gry.

wtorek, 16 marca 2010

R-kon - obserwacje z dystansu

Rzeszowski R-kon był pierwszym od wielu lat konwentem, który odwiedziłem. Jeśli mnie pamięć nie myli, to Conquest w 2004 roku był ostatnią tego typu imprezą, na której byłem. Pewne sprawy miały się wówczas inaczej. Długa przerwa, uważam, pozwala mi dostrzec te zasadnicze różnice.

Najważniejsza z dostrzeganych przeze mnie różnic ma związek z kulturą konwentową. Właśnie w okolicach roku 2004 pojawiły się wyraźne symptomy przyszłych zmian. To wówczas ktoś mądry, ktoś z forum Poltera odważył się powiedzieć: mam dosyć widoku pijanych nastolatków na zlotach fanów fantastyki, mam dosyć walających się po salach butelek i puszek po napojach wyskokowych, czas skończyć z toaletami lepiącymi się od nadmiaru wymiocin. Ten ktoś, wsadził kij w mrowisko. Rozpętała się bitwa, w której niemal na noże zwalczali się zwolennicy i przeciwnicy obecności alkoholu na konwentach. Dziś wiem, że udało się wyrugować konwentowe chlanie. Ku mojej uciesze. Mam nadzieję, że R-kon nie jest odosobnionym przypadkiem.

Na R-konie nie widziałem bitewniaków. Oprócz prototypu Neuroshimy Tactics, którego wczesne zasady i założenie prezentowałem wszystkim zainteresowanym oraz pokazu rodzimej gry Ogniem i Mieczem, nie zauważyłem innych bitewniakowych akcentów. Czy to normalna sytuacja, czy tylko wyjątek, o tym przekonam się wkrótce odwiedzając zbliżające się konwenty.

Dzięki pamiętnym gliwickim Dracoolom obowiązkowe stały się games roomy wypełnione po brzegi grami planszowymi. Być może to na barki planszówek zwalić należy nieobecność gier bitewnych (przy założeniu, że sytuacja zaobserwowana na R-konie, nie należy do wyjątków)? Wszak potrzebują tej samej przestrzeni i muszą ze sobą konkurować o miejsce na sali gimnastycznej, a nadto planszówki nie są tak hermetyczne i czasochłonne.

Mam też wrażenie, że nieco zwiększył się odsetek uczestniczek. Na R-konie dziewczyn było sporo. I znów mam nadzieję, że nie była to tylko rzeszowska fluktuacja, a stała lub rosnąca tendencja.