czwartek, 1 stycznia 2026

Jeszcze więcej słów o raporcie PARP - tekst polemiczny

Seji na blogu Błękitny Świt omówił pierwszą poważniejsza analizę rynkową gier fabularnych w Polsce. Raport PARP w dużej mierze poświęcony jest branży gamedev, lecz znajdują się w nim także dane obejmujące gry bez prądu, a pośród nich, pewne śladowe ilości informacji na temat RPG. To czego się możemy z raportu dowiedzieć to ocena wartości sprzedanych na polskim rynku gier fabularnych za rok 2024. Miała ona wynosić 2,78 mln złotych i być mniejsze od sprzedaży za rok 2023 o nieco ponad 3%. 



Sam raport nie wydaje się być pełny. Z informacji o metodologii, na podstawie której uzyskano dane, wynika, że nie są one zbierane bezpośrednio, lecz ze drugiej ręki, ze źródeł ogólnodostępnych dostępnych takich jak oficjalne strony, platforma BGG.COM, platformy crowdfundingowe.  

Ważna dygresja. Raport sam w sobie nie jest do końca jasny - trudno określić jego zakres. Z jednej strony bardzo wyraźnie wskazuje, że punktem skupienia jest kreatywny aspekt branż, a więc wytwórstwo gier (w domyśle komputerowych), podkreśla światowe sukcesy tytułów takich jak Wiedźmin, Gas Station Simulator, Frost Punk, Green Hell i wielu wielu innych, z drugiej pisze też o GOG, co by wskazywało, że chodzi także o to aby pokazać, iż nasi rodacy mogą pochwalić się i zmysłem biznesowym w budowaniu platformy dystrybucji. Czyżby raport ten miał być odpowiednikiem logo Teraz Polska dla GameDev. (Ciekwostka, że o polskiej platformie G2A - raport milczy). 

I teraz wziąwszy pod uwagę powyższe, można się zastanawiać, o czym jest sekcja związana z grami bez prądu? Czy chodzi tutaj o działania kreatywne? Czy kwoty podane mają związek z kwotami sprzedaży wytworu polskiej myśli planszowgo game designu? Polskiej inżynierii akcesoriów około tabletopowych? Czy raczej lokalizacji zachodnich produktów? Czy raczej ma wskazać na obroty polskich sklepów i dystrybutorów (albo choćby firm mających u nas swoje przedstawicielstwa)? Nie wiem, wygląda to na totalny misz-masz. Z jednej strony mamy w ramach mikrego omówienia strategicznych karcianek wspomnienie w zestawieniu karcianki Pokemon TCG, która nawet nie jest lokalizowana na potrzeby użytkowników języka Mickiewicza. Z drugiej Virusa czy Wsiąść do Pociągu: Europa - które mimo, że nie polskie to zlokalizowane i dystrybuowane przez biznesy o rodzimym pochodzeniu. W sekcji tabletop raport moim zdaniem gubi swój pierwotny cel, jest raczej recenzją targowiska - żeby się tu nieco wyzłośliwić. 


Dlatego jeśli zejdziemy do naszej niszy w niszy, możemy poczuć się totalnie skołowani. Nie wiemy, kogo wzięto pod uwagę, nie wiemy czy wartość sprzedaży wzięto pod uwagę zakupy polskich erpegowców poczynionych za granicą, czy za pośrednictwem takich dystrybutorów jak Erpegowe Piekiełko. Nie mnie jednak, skądś wzięli te niespełna 3 mln. Jaki jest margines błędu, jaka jest wiarygodność, jakie jest przeszacowanie lub niedoszacowanie, raport nawet nie próbuje odpowiedzieć. Czy chodzi o te ufundowane Zewy Cthulhu i Pendragony? Czy o te Mothershipy i Warlocki? A może o Fajrbole? Czy mamy tak D&D i Warhammery? 


Zważywszy na to wszystko, na moje oko dokument ten nosi jedynie znamiona raportu, bardziej przypomina prospekt reklamowy polskiego GameDev, listę nominacji do godła Teraz Polska. Sekcję tabletop można potraktować jako ciekawostkę - jest to w moim przekonaniu groch z kapustą i parę tabelek, których obecność wymusza dumne miano raportu. Ten dokument ileś kosztował, ktoś wziął za niego pieniądze - ale do raportu, to mu jeszcze dużo brakuje. Tak, ze nie zaprzątałbym sobie głowy specjalnie jego wiarygodnością. 

Zresztą wystarczy zapoznać się z dwiema przedmowami autorstwa Krzysztofa Guldy i Anny Szymańskie. To łącznie 3 strony tekstu, a znajdziecie tam, aż 9 razy angielską frazę "not only ... but", która jest bezbłędnym wskaźnikiem na to, kto, lub raczej co maczało place w tych tekstach. Ja wam nie powiem, wyjęczę tylko "Ai wai, co za czasy". 

Tak, że możemy żyć dalej, nic się dla nas nie zmienia. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz