<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663</id><updated>2011-12-28T02:10:56.063-08:00</updated><category term='felieton'/><category term='sandbox'/><category term='cold city'/><category term='pendragon'/><category term='dd3'/><category term='news'/><category term='Monastyr'/><category term='puszka'/><category term='Zew Cthulhu'/><category term='erpegowiec'/><category term='refree'/><category term='InSpectres'/><category term='ADD'/><category term='Cthulhu'/><category term='Cyberpunk 2020'/><category term='puszka pandory'/><category term='KC'/><category term='first timer'/><category term='polemika'/><category term='neuroshima'/><category term='videocast'/><category term='fandom'/><category term='actual play'/><category term='mechanika'/><category term='omnisystem'/><category term='grecja'/><category term='walka'/><category term='bitewniaki'/><category term='branża'/><category term='Reklama'/><category term='retro'/><category term='InSpace'/><category term='raporty z sesji'/><category term='Towarzystwo 1920'/><category term='microlite20'/><category term='porównanie'/><category term='de Profundis'/><category term='WFB'/><category term='swords and wizardry'/><category term='blogosfera'/><category term='indie'/><category term='pulp'/><category term='swords and wirardr'/><category term='żetony'/><category term='konwenty'/><category term='sf'/><category term='warhammer'/><category term='religia'/><category term='karnawał'/><category term='Gwiezdny Pirat'/><category term='materiał sesyjny'/><category term='Czechy'/><category term='talislanta'/><category term='darmowe pdf'/><category term='archeologia'/><category term='Essen 2010'/><category term='Hellas'/><category term='prywatne'/><title type='text'>Rzut Krytyczny</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>81</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-306919592433330939</id><published>2011-12-25T15:41:00.000-08:00</published><updated>2011-12-25T15:41:58.333-08:00</updated><title type='text'>Podsumowanie dwóch lat</title><content type='html'>&amp;nbsp;Postanowiłem podsumować nieco ostatnie dwa lata Rzutu Krytycznego. Statystyki Google Analytics zamontowałem sobie na początku stycznia 2010 roku, więc jedynie za ten okres jestem wstanie śledzić statystyki dotyczące mojego bloga. Oto 5 najczęściej odwiedzanych artykułów, w kolejności:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/09/de-profundis-pierwszy-kontakt.html"&gt;De Profundis - Pierwszy Kontakt &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Ciekawa sprawa z tym tekstem - zaliczył najwięcej odwiedzin ze wszystkich moim tekstów, prawdopodobnie za sprawą słów &lt;b&gt;stary papier&lt;/b&gt; oraz &lt;b&gt;de profundis&lt;/b&gt;. O ile normalnie tekst zalicza solidnego pika zaraz po publikacji, a potem zalicza sporadyczne pojedyncze wejście, ten codziennie nabija mi po kilkadziesiąt odwiedzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html"&gt;&lt;b&gt;Puszka Pandory - Speluna&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tu podobnie lecz o połowę słabiej. Puszka Pandory zapewnia wejścia głównie w miesiącach, w których jak przypuszczam w przerabia się mitologię w szkołach. Kilka zabłąkanych osób wchodzi więc do mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/07/to-nie-jest-hobby-dla-starych-ludzi.html"&gt;&lt;b&gt;To nie jest hobby dla starych ludzi &lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wpis zasłużył sobie na wysoką pozycję mocnym tytułem i tematem. To do dziś rekordzista pod względem wejść jednego dnia. W tym przypadku polecam odwiedzić jeśli ktoś jeszcze nie czytał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/branza-rpg-w-niemczech-rzut-okiem.html"&gt;Branża RPG w Niemczech - rzut okiem&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Tekst napisany zaraz po powrocie z targów Spiel 2010 w Essen, w którym opisuję jak to wszystko wygląda z perspektywy polskiego gracza i fana gier fabularnych. W tym roku Spiel było nieco kryzysowe, więc warto sobie przypomnieć jak targi wyglądały w pełnej krasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/07/problem-zycia-i-smierci-rpg-i.html%20"&gt;Problem życia i śmierci - RPG i bitewniaki&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Przyjemny i krótki tekst z mini cyklu. Poruszam w nim temat różnić w podejściu do żywotności postaci w grach fabularnych oraz grach bitewnych. Też to przeczytania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-306919592433330939?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/306919592433330939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-dwoch-lat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/306919592433330939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/306919592433330939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-dwoch-lat.html' title='Podsumowanie dwóch lat'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2523414471192886017</id><published>2011-12-22T05:15:00.001-08:00</published><updated>2011-12-22T05:15:59.138-08:00</updated><title type='text'>Dlaczego (podręczniki muszą być takie ładne)?</title><content type='html'>&lt;div class="western"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_xyNDfJZgF0/TvMtcVXKI8I/AAAAAAAAAUU/GxNsj_VqioI/s1600/kasa.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="245" src="http://1.bp.blogspot.com/-_xyNDfJZgF0/TvMtcVXKI8I/AAAAAAAAAUU/GxNsj_VqioI/s320/kasa.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zapytał Sil ostatnio na &lt;a href="http://sil.polter.pl/,blog.html?12938"&gt;polterblogu&lt;/a&gt; –dlaczego gry muszą być takie ładne? Blogerowi nie podobało siętakie podejście, jak słusznie zauważył, kolorowy, wypasionypodręcznik jest drogi. &lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;Tknęło mnie to do kilku przemyśleń na tematrynku gier fabularnych, rynku który do pewnego stopnia znam oddrugiej strony.Tu z góry przepraszam cię czytelniku, lecz będę pisał do ciebie, jak do kogoś, kto widząc, że na polskim rynku dominuje żałosne B5, chce pokazać wszystkim jak się robi biznes w A4. &lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;Prawdę powiedziawszy, możesz skończyćmarketing i zarządzanie, zrobić fakultet z ekonomii, a potem pełenwiedzy i optymizmu wejść na nasz wąski rynek wydawniczy i z całymtym bagażem rozpierdolić się niczym wrona o pleksiglas. Wierz mi,cała mądra teoria dotycząca prezentacji i sprzedaży produktów, atakże wpływania na klienta zawiedzie cię sromotnie. Dlaczego?Dlatego, że ten rynek nie działa tak jak każdy rynek, o którymuczą cię na akademiach ekonomicznych. &lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;A co tam możesz usłyszeć? Np. że klient jestwstanie zapłacić więcej, za produkt wyższej jakości, że wysokajakość produktów wpływa na postrzeganie marki jako solidnej izajebistej. Dzięki temu, możesz sprzedać mniejszy wolumen, leczzarobić na nim więcej. Pomimo tego, że koszt produkcji będzieznacznie większy – bo jakość w produkcji kosztuje. Rozumiesz, natym polega strategia Mercedesów branży. Sprzedajesz mniej niż VW,ale zarabiasz tyle samo, albo nawet więcej. I widzisz, sprawdza sięto niemal w każdej branży, co więcej sprawdza się to nawet wnaszej, tyle że dotyczy jednej, może dwóch firm i to nie w Polscelecz za oceanem. I wierz mi, możesz mieć doktorat z ekonomii,możesz być pieprzonym profesorem zwyczajnym, i jeśli zawierzysztej strategii to zdechniesz. U nas nie przejdzie, jeśli chceszmożesz spróbować kopać się z koniem – tylko pamiętaj, niebierz kredytu. &lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;Nie wierz deklaracjom potencjalnego klienta.Większość erpegowców powie ci, że chciałby mieć na półceświetnie wyglądający podręcznik – najlepiej gruby, kolorowy, wtwardej oprawie i formacie A4. Każda kolorowa ilustracja kosztujeznacznie więcej niż czarno-biała. Każda strona w pełnym kolorze,kosztuje znacznie więcej niż w czerni i bieli. Każda stronabłyszczącego grubego papieru kredowego kosztuje znacznie więcejniż offset. Każda strona formatu A4 kosztuje więcej niż B5.Twarda oprawa, kosztuje więcej niż miękka. Szycie kosztuje więcejniż klejenie. Wszystko to razem wzięte do kupy oznacza, że musiszwładować gruby szmal w produkcję podręcznika. Tu wróćmy dodrugiego zdania tego akapitu – prawie każdy erpegowiec powie ci,że chciałby mieć twój produkt na półce, też ci to powiem.Mówiłem to nie raz. Deklarować jest jednak bardzo łatwo, bo niewiąże cię to żadną umową – nikt cię nie może zmusić dowydanie pieniędzy.&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;Powiedzmy jednak, że jesteś uparty, że maszodłożoną kasę i napisany podręcznik, oraz co jest ewenementemgotowe dwa dodatki, bo jesteś kumaty na tyle, że wiesz, iż bezdodatków nigdy nie zrobisz dodruku podręcznika głównego. Tu wartowspomnieć, że już na tym etapie jesteś w lepszej sytuacji, niżwszyscy twardziele, którzy do tej pory rzucali się z motyką nasłońce wydając Robotonarchie czy inne Światy Egzaltacji. Oni nadzień dobry byli już w dupie – mam nadzieję, że nie na kredyt.&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;Dobra wydajesz drogi, ale zajebistej jakościpodręcznik – kreda, błyski, full kolory, hardcovery i 300 stron.Kosztowało cię to tyle ile nowy, niezbyt duży samochód. Możenawet wyżebrałeś w drukarni dobry termin płatności za usługę –tak na wszelki wypadek. Myślisz, że masz w łapach skarb i że wpół roku sprzedasz wszystko. Wszystko czyli 1000 egzemplarzy.Ustalasz cenę na 120 zyli. W pierwszym miesiącu idzie zajebiście,w drugim słabiej, w trzecim jeszcze słabiej itd. Klienci czekająna dodatek. &lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;Ustawiłeś sobie poprzeczkę wysoko, naczytałeśsię, że trzeba mieć spójną linię, więc nie bardzo masz ochotęzejść z jakości. Wpakowałeś się, bo żeby wydać dodatek, znówmusisz iść w spore koszta – no może zrezygnujesz z koloru? Albomoże z twardej oprawy? Może z nakładu, bo widzisz, że nie jesttak różowo, jak uczyli w szkole. Jeśli byłeś na tyle bystry,żeby posłuchać graczy, którzy są na tym trudnym rynku od kilkulat, to wiesz, że dodatki sprzedają się nieco słabiej niżpodręcznik podstawowy. Jeśli masz szczęście, to okazuje się, żepodstawki sprzedałeś już tyle, że zwróciły ci się kosztaprodukcji, ale tak naprawdę powinieneś też doliczyć do tego twojąwypłatę, więc ciągle jesteś pod kreską. Nie mniej, czujesz, żezaczniesz zarabiać niebawem. Wydajesz dodatek, a potem drugi.Wydajesz kupę kasy. Wielką kupę i łapiesz się na tym, że mimoiż dodatki schodzą, to ciągle masz w magazynie z 300 egzemplarzypodstawki. Tak więc twoją grę kupiło 700 ludzi. Naprawdę fajnywynik – 700 sprzedanych egzemplarzy po roku, drogiej gry to fajnywynik. Jeśli masz szczęście połowa tej puli kupiła też jedendodatek. A ćwiartka nawet dwa. Być może po roku pracy jesteś naniewielkim plusie, lecz nie na takim aby pozwolić sobie na wydaniekolejnego dodatku, czy też nowej gry, choćby na licencji.&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;Magisterka z ekonomii to jedna rzecz, a rynek rpgto druga. Jakaś kurczę tajemnicza siła sprawiła, że w Polscepanuje format B5, inna zaś że publikacje RPG są raczej drukowane wczerni, jeszcze inna, że twarda oprawa to domena limitowanychedycji. Co to za tajemnicza siła? Czy Trzewik, Puszon i Ramelpostradali zmysły? Otóż, nie zmysły lecz zęby panowie – tak,ci kolesie zjedli własne zęby gryząc rynek gier fabularnych.Proszę zauważyć, że ci, którzy wyskoczyli z fajerwerkamizaliczyli glebę. Dlaczego? A to akurat jest proste, być może zbytproste, a być może po prostu pieprzę od rzeczy, bo nie studiowałemekonomii. &lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;Kiedy ty wydałeś swój podręcznik za cenęśredniej klasy samochodu, każdy z nich wydał podręcznik za cenęużywanego kompaktu. Jasne, że sprzedali więcej podręczników niżty, jasne, że na każdym zarobili mniej niż ty. Ale... lekką rękąpozbyłeś się sporej liczby klientów o mniej zasobnym portfelu,którzy z chęcią kupiliby twoją grę w mniej zajebistym wydaniu iza mniejsze pieniądze. Być może w następnym roku sprzedasz resztęnakładu podstawki i jeszcze trochę dodatków, lecz z dużymprawdopodobieństwem nasyciłeś już rynek – czyli wyczerpałeśpulę klientów. W tym czasie, ci którzy zjedli zęby na tej branżyzrobią dodruki i sprzedadzą tyle samo ile w pierwszym rokusprzedaży – ich gry będę już dwa razy bardziej znane niżtwoja, wyrzucą na rynek kolejne dodatki. W trzecim roku mało ktobędzie o twojej grze mówił i pamiętał, tymczasem weterani zrobiąkolejny dodruk i wydadzą kolejne dodatki, i dodrukują te, którychnakłady się wyczerpały. Jaka jest różnica? Im będzie kapać, atobie nie. A pamiętaj, że założyliśmy niemal bajkowy scenariusz,w którym startując masz gotowe do druku dwa dodatki, któreprzedłużą żywotność twojej gry. &lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="western"&gt;10 lat po twoim debiucie o ironio twójzafoliowany podręcznik, będzie chodził w astronomicznych cenachjako rarytas na allegro. Zgadnie ile z tego ci skapnie? Właśnie –nawet nie złamany grosz. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2523414471192886017?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2523414471192886017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/12/dlaczego-podreczniki-musza-byc-takie.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2523414471192886017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2523414471192886017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/12/dlaczego-podreczniki-musza-byc-takie.html' title='Dlaczego (podręczniki muszą być takie ładne)?'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-_xyNDfJZgF0/TvMtcVXKI8I/AAAAAAAAAUU/GxNsj_VqioI/s72-c/kasa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4775341254796177750</id><published>2011-11-25T03:08:00.001-08:00</published><updated>2011-11-25T03:34:25.850-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='branża'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felieton'/><title type='text'>Nie możesz już Grać o Tron</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DzilkJSsA9c/Ts96kPxOOFI/AAAAAAAAAT0/g8IdKr2S0ys/s1600/Got.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="299" src="http://2.bp.blogspot.com/-DzilkJSsA9c/Ts96kPxOOFI/AAAAAAAAAT0/g8IdKr2S0ys/s320/Got.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Przewagą gry planszowej &lt;a href="http://www.planszoweczka.pl/pl/p/Gra-o-Tron-Game-of-Thrones/41"&gt;&lt;i&gt;Gra o Tron&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;jest to, że w czasie każdej rozgrywki gracze piszą historięWesteros na nowo. Powieść określiła świat, nazwała miejsca,rody i główne postaci. Cała fabuła gry rodzi się w locie. Rolaautora sagi kończy się na określeniu warunków wyjściowych.Reszta jest w rękach graczy. Czy Lannister zawrze sojusz z Gryjoyem?Czy raczej Tyrell rzuci się na Baratheona? Czy Stark będzie oblegałSeagard? Wszystko zależy od graczy. &lt;b&gt;Każda partia nowa lepszahistoria.&lt;/b&gt; Na planszy nikt nie ogląda się na fabułę Pieśni Ogniai Lodu. Piękna sprawa. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zastanawiałem się ostatnio czy nieodpalić kampanii w którymś z systemów dedykowanych powieściMartina. Przypomniałem sobie potem, że przerabiałem podobny temat,kiedy prowadziłem &lt;a href="http://wiedzmin.rpg.pl/strona/"&gt;&lt;i&gt;Wiedźmina&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. I zrezygnowałem. Wiedziałem, że niesposób wygrać z raz napisaną historią. &lt;b&gt;Oto tragedia gierfabularnych opartych o książkowe sagi. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Świetna zabawa w czasie rozgrywek w&lt;i&gt;Grę o Tron&lt;/i&gt; płynie z tego, że &lt;b&gt;gracz ma absolutną władzę nadrodem.&lt;/b&gt; Kieruje wojskami, plądruje, wygrywa i przegrywa bitwy, tracilub zdobywa kolejne regiony. Jest królem. I czuć to w każdejchwili. Jest gościem, którego decyzje wpływają na losy świata.Jest tym, który pisze historię. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Co więcej, nie musi budować tejpozycji – wszak został władcą po prostu dlatego że przystąpiłdo gry. Nie ma za sobą dziesiątek sesji, które usprawiedliwiałybyjego pozycję, niczego sobie za doświadczenie nie kupił, niewylewelował się na poziom n-ty, który daje przywilej rządzeniadziedziną. Oj, nie. Jest królem i już. Bo usiadł do &lt;i&gt;Gry o Tron&lt;/i&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Gry fabularne to w gruncie rzeczyzjawisko, które samo w sobie jest silnie sprofilowane ikonserwatywne. Kiedy wsiąkniesz, choć z pewnością twojawyobraźnia staje się płodniejsza i jesteś w stanie imaginowaćsobie naprawdę niestworzone rzeczy, wpadać na odkrywcze pomysły,to za jasną cholerę nie jesteś w stanie przełknąć tego, żejakiś gracz zechce być królem.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pamiętam, kiedy przed wielu laty, niemając jeszcze styczności z RPG wyobrażałem sobie czym to hobbyjest. Miałem &lt;a href="http://rpg.polter.pl/Magia-i-Miecz-009-494-c4803"&gt;&lt;i&gt;9 numer Magii i Miecza&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; – a w nim między innymi częśćzasad do &lt;i&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kryszta%C5%82y_Czasu"&gt;Kryształów Czasu&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; poświęcona budowie zamków, pałaców itakich tam pierdół. &lt;b&gt;Byłem pod wrażeniem.&lt;/b&gt; Myślałem, że RPG totakie wspaniała rozrywka, która sprawi, że kiedyś moja postaćbędzie mogła zbudować sobie fortecę, że będę miał w niejrycerzy, a oni na mój rozkaz będą toczyć bitwy. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Niecałe dwa lata później, spotkałemnapaleńców podobnych do mnie – grałem już wówczas od ponadroku. Oni nie. Byli świeżutcy jak rzodkiewka na wiosnę. Pierwsząrzeczą, której zapragnęli – kiedy przystąpiliśmy do gry (zdajesię &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Aphalon"&gt;&lt;i&gt;Aphalon&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;) było zebranie armii i budowa królestwa. Postaci napierwszym poziomie? Tak od razu? Wydało mi się to tak niedorzeczne.Wszak trzeba swoje odbębnić, nazbierać ekspa, zabijać potworki,powpadać w pułapki i nieco podrosnąć, spędzić w grze kilka lat.Bo standard jest taki, że wyżej tyłka nie podskoczysz. Ijakkolwiek &lt;b&gt;wiele mogłem sobie wyobrazić&lt;/b&gt;, to tego jednego nie –nie ma bata panowie. A trzeba powiedzieć, że zezwolenie im na tobyło łatwiejsze, niż sobie wówczas wyobrażałem. Raz że toAphalon, gra która nie zdobyła sobie nigdy uznania, więc zeświatem mogłem robić co mi się tylko podobało. Dwa, szansa nato, że kiedykolwiek do ekipy trafiłby gracz znający ten system zinnej ręki niż moja, był żałośnie niski – taki gracz niedoznawałby dysonansu, nie twierdziłby, że mu popsułem świat, boArek prowadził tak jak w podręczniku, że Asmagoria jestsojusznikiem czegoś tam, a u ciebie wrogiem. Trzy, że żadennobliwy grubas z brodą, nigdy nie napisał poczytnej powieści, wktórej dokładnie określił, kto przeciw komu, kiedy i gdzie.Innymi słowy, z lekkim sercem mogłem zafundować sobie Grę o Tronjuż wówczas. Byłem jednak sformatowany – do bohatera - jasne,ale od zera. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Paskudna &lt;b&gt;wadą autorów wielotomowychsag fantasy&lt;/b&gt; jest to, że zwykli kończyć swoje dzieła. Sapkowskiniestety dokończył Wiedźmina – zamknął tę historię. Ech,gdyby tak razu jednego, gdzieś w czasie pisania czwartego tomu,najnormalniej w świecie wziął i wyskoczył z okna, z okrzykiem: Aheja, heja! (Jak życzył sobie tego kiedyś niejaki Michał„WoDnicy” Listkiewicz, dla przyjaciół Shathanh, brunet, lat 34)Ale nie. Musiał zamknąć historię. A byłoby tak pięknie –tyleż wątków niedopowiedzianych, tyleż bitew niestoczonych, tyleżpytań bez odpowiedzi. Nic tylko siadać i w domowym zaciszu wcielaćsię w Geralta, Milvę czy innego Cahira i dokończyć sobie co ASzaczął, tak jak się nam podoba, a nie jemu. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Paskudną zaś &lt;b&gt;cechą powieści jestrzecz zgoła odmienna&lt;/b&gt;. Ta cholerna iluzja spójności. Autor prowadziczytelnika jak chce, pokazuje mu to czego sobie życzy – łatwasprawa. Znacie ten trik z filmowymi miasteczkami z westernów.Widzimy fasadę budynku i naiwnie sądzimy, że to prawdziwy budynek,domykamy sobie przestrzeń mimo woli, choć tak naprawdę, za owąfasadą jest tylko preria, miast stylowo wyposażonego wnętrza.Robotą operatora jest to, żebyśmy nie wychodzili z błędu. Aniwidz, ani czytelnik nie posiada mocy, które umożliwiają pójścietam, gdzie nie wolno mu wchodzić. Widzi to co chcą, żeby byłowidziane. Gracz to zupełnie inna bestia, zdolna zajrzeć w tomiejsce, o którym MG może nie wiedzieć nic – biedak musiimprowizować, odpowiadać na trudne pytania, dbać na bieżąco ospójność świata, bo w każdym momencie gracz może zechcieć mują rozwalić. Martina czy Sapkowskiego nie spytasz o gospodarczeproblemy wyimaginowanego kraju, nie spytasz o szczegółową kwestięprawną, czy zasady panujące w jakiejś gildii, o której wspomniałmimochodem. A mistrza gry możesz i to w każdej chwili (a chwila totrwożna, bo nagle okazuje się, że powieść ma dziury, wielkościkraterów na księżycu). &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Paskudną &lt;b&gt;przypadłością gierfabularnych opartych o fabułę sagi fantasy&lt;/b&gt;, jest to, że historiajest zamknięta. Im lepszy, im poczytniejszy cykl, tym bardziejkanoniczny się staje, aż do tego stopnia, że fabuła zostajespetryfikowana, a dalej wywyższona, beatyfikowana i kanonizowana.Każda postać (i jej losy) stają się święte, a zamach na owąświętość grozi ukamienowaniem. Innymi słowy – nie dla psakiełbasa, zapomnij, że zagrasz Neda Starka i zechcesz uratowaćdebila przed utratą łba. Co najwyżej możesz stać na placuBaleora i patrzeć jak naiwnie łże na swój temat, by ratowaćcóreczki, a potem zawinąć się z ekipą na statek, zahaczyć oSmoczą Skałę (być może zamienić dwa słowa z Davosem – co niebędzie miało znaczenia dla jego dalszych losów) i popłynąć doBraavos, stamtąd możesz oczywiście wyruszyć szukać przygód, byćmoże natkniesz się nawet na ślad khalasaru Dany (wiesz, to takiwężowy szlak, ułożony z końskiego łajna). I choć z pewnościąchciałbyś być Khalem Drogo i stuknąć się z białowłosą,raczej nie będzie ci to dane (Martin nawet nie wie, że istniejesz,mimo że za twoją kasę wypił dwa browary i zagryzł je orzeszkami– orzeszki z mojej kasy oczywiście). Nie ma co, w najlepszymwypadku będziesz lojalnym rycerzem Karstarka, albo kimś z ekipyRamsey'a Boltona, czy też Lorda Błyskawicy. I nawet gdyby twojąmisją było dopaść Jaimiego Lannistera, to już na starciewiedziałbyś, że łowy skończą się niczym. Na dobrą sprawę,Mord z Orlego Gniazda to za wysokie progi – wszak mógłbyśzepchnąć Tyriona w otchłań doliny i cała historia sagi zaczęłabypękać w szwach. Z krótkiś nawet by grać Hodora. Gdyby jednakMartin odwalił kitę, dławiąc się orzeszkiem (kupionym za mojąkasę), gdzieś po pierwszej połowie trzeciego tomu, z pewnościąmógłbyś zagrać kogo chcesz – ale niestety, orzeszek ten jużdawno przeszedł przez trzewia spaślaka i użyźnia glebę (co zapech). A Sapkowski zdążył popełnić kolejną sagę miastsamobójstwa. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Tyle dobrego z tego wszystkiego, żejest planszowa Gra o Tron i komputerowy Witcher – możesz sobieodbić niedostatki mainstreamowego RPG.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie jestem &lt;a href="http://bialylew.blogspot.com/"&gt;&lt;i&gt;Jarlem&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, nie kopię wprekambryjskich warstwach historii gier fabularnych, lecz zakładam(jak mawia Ziobro, z przeczuciem graniczącym z pewnością), że&lt;b&gt;kiedyś mogło być inaczej&lt;/b&gt;. Że zanim nasze hobby skostniało izanim wyrobiło się mylne przeświadczenie dizajnerów na temattego, czym ma być RPG, mogłeś sobie zostać królem jeślichciałeś, zbudować twierdzę i wysyłać rycerzy na krwawe bitwy.Być może jednak, jest to równie prawdopodobne jak to, że zajdę wciążę i powiję bliźnięta. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie mniej jednak swój zamek zbudowałem– w &lt;i&gt;&lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/search/label/pendragon"&gt;Pendragonie&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, choć do króla było mi daleko. Znałem takich,którzy trzęśli Domeną i kazali do siebie mówić per książę –to w &lt;i&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wampir:_Maskarada"&gt;Wampirze: Maskaradzie&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;. Słyszałem też o takich, którzy podługich latach kampanii byli w stanie obalić cesarza – tu kłaniasię Warhammer. Kuzyn znajomego kumpla kolegi ponoć nawet zamierzyłsię na grę Drużyną Pierścienia w starym dobrym &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Middle-earth_Role_Playing"&gt;&lt;i&gt;MERPie&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; – szacundla zioma, że miał odwagę powziąć zamach na świętość. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;Dobrze być królem!&lt;/b&gt; Mistrz Mel Brooksnigdy się nie myli. Szczęściem są jeszcze gry Indie, któreodważnie poczynają sobie z erpegowymi konwenansami. Na niezależnymiautorami nie siedzi gówno wiedzący project menager, który myśliże wie o RPG wszystko (czytaj, wie tylko tyle, że to od 20 latustalony format) – mogą sobie więc oni, w garażowym zaciszudłubać nad grami w jakie chcieliby zagrać, bezpiecznie badaćolewane przez format rejony, robić skróty, wywalać wszystko cozbędne i pakując wszystko co wspiera założenia. Dzięki takimzapaleńcom mamy Apocalypse World, &lt;i&gt;&lt;a href="http://tsoy.darken.pl/"&gt;The Shadow of Yesterday&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;DresdenFiles&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.rebel.pl/product.php/1,1515/18625/Cold-City.html"&gt;Cold City&lt;/a&gt;,&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.wydawnictwoportal.pl/produkty/rpg/indie/inspectres/"&gt;InSpectres&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; i setkę innych fajnie sprofilowanychgier. (Wyobrażasz sobie jakby wyglądały te gry, gdyby się za niezabrało Fantasy Flight Games czy inne WotC – Oh, Please!). I choć&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/John_Wick"&gt;&lt;i&gt;John Wick&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; napisał &lt;i&gt;Houses of the Blooded&lt;/i&gt; oraz &lt;a href="http://www.wydawnictwoportal.pl/produkty/rpg/indie/05-honor-i-krew/"&gt;&lt;i&gt;Honor i Krew&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; – gryktóre pozwalają grać od razu ekipą na kształt rodu Lannisterówczy innych Starków (w Krwi i Honorze oczywiście w realiachJapońskich), posiadanie włości, armii, toczenie bitew, podbijanieprowincji, ciągle czekam aż znajdzie się twórca na tyle odważnyby we wstępie swojej gry napisać coś na kształt tych słów:Martin stworzył świetną i poczytną sagę, którą nie jeden razusiłowano adaptować na potrzeby gier fabularnych. Każda z tychgier trzymała się wydarzeń opisanych na kartach jego wielotomowejpowieści, a mnie zawsze najbardziej fascynowało to, jakby potoczyłysię losy Westeros, gdyby władzę oddać w ręce graczy. Chciałem,żeby każdy fan sagi na świecie, mógł napisać tę historię odnowa. Wciel się w Tywina Lannistera jeśli chcesz, zostańGreyjoyem, albo Starkiem, albo kimkolwiek innym. W tym podręcznikuznajdziesz niezbędne narzędzia, które umożliwią Ci napisaniehistorii Westeros od nowa. Nie przejmują się tym co napisałMartin. Uznaj, że określił on sytuację wyjściową – jako NedStark możesz grać honorowego debila, tyrana, lub kunktatora. Akiedy razem z przyjaciółmi odmienicie losy kontynentu, możecieodpalić grę jeszcze raz i zacząć wszystko od nowa. Tak, planszowaGra o Tron cholernie mnie zainspirowała. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4775341254796177750?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4775341254796177750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/11/nie-mozesz-juz-grac-o-tron.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4775341254796177750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4775341254796177750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/11/nie-mozesz-juz-grac-o-tron.html' title='Nie możesz już Grać o Tron'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-DzilkJSsA9c/Ts96kPxOOFI/AAAAAAAAAT0/g8IdKr2S0ys/s72-c/Got.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1416359594240213700</id><published>2011-11-18T02:24:00.001-08:00</published><updated>2011-11-18T02:33:46.775-08:00</updated><title type='text'>Arnhem - czyli słów kilka o B-35</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.schoolshistory.org.uk/EuropeatWar/resources/Operation%20Market%20Garden_files/image008.gif" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="236" src="http://www.schoolshistory.org.uk/EuropeatWar/resources/Operation%20Market%20Garden_files/image008.gif" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Po kilku ładnych latach na nasz stół wróciły gry strategiczne z gatunku hex and counter czyli klasyczne gry wojenne z mapą na heksach oraz niezliczoną masą żetonów. Aktualnie na blacie leży Arnhem – gra z polskiego systemu &lt;b&gt;B35&lt;/b&gt;, lepiej znanego jako &lt;b&gt;Bitwy II Wojny Światowej&lt;/b&gt;. Starsi erpegowcy z pewnością pamiętają początki systemu, bowiem przez kilkanaście numerów zasady gry były publikowane w piśmie &lt;i&gt;Magia i Miecz&lt;/i&gt;. Od tamtego czasu przeszedł on szereg zmian i został bogato rozbudowany, co czyni z niego naprawdę realistyczną symulację pola walki – doczekał się on czterech edycja – ponoć piąta w drodze. Chciałbym napisać, że jest to moim zdaniem najlepszy system gier strategicznych na świecie, lecz absolutna nieznajomość zachodnich gier w tym gatunku, nie pozwala mi się posunąć tak daleko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót do &lt;i&gt;Arnhem&lt;/i&gt; to jednak świetna okazja aby napisać coś więcej na temat tego, co urzeka mnie w systemie &lt;i&gt;B35&lt;/i&gt;. Zdają sobie sprawę, że z pewnych względów będzie to antyreklama, bowiem B35 cechuje wysoki próg wejścia – masa zasad, downtime, długi czas setupu oraz samej rozgrywki powoduje, że nie każdy jest w stanie wytrzymać kontakt z grą. Pewien jestem, że wytrwali docenią wkład włożony w poznanie gry. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą zasadniczą cechą w B35 jest &lt;b&gt;skala rozgrywki&lt;/b&gt; – jeden żeton reprezentuje batalion bądź kompanię, a więc dywizja składać się będzie z co najmniej kilkunastu żetonów, w dodatku zróżnicowanych jednostek. Przekłada się to bezpośrednio na stopień komplikacji gry, ale daje duże pole do popisu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejną cechą gry jest ogromna &lt;b&gt;różnorodność jednostek&lt;/b&gt; i bogactwo ich zastosowań. Widać to już, kiedy weźmiemy pod lupę dywizje piechoty, które oprócz pułków tejże zawierają także wyspecjalizowane oddziały saperów, jednostki ckmów, artylerii p-panc, artylerii lekkiej, ciężkiej lub polowej. Jeszcze lepiej widać to na przykładach dywizji lub brygad pancernych, każda kompania pancerna charakteryzuje się określonym sprzętem o wielu parametrach bojowych – czym innym są bowiem StuGi, czym innym Shermany, czym innym tak kochane Tygrysy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedną z fajnieszych zasad są te dotyczące &lt;b&gt;efektów walki&lt;/b&gt; – myślę o wycofywaniu się przegranych jednostek oraz o zadawanych stratach. Przyznam, że początkowo nie mogłem się do nich przyzwyczaić – nauczony byłem (grając kilkanaście lat temu w Kretę oraz Ardeny), że tylko przegrywający starcie, oprócz obowiązkowego wycofania się, może otrzymać straty. W B35 te elementy są od siebie wyraźnie oddzielone i dziś to doceniam. Otóż możliwe jest, że jednostki przegrywające starcie, mimo że zmuszone są do oddania pola, mogą zadać większe straty niż zwycięzca. Sporo zależy bowiem nie tylko od sprawności bojowej jednostek czy terenu, lecz także od użytego w walce sprzętu (czytaj rodzaju jednostek).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Poziom szczegółowości&lt;/b&gt; odbija się też w skali czasowej. Każdy etap reprezentuje około 8 godzin – rano, południe i noc. Nie sposób więc po jednej walce pozbyć się jednostki, która do walki weszła z pełną sprawności bojową. Musi to trochę potrwać. W uproszczeniu, jeśli weźmiemy po uwagę odporność na straty (tu dzież tempo utraty poziomów sprawności bojowej, a co za tym idzie siły jednostki), możemy wyróżnić trzy jej zasadnicze rodzaje – jednostki zwykłe, zazwyczaj wozy bojowe, czołgi i tego typu sprzęt, które mogą cechować się wysoką siłą, która przeliczana jest na sprawność bojową 1:1, bataliony piechoty, których siła zwykle oscyluje w okolicach 5, lecz na każdy jej punkt przypadają dwa punkty sprawności, oraz artyleria, gdzie na każdy dwa punkty siły przypada jeden poziom sprawności (a więc każdy punkt strat, zabiera dwa punkty siły – wobec czego łatwo ją wyeliminować z gry – o ile zostanie wciągnięta w walkę). Cieszy mnie, że autorzy gry od którejś edycji wzmocnili piechotę podwójnymi poziomami sprawności – dzięki czemu, jej bataliony nie znikają szybko, jak to było u zarania gry, dzięki czemu stanowią bardzo ważny element taktyczny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W systemie B35 istnieje też &lt;b&gt;szeroki wybór&lt;/b&gt; &lt;b&gt;możliwych zagrań związanych z samą walką&lt;/b&gt;. Od standardowego modelu, przez walkę z marszu, po ataki z zaskoczenia, które przeprowadzać mogą oddziały rozpoznawcze, a także kontrataki. Wprowadzono też system tzw. walki ogniowej, którą mogą prowadzić między sobą jednostki zmechanizowane i pancerne. Choć muszę przyznać, że sam pomysł jest świetny, to zabiera on (myślę o walce ogniowej) sporo czasu – dla potrzeb Arnhem radykalnie go uprościliśmy. Można też stosować artylerię nie tylko jako wsparcie czy to w obronie czy w ataku, lecz także samodzielnie, poprzez organizowanie nawały artyleryjskiej, bądź samodzielnych ataków ogniem artylerii – co świetnie zmiękcza jednostki wroga przed walką z marszu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zasady dotyczące zaopatrzenia to z pewnością kolejny smaczek gry&lt;/b&gt; – odcięte od niego oddziały, mają nie lada problem. Wiem, co piszę – Niemiec, w wyniku mojego żałosnego błędu odciął mi zaopatrzenie na 24 godziny, zanim je udrożniłem drogi. Wobec czego artyleria stojąca pod Eindhoven nie strzelała, a głodne jednostki w atakach miały połowę siły. Nie wspomnę już o zatrzymaniu zmierzających w stronę Nijmegen kolumny, cofnięciu sił do newralgicznego punktu i zmuszenia Niemców do odwrotu. Dzięki zasadom zaopatrzenia trzeba dbać nie tylko o realizację celów bitwy, lecz także o osłonę najważniejszych dróg i węzłów. Ważne jest też, aby nie rozciągać linii zaopatrzenia ponad możliwości, bo zaopatrzenie może nie sięgnąć jednostek które się nieco zagalopowały. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może nieco kłopotliwe, lecz ja odbieram je pozytywnie są &lt;b&gt;zasady związane z mgłą wojny.&lt;/b&gt; Przeciwnik nie zna twoich sił, nie wie, czy na stosie jest dużo punktów siły, czy mało, nie wie co w nim chowasz. Domyśla się tego, kiedy się ruszasz – a to idzie wolno, więc piechota, to strasznie pędzi, więc to rozpoznawczy, to skacze o trzy po drogach więc raczej coś pancernego. Aby dowiedzieć się co kryje się na awersach żetonów, trzeba je rozpoznać odpowiednimi jednostkami, albo ryzykować rozpoznanie ogniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mógłbym tak pisać i pisać, jak sądzę w nieskończoność, lecz tekst i tak ma rozmiar, który gwarantuje mi spadek poczytności o spory odsetek. Napiszę więc jeszcze o własnych odczuciach. Jako, że do tej pory pisałem o grze w niemal samych superlatywach, chciałbym coś uściślić, żeby potem nie było. &lt;b&gt;Gry z systemu B35 dają masę frajdy&lt;/b&gt;, ale tak jak pisałem, nie jest łatwo w nie wejść, komuś kto nie miał doświadczenia z grami tego rodzaju. Instrukcja, choć zawierająca sporo przepisów, nie zawsze dokładnie wszystko wyjaśnia – czasem pytania pozostają bez odpowiedzi. &lt;b&gt;Może to frustrować&lt;/b&gt;. Czas rozgrywki też jest spory – godzinka schodzi na etap, choć z czasem długość rozgrywki maleje, ale nie na tyle, &lt;b&gt;żeby pełna partia zaszła poniżej dobrych kilkunastu godzin&lt;/b&gt;. Mam szczęście, kolega ma dom i stół na którym gra może być rozłożona i przez miesiąc, a nikomu z domowników to nie przeszkadza, mam też na tyle czasu, aby grać w Arnhem raz, dwa razy w tygodniu po około 3 godziny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością system B35 ma swoich przeciwników, być może po latach posuchy jestem nań znów napalony jak pies na sukę z wonną cieczką, i z tego względu nie widzę innych wad gry. Być może jednak ktoś się odezwie i unaoczni mi parę faktów, lub wskaże gry mówiąc – podniecasz się, lecz w w „YYY 45” albo w „ZZZ-43” zrobili to lepiej. Nie mniej, fanom II Wojny Światowej i bitew w skali 1 żeton to 1 batalion serdecznie polecam. Tym bardziej, że ceny w stosunku do produktów np. GMT są oględnie mówiąc bardzo, ale to bardzo przystępne (choć może jakość elementów niższa). &lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1416359594240213700?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1416359594240213700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/11/arnhem-czyli-sow-kilka-o-b-35.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1416359594240213700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1416359594240213700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/11/arnhem-czyli-sow-kilka-o-b-35.html' title='Arnhem - czyli słów kilka o B-35'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4530166372111326062</id><published>2011-11-06T08:28:00.000-08:00</published><updated>2011-11-06T08:28:17.787-08:00</updated><title type='text'>Bezbłędna gra fabularna - KB #26</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;a href="http://informatyka.blox.pl/resource/critical_error.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="145" src="http://informatyka.blox.pl/resource/critical_error.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Zacznę z grubej rury. Największym błędem w przypadku RPG jaki można zrobić, to założyć sobie, że możliwe jest bezbłędna gra fabularna. Widziałem wiele podręczników, miałem do czynienia z dużą liczbą mechanik – nie znalazłem podręcznika, który byłby idealny, zarówno pod względem koncepcyjnym, mechanicznym, redakcyjnym czy typowo edytorskim. Dlatego też temat, który zaproponował &lt;a href="http://blog.setheo.pl/kb-rpg-26-bledy-w-rpg/"&gt;Setharial,&lt;/a&gt; jest tematem rzeką, a dodatkowo świetnie pasuje do potocznie rozumianej mentalności przeciętnego erpegowca – możemy sobie ponarzekać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W każdej mechanice kryje się jakiś babol&lt;/b&gt;. Nie sposób tego uniknąć – a im bardziej złożona mechanika, tym większa liczba baboli. Pewne mechaniki stoją na bakier z rzeczywistością, okazuje się w nich że człowiek biega szybciej niż koń, albo że może skoczyć wyżej niż Siergiej Bubka, albo że możesz rzucać samochodami – choć autor systemu nie zakładał takich rzeczy, po prostu nie zauważył, nie wyszło na testach (bo testowanie szczegółów mechaniki gier fabularnych jest czasochłonne). I choć całość mechaniki poza kilkoma wpadkami działa świetnie, babol jest babolem. Ale jeszcze większym &lt;b&gt;babolem jest zakładanie, że mogło się go uniknąć. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne &lt;b&gt;mechaniki są&lt;/b&gt; zdaniem graczy &lt;b&gt;niezbalansowne&lt;/b&gt; – jakaś rasa, jakaś profesja ma większe możliwości niż inne. Prywatnie, coś takiego jak balans w RPG mam gdzieś i chciałbym aby twórcy gier RPG też olali sprawę, lecz wiem, że nie oleją. Zależy im, bo chcą tego gracze, żeby każda rasa, każda profesja miała takie same szanse w grze. Jest to oczywiście prawie niewykonalne – złodziej zawsze oberwie od wojownika, a wojownika zawsze okradnie złodziej. Na domiar złego w mechanice złożonej z kilku warstw opisu możliwości postaci, mogą pojawić się trudne do wychwycenia błędy, które z łatwością rozpieprzą budowaną z pietyzmem mechanikę. A to jakiś niepozorny feat kombosuje się z umiejętnością i czarem, a to jakaś nieprecyzyjna reguła pozwala się nadinterpretować, a to zdolność z 12 poziomu w połączeniu z featem dramatycznie zmienia możliwości postaci i błąd gotowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwolę sobie przemilczeć &lt;b&gt;błędy koncepcyjne&lt;/b&gt; – są one tak samo oczywiste jak błędy mechaniczne, z tą różnicą może, że raczej nie tyczą się one gier silnie osadzonych w realiach historycznych. Możemy zakładać w ciemno, że każda gra, której świat jest wynikiem kreacji autora, będzie zawierał takie miejsca, które albo będą niespójne z innymi, albo będę wykazywały niespójności logiczne, które wyjdą kiedy porównamy je z podobnymi elementami występującymi w rzeczywistości. Ten rodzaj błędu czyli babole występujące w koncepcji świata przedstawionego gry jest i będzie wpisany RPG, tak długo, jak długo do czynienia będziemy mieli z kreacją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Z błędami jest jak z łysiną&lt;/b&gt; – zakola, to jeszcze nie łysina, to możemy stwierdzić bezsprzecznie. Zatem pewne wpadki mechaniczne czy koncepcyjne nie oznaczają, że gra jest spieprzona. I tak jak z łysiną, trudno określić granicę od której się zaczyna, tak trudno określić kiedy liczba baboli przekracza tolerancję, czyniąc z gry fabularnej zwykły niegrywalny bubel. Mimo że każdy z nas ma swoją listę gier, które uważa za totalnie popsute lub bezsensowne – bo&lt;b&gt; łatwo jest pokazać palcem łysego&lt;/b&gt;, to jednak ocena wielu tytułów pozostaje subiektywna: znam graczy wyczulonych na wpadki mechaniczne, którzy są w stanie przełknąć spore logiczne nieścisłości w konstrukcji świata. Znam też takich, którzy mają odwrotne podejście, a także takich, którzy grają bo lubią i nie patrzą na pierdoły oraz takich, którzy każdą wpadkę przeżywają pomstując na autorów i wydawców, że oto dostali produkt z wadą. Kwestia podejścia, choć osobiście współczuję tej ostatniej grupie, bo wiem, że nie ma gry bez wad – dla nich RPG to chyba rodzaj masochistycznego hobby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na razie dziękuję za uwagę, przepraszam serdecznie, że przez tak długi czas nie odwiedzałem bloga. Wróciłem – fakt, że z tekstem pełnym ogólników, nie kryję, że pisałem go nieco na rozgrzewkę, lecz &lt;a href="http://blog.setheo.pl/kb-rpg-26-bledy-w-rpg/"&gt;Sethariel&lt;/a&gt; zdaje się wyraźnie napisał, że nie będzie linkował to tekstów, które czepiają się konkretnych gier czy wydawców.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4530166372111326062?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4530166372111326062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/11/bezbedna-gra-fabularna-kb-26.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4530166372111326062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4530166372111326062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/11/bezbedna-gra-fabularna-kb-26.html' title='Bezbłędna gra fabularna - KB #26'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6295896678880324728</id><published>2011-07-17T11:38:00.000-07:00</published><updated>2011-07-17T11:38:38.476-07:00</updated><title type='text'>KB#23: Zanim zagrałem pierwszą sesję</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JGAB4bobtDs/TiMpzIeRztI/AAAAAAAAATY/pAlnKXIMABc/s1600/kb23_3.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-JGAB4bobtDs/TiMpzIeRztI/AAAAAAAAATY/pAlnKXIMABc/s320/kb23_3.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: xx-small;"&gt;Top Secret - w numerze przegląd gier cRPG&lt;br /&gt;oraz tekst:&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;RPG. Co to za zwierz?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Dziś trudno mi dokładnie umiejscowićw czasie i ułożyć chronologicznie kolejne etapy, który zbliżałymnie do RPG. Nie mniej jednak od dziecka interesowałem się gramiplanszowymi, i choć te pierwsze, z którymi się zetknąłem –kolny monopoly (&lt;b&gt;Eurobussines, Fortuna oraz Kokosy&lt;/b&gt;) – nie miałyspecjalnego związku z fantastyką, lecz pozwoliły mi złapaćbakcyla. Oczywiście liczyło się też środowisko – bowiem dogier trzeba partnerów – a o tych było mi jakoś szczególniełatwo.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Grywaliśmy w rozmaite gry planszowe napółpiętrze klatki schodowej – najpierw było to wspomniany&lt;b&gt;&lt;i&gt;Eurobussines&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; – później wycinane gry z pisma &lt;b&gt;Świat Młodych&lt;/b&gt;.Przełom nastąpił, kiedy ukazała się w Polsce gra &lt;b&gt;Magia i Miecz&lt;/b&gt;,która zbombardowała naszą wyobraźnię klimatem fantasy.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Gdzieś w tym samym momencie, napoczątku lat 90.  zaczęły się ukazywać gry strategiczne &lt;i&gt;Dragona&lt;/i&gt;– czyli &lt;b&gt;Kreta 1942, Ardeny 1944&lt;/b&gt; czy &lt;b&gt;Wojny Napoleońskie&lt;/b&gt;. Związkuto wielkiego z RPG nie miało, jednakże pozwoliło mi się oswoić zwidokiem żetonów, heksów i map, co niebawem odegra znaczącąrolę. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kolejnym elementem układanki stałysię komiksy wydawane przez &lt;i&gt;TM-SEMIC&lt;/i&gt; – &lt;b&gt;Punisher, TransFormers,G.I.Joe, Batman, Spider-man, X-man.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sSAuPKsykPs/TiMpzy1AKjI/AAAAAAAAATg/pNXfIdBM60Q/s1600/kb23_2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-sSAuPKsykPs/TiMpzy1AKjI/AAAAAAAAATg/pNXfIdBM60Q/s320/kb23_2.jpg" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;TransFormers - kiedy miałem 12 lat &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;uważałem, że to najsłabszy zeszyt. &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Kilka lat później doceniłem &lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;jedną z najlepszych opowiastek w serii.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oczywiście byłem też fanem gierkomputerowych (C64) i czytelnikiem pisma &lt;b&gt;Top Secret.&lt;/b&gt; De facto o RPG,a właściwie o cRPG dowiedziałem dzięki literaturze poświęconej Komodzie. Wksiążeczkach z serii &lt;b&gt;„Opisy Gier”&lt;/b&gt; znalazłem spory tekst o grze &lt;b&gt;Phantasie II&lt;/b&gt;, dzięki któremu mogłem zaznajomić się z podstawowąterminologią oraz zarysem tego co pokocham za parę lat. Jako, żetę grę znalazłem w sieci dopiero przed rokiem, nie mogłemwiedzieć wcześniej jak wygląda – mogłem sobie ją tylkowyobrażać... rozumiecie chyba co to oznaczało.   &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Te elementy okazały się dla mniedecydujące – choć pozornie bez związku z tematem (z wyjątkiemgry &lt;b&gt;Fantasie II&lt;/b&gt;). &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W końcu przychodzi czas na pospinanietego wszystkiego klamrami. Kumpel z podstawówki kupił przypadkiempismo &lt;b&gt;Magia i Miecz&lt;/b&gt; – kupił bo myślał, że ma to związek z jegoulubiona planszówką. Przeglądając numer 9 tego pisma, zauważyłemmapkę i żetony do wycięcia, i to był właśnie powód dla któregokupiłem dla siebie taki sam egzemplarz. W ten sposób stałem sięposiadaczem mojego ulubionego numeru tegoż pisma, a przy okazji, (wpewnym sensie) poznałem &lt;i&gt;Sejiego,&lt;/i&gt; który jest gospodarzem tej edycjikarnawału. Oczywiście wszystko to było jak lizanie loda przez szybę – zaczytywałemsię tekstami, które wzmagały chęć zagrania. Musiałem jednak z tymjeszcze trochę poczekać. Kończyła się podstawówka i zaczynałoliceum. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-52GVupcAkDc/TiMpzeeq_DI/AAAAAAAAATc/CBxj2GahnVo/s1600/kb23_1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="258" src="http://1.bp.blogspot.com/-52GVupcAkDc/TiMpzeeq_DI/AAAAAAAAATc/CBxj2GahnVo/s320/kb23_1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Phantasie II - to była moja pierwsza gra wyobraźni. &lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W liceum właśnie, dzięki temu, że znowym kumplem wymieniałem się komiksami, zauważył nas naszprzyszły MG, oferując rozgrywkę w &lt;b&gt;KCty&lt;/b&gt;. Moją wiedzę o &lt;i&gt;RPG&lt;/i&gt; udałosię poszerzyć zresztą trochę wcześniej, dzięki pismu &lt;b&gt;TopSecret&lt;/b&gt;, w którym, publikowano na zasadzie wzajemności cykl tekstówpisanych przez redaktorów &lt;b&gt;Magii i Miecza.&lt;/b&gt; Wiedziałem z nich czymjest mniej więcej RPG, że są różne systemy takie jak: &lt;b&gt;Warhammer,Cyberpunk czy Shadowrun. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Co może wydać się szokujące do RPGnakręciła mnie też telewizja – miałem szczęście, że udawałomi się trafić na te kilka programów, które poświęciły chwilkęna omówienie zjawiska podchodząc do naszego hobby obiektywnie, zpozytywną ciekawością.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Z tego miejsca był już tylko krok, dotego aby złożyć się na jedną z nowych zachodnich gier – padłona &lt;b&gt;CP2020&lt;/b&gt;, a potem na &lt;b&gt;Warhammera.&lt;/b&gt; I tak jakoś te 16 lat grania werpegi zleciało. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6295896678880324728?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6295896678880324728/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/07/kb23-zanim-zagraem-pierwsza-sesje.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6295896678880324728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6295896678880324728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/07/kb23-zanim-zagraem-pierwsza-sesje.html' title='KB#23: Zanim zagrałem pierwszą sesję'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-JGAB4bobtDs/TiMpzIeRztI/AAAAAAAAATY/pAlnKXIMABc/s72-c/kb23_3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-564662682010278033</id><published>2011-06-07T13:01:00.000-07:00</published><updated>2011-06-07T13:01:08.654-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='InSpectres'/><title type='text'>InSpectres - spójność i konwencja</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W InSpectres odwrotnie niż w zwykłej grze rpg, scenariusz powstaje w locie. Choć przygodę odpala mistrz gry i zlecając graczom sprawę może uściślić pewne elementy świata przedstawionego, to w wyniku prowadzonego dochodzenia, gracze mogą dorzucić swoje pomysły, dodać nowe okoliczności. W efekcie scenariusz może całkowicie odbiec od tego co wstępnie założył sobie prowadzący.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Tak naprawdę budulcem, z którego składa się udana sesja InSpectres są słowa. Cały wic z tą grą polega na tym, że zarówno gracze, jak i mistrz gry, nakręcają się wzajemnie. Każde wypowiedziane zdanie sprawia, że w umysłach współgraczy tworzą się mnie lub bardziej niezwykłe skojarzenia i pomysły. A te z kolei, jeśli zostaną wypowiedziane znów tworzą nowe impulsy zasilające wyobraźnię grającej ekipy. Jak widać działa to na zasadzie kaskadowego wodospadu czy jak wolicie śnieżnej kuli. Pomysł napędza pomysł. A narracja pędzi do nieokreślonego finału.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;To co najważniejsze w InSpectres opiera się na prostych psychologicznych mechanizmach, na ciągu skojarzeń. Mechanizm ten będzie pracował dobrze nawet w trudnych warunkach – jak kałaszników – ale w pewnych sytuacjach może zawieść. Każdy z graczy wychował się bowiem w nieco innym środowisku, czytał różne książki, oglądał inne filmy, ma swoje ulubione tematy. Każdy też ma inne poczucie humoru, co innego go śmieszy. Dlatego wygodnie jest ustalić pewne ramy narracji, aby nie dochodziło do niepotrzebnych zgrzytów.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Na prelekcji o InSpectres, która odbyła się na ZjaVie odpaliłem grę dla pełnej sali, aby zademonstrować jak gra wygląda w praktyce – ponad 20 osób setnie się bawiło. Zdarzył się tam jednak przypadek mocnego wyłamania się z akceptowalnych ram. W skrócie, osoba która przejęła narrację, stwierdziła, że podejrzana wiktoriańska szafa, nagle dostała nóżek i wyskoczyła przez okno. Choć cały dotychczasowy przebieg wypadków był dosyć wesoły, to jednak trzymał się luźno tego co znamy z Ghostbusters, a więc horror na wesoło – nagły epizod, mocno kreskówkowy ni jak tam nie pasował. Był wbrew konwencji.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oczywiście nie ma nic złego w tym, że w InSpectres robimy sobie totalne jaja, że wydarzenia przeczą logice, czy może posługują się nią w sposób znany z filmów animowanych. I jest to fajne, tak długo, jak długo wszyscy gracze się na to zgadzają i w tym uczestniczą. InSpectres daje i taką możliwość, choć prywatnie takich sesji nie lubię.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Na jednej z moich sesji przesadziłem w drugą stronę – ze swoimi graczami umówiliśmy się na luźne granie, bliskie temu co można zobaczyć w Ghostbusteres. Coś mnie tknęło i wrzuciłem do gry potwory rodem z koszmaru, z paskudnymi szponami, z wielkimi zębami, szybkich niczym kobry w czasie ataku. Gracze poczuli, że ich życie jest zagrożone, że tym razem, jeśli coś im nie pójdzie, to zginą – choć dotychczas groziło im co najwyżej opętanie lub kąpiel w ektoplazmie. Zamiast komedii z elementami horroru, w której komizm wynika z sytuacji bądź charakterów, napadłem ich elementem slashera z nutą gore, maczaną w splatterze, na granicy survivalu. Mój błąd.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Aby dobrze bawić się InSpectres potrzebna jest współpraca w budowaniu atmosfery określonej zawczasu konwencji. Wplątani są w to zarówno gracze, jak i mistrz gry. Cały zabieg, który w prosty sposób prowadzi do zmontowania poczucia wewnętrznej spójności jest bardzo prosty. Atmosfera gry kryje się bowiem w tym co mówimy. Jak wspomniałem każde użyte słowo zapładnia umysły współgraczy stymulując ich wyobraźnię i wpływając na ich dalsze skojarzenia. Trzeba więc używać języka adekwatnego to ustalonej konwencji – dotyczy to zarówno odkryć dokonywanych przez graczy, opisów, czynności a nawet wizyt w pokoju zwierzeń. Dobrze jest, jeśli gracze wprowadzając do fabuły kolejne elementy mają to na uwadze, kierunkuje to bowiem narrację, czego efektem jest wzmożenie wrażenia spójności. Pozwala dostosować zarówno ilość i jakość epizodów humorystycznych, jak i skalować poziom grozy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pozwolę sobie zaproponować trzy przykładowe konwencje, których warto spróbować.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;InSpectres a'la Ghostbusters:&lt;/b&gt; praca w InSpectres to normalne zajęcie, a duchy i inne istoty z zaświatów są częścią rzeczywistości. Nie są ani szczególnie złe, ani szczególnie dobre – są gdzieś pośrodku, jak ludzie. Oczywiście zdarzają się wyjątki, a na granicy świata i zaświata dochodzi do konfliktów. Wówczas do akcji wkracza InSpectres – powtórzę, normalni ludzie, z normalnymi problemami. Komizm bierze się tu z sytuacji, takich jak problem z pracownikiem, który jest Zombie – czy płaci się za niego składkę zdrowotną czy nie? Czy ducha nawiedzającego gmach, można przepędzić w zgodzie z prawem – wszak za życie dostał go wieczyste użytkowanie? W tej konwencji obecność istot nadprzyrodzonych ma paranaukowe podstawy – składają się one z ektoplazmy, tak jak my z węgla i wody. Do zwalczania wyjątkowo upierdliwych stworzeń używa się rozmaitych zasysaczy, promieni, pułapek. Raczej się duchy łapie, niż po prostu zabija.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;InSpectres a'la VanHelsing:&lt;/b&gt; konwencja bardzo podobna do powyższej, jednakże z kilkoma istotynymi modyfikacjami. Istoty nadprzyrodzone, poza nielicznymi wyjątkami są z gruntu złe. Ich obecność zawsze powoduje kłopoty, czerpią one siłę z zadawania bólu i cierpienia. Są jak plaga szczurów, jak wilki porywające owce, niczym niedźwiedzie zagryzające krowy. Ich pochodzenie jest diabelskie lub demoniczne. Zwalcza się je przy pomocy wiedzy czerpanej z tajemnych ksiąg, posługując się ludowymi metodami. W tej konwencji ciągle może być wesoło – przypomnijmy sobie takie filmy jak Niestraszeni pogromcy wampirów – Romana Polańskiego, czy też Młodego Frankensteina – Mela Brooksa, lecz wcale nie musi.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;InSpectres a'la Gore:&lt;/b&gt; gracze prowadzą firmę, która zajmuje się naprawdę paskudnymi przypadkami. Makabryczne zbrodnie, tajemnicze uprowadzenia. InSpectres spełnia tu rolę rządowej agencji do rozwiązywania spraw niewyjaśnionych – coś jak Archiwum X z serialu lub Pomocnicza Agencja Policji z gry Cold City. Gracze ingerując w fabułę celowo prowokują wydarzenia, które zwiększają napięcie i pilnują aby do końca nie było wiadomo, co lub, kto jest sprawcą makabrycznych wydarzeń. Wrzucają wskazówki, opisują efekty działalności grasującego potwora. Nad graczami wisi widmo śmierci.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-564662682010278033?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/564662682010278033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/06/inspectres-spojnosc-i-konwencja.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/564662682010278033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/564662682010278033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/06/inspectres-spojnosc-i-konwencja.html' title='InSpectres - spójność i konwencja'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-7249221725562715722</id><published>2011-06-03T08:44:00.000-07:00</published><updated>2011-06-03T08:44:59.480-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='InSpectres'/><title type='text'>InSpectres jako kampania</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZuFLZaWp-mI/TekBa9y-ZlI/AAAAAAAAATU/Az3asJU4hFk/s1600/ghost-under-bed.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZuFLZaWp-mI/TekBa9y-ZlI/AAAAAAAAATU/Az3asJU4hFk/s200/ghost-under-bed.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Po trzech sesjach w klasycznym InSpectres, rozegraliśmy 5 przygód a'la InSpace. Warto więc trochę podsumować nasze doświadczenia z tym indiasem.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Przez blisko dwa miesiące pełnił on dla nas rolę naczelnej gry – fakt, że w dwóch settingach, ale jednak. Zresztą InSpectres ma zapisaną w strukturze gry ciągłość, która przeczy sugestiom niektórych recenzentów, jakoby gra miała być dobra tylko na jednostrzały. Owszem, jest świetna w tej roli, genialnie sprawdza się na konwentach, lecz to nie koniec jej możliwości.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zacząłem prowadzić Pendragona, w odróżnieniu od InSpectres, trzeba się do każdej sesji przygotować – rozpisać statystyki przeciwników, wymyślić intrygę, poczytać podręcznik, fajna sprawa, lecz wymaga czasu którego mi brakuje. Ustaliliśmy, że w Pendragona będziemy grać co 2 tygodnie – akurat tyle i potrzebuję na przygotowania. Jednak coś nam się nie zaskoczyło i okazało się, że gracze myśleli, że Pendragon jednak co tydzień. Oczywiście nie było szans, żebym dał radę się dobrze przygotować, zaproponowałem, aby w miejsce nieporozumienia wstawić InSpectres.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Gra doskonale spełniła swoją rolę, po ponad dwumiesięcznej filia wznowiła działalność. Kiedy zakończyliśmy czwartą sesję i zacząłem sobie ją analizować, okazało się, że pozostało po niej kilka nierozwiązanych wątków. Sięgnąłem do notatek z poprzednich sesji – i wyszło, że po każdej z nich coś zostało – od kota w ciąży, przez pana Edzia, którego skanowanie Necroskopem ujawniło paskudną zmorę stojącą wiecznie za jego plecami, przez dziwne stworzenia w podmiejskim jeziorze, przez tajemniczą Piramidę stojącą niedaleko jeziora, przez włoskiego czarnoksiężnika, po złowrogiego coś, co ostatnio uciekło przedzierając się do innego wymiaru.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Mam w tej chwili miasto pulsujące intrygami, których autorami są w głównej mierze gracze, a każda sesja pomimo faktu, że zawsze jest jakiś główny boss, obfituje w kilka wątków pobocznych, które jeszcze nie znalazły rozstrzygnięcia.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jeśli chodzi o mechanikę, to mimo że nie atakuję ekipy zbyt intensywnie, po czterech sesjach, w każdej do zdobycia było 15 do 20 kostek, kapitał zakładowy filii wynosi jakieś 12 kostek.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Gra w InSpectres daje jeszcze jeden ciekawy efekt – po rozegraniu każdej z przygód, można na jej podstawie na pisać nie tyle apka czy inne opowiadania, lecz po prostu scenariusz np. do Cthulhu – oczywiście należałoby nieco zmienić, pociągnąć wątki olane, wywalić niekoszerne pomysły.   &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-7249221725562715722?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/7249221725562715722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/06/inspectres-jako-kampania.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7249221725562715722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7249221725562715722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/06/inspectres-jako-kampania.html' title='InSpectres jako kampania'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZuFLZaWp-mI/TekBa9y-ZlI/AAAAAAAAATU/Az3asJU4hFk/s72-c/ghost-under-bed.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6916035660504285719</id><published>2011-04-19T13:51:00.000-07:00</published><updated>2011-04-19T13:51:19.976-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pendragon'/><title type='text'>Pendragon - mechanika wspiera setting</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Patrząc dziś na Pendragona, grę która ukazała się przeszło 25 lat temu, nie można pozbyć się wrażenia, że tytuł ten ciągle pozostaje świeży. Są nawet tacy blogerzy – jak ja czy Lucek, którzy nie boją się twierdzić, że Pendragon zawiera bardzo dużo cech z gier, które dziś nazywamy grami Indie. Przede wszystkim Pendragon jest grą mocno sprofilowaną, jest grą o kimś, a konkretnie o gościach, których nazywamy rycerzami – o tak, zapomnijcie o wyborze profesji, zapomnijcie nawet o wyborze płci. W Pendragonie jesteś rycerzem – facetem, który nosi zbroję, macha mieczem, bierze udział w turniejach, żeni się dla kasy i ziemi, i stuka żonę swojego kompana, bo jest wybranką jego serca.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W Cold City grasz agentem wywiadu, który w ramach ponadnarodowej organizacji zmuszony jest do współpracy przedstawicielami agencji wywiadowczych innych państw. Mechanika tej pozostaje w silnym związku z jej tematyką. W Cold City cholernie ważne jest zaufanie – od tego jak bardzo komuś ufasz często zależy powodzenie twoich działań, zaś od tego jak bardzo ktoś ci ufa zależy to, czy uda ci się go wystawić w decydującym momencie. Zaufanie jest w Cold City współczynnikiem, jego wartość sam możesz regulować – nie mniej, należy on do mechanicznej części gry. Po prostu, Malcolm Craig – autor gry, słusznie stwierdził, że mechanika musi podążać za tematem gdyż, musi go podkreślać, musi się wyraźnie zaznaczyć.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ponad dwadzieścia lat wcześniej z tego samego założenia wyszedł autor Pendragona. Każdy element mechaniki zrobiony jest tak, żeby oddać ducha romansu arturiańskiego. W tej chwili nie będę pisał o rzeczach tak istotnych dla Pendragona jak system pasji i cech osobowości – te mechanizmy warte są osobnego tekstu. Nawiążę jednak do innych, drobniejszych elementów wspierających rycerskość Pendragona.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ostatnio pisałem o tym jak w Pendragonie podchodzi się do kwestii broni i zbroi w kontekście obrażeń i wyparowań. Proponuję zatrzymać się jeszcze na chwilkę przy zbrojach.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W standardowej grze rpg w klimatach fantasy czy średniowiecznego fantasy zbroja oprócz wyparowań lub klasy pancerze powoduje też pewne ograniczenia. A to trudniej walczyć w płytówce, a to dochodzi kwestia obciążenia i wyczerpania walką – generalnie zbroja daje jakąś ochronę przed obrażeniami, lecz bywa, że wiąże się to z pewnymi niedogodnościami. Wynika to z faktu, że mechanika zachowuje bezstronność, ma w założeniu działać dla przeciętnego mieszkańca świata.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W Pendragonie jak wiemy, gracze wcielają się w rycerzy, a zatem takich gości, którzy od dziecka trenowani byli do walki różnymi orężami i nade wszystko, do noszenia ciężkich zbroi. Mechanika przyjmuje punkt widzenia rycerza – po prostu umiesz walczyć zakuty w to całe żelastwo. Nie otrzymujesz żadnej kary, co więcej, jeśli decydujesz się na walkę bez zbroi, zyskujesz nawet niezły bonus do zręczności. Wszystko to pod warunkiem, że naprawdę jesteś rycerzem od dziecka wychowywanym w rycerskim duchu. Rycerz, który wywodzi się z Piktów już tej lekkości nie ma – nie ważne czy w zbroi czy bez niej,  walczy bez plusów i minusów.   &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kolejna sprawa. Powiedz głośno rycerz i zamknij oczy. Jeśli jesteś w miarę normalnym kolesiem, widzisz gościa w zbroi, który dosiada konia. Jakiś czas temu przez blogosferę przewinęła się dyskusja o wierzchowcach. Strasznie mnie wówczas palce świerzbiły, żeby napisać o Pendragonie i tym, jak rozwiązano w nim wiele poruszanych podczas dyskusji kwestii. Nie chciałem jednak palnąć jakiegoś głupstwa pisząc o tym, że tylko w Pendragonie zajęto się kwestią porządnie. Postanowiłem przejrzeć kilka gier, w których koń powinien odgrywać znaczącą rolę podczas starć z pieszymi.  Rzuciłem okiem na drugą edycję Dzikich Pól, spojrzałem na Deadlands – a zatem te gry, które odnoszą się do czasów, kiedy jazda miała znaczenie na polach bitew. Tylko w Pendragonie podczas szarży koń ma znaczenie, czyniąc z jeźdźca śmiertelnie groźnego przeciwnika. Jak to działa?&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Trik jest banalnie prosty. Zasady mówią, że kiedy szarżujesz zamiast brać pod uwagę ciężar twojej ręki, używasz współczynnika obrażeń wierzchowca. Charger zadaje 6k6 obrażeń (średnio 21), a  Destrier nawet 8k6 (średnio 28), co w praktyce sprawia, że przeciwnik jest albo trupem, albo jego życie wisi na włosku, pewne jest niemal, że stracił przytomność, oraz to że zaliczył potworną ranę i przy odrobinie szczęścia dotrwa najdalej do zimy, kiedy ostatecznie wyzionie ducha. Niestety, zasada ta dotyczy tylko szarży przy użyciu lancy – nad czym ubolewam.   &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jednakże każdy jeździec walczący z piechurem zyskuje dodatni modyfikator, zaś piechur, jeśli nie walczy bronią przeznaczoną do zwalczania jazdy – takiej jak włócznia (great spear), rażony jest karniakiem.  To zaś przyjmuję z uznaniem.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Koń sam w sobie – co łatwo zrozumieć, jest równie ważnym składnikiem inwentarzu rycerskiego, jak broń czy zbroja. Nie dziwi zatem fakt, że sprawa konia pojawia się w podręczniku do Pendragona kilkukrotnie. I tak jak w Pendragonie są specjalne zasady odnoszące się do śmiertelności członków rodziny (żony, dzieci itp.), tak podobne zasady tyczą się wierzchowców.  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6916035660504285719?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6916035660504285719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/04/pendragon-mechanika-wspiera-setting.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6916035660504285719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6916035660504285719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/04/pendragon-mechanika-wspiera-setting.html' title='Pendragon - mechanika wspiera setting'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-7604248801892659457</id><published>2011-04-06T14:14:00.000-07:00</published><updated>2011-04-07T01:36:22.198-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='archeologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pendragon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechanika'/><title type='text'>Pendragon: broń i pancerz</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Sxe852NAYEU/TZzX4BNzCSI/AAAAAAAAATE/snvmS7YPqAo/s1600/ritter.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-Sxe852NAYEU/TZzX4BNzCSI/AAAAAAAAATE/snvmS7YPqAo/s320/ritter.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Spośród dziesiątków fajnych rzeczy jakie można znaleźć w &lt;i&gt;Pendragonie&lt;/i&gt;, chciałbym dziś napisać o tym, jak twórcy gry rozwiązali kwestię broni i zbroi, w kontekście zadawanych obrażeń i wyparowań. Choć autorzy różnych gier podchodzą do tematu od niemal każdej strony, to co oferuje Pendragon jest moim ulubionym rozwiązaniem.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Na kwestię pancerzy natykamy się w każdy systemie gdzie walczy się bronią białą. Czasem pancerz będzie utrudniał trafienie, na zasadach zbliżonych do &lt;i&gt;Klasy Pancerza&lt;/i&gt;. Rozwiązanie to znane jest od niemal zarania RPG i występuje chyba w każdej wersji &lt;i&gt;Dungeons and Dragons&lt;/i&gt; a polskiemu graczowi znane jest też z &lt;i&gt;Legendy Pięciu Kręgów&lt;/i&gt;.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Drugim podejściem jest redukcja obrażeń. Pancerz nie utrudnia trafienia, lecz pochłania część zadanych ran. W co bardziej skomplikowanych systemach – np. w &lt;i&gt;Kryształach Czasu&lt;/i&gt;, pancerz absorbuje różną wartość obrażeń, w zależności od tego, jaka broń ma ich przysporzyć (bo rany mogą być kłute, cięte, obuchowe). Wymaga to jednak większej, bądź mniejszej komplikacji systemu, czy to poprzez wprowadzanie różnych wyparowań dla danego typu zbroi (jak w KC) czy poprzez konieczność różnicowania ich dla broni.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W Pendragonie na pierwszy rzut oka jest podobnie. Zbroje redukują zadawane obrażenia, lecz autorzy gry znacznie ułatwili życie graczom – nie ma bowiem rozróżnienia na zadawane obrażenia. Trik polega na czymś zupełnie innym. Każda broń w &lt;i&gt;Pendragonie&lt;/i&gt;, a jest ich ledwie kilka rodzajów, posiada stałe i niezmienne cechy (skille) wyrażone w przyjazny i prosty sposób.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Gracz pamięta tylko jedną wartość, czyli liczbę kostek którymi rzuca na obrażenia (przeciętnie 3k6 lub 4k6 – przy mocarzach 5k6 a nawet 6k6). Niezależnie od broni jest ona zawsze taka sama. Podobnie rzecz ma się z pancerzami – każdy kilku rodzajów posiada stałą wartość wyparowań (dla cuirboilli to 6, dla kolczugi 10, zaś dla płytówki 14). Wiadomo jednak, że niektóre rodzaje broni radzą sobie lepiej z określonymi typami zbroi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kilka przykładów:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Korbacz – ignoruje ochronę jaką zapewniają tarcze oraz zadaje dodatkową 1k6 przeciwnikom noszącym na sobie kolczugę. Broń ta jest jednak wyjątkowo nieporęczna, więc przy wyrzuceniu naturalnej 1, ten kto używa korbacza sam obrywa z pełną siłą.&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nadziak (hammer) – zadaje dodatkową 1k6 przeciwnikom noszącym na sobie zbroje płytowe.&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Topór – zadaje dodatkową 1k6 przeciwnikom, którzy bronią się z użyciem tarczy.  &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;I tak to mniej więcej wygląda. Każda broń ma swojego skilla. Proste i przyjemne. Z pewnością macie swoje ulubione systemy, które rozwiązują tę kwestię w bardziej leżący sposób. Nie wszystkie rodzaje broni posiadają skille wymierzone przeciwko zbrojom, ale o tym postaram się napisać następną razą. Przy okazji zachęcam do zapoznania się z innymi tekstami, które poświęciłem grze Pendragon:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/11/krotko-o-pendragonie.html"&gt;Krótko o Pendragonie&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/11/pendragon-cztery-fundamenty-goscinnosc.html"&gt;Pendragon: cztery fundamenty - Goscinność&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/05/mazenstwo-w-rpg.html"&gt;Małżeństwo w RPG&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-7604248801892659457?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/7604248801892659457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/04/sposrod-dziesiatkow-fajnych-rzeczy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7604248801892659457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7604248801892659457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/04/sposrod-dziesiatkow-fajnych-rzeczy.html' title='Pendragon: broń i pancerz'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Sxe852NAYEU/TZzX4BNzCSI/AAAAAAAAATE/snvmS7YPqAo/s72-c/ritter.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2101662155223927700</id><published>2011-03-15T15:45:00.000-07:00</published><updated>2011-03-15T15:45:31.481-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fandom'/><title type='text'>Strefa erpegola, wolna od angola</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-UnD1lfNR6DE/TX_rk0ChKPI/AAAAAAAAATA/s8XRScgLCjg/s1600/havel.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh4.googleusercontent.com/-UnD1lfNR6DE/TX_rk0ChKPI/AAAAAAAAATA/s8XRScgLCjg/s1600/havel.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; font-size: xx-small;"&gt;Havlowi zadedykowano&lt;br /&gt;podręcznik do gry&lt;br /&gt;Wampir: Maskarada&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;Eurocon&lt;/b&gt; jest dowodem na to, że fandomy poszczególnych krajów europejskich są ciekawe siebie nawzajem. Ta cykliczna impreza odbywa cię co roku w innym państwie. Pozwala na wymianę myśli, doświadczeń i najzwyklejsze poznanie się... a przynajmniej tak to sobie wyobrażam. Nawet jeśli to tylko w 5% prawda, to i tak jest się czym cieszyć, bowiem w porównaniu z &lt;i&gt;fundomem&lt;/i&gt; (czytaj: fandomem RPG) to i tak miliardy razy lepiej.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Scenka: Konwent &lt;i&gt;Inne Sfery&lt;/i&gt;. Panel dyskusyjny o tym, czy jest miejsce na papierowe pismo RPG, a jeśli jest to jak mogłoby wyglądać, czym miałoby przyciągać czytelników? W pewnym momencie do sali wchodzi Szafa. Tak, ten &lt;i&gt;Szafa&lt;/i&gt; z &lt;b&gt;Kuźni Gier&lt;/b&gt;. Lubię go mocno stąpa po ziemi, a do tego zna branżę i realia wydawnicze. Szafa rzuca konkretny pomysł – pismo poświęcone fantastyce, z tym że z częścią poświęconą grom fabularnym. Coś, czego w zasadzie do tej pory w kraju nie było. Czy taka formuła ma sens, czy pismo sprzedawałoby się w satysfakcjonującym nakładzie? Tego nie wiem ani ja, ani &lt;i&gt;Szafa&lt;/i&gt; – ale nie o tym teraz piszę. Gdybyśmy jako fundom byli zainteresowani choć troszkę tym co dzieje się u naszych sąsiadów, wiedzielibyśmy, że taką formułę ma czeskie pismo &lt;b&gt;Pevnost.&lt;/b&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W Czechach przez kilka lat ukazywał się periodyk poświęcony grom fabularnym – pojęcie nie mam jak wyglądał  &lt;b&gt;Dech Draka&lt;/b&gt; – czy był jak &lt;b&gt;MiM&lt;/b&gt; czy może jak &lt;b&gt;Portal&lt;/b&gt;, czy też raczej &lt;b&gt;Gwiezdny Pirat&lt;/b&gt;. Jednak pi razy drzwi, tak gdzieś 2 lata temu &lt;b&gt;Dech Draka&lt;/b&gt; stał się częścią magazynu Pevnost. To trochę tak, jakby &lt;b&gt;Gwiezdny Pirat&lt;/b&gt; stał się częścią &lt;b&gt;Nowej Fantastyki&lt;/b&gt;. W Polskich realiach ten scenariusz jest oczywistym snem szaleńca – redaktorzy pism fantastycznych mają kilka tysięcy fanów RPG głęboko &lt;i&gt;w dupie&lt;/i&gt;, w odróżnieniu od &lt;i&gt;kumpli&lt;/i&gt; z czeskiego fandomu. Ale nie wiemy jak to wygląda w Czechach. Nie wiemy nawet w co się u naszych południowych sąsiadów grywa, no może poza jedną obiegową opinią, że Czesi mają swoje &lt;b&gt;Kryształy Czasu&lt;/b&gt; lub inne &lt;b&gt;AD&amp;amp;D&lt;/b&gt; pod nazwą &lt;b&gt;Draci Dupe&lt;/b&gt; – tu wielkie: cha, cha, cha, &lt;i&gt;Luku, jsem tvoj papinek, Navrat Netoperka, Szmaticzka na paticzku&lt;/i&gt; oraz nieśmiertelne &lt;i&gt;pozor pozor, budu triskal.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie lepiej jest jeśli idzie o Niemcy. Owszem słyszeliśmy być może o &lt;b&gt;Der Schartze Augen,&lt;/b&gt; czyli tym razem germańskiej wersji &lt;b&gt;KC&lt;/b&gt; lub jak kto woli &lt;b&gt;AD&amp;amp;D&lt;/b&gt;, lecz tu kończy się przepastny zasób tego, co wiemy o erpegowcach zza Odry i Nysy Łużyckiej. Lecz pojęcia nie mamy, że mają swoje zajebiście rozwinięte środowisko fanów &lt;b&gt;Zewu Cthulhu&lt;/b&gt;, że &lt;i&gt;Chaosium&lt;/i&gt; pozwala im wydawać doń dodatki rodzimych autorów. Nie bardzo tez wiemy, jak ogromne są ich terenowe konwenty i że potomkowie &lt;i&gt;Hindenburga&lt;/i&gt; świetnie się bawią biegając w lateksowych zbrojach.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;O ścianie wschodniej nie wspominam – w odróżnieniu od strzępów wiedzy na temat wcześniej wymienionych nacji, cały wschód jest dla mnie białą plamą. I jestem przekonany, że mój stan wiedzy na ten temat, nie zaniża średniej krajowej – bo to co łączy wszystkich polskich erpegowców, to to, że o środowiskach zza Buga nie wiedzą zupełnie nic. Zabawne, że dzięki kilku wpisom &lt;i&gt;Borejki&lt;/i&gt;, więcej wiemy na temat graczy z Brazylii (patrz: &lt;a href="http://gryfabularne.blogspot.com/2009/09/rpg-w-brazylii.html"&gt;http://gryfabularne.blogspot.com/2009/09/rpg-w-brazylii.html&lt;/a&gt; ). Więcej wiemy – jako zbiorowość – o tym jak rzecz ma się na Węgrzech, za sprawą choćby tego, że pamiętam co najmniej jedną osobę, która znając madziarski była w stanie opowiadać o ichniejszej grze &lt;b&gt;Magus&lt;/b&gt; na jednym, nie istniejących już forów internetowych.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oczywiście, za ten stan po trosze odpowiada wsobność hobby jakim jest RPG. Także bariery językowe. Stawiam dolary przeciw orzechom, że tak jak my nie wiemy i nie interesujemy się tym co fajnego dzieje się u naszych sąsiadów, tak i oni nie interesują się nami. Język angielski nie jest dla nas problemem, mamy dostęp do newsów w tym języku, a i dominacja języka angielskiego w branży jest kolosalna i rzeczywiście najciekawsze koncepcje i gry pierwotnie pisane są w języku &lt;i&gt;Baracka Obamy&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Scoty Pipena&lt;/i&gt;.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;Tricon&lt;/b&gt; czyli zeszłoroczny &lt;b&gt;Eurocon&lt;/b&gt; w warstwie RPG ssał, choć była to świetna okazja, żeby czegoś się dowiedzieć o tym jak erpegowe sprawy mają się w Czechach – no ale choćby przysłowiowe skały srały, nie zmieni się podejścia organizatorów &lt;b&gt;Polconów&lt;/b&gt; do hobby jakim są gry fabularne,  byliśmy, jesteśmy i będziemy dla nich &lt;i&gt;marginesem&lt;/i&gt;. Fajna szansa wzajemnego wejrzenia w głąb środowiska i rynków RPG dwóch (a nawet trzech, bo jest jeszcze Słowacja) sąsiadujących ze sobą krajów została zaprzepaszczona.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Przez przypadek, w trakcie porządków na redakcyjnych półkach, Multi znalazł jeden z kilku numerów pisma Pevnost. Trochę dla jaj wziąłem go, aby lekturą czeskiego umilić sobie podróż autobusem. Z dumą stwierdziłem, że lata oglądania czeskich vecerniczek oraz powtarzanego w kółko przez &lt;i&gt;TV NOVA&lt;/i&gt; serialu &lt;i&gt;M.A.S.H&lt;/i&gt;. nie poszły na marne. Z pewnością fakt, że jestem ślązakiem osłuchanym z językiem śląskim, który z czeskiego czerpie pełnymi garściami, w dodatku mieszkającym w zasięgu czeskich nadajników ułatwił mi sprawę. Błogosławiony nagły darem języków począłem penetrować ichni rynek, strony i fora czego efekty będzie można zobaczyć, mam nadzieję, już w kwietniowym numerze &lt;b&gt;Gwiezdnego Pirata&lt;/b&gt;. Jak Bozia pozwoli podobną rzecz na nasz temat będą mogli znaleźć nasi południowi sąsiedzi w odpowiedniku &lt;b&gt;GP&lt;/b&gt;. Tyle co nam zostało po wielkim &lt;b&gt;Triconie&lt;/b&gt; czyli dupnym zderzeniu trzech środowisk fantastycznych. Jak widać, zostawiam wystarczająco dużo czasu na uderzenie wyprzedzające.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Szczerze powiedziawszy czułbym się zobowiązany, gdyby jakiś chojrak rzucił mi wyzwanie, a jednocześnie zrobił dobrze erpegowej gawiedzi i zajął się Niemcami, Rosją, Litwą, Ukrainą, a nawet Słowacją, jeśli bowiem w każdym z tych krajów dzieje się choćby połowę tego co u Czechów, to można pisać w nieskończoność. Może czas trochę udupić tę wsobność i wyjść na spotkanie temu co nieznane.&amp;nbsp;     &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2101662155223927700?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2101662155223927700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/03/strefa-erpegola-wolna-od-angola.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2101662155223927700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2101662155223927700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/03/strefa-erpegola-wolna-od-angola.html' title='Strefa erpegola, wolna od angola'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-UnD1lfNR6DE/TX_rk0ChKPI/AAAAAAAAATA/s8XRScgLCjg/s72-c/havel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-7748411360130934192</id><published>2011-03-09T14:30:00.000-08:00</published><updated>2011-03-09T14:30:00.640-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KC'/><title type='text'>Fakty i Mity: Kryształy Czasu</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Mam przed sobą bodaj najważniejszą część mechaniki &lt;b&gt;Kryształów Czasu&lt;/b&gt; – tworzenie nowego bohatera. Tekst ukazał się w 4 numerze pisma Magia i Miecz. Do tekstu staram podejść się na świeżo, mając na uwadze wszystko to, co do tej pory przeczytałem w ramach retrogamingu czy to na &lt;i&gt;Inspiracjach&lt;/i&gt;, czy to dzięki &lt;i&gt;Squidowi&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;ShadEncowi. &lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oczywiście, jak wielu graczy miałem &lt;b&gt;Kryształy Czasu&lt;/b&gt; tam gdzie hulają wiatry boga &lt;i&gt;Anusa&lt;/i&gt;. Puszczałem soczyste pawie zarówno na mechanikę, świat czy dużą ilość tabelek. Nie mniej jednak w mojej kolekcji – zanim na dobre Świat Mroku wyprał mi mózg – zagościła podręcznikowa wersja gry, która ukazała się nakładem wydawnictwa &lt;b&gt;MAG&lt;/b&gt;. Wersja, która w wielu miejscach odbiegała od pierwocin publikowanych na łamach MiMa.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Leżący obok mnie egzemplarz MiMa pożyczył mi&lt;i&gt; Cadrach&lt;/i&gt;, dobrych parę miesięcy temu i dopiero dziś, w momencie w którym dochodzę do siebie po trwającej kilka dni paskudnej infekcji przewodu pokarmowego, miałem czas do niego na powrót sięgnąć.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Urzekło mnie w tekście przybliżającym proces tworzenia postaci parę fajnych zdań, które o dziwo nie są zasadami a dobrze znanymi oldchoolowcą wskazówkami.  Choćby podczas losowania pochodzenia:&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pochodzenie bardzo pomaga w określeniu życiorysu postaci […]. Daje szansę w wielu sytuacjach, np. na koneksje, możliwości rozeznania terenu, a i z powodu znajomości lokalnej historii jest często pomysłem do wielu przygód. […] i pewien element rodzinny, o którym decyduje już MG (np. kim byli rodzice, ilość i losy rodzeństwa, itp.). Zaawansowani gracze często zakładają całe rodziny, czy wręcz dynastie, kolejno grając ich członkami […].&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Rozdział ten zawiera kilka pozornych słabości, które przeciwnicy KC wyolbrzymiali ponad miarę, czepiając się wyrwanych z kontekstu pojęć. Weźmy chociaż tabelkę Wyjściowa Klasa Spoleczna – Biedota 01-15, Mieszczaństwo 16-75, Szlachta 76-00. Nie dziwię się przeciwnikom KC, że czepiali się tego rozkładu – sam widząc podobne demograficzne herezje łapałbym się za głowę. Jednakże tabelka ta, wbrew powszechnie panującym przekonaniom, nie oddawała i nie rościła sobie praw do procentowego opisu warstw społecznych Orchii.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;[...]przy czym procentowy rozkład społeczeństwa dotyczy tylko tych osób, które jako drogę życiową wybierają awanturnictwo (poszukiwanie przygód, skarbów, sławy itd.), a nie rzeczywistej struktury klasowej społeczeństwa.  &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W tej samej sekcji natknąłem się też na świetny akapit odnoszący się do tytułów. Tu, osobom nieznającym KC pomogę nieco. W realiach gry przedstawiciel mieszczaństwa miały prawo używać tytułu EL przed imieniem, zaś szlachcic tytułu TAN). Mam nadzieję, że poniższy cytat stanie się jasny:&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Należy także pamiętać o bardzo ważnym prawie, panującym pod rządami Katanów – przedstawiająca się oficjalnie postać, która nie wymieni przed imieniem swojego tytułu, traktowana jest jak należąca do klasy niższej, co w przypadku jakiegokolwiek zatargu ze stróżami prawa naraża ją najczęściej na eliminację, a w najlepszym przypadku na żywot niewolnika.  &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jednym z niefortunnych – jak się miało okazać w przyszłości – terminów, których użył autor na potrzeby gry były tzw. zawody. Pojęcie to, choć dobrze w zasadach wyjaśnione, przysporzyło Kryształom wielu kłopotów, stając się orężem w rękach przeciwników. Zawody, to nic więcej jak umiejętności, których postać mogła nauczyć się w latach młodzieńczych.   &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-7748411360130934192?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/7748411360130934192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/03/fakty-i-mity-krysztay-czasu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7748411360130934192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7748411360130934192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/03/fakty-i-mity-krysztay-czasu.html' title='Fakty i Mity: Kryształy Czasu'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4057415534055181123</id><published>2011-02-19T11:21:00.000-08:00</published><updated>2011-02-19T11:21:43.710-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='omnisystem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='darmowe pdf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hellas'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grecja'/><title type='text'>Te Heros - nie udawaj greka!!!</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fNhIiDJs44k/TWAX3MRO2QI/AAAAAAAAAS8/Az-I9lXlb3U/s1600/hellas.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-fNhIiDJs44k/TWAX3MRO2QI/AAAAAAAAAS8/Az-I9lXlb3U/s1600/hellas.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przestałem oglądać Kurta Wigel'a z chwilą gdy Borejko dał mu banana na swoim blogu – generalne nie idźcie tą drogą. Szanujcie Kurta bo to fajny gość. Choć z drugiej paginy - do jasnej cholery czego by nie recenzował to się będzie nad tym rozpływał – ale może koleś ma szczęście, może specjalnie tak dobiera podręczniki, żeby nie musiał smucić. Oczywiście jako polaczkowi strasznie trudno mi w to uwierzyć – zastanawiać się mogę ile mu płacą, kto płaci i dlaczego w rublach. Ślepy czy jaki, że nie widzi błędów składu, literówek i paściarskiego tzw. dizajnu? Ale to przecież temat na inną opowieść – ledwie akapit, a tu masz ci los już dwie dygresje. Do rzeczy.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Tolkien to Dominator, to Pudzian literatury fantasy, to rocket fuel gier wyobraźni. Trudno polemizować – trzeba się poddać. Nie mniej, naturalnym środowiskiem fantastycznym dla naszej wyobraźni jest świat mitów starożytnej Grecji. Wysysamy je z mlekiem matki, obijamy się o nie od przedszkola, przez podstawówkę, liceum i zawodówkę. Literatura, sztuka, historia – mity w pływają w arcydziełach. Niemalże z Heraklesem za rączkę odbywamy pierwsze wyprawy do świata fantazji. Każda opowieść herosach jest inna, ale rozgrywa się w tym samym świecie – to nasza pierwsza wielowymiarowa kraina fantazji, to nasz pierwszy sandbox, to nasze pierwsze kampanie.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ale w RPG rządzi Tolkien. Chcąc uciec od jego spuścizny szukałem czegoś fajnego w klimatach mitologicznych, lecz były to poszukiwania bez owocne – ani GURPS, ani D&amp;amp;D mnie nie zadowalało. Ten pierwszy zbyt przyziemny w moim przekonaniu, ten drugi każe mi stukać levele od zera do bohatera. To tu, to tam, trafiałem na rozmaite podręczniki, które po pobieżnej lekturze lądowały w hadesie, gdzieś w odmętach Lete. Można rzec - w temacie kapa.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;I tu wracamy do Kurta – otóż przeglądając ze 30 zaległych audycji natykam się na grę Hellas – nie mam złudzeń, że się Kurt będzie ślinił w polecankach, bardziej niż polterowiec w pozdrówkach. Pozostaje zaryzykować i kupić. Warto jednak wysłuchać Kurta przed podjęciem decyzji, bo choć wyraża się on głównie pozytywnie, to jednak w ocenach jest szczery i dba o to, żeby polecać odpowiednie podręczniki odpowiednim ludziom. Okey.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Hellas to space opera – taki mix epoki bronzu z podróżami kosmicznymi. Prawdę powiedziawszy brzmi to szokująco kiepsko, ale nie dla kogoś, kto był fanem serialu Ulisses 31 i po prostu wie jak ugryźć takiego klocka. Czyli zmieniamy okręty na spaceshipsy a reszta zostaje z grubsza taka sama – Grecja tyle, że w kosmosie.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kolejny argument na korzyść to OmniSystem czyli elegancka mechanika, którą świetnie znam z Talislanty. Nie cierpię machanik typu: szokujący pierdolnik albo masz tu panie miliard fitów albo pisałem po pijaku, a ty kupiłeś to weź się w tym odnajdź. W odróżnieniu od wymienionych OmniSystem ma wszystko co trzeba i tak jak trzeba, z mechaniką i opcjami do rozbudowy. Dla mnie ideał – to tego stopnia, że parę dobrych lat temu próbowałem na nią przenieść KCty. Bo jeśli jakaś mechanika jest w stanie uciągnąć świat Talislanty, to da radę ze wszystkim.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Dziś przeglądałem już podręcznik i niesłychanie mnie wciągnął. Generalnie – znacznie bardziej niż zakładałem. Nie ma co – to dobrze wydane 20 dolców. Mam tylko nadzieję, że znajdę graczy.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oprócz świetnej mechaniki Hellas to także kawał fajnego, dobrze przygotowanego i przemyślanego świata, który za cel stawia sobie jak najlepiej oddać to co tak nas urzeka podczas lektury mitów. Przede wszystkim gracz jest Herosem – tak, Herosem a nie hirołsem. Żadnym batmanem, czy innym winetu lub też szpicbródką. Jesteś Herosem, kolesiem, który stanie się bohaterem mitu. Kolesiem z fascynującą historią i przeznaczeniem. I gra świetnie to oddaje – czujesz to już w momencie kreacji. Gra zawiera całą masę świetnych tabelek, które wspierają ten zamysł. Sprawdzałem to robiąc dwie testowe postaci – działa wyśmienicie.   &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Na razie to tyle – wracam do lektury. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;Anerríphthō kýbos&lt;/i&gt;.        &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4057415534055181123?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4057415534055181123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/02/te-heros-nie-udawaj-greka.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4057415534055181123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4057415534055181123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/02/te-heros-nie-udawaj-greka.html' title='Te Heros - nie udawaj greka!!!'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-fNhIiDJs44k/TWAX3MRO2QI/AAAAAAAAAS8/Az-I9lXlb3U/s72-c/hellas.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2129879247970998910</id><published>2011-02-08T13:53:00.000-08:00</published><updated>2011-02-08T14:34:31.477-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pulp'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='InSpace'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sandbox'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='InSpectres'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='actual play'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='indie'/><title type='text'>InSpace Explorers - Gwiezdny Szmugler</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TVHETKmq1dI/AAAAAAAAAS0/buqrXZys-E4/s1600/InSpace_1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TVHETKmq1dI/AAAAAAAAAS0/buqrXZys-E4/s320/InSpace_1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Po trzech brawurowych akcjach w InSpectres z powodu nagłego rozjazdu graczy przesiedliśmy się na nieco pulpowe SF. Śmieszna sprawa bo to takie retroindie. Czyli świetna mechanika InSpectres połączona z sandboxową eksploracją, tabelkami, abstraktami i temu podobnymi. Jesteśmy już po 3 sesjach - czyli to już szósty, jubileuszowy, raz z InSpectres. Nie cierpię pisać APków, a gracze trochę tego ode mnie oczekują. Zmuszony piszę, ale w połowie wymiękam, oto zatem połowa drugiej sesji gry, którą na wewnętrzne potrzeby określamy mianem InSpace Explorers. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.Krypa&lt;br /&gt;Odebraliśmy standardowy sygnał wywoławczy. Skany wykazały, że pochodzi on z okrętu, który znajduje się w dryfie w stronę najbliższej gwiazdy – czerwonego karła. Załoga tajemniczego okrętu nie odpowiadała na próby nawiązania kontaktu. Po analizie okazało się, że statek niebawem przekroczy granicę, za którą nasz awaryjny holownik na nic mu nie pomoże. Zdalnie sterowane urządzenie oraz dwie sondy zostały skierowane w stronę bezimmiennej jednostki. Oględziny nie wykazały uszkodzeń. Skaner wykrył około 50 żywych istot. Holownik doprowadził do zmiany kursu oraz zapewnił ciąg wystarczający do przezwyciężenia grawitacji czerwonego karła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TVHEu_rpC4I/AAAAAAAAAS4/WHr7uft_1Y8/s1600/InSpace_2+copy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TVHEu_rpC4I/AAAAAAAAAS4/WHr7uft_1Y8/s320/InSpace_2+copy.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Podciągnięcie okrętu zajęło sporo czasu. Kiedy jednak znalazł się w bezpiecznej strefie kapitan Perrez wydał niezbędne dyspozycje: misja ratunkowa, pełna gotowość, strzelać w razie zagrożenia życia lub zdrowia. Penetracja mostka doprowadziła nas do smutnej konstatacji – po członkach załogi ostały się jeno skafandry. Ich umiejscowienie pozwoliło nam przypuszczać, że w tajemniczych okolicznościach wyparowali – bez śladu. Odczyty skanerów ciągle jednak informowały o 50 istotach żywych. Zezwoliłem na nieograniczone użycie broni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żywych znaleźliśmy w ładowni, w kontenerach z prymitywnym systemem podtrzymywania życia. Byli to sami muskularni mężczyźni, o twarzach pokrytych zrogowaciałym naskórkiem, umiejscowionym z regularnością wskazującą na jego funkcje adaptacyjne. Istoty te, były podobne ludziom, lecz ich zachowanie, ruchy oraz barbarzyńska mowa świadczyły niezbicie iż nie są nam bliźnimi. Sklodowsky datowała ich rozwój na wczesną epokę brązu – cokolwiek to znaczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostrojenie translatorów zajęło nieco czasu, lecz w końcu udało nam się z nimi skomunikować. Uznali nas za Tytanów, fascynowały ich drony oraz niezwykłe okoliczności w jakich się znaleźli. Z raportu który sporządziła Sklodowsky wynika, iż zostali złożeni w ofierze Bogom i są święcie przekonani, że znajdują się w zaświatach. Szybko wyodrębniliśmy kogoś, kto mógłby uchodzić za przywódcę nieszczęśników i to z nim postanowiliśmy rozmawiać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedstawił nam sytuację swojego ludu. Oto gniewni bogowie zstąpili z niebios, w zamian za coroczne ofiary z ludzi, dbają o dobrobyt sporej społeczności. Nie mieliśmy złudzeń, że chodzi o handlarzy żywym towarem. Zresztą to co udało nam się odczytać z komputera pokładowego zmierzającej ku zagładzie krypy wskazywało jednoznacznie, że miejscem przeznaczenia była sporych rozmiarów kolonia wydobywcza. Postanowiliśmy działać. Wykorzystując przykrywkę Tytanów – razem z niewielką częścią tubylców, planowaliśmy wylądować na ich macierzystej planecie, którą znaliśmy pod nazwą Ixos. Obraliśmy nowy kurs – cel naszej podróży Eden Prime musiał poczekać. Służby OZS są od tego aby chronić rozwijające się cywilizacje przed ingerencją z zewnątrz. Ta służba to honor. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu dotarliśmy na miejsce. Przygotowany plan, oparty o szczegółowy wywiad jaki przeprowadziliśmy z liderem tubylców, zakładał, że dokonamy zbrojnego wystąpienia przeciw kapłanom. Z jego relacji miało wynikać, że sytuacja między kapłanami i ludem jest napięta, mieli świadomość, że kapłani żyją dostatnio, choć niewielki z nich pożytek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako Tytani zstąpiliśmy na ich planetę, następnie przedarliśmy się do rozległego miasta, zamieszkiwanego przez szacunkowo 20 tyś tubylców. Nad miastem górowała piramida, o wyraźnym kształcie schodkowym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2129879247970998910?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2129879247970998910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/02/po-trzech-brawurowych-akcjach-w.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2129879247970998910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2129879247970998910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/02/po-trzech-brawurowych-akcjach-w.html' title='InSpace Explorers - Gwiezdny Szmugler'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TVHETKmq1dI/AAAAAAAAAS0/buqrXZys-E4/s72-c/InSpace_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-7955305049362180564</id><published>2011-02-06T04:39:00.000-08:00</published><updated>2011-02-06T04:45:51.364-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='first timer'/><title type='text'>KB#18: Jeśli chcesz to w końcu zrobić</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TU6OaSRvBMI/AAAAAAAAASw/H9PDuRP2s4M/s1600/Karnawa%25C5%2582+pierwszy+raz.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="232" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TU6OaSRvBMI/AAAAAAAAASw/H9PDuRP2s4M/s320/Karnawa%25C5%2582+pierwszy+raz.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;i&gt;Przecież ten pierwszy raz, jest zawsze do dupy&lt;/i&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Wiktoria Leszczyńska,&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Licencja na wychowanie&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie szukałem lecz znalazłem graczy. W LO na korytarzu wymieniałem się z kumplem komiksami TM-SEMIC. Przyuważył to inny ziomal z klasy i podszedł – rzucił hasło, że gra w RPG i czy mamy ochotę. Mieliśmy i zagraliśmy. Miałem szczęście – nie musiałem szukać. Nie jestem w stanie dać rady, jak szukać, ale mogę podpowiedzieć jak dać się znaleźć – w moim przypadku epatowałem zainteresowaniami około fantastycznymi, przez przypadek padło na komiksy, ale równie dobrze mogłem wymieniać głośno uwagi na temat literatury SF czy fantasy. Nie wiem jak jest dziś, ale za moich czasów wielu graczy miało długie włosy i słuchało metalu. Warto więc spróbować ubrać się w czarne bojówki i koszulkę Behemotha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój pierwszy raz miał miejsce w szkole, po lekcjach. Sesja trwała 2h. Nie wiedziałem wówczas, że sesje są tak schematyczne, że potrzeba lokalu, świeczek, kotar, herbatników, kawy, herbaty, piwa i pizzy i minimum 4 godzin czasu. I przyznam bez bicia, że dobrze że o tych schematach nie wiedziałem. Nie widziałem też, że potrzebne są karty postaci – wiedziałem tylko o kostkach, kartkach, ołówkach i podręczniku. To minimum wystarczyło. Zagrałem tam, gdzie nie lało się na głowę, graliśmy tyle czasu ile mogliśmy poświęcić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój pierwszy raz w roli MG wspominam też wyśmienicie – sesja była przyjemną akcją w Cyberpunku. Emocje, strzelanie, emocje, rzuty kośćmi, emocje, improwizacja. Zrobiłem mapkę, ustawiłem przeciwników, dałem graczom cel do realizacji. To co pomiędzy, trzeba tylko opisać – i cała filozofia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy scenariusz z nową ekipą rozegraliśmy posługując się przygodą zamieszczoną w podręczniku – po to tam są. Przygoda była prosta jak budowa cepa, ale pamięta się ją do dziś. Wniosek: jeśli w podręczniku jest przygoda warto w nią zagrać, prawdopodobnie jest tam po to, żeby nowy gracz gładko wszedł w zasady. I nie ważne jak jest prosta, będzie się ją pamiętać do końca życia. Nie jestem jedynym, który emocje związane ze scenariusz Kontrakt Oldenhallera wspomina do dziś. Pewnie jakoś można go zdobyć, pewnie ktoś go gdzieś chomikuje. Czy warto odkurzyć starocia? No pewnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było wszystko o moich pierwszych razach. W gruncie rzeczy nie jest ważne, w co, gdzie i ile czasu grasz – ważne, żeby zagrać. Z byle kim, byle gdzie, byle 15 minut, no i na wszelki wypadek warto mieć przy sobie gumkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="float: right; border-color: black; border-top-style: solid; border-size: 1 px; background-color: floralwhite; margin: 25px 100px 25px 200px; padding: 10px;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TLVxUkbMREI/AAAAAAAAARo/wAFaTV6TdTw/s1600/carnival.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TLVxUkbMREI/AAAAAAAAARo/wAFaTV6TdTw/s1600/carnival.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wpis publikowany w ramach &lt;b&gt;18. edycji Karnawału Blogowego&lt;/b&gt;, zatytułowanej &lt;i&gt;Tym co pierwszy raz&lt;/i&gt;. Gospodarzem tej odsłony Karnawału Blogowego jest &lt;a href="http://piastun.blogspot.com/2011/01/karnawa-blogowy-18-tym-co-pierwszy-raz.html#comment-form"&gt;blog Piastuna&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-7955305049362180564?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/7955305049362180564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/02/kb18-jesli-chcesz-to-w-koncu-zrobic.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7955305049362180564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7955305049362180564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/02/kb18-jesli-chcesz-to-w-koncu-zrobic.html' title='KB#18: Jeśli chcesz to w końcu zrobić'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TU6OaSRvBMI/AAAAAAAAASw/H9PDuRP2s4M/s72-c/Karnawa%25C5%2582+pierwszy+raz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1679334757335503874</id><published>2011-01-26T13:33:00.000-08:00</published><updated>2011-01-26T13:36:23.358-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sandbox'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='InSpectres'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='actual play'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sf'/><title type='text'>For The Galaxy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TUCSxQ0J8BI/AAAAAAAAASk/u4j_UaAoq1I/s1600/warp5.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TUCSxQ0J8BI/AAAAAAAAASk/u4j_UaAoq1I/s320/warp5.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W trakcie lotu do miejsca przeznaczenia &lt;b&gt;USS PENTAGRAM&lt;/b&gt; odebrał sygnał S.O.S. Decyzją kapitana Hugo Pereza &lt;b&gt;USS PENTAGRAM&lt;/b&gt; zmniejsza prędkość z 6 WARP, do prędkości kursowej zgodnej z dyrektywami Organizacji Systemów Zjednoczonych, aby przystąpić do misji ratunkowej.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Sygnał dochodzi z planety Omega 18. Wstępny raport określa ją jako planetę niezamieszkałą, jałową, na której nie rozwinęło się życie w wyższych formach. Planetę porasta jednak prymitywna roślinność. Przyciąganie ½ ziemskiego. Atmosfera zbliżona do ziemskiej, jednakże zaleca się stosowanie skafandrów ochronnych.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W rejon sygnału zostaje wysłany lądownik z załogą w skład której wchodzą: por. Trent Reznor – dowódca, por. Henry Rabbit – technik, sier. Lech – pilot, pracownik naukowy Sklodowsky oraz trzech żołnierzy kpr. Carter oraz st szer. Regan i st. szer. Bush.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Lądownik przebił się przez atmosferę bez problemów, jednak w jej niższych partiach czujniki wykryły rodzaj dziwnego promieniowania, które spowodowało niewielkie, lecz groźne uszkodzenia elektorniki. Lądownik udało się bezpiecznie sprowadzić na powierzchnię planety, jednakże ok. 50 mil od miejsca planowanego lądowania. Koniecznymi naprawami zajął się sier. Lech, reszta załogi przesiadła się do transportera kołowego, celem dotarcia do miejsca z którego docierał sygnał SOS.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Po około 2h załoga dotarła na miejsce. Natrafiliśmy tam na stację badawczą. Stacja była sprawna, lecz opuszczona. Połączenie z systemem pokładowym stacji ujawniło, że stacja na leży do korporacji Exogen. Załoga z nieznanych przyczyn opuściła stację przed blisko tygodniem. Śledztwo doprowadziło do informacji o smutnym końcu jej załogi – ich lądownik, nie wydostał się poza atmosferę. Eksplodował w trakcie lotu. Ogłosiłem stan gotowości.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Przeszukując system bazy, natrafiliśmy na niepokojące informacje, wzmiankujące o dziwnej istocie żywej, pochodzenia roślinnego, która usiłowała się komunikować z mieszkańcami bazy. Ze strzępów informacji, poskładaliśmy obraz sytuacji. Pod bazą prowadzono prace wiertnicze, które pozwoliły dokopać się do sporych rozmiarów kawerny. W niej znaleziono, tajemnicze, świadome życie, zdolne do komunikowania się. W zgromadzonych danych pojawiają się jednak informacje budzące niepokój – organizm miał okazywać niekreślonego rodzaju niestabilność, która była przyczyną ewakuacji pracowników stacji. Dane czerpaliśmy z zasobów ogólnodostępnych – do rzeczowych informacji korporacyjnych nie mieliśmy dostępu.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Analiza stanów magazynowych i sprzętu, pozwoliła nam upewnić się, że nie doszło do otwartej walki, stany amunicji oraz broni były pełne. Niestety, okazało się, że mechy wciąż funkcjonują – a w ich wielofunkcyjność wchodziły także funkcje bojowe. Pracowały w kawernie wznosząc aparaturę komunikacyjną. W trakcie rutynowego połączenia z &lt;b&gt;USS PENTAGRAM&lt;/b&gt; otrzymaliśmy rozkazy zebrania próbek, mimo groźby ataku ze strony mechów zdanie to zostało wykonane.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jako, że korporacja Exogen poważnie naruszyła Pierwszą Dyrektywę, powziąłem decyzję o rozłożeniu ładunków wybuchowych, które na nieodwracalnie zniszczą elektronikę bazy.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W tym czasie, Lech zdołał naprawić uszkodzenia lądownika i przemieścić go do pierwotnego punktu lądowania. Tuż po starcie odpaliłem ładunki wybuchowe. Stacja została zniszczona.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Załoga w pełnym składzie, bez strat w ludziach i sprzędzie powróciła na&lt;b&gt; USS PENTAGRAM&lt;/b&gt;.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Załącznik:&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Planetę porasta prymitywna roślinność przypominająca trawę. Por. Rabbit pobrał próbki gleby oraz roślinności. Atmosfera planety Omega 18 w dolnych partiach jest niezdatna do oddychania – obecne w niej pyłki, w ogromnych stężeniach mogą doprowadzić do gwałtownej reakcji alergicznej, prowadzącej do śmierci. Obecność pyłków radykalnie spada na wysokości powyżej 2000m n.p.m. Pracownik naukowy Sklodowsky szacuje, że użycie silnych środków antyalergicznych daje jedynie 10 min czasu, na ratunek.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Chmury Omega 18 mają odcień delikatnej purpury – a wiatry unoszą na duże wysokości gigantycznych rozmiarów organizmy, przypominające swoim kształtem nasiona dmuchawca.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: right;"&gt;Raport&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: right;"&gt;por. Trent Reznor&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: right;"&gt;dowódca ochrony USS PENTAGRAM&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Powyższy raport jest spisem wydarzeń, które miały miejsce podczas ostatniej sesji. Postanowiliśmy zagrać na mechanice &lt;b&gt;InSpectres&lt;/b&gt; w kosmosie, w klimatach SF lekko w stronę Hard, lecz nie pozostając obojętnymi na niesamowity urok klimatów &lt;b&gt;StarTrekka&lt;/b&gt;. Mistrz Gry posiłkował się bardzo koncepcją &lt;b&gt;Sandboxa&lt;/b&gt;, sesję wygenerowały odpowiednie tabelki. Misja ratunkowa była dosyć emocjonującym przeżyciem, atmosfera tajemnicy towarzyszyła nam od momentu lądowania, i aż po kres misji nie wiedzieliśmy co się wydarzy. Ze względu na użycie tabelek – abstrakty, spotkania, plotki, zdecydowaliśmy się ograniczyć ingerencje graczy w sesje, jedynie do &lt;b&gt;Dziennika Pokładowego&lt;/b&gt;, czyli &lt;b&gt;Pokoju Zwierzeń&lt;/b&gt; (znanego także jako Konfesjonał). Wyszło przednio.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1679334757335503874?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1679334757335503874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/01/w-trakcie-lotu-do-miejsca-przeznaczenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1679334757335503874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1679334757335503874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/01/w-trakcie-lotu-do-miejsca-przeznaczenia.html' title='For The Galaxy'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TUCSxQ0J8BI/AAAAAAAAASk/u4j_UaAoq1I/s72-c/warp5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-3659438974032922902</id><published>2011-01-10T07:23:00.000-08:00</published><updated>2011-01-10T07:23:35.592-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>KB#17: Olej koncepcje postaci</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TLVxUkbMREI/AAAAAAAAARo/wAFaTV6TdTw/s1600/carnival.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TLVxUkbMREI/AAAAAAAAARo/wAFaTV6TdTw/s1600/carnival.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W robieniu postaci nie ma specjalnej filozofii. Rzucasz kośćmi, rozdzielasz punkty, wybierasz umiejętności, jakąś wadę i zaletę. I można grać. Na większości kart postaci, znajduje się miejsce na historię – nie warto go wypełniać, lepiej zostawić puste miejsce, na wypadek, gdyby zabrakło slotów na ekwipunek, czary czy też notatki. Poważnie. Robiłem tak wiele razy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście można się nieco wysilić, choć nie jest to konieczne – jak masz fajnego MG, to z sesji na sesję wyciągniesz koncepcję ze statsów, rasy i profesji. Po góra trzech osadzi cię w świecie, scenariusze napędzą ci motywacji – będziesz wiedział kim grasz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja staram się pomóc MG, o ile nie jest to nadmiernym wysiłkiem. Olewam historię. Historie postaci są do dupy. Jako MG nie czytam historii postaci. Wolę, kiedy gracz streści mi ją w góra 5 zdaniach&amp;nbsp; - a i tak po czwartym ziewam (na wszelki wypadek). Trzyma się tej zasady kiedy sam robię postać. Te 5 zdań jest tylko po to, żeby otworzyć mistrzowi gry szufladki w głowie, powiedzieć – masz i zdób z tym co chcesz. Dbam, żeby te 5 zdań mógł jakoś wykorzystać – na przykład jako zahaczki, smaczki albo pomniejsze duperele- co z tym zrobi, to już jego broszka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład z życia. Mamy grać w Shadowruna. Naoglądałem się filmów o wojsku, więc chcę grać wojskowym, a że chłopaki z rozpoznania robili na mnie wówczas szczególne wrażenie, dobrałem umiejętności pasujące do tej formacji. Statsy i profesja odbębnione, dodałem rasę - Ork. 5 zdań (lub 5 faktów z historii), składające się na koncpecję postaci:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;koleś jest dezerterem (w SR jakoś głupio grać wojskowym)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ma żonę i dzieciaki (kopalnia pomysłów dla MG, a dla mnie zajebista motywacja)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Wyszły mi dwa fakty – i tak dużo. Ok – koleś ma nieźle wyżyłowane statsy, ale z tego zabawy nie ma, nawet Superman miał jakieś słabe punktu, a miał je nie od czapy, miał je po to, żeby scenarzyści mieli na czym grać. Gramy w Shadowrunna – cybeprunku na poziomie ulicy, jasne jest, że będzie się bawić na granicy prawa i bezprawia. Dodaję chłopakowi słabość – ale nie taką za punkty postaci, tylko moją, żeby koleś nabrał rumieńców: nie strzela do mundurowych – rzecz upierdliwa, ale zasadna, ja mam poczucie, że nie będę grał ziomalem bez uczuć, jakimś sukinsynem bez kręgosłupa moralnego, a MG ma na mnie jakiegoś haka i wie, jak się zachowam w pewnych sytuacjach. Widać więc, że koleś ma wartości – rodzina i szacun dla munduru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie lubię wymyślić wartość, której postać będzie się trzymać, nawet jeśli ogranicza pole manewru. Ograniczenia, dają kupę radości, w szczególności w sytuacjach, kiedy na drodze postaci staje przeciwność, która wymaga poświęcenia wartości, taki konflikt ma wówczas drugie dno – a jeśli uda się rozwiązać go tak, aby wilk był syty, a wartość cała, to już w ogóle bomba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast dawać MG jakieś pierdoły o dzieciństwie, pierwszym połkniętym łoniaczu czy bohaterskich wyczynach na misji w bananowej republice, dałem mu trzy wartościowe fakty, którymi może motywować do działania moją postać. Prędzej czy później pojawi się więc koleś, który wiedzieć będzie, że jestem dezerterem (mimo tego, że kupę szmalu poświęcę na lewą tożsamość), moja żona skonsumuje kasę, którą mam w planie przeznaczyć na wszczep, na upgrade kuchni, zaś przez fakt, że nie strzelę do policjanta, kumple z ekipy zaczną podejrzewać, że jestem wtyczką – innymi słowy, będzie się działo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można to olać, jak wspomniałem, i budować koncepcję trawiąc wydarzenia z sesji – lecz jak widać, wymyślenie trzech faktów to pestka. Przydatne w szczególności kiedy mamy do czynienia z grami stawiającymi na aspekt bandycki czy militarny. Wiecie, rozpierducha jest fajna, lecz smakuje lepiej, kiedy, postać ma cugle, za które ciągnąć może MG lub gracz, bo trzeba trochę pokombinować. Warto więc określać się względem wydarzeń, postaci niezależnych – wiedzieć, co postać zaakceptuje, a co ją wytrąci z równowagi. Jeśli nie zrobimy tego na etapie tworzenia postaci, zróbmy to podczas kilku pierwszych sesji. Soprano to sukinsyn, przestępca, ale lubimy drania – właśnie za to, że ma drugi wymiar i nie wszystko może. I odwrotnie – kiedy czytałem o żywotach świętych – wiecie, tych spisywanych w średniowieczu, to często uderza mnie, wizerunek tychże jako ludzi, którym w młodości nikt by wyniesienia na ołtarze nie wróżył. Warto o tym pamiętać, bo najciekawsze postaci z literatury czy filmu, to te, które charakteryzują się dynamiką postaw. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieprzyć koncepcje, ważne żeby dać sobie jakieś motywacje i na dokładkę temat do nawijki. Lekki, dowcipny, żeby było jak w Pulp Fiction – Jules i Vincent nie byliby funta kłaków warci, gdyby nie ich gadki w czasie każdej niemal czynności. Gadaj se o marzeniach lub o małżach, gorących dupciach brazylijek, albo o planach na najbliższy weekend, chwal się spluwą, przenośną konsolą albo wyczynami na wczorajszej imprezie. A jak nie masz pomysłu to zacznij się jąkać.&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-3659438974032922902?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/3659438974032922902/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/01/kb17-olej-koncepcje-postaci.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3659438974032922902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3659438974032922902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/01/kb17-olej-koncepcje-postaci.html' title='KB#17: Olej koncepcje postaci'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TLVxUkbMREI/AAAAAAAAARo/wAFaTV6TdTw/s72-c/carnival.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-8288627382582045121</id><published>2011-01-06T12:32:00.000-08:00</published><updated>2011-01-06T12:33:12.477-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konwenty'/><title type='text'>2010 - Odyseja Konwentowa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TSYmk115i3I/AAAAAAAAASg/pAGHf5BdbjY/s1600/WG18011_full_1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TSYmk115i3I/AAAAAAAAASg/pAGHf5BdbjY/s200/WG18011_full_1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W zeszłym roku odwiedziłem mniej więcej tyle konwentów, ile przez całe życie do roku 2010 (gwoli ścisłości to mógłbym powiedzieć, że za pomocą skypa odwiedzam 123 konwenty rocznie, ale po co się spierać o to, kto ma lepszą pompkę do enlardżowania i jakie za jej pomocą osiąga wyniki). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trwającej wiele lat przerwie, pierwszym konwentem na którym wylądowałem był &lt;b&gt;R-kon&lt;/b&gt;. Tam unaocznił mi się fakt, że na konwentach już się nie wali do ryja, a zamiast tego gra się po nocach w Neuroshimę i planszówki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następną imprezą byli &lt;b&gt;Rycerze Okrągłego Spodka&lt;/b&gt; – konwent planszowy i bitewniakowy. Zafundowałem ludziom z Białegostoku nielegalną premierę karciani Zombiaki II (wyprzedziłem oficjalną o kilka godzin), szybko podłapałem śpiewny akcent. Bardzo mile wspominam ten wyjazd, bowiem totalnie rozbił w mojej głowie podział na Polskę A i tzw. B – droga na Białystok jest wspaniała – to na niej po raz pierwszy przekroczyłem barierę 145 km/h moim błękitnym Seicento o przebiegu niemal 200 tys. km. No i oczywiście zamiast białych niedźwiedzi spotkałem tam Erpegisa, który na tym planszowym konwencie prowadził rpg – konkretnie Wolsunga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej &lt;b&gt;Grojkon&lt;/b&gt;, czyli impreza, która miała potwornego pecha – najpierw katastrofa smoleńska, a potem powodzie. Termin konwentu przesuwano kilka razy, lecz w końcu udało się odpalić największą na śląsku imprezę RPG (ten Śląsk, to mi wyboczycie cysorzoki, co?). Widać, że robi ją twarda i niezłomna ekipa, której morale nie sposób zachwiać. Warto tam być. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego roku miałem w głowie starą mapę konwentową, wiecie, taką sprzed 10 lat. I na tej mapie nie było Warszawy – może dziś trudno to sobie wyobrazić, lecz dawno, dawno temu, stolica się w stawce nie mieściła – rządził Kraków. W tym roku byłem na&lt;b&gt; Avangardzie &lt;/b&gt;– ekstra impreza, a dla mnie znak czasów – dziś nie liczy się Kraków, zamiast tego jest masa dużych konwentów w innych miastach. Super było spotkać znajomych z Białegostoku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej &lt;b&gt;Tricon&lt;/b&gt;, czyli Polsko-czesko-słowacki &lt;b&gt;Eurocon&lt;/b&gt; – impreza dla fanów literatury fantastycznej i to się nigdy nie zmieniło. RPG i planszówki zesłano na czeską stronę miasta Cieszyn. Byłem świadkiem totalnej niekompetencji organizatorów po tamtej stronie (czyli Czechów), widziałem też, jak nasi walczą z bałaganem i przejmują kontrolę, jak robi się z tego wszystkiego taki „fantastyczny anschluss.” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Inne Sfery&lt;/b&gt;, czyli konwent Wrocławski, zapamiętam jako jeden z najbardziej pracowitych konwentów, mimo że już na Avangardzie Portal ostro szalał z punktami programu. Prelekcja, stoisko, wolne, prelekcja, stoisko, wolne – wszytko rozliczane godzina po godzinie. W tym wszystkim jednak fajni ludzie, organizatorzy, uczestnicy oraz wydawcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sezon zakończyłem, odwiedzając Wrocław po raz wtóry, na planszówkowej &lt;b&gt;Grartislavii&lt;/b&gt;, którą współorganizowali ludzie zamieszani w Inne Sfery. Zostałem zaszokowany tym, co ekipa wycisnęła z gry karcianej Zombiaki 2: Atak na Moskwę – finał rozegrano na żywo, z udziałem całej armii zombiaków, autobusem, tramwajem, trabantem i karabinami. We Wrocławiu mieszkają naprawdę zakręceni ludzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konwenty, kiedy stoi się po drugiej stronie, kiedy jest się w zasadzie współorganizatorem, to harówa, lecz bardzo satysfakcjonująca. Jednakże będąc w tej roli, nie możesz w żaden sposób ocenić takiego konwentu – przy odrobinie szczęścia, zawitasz na jednej, może dwóch prelekcjach. Co więcej, jesteś bliżej organizatorów, i widzisz jak się pocą, wiesz, że mają jeszcze więcej roboty niż ty, że usiłują ogarnąć 20 razy większy obszar niż twój. Podziwiam organizatorów – walczą przez co najmniej 20 godzin na dobę, przez 3 czy 4 dni. Niewsypani, nękani przez pomocników, współorganizatorów i uczestników pytaniami typu: gdzie jest drabina, co z moją akredytacją, nie mam sali na prelekcję, potrzebuję miotły, skończyły się długopisy, chcę się podłączyć do internetu, gdzie jest rzutnik etc... zawsze pomagają, choć wyglądają jak Zombie, choć pod powieki przylepiają plastrami do czoła. Szacun.&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-8288627382582045121?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/8288627382582045121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/01/2010-odyseja-konwentowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8288627382582045121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8288627382582045121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2011/01/2010-odyseja-konwentowa.html' title='2010 - Odyseja Konwentowa'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TSYmk115i3I/AAAAAAAAASg/pAGHf5BdbjY/s72-c/WG18011_full_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1179565018534340809</id><published>2010-12-13T16:13:00.000-08:00</published><updated>2010-12-13T16:13:31.739-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='InSpectres'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='actual play'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='indie'/><title type='text'>InSpectres - pierwsza przygoda</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TQa2VHwrsHI/AAAAAAAAAR8/Sqi3jt8-G5c/s1600/inspectres_okladka-200x284.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TQa2VHwrsHI/AAAAAAAAAR8/Sqi3jt8-G5c/s1600/inspectres_okladka-200x284.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;We wrześniu wskrzesiliśmy rozgrywki w starej ekipie. Z konieczności przeszliśmy na specyficzny tryb sesji*. Każdy z nas ma studia za sobą**, a zatem sporo innych obowiązków, związków, a nawet potomków na głowie. Od tamtego czasu graliśmy w Sandboxa na &lt;b&gt;GURPS Lite&lt;/b&gt;, potem retro kampanię &lt;b&gt;Swords and Wizardry&lt;/b&gt;, następnie zaliczyliśmy &lt;b&gt;Cold City&lt;/b&gt;, aby wreszcie spróbować &lt;b&gt;InSpectres.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłem podejść do InSpectres tak, aby sesja była maksymalnie koszerna, prowadzony by the book, czyli taka jaką ją Jared Sorensen stworzył. Przygotowując się do sesji zadbałem o wydrukowanie kart i powtórzyłem sobie informacje o mechanice działania filli InSpectres. A dalej pozostawało już tylko pójść na żywioł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kilku słowach streściłem graczom o co biega w InSpectres: że to gra o firmie podobnej do Ghostbusters, że dostrzegli niszę na rynku i podpisali umowę franczyzową z centralą w San Francisco. Rozdałem karty, aby zrobili postaci – wszystkie potrzebne do tego informacje znajdują się na wzmiankowanych kartach, więc poszło im jak z płatka. Dalej, żeby nie zacięli się na wymyślaniu niestworzonych rzeczy, zaproponowałem, aby to co dotyczy tła postaci, wypełnili samymi sobą – co uprościło i tak prosty system, dzięki czemu oszczędziliśmy 4 minuty z cennych 5 minut, które na to przewidziałem. Uznałem też, że najlepszym miejscem na lokalizację ich filli będzie nasze rodzinne miasto, czyli Tychy – polecam to rozwiązanie, bo gwarantuje całą kupę komicznych sytuacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedziałem, żeby gracze wybrali między sobą 3 najważniejsze funkcje w firmie: Prezesem zostaje Tomasz, dyrektorem technicznym Henryk, dyrektorem finansowym Marek, Klaudii zostaje przydzielona rola stażystki (żeby oszczędzić na ZUSie), choć ona sama tytułuje się dyrektorem operacyjnym. Daje Markowi 5 kostek do rozdysponowania. To finansowe zasoby firmy. 3 kostki lądują na Karcie Biblotecznej, 2 kostki na Karcie Kredytowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie rzucam w tabeli rzutów na klienta, aby określić pierwszego zleceniodawcę oraz temat  sprawy. Oto co powiedziały mi kości: &lt;b&gt;Kto:&lt;/b&gt; pracownik rządowy; &lt;b&gt;Osobowość:&lt;/b&gt; dziwny; &lt;b&gt;Zjawisko:&lt;/b&gt; uprowadzenie; &lt;b&gt;Lokacja:&lt;/b&gt; blok mieszkalny. Okey – rzucam, że idę się przewietrzyć, żeby poskładać to do kupy, a im zlecam aby zastanowili się nad osprzętem. Generalnie te 5 minut na fajkę przed sesją zwykle kurza moich graczy, lecz kiedy wracam okazuje się, że przednio się bawią wymyślając pokręcony ekwipunek, nawet nie zauważyli, że mnie nie było. Świetnie, myślę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie dowiedziałem się, że ich siedziba filii mieści się w starej części miasta, w domu jednorodzinnym, w którym właśnie gramy – widziałem, że już załapali o co mi chodziło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nowo otwartej filii InSpectres – pierwszej na Śląsku – zjawia się niejaki Euzebiusz Borowik. Czarny garnitur, czarny krawat, biała koszula oraz ciemne okulary sprawiają, że gracze nie są zaskoczeni, kiedy wyznaje, że jest agentem Biura Ochrony Rządu. Po wymianie uprzejmości przedstawia w czym rzecz – otóż zajmował się on niezwykle ważnym świadkiem koronnym. W tym celu wynajął mieszkanie na ulicy Niepodległości, gdzie ulokował się razem z nim. Niestety, kiedy obaj oglądali skaczącego Małysza, świadek wyszedł do toalety, jakieś 30 sekund później rury w mieszkaniu poczęły się trząść i huczeć. Zaalarmowany agent Borowik wbiegłszy do łazienki stwierdził, że świadek koronny zniknął. Drzwi wyjściowe zamknięte były od wewnątrz solidnymi zamkami Gerda Tytan, więc nie możliwym jest aby, ktokolwiek przez te drzwi wyszedł. Zrozpaczony agent Borowik znalazł w sieci stronę InSpectres i postanowił zwrócić się do tych, którzy zawalczą z siłami ciemności za niego. A wszystko tak, aby o sprawie nie dowiedzieli się jego  przełożeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gracze odbierają od Borowika klucze do lokalu i namiar na jego komórkę. Pakują sprzęt, przebierają się w firmowe kombinezony i jadą na miejsce. Lokal mieści się na zaadoptowanym strychu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej jednak Henryk przeszukuje internetowe zasoby lokalnych gazet, szukając informacji o właścicielce mieszkania. Przed testem informuję go, aby już myślał co się stanie, jeśli test zakończy się powodzeniem. Rzut trzema kośćmi kończy się spektakularnym sukcesem, więc gracz wymyśla co znalazł w zasobach gazet:&lt;i&gt; Echo donosi, że dwa lata temu, w podobnych okolicznościach zniknął wnuczek właścicielki mieszkania. Z wycinków gazety wynika, że sprawą zajmował się detektyw Tomasz Sikora, lecz wszelkie jego wysiłki i tropy nie doprowadziły do rozwiązania zagadki. Wnuczka nie odnaleziono do dziś.&lt;/i&gt; Gracz wprowadził do gry nową postać i niewypowiedzianą wskazówkę, że coś jest na rzeczy. No i oczywiście sprawił, że w puli wylądowały dwie dodatkowe kości, przybliżające graczy do rozwikłania sprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pierwsze użycie pokoju zwierzeń&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Tomek sprytnie wykorzystuje pokój zwierzeń. &lt;i&gt;Kiedy wchodziliśmy na górę, z jednego z mieszkań wyskoczyła starsza pani. Tak to dawna nauczycielka Marka z liceum. Ucieszyła się, że to on jest pracownikiem gazowni, na którego czeka od kilku dni.&lt;/i&gt; Marek wchodzi w smalltalka ze swoją nauczycielką, która ubolewa że taki zdolny chłopak, wylądował w gazowni. Naprawia jej piecyk w łazience, opowiadając o trudnym w dzisiejszych czasach rynku pracy, przy okazji robi tzw. biały wywiad, lecz nie dowiaduje się niczego nowego poza tym, że kobieta podejrzewa, że ci dwaj co się wprowadzili to niechybnie sodomici. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pierwsza spektakularna porażka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Chłopaki instalują się w mieszkaniu dokonują oględzin, nie zauważają więc, że ich stażystka wyjmuje różaniec i odprawia tajemniczy egzorcyzm nad wanną. Daję Klaudii dwie kości do łapki, dodając, żeby wiedziała co chce osiągnąć. Sprawa jest prosta – jeśli Klaudia zda test umiejętności, ekipa zbliży się do rozwikłania zagadki, a Klaudia dostanie pełną swobodą w opisie efektów swoich działań. Rzucamy – dwie jedynki wskazują na totalną porażkę. Chłopaki łapią się, że stażystka coś zmajstrowała. No to moja kolej, muszę jej czymś dowalić. Wtem, pośród ogłuszającego hałasu drżących rur prysznic wypluwa wprost na Klaudię hektolitr zielonego śluzu. Rzucamy na stres – Klaudia zalicza porażkę, zmniejszam jej umiejętność do zera. Ekipa ratuje dziewczynę, zmywając z niej świństwo w kuchni. Chłopaki mają ubaw, a dziewczyna jest wściekła, że jej testy nie idą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie instalują sprzęt w łazience – o nim jednak w następnym wpisie, albo w Gwiezdnym Piracie, bo to co nawymyślali zasługuje na osobny tekst. Ważne jest to, że mają na stanie czarną kotkę o imieniu Chrypa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stażystka wpada na pomysł, aby złapać przechadzającego się po osiedlu dzielnicowego. Nagabuje go przed klatką o plany kanalizacji. Kolejny test, tym razem Kontaktu, popisowo się nie udaje – zamiast informacji o planach dostaje ostrą burę i wykład na temat zadań nowoczesnego dzielnicowego w XXI wieku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Henryk odpala pokój zwierzeń&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kiedy Klaudia była besztana przez policjanta, kontem oka zauważyła, że przez piwniczne okienko przebija niknący błękitny poblask.&lt;/i&gt; Dostałem więc kolejny motyw do rozegrania. Stażystka biegnie więc do piwnicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pośród rozmaitego sprzętu, ekipa postanawia zainstalować w toalecie kota i obserwować jak się będzie zachowywał w opętanym miejscu – przy pomocy kamer i laptopa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Klaudia odpala pokój zwierzeń&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyna jest wkurzona, że nie wychodzą jej testy, a nic tak nie poprawia nastroju w takich sytuacjach, jak pokrzyżowanie szyków współgraczom. &lt;i&gt;Chłopaki były w niezłym szoku, kiedy okazało się, że z muszli klozetowej wyłoniła się macka, która oplotła Chrypę i wciągnęła w kloaczną czeluść.&lt;/i&gt; Wierzcie mi, byli w szoku. Klaudia za to jakby zapomniała o frustracji płynącej ze spalonych rzutów i uśmiechała się dumnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwolę sobie pominąć wydarzenia z piwnicy związane z błękitną poświatą, trzeba wam jedynie wiedzieć, że rozwiązanie zagadki znajdowało się w schronie przeciwbombowym, który mieścił się pod piwnicami oraz to, że sprytni gracze odzyskali kotkę Chrypę, wyciągając ją ze zbiornika w piwnicy. Tu jeszcze anegdotka – Chrypa zaistniał w grze, bowiem to najprawdziwszy kot o takim właśnie imieniu. Niechcący nadepnąłem ją, kiedy wlazła pod stół. Gracze podchwycili. Kiedy rozgrywaliśmy scenkę w piwnicy, znów ją niechcący nadepnąłem, a ta wydała żałosne miau – gracze uznali, że jest we wspomnianym zbiorniku. W każdym razie wróciła do gry. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rozwiązanie tajemniczego uprowadzenia&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do schronu. Gracze stoją przed metalowymi drzwiami. Marek będzie je otwierał. Tomasz ma na sobie ogromny baniak ze święconą wodą, Henryk srebro w sprayu i odkurzacz, Klaudia kuszę z osikowym bełtem. Ani oni, ani ja nie wiedzą z czym mają do czynienia, a zaraz otworzą drzwi. Zbieram to co mam w głowie – zielony śluz, macki. No nic, Marek pociąga za dźwignię – nikt nie ryzykuje rzutu, zdają się w całości na mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;We wnętrzu wielka ćwierćtonowa kobieta, z siedmioma wielkimi cyckami rozrzuconymi po pofałdowanym cielsku. Zamiast rąk k6 macek&lt;/i&gt;. Dwie z nich błyskawicznie oplatają Tomasza i Henryka – czują, że mają przesrane, gdyż widzą poszukiwanego światka koronnego, który siłą przytykany jest to jednego z jej wielgachnych cycorów i pojony mlekiem pod dużym ciśnieniem. Klaudia strzela z kuszy, a Marek rzuca się do jej łba. Jak nie trudno się domyślić Tomasz i Henryk oblali testy, są więc w mojej mocy, wszystko w rękach pozostałej dwójki. Klaudia wreszcie odstawia popisówę, trafiając gargantuiczną matkę prosto w oko, Marek muskularnymi ramionami skręca jej kark, a kiedy ta ląduje bezwładna na podłodze, niczym Hulk Hogan rozkwasza jej czachę, potężnym lądowaniem -  z łokcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem już proza życia. Fakt, TVN24 oraz telefon do detektywa Tomasza Sikory (gracze odkryli w żołądku bestii ludzkie kości). Nie będę się rozpisywał o epilogu w szczegółach – dodam tylko, że potwora gracze nazwali Lubieżną Macochą, zapakowali do beczek po kapuście i opisali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pokój zwierzeń na koniec&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wkrótce okazało się, że Chrypa jest w ciąży, co jest tym dziwniejsze, że z pewnością była wysterylizowana. &lt;/i&gt;Tomasz zabił nas takim tekstem na koniec, dając zajebisty motyw na następne sesje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sesja okazała się nadspodziewanym sukcesem. Ubaw mieliśmy po pachy. Żadnych przestojów, akcja gnała naprzód podsycana a to przeze mnie, a to przez moich graczy.&amp;nbsp; No i co ważniejsze, nie musieliśmy dzielić sesji jak do tej pory - całość rozegraliśmy w założonym z góry czasie. Fakt, że do sukcesu wystarczyło 5 kości, ale gracze zebrali ich 8 napawa nas optymizmem. I mamy pewność, że przy średnim rozmiarze filii (10 do 15 kostek) z kończeniem scenariusza na jednej sesji nie będzie problemów.Tworzenie przygody w locie przez wszystkich graczy jest w pytę. Super, że moja stara ekipa w mig załapała o co chodzi z pokojem zwierzeń i intuicyjnie wykorzystywała ten świetny mechanizm na różne sposoby - a wierzcie mi, nigdy dotąd nie grali w grę Indie - wyjąwszy Cold City prowadzone i tak, w tradycyjny sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to byłoby na tyle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* nasze sesje trwają po 2h, tyle jesteśmy w stanie wygospodarować w tygodniu, żeby nie wiązało się to z niepotrzebnym poświęcaniem spraw naprawdę ważnych w dorosłym życiu, takich jak praca, rodzina, dzieci, związki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;** w zasadzie studiuje jedna osoba, lecz są to studia bardzo wymagające i interdyscyplinarne&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1179565018534340809?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1179565018534340809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/12/inspectres-pierwsza-przygoda.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1179565018534340809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1179565018534340809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/12/inspectres-pierwsza-przygoda.html' title='InSpectres - pierwsza przygoda'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TQa2VHwrsHI/AAAAAAAAAR8/Sqi3jt8-G5c/s72-c/inspectres_okladka-200x284.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2892575746801882197</id><published>2010-11-08T22:33:00.000-08:00</published><updated>2010-11-08T22:33:26.665-08:00</updated><title type='text'>Rock &amp; Retro-Playing</title><content type='html'>W nawiązaniu do wpisu Koren-Bahira: &lt;a href="http://koren-bahnir.blogspot.com/2010/11/rock-role-playing-2.html"&gt;Rock &amp;amp; Role-Playing 2&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Proponuję mój wariant odnoszący się do retroklonów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FfnIBnz2_zw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FfnIBnz2_zw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2892575746801882197?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2892575746801882197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/11/rock-retro-playing.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2892575746801882197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2892575746801882197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/11/rock-retro-playing.html' title='Rock &amp; Retro-Playing'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-3851677069713744996</id><published>2010-10-31T04:14:00.000-07:00</published><updated>2010-10-31T16:26:49.664-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='swords and wizardry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polemika'/><title type='text'>Czym są HP w (O/A)D&amp;D (ed. 1/2/3/3.5/4)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TM1Qgfdg2cI/AAAAAAAAAR4/ahu4YuSL_o4/s1600/Hit_Points.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="161" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TM1Qgfdg2cI/AAAAAAAAAR4/ahu4YuSL_o4/s200/Hit_Points.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zainspirowany komentarzem &lt;i&gt;&lt;b&gt;Laveris de Navarro&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; pod notką &lt;i&gt;&lt;b&gt;Zegarmistrza&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; (w ramach &lt;a href="http://polter.pl/zegarmistrz,blog.html?9874"&gt;KB #15: Realizm&lt;/a&gt;), chciałbym napisać co nieco o abstrakcyjnym systemie walki w&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;b&gt;(O/A)D&amp;amp;D&lt;/b&gt;. Laveris najpierw przytacza fragment wypowiedzi &lt;i&gt;&lt;b&gt;Zegramistrza&lt;/b&gt;: &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Bydlaki mają prawie po pół tysiąca HP-ków, gigantyczną odporność na czary i wielgachne Rzuty Obronne. Ofensywnie nie jest nawet takie straszne (zwłaszcza jeśli MG nie próbuje za wszelką cenę zabić drużyny), ale po prostu walka z nim trwa zwykle kilkadziesiąt tur. &lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Aby dać na nią następującą odpowiedź:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Chyba że gracze optymalizują postacie... Mechanicznie oczywiście.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W zasadzie taka wada najprostszego abstrakcyjnego systemy HP-ków. Wtedy takie "pierwsze 1k8-ki" to draśnięcia lub "odbicia się" od przeciwnika.&lt;/i&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla jasności dodam, że nie czepiam się nikogo personalnie. Opinia Laveris jest bowiem symptomatyczna i dotyczy dosyć szerokiego grona graczy, co więcej, śmiem twierdzić, iż podobnie myślą autorzy aktualnych edycji &lt;b&gt;D&amp;amp;D.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnosząc się do wypowiedzi &lt;i&gt;&lt;b&gt;Laverisa&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;, muszę powiedzieć, że zjawisko o którym napisał, jest nie tyle wadą &lt;i&gt;„najprostszego abstrakcyjnego systemu HP”&lt;/i&gt; co zwyczajnym nieporozumieniem, które płynie z ewolucji zasad. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością system&lt;i&gt; HP&lt;/i&gt; lub może celniej system &lt;i&gt;Hit Dice&lt;/i&gt; jest archaiczny. Podczas gdy mechanika &lt;b&gt;D&amp;amp;D&lt;/b&gt; przez lata ewoluowała, system ten pozostawał praktycznie niezmieniony. Z czasem zaś utarło się przekonanie, że &lt;i&gt;Hit Dice&lt;/i&gt; znaczy tyle samo (i tylko tyle) co &lt;i&gt;Kości Życia (Punkty Życia)&lt;/i&gt;, a wcale tak nie jest. Pamiętajmy, że system walki w &lt;b&gt;ODD &lt;/b&gt;jest bardzo, naprawdę bardzo abstrakcyjny, a więc jeśli nazwiemy HP punktami życia, tym samym uziemiamy to pojęcie wyrywając je ze świata abstrakcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Hit Dice to nie punkty życia&lt;/b&gt;. To najważniejszy współczynnik określający zdolności bojowe postaci, to wypadkowa wielu cech, umiejętności i doświadczenia. &lt;i&gt;Hit Dice&lt;/i&gt; jest tym czym - pozwólcie, że posłużę się przykładem z Warhammera – &lt;i&gt;WW, S, Wt, Żyw oraz wszelkie umiejętności i zdolności związane z walką &lt;/i&gt;do kupy wzięte. U swoich początków, system walki nie był oparty na wymianie ciosów, rzut na trafienie rozstrzygał wynik starcia trwającego minutę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne było też tempo rozwoju postaci, wobec czego aby doszło do starć między istotami o wartości 10 HD (czyli odpowiednik 10 poziomu) musiało upłynąć wiele czasu, naprawdę wiele – to dziesiątki sesji (a może jeszcze więcej). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem z „punktami życia” wzmógł się w momencie, w którym zaczęły pojawiać się umiejętności oraz inne featy, bo do tej pory ich funkcję spełniał właśnie współczynnik &lt;i&gt;Hit Dice&lt;/i&gt;. No i wspomniane tempo rozwoju postaci, dzięki któremu już po kilkunastu sesjach walki zaczynają się dłużyć. Po prostu system nie był do tego przewidziany, więc następuje jego przeciążenie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-3851677069713744996?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/3851677069713744996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/czym-sa-hp-w-oad-ed-123354.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3851677069713744996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3851677069713744996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/czym-sa-hp-w-oad-ed-123354.html' title='Czym są HP w (O/A)D&amp;D (ed. 1/2/3/3.5/4)'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TM1Qgfdg2cI/AAAAAAAAAR4/ahu4YuSL_o4/s72-c/Hit_Points.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-5005778279180250717</id><published>2010-10-27T15:20:00.000-07:00</published><updated>2010-10-27T15:20:43.612-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zew Cthulhu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Essen 2010'/><title type='text'>Ciekawostka - promo Cthulhu (aus Essen)</title><content type='html'>Jedna z ciekawostek znalezionych na targach Spiele 2010 w Essen. Na stoisku Pegasus Spiele dosyć mocno promowano najnowszy dodatek do niemieckiej edycji Zewu Cthulhu, pod wszystko mówiącym tytułem: &lt;b&gt;Berge des Wahnsinns &lt;/b&gt;czyli "W górach szaleństwa". To oczywiście normalne - każde wydawnictwo promuje swoje nowe produkty. Zresztą promocja niespecjalnie wystrzałowa - po prostu falyers, ulotka. Tym jednak co przykuło moją uwagę, był fakt - że promocja odbywa się we współpracy z Nuclear Blast wytwórnią płytową, która specjalizuje się w metalu. Dalsza część bez komentarza - niech przemówi obraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TMilHiB_j4I/AAAAAAAAAR0/u99C32dTxMk/s1600/BorgirFlyer.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TMilHiB_j4I/AAAAAAAAAR0/u99C32dTxMk/s1600/BorgirFlyer.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-5005778279180250717?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/5005778279180250717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/ciekawostka-promo-cthulhu-aus-essen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/5005778279180250717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/5005778279180250717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/ciekawostka-promo-cthulhu-aus-essen.html' title='Ciekawostka - promo Cthulhu (aus Essen)'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TMilHiB_j4I/AAAAAAAAAR0/u99C32dTxMk/s72-c/BorgirFlyer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-8622107711136047395</id><published>2010-10-26T07:35:00.000-07:00</published><updated>2010-10-26T07:40:43.317-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='branża'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felieton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Essen 2010'/><title type='text'>Branża RPG w Niemczech - rzut okiem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TMbmC9SWXzI/AAAAAAAAARs/HhVP2mJ-WaQ/s1600/analiza+rynku.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="136" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TMbmC9SWXzI/AAAAAAAAARs/HhVP2mJ-WaQ/s200/analiza+rynku.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wróciłem z &lt;i&gt;Essen Spiele 2010&lt;/i&gt; bardzo podbudowany. Piszę to jako erpegowiec i piszę to na poważnie. Widziałem ogromne stoisko &lt;b&gt;Pegasus Spiele&lt;/b&gt;, czyli niemieckiego wydawcy gier &lt;i&gt;Zew Cthulhu &lt;/i&gt;i &lt;i&gt;Shadowrun&lt;/i&gt; oraz pisma &lt;i&gt;Cthuloid Welten&lt;/i&gt;. Widziałem stoisko &lt;b&gt;Ulisses Spiele&lt;/b&gt; wydawcy &lt;i&gt;Der Schwarze Auge&lt;/i&gt;, czyli najpopularniejszej niemieckiej gry fabularnej. Na obu stoiskach było tłoczno, na obu grano w gry fabularne. Stoliki były cały czas zajęte. Przed firmowymi sklepami spore kolejki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;W Niemczech rynek wygląda nieco inaczej niż w Polsce.&lt;/b&gt; Gdybyśmy zorganizowali podobne targi, wystawców można by zmieścić w większym garażu. Kilku – w prawdzie przyjemnych – gości, rozłożyłoby na szkolnych ławkach podręczniki, no i byłoby w zasadzie po targach. U naszych zachodnich sąsiadów to nie tylko pen-and-paper, to także bardzo rozwinięta oferta dla wszelkiej maści amatorów gier na żywo. Jeśli ilość i wielkość stanowisk oddaje rzeczywiste proporcje, to nie zawaham się powiedzieć, że ten dział branży gier jest duży, bardzo DUUUŻY! &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Oferta sklepów z akcesoriami dla LARPowiczów&lt;/b&gt;, składa się ze wszelkiej maści gumowego uzbrojenia – miecze, młoty bojowe, maczugi, topory - dosłownie wszystko (mam wrażenie, że widziałem tam nawet arcyszlapar). Do tego cała gama gumowych pancerzy, mniejszych i większych, gotycko-epickich i zwyczajnych, rzymskich i japońskich. Są też pancerze metalowe i skórzane. Wszystkiego na kopy, w każdym fasonie i rozmiarze. Są też maski – zarówno gotowe, jak i pozwalające na artystyczne popisy właściciela. Są sztuczne, uszy, nosy, zęby – luzem i w zestawach. Są wąsy, szramy, kły, rogi – możesz być wampirem, zombiakiem, maniakiem, seryjnym zabójcą, orkiem, trollem – w dowolnej konwencji, od horroru, przez steampunka, aż po sf. I do tego oczywiście stroje na każdą możliwą okazję – goresty, kiecki, spodnie, pantalony, biustonosze i kalosze. Co tylko chcesz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej – ludzie się w to ubierają, łażą w tym i okładają się, kiedy znajdą trochę miejsca. Na totalnym luzie. Generalnie jest ok, &lt;b&gt;w branży jest fantastycznie&lt;/b&gt;, w Niemczech branża gier ma się dobrze, w Niemczech branża gier, to termin o wiele szerszy niż między Odrą a Wisłą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze na koniec – rzućcie okiem, na to jak wygląda jeden z konwentów. Porównajcie go z największymi polskimi zlotami – obejrzyjcie materiał filmowy i &lt;b&gt;znajdźcie 10 różnic&lt;/b&gt;. Jedyne czego im nie zazdroszczę to dziewczyn.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0F18sWUWDgk?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0F18sWUWDgk?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-8622107711136047395?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/8622107711136047395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/branza-rpg-w-niemczech-rzut-okiem.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8622107711136047395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8622107711136047395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/branza-rpg-w-niemczech-rzut-okiem.html' title='Branża RPG w Niemczech - rzut okiem'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TMbmC9SWXzI/AAAAAAAAARs/HhVP2mJ-WaQ/s72-c/analiza+rynku.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1706338521713728218</id><published>2010-10-21T15:32:00.000-07:00</published><updated>2010-10-21T15:32:19.490-07:00</updated><title type='text'>15 gier w 15 minut</title><content type='html'>15 gier godnych polecenia, 15 gier które na mnie wpłynęły, lub dały kupę radochy, lub z którymi spędziłem wiele fajnych chwil. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Zew Cthulhu - rpg&lt;br /&gt;2. Pendragon 4th edition - rpg &lt;br /&gt;3. Sabat - setting do Wampira Maskarady - rpg&lt;br /&gt;4. GTA (cała seria - w szczególności I oraz Vice City) - PC&lt;br /&gt;5. Flimbo's Quest - C64&lt;br /&gt;6. Cywilizacja (cała seria, w szczególności 2, 3, 4) - PC&lt;br /&gt;7. Freedom Fighters (mało znana strzelanka TPP o genialnym klimacie) - PC&lt;br /&gt;8. Quake - PC&lt;br /&gt;9. Neuroshima Hex - planszówka&lt;br /&gt;10. Mexica - planszówka&lt;br /&gt;11. Machina - planszówka&lt;br /&gt;12. Company of Heros - PC&lt;br /&gt;13. Transport Tycoon Deluxe - PC&lt;br /&gt;14. Jajeczka - Wilk i Zając - przenośna konsola produkcji radzieckiej&lt;br /&gt;15. Virtua Fighter II - PC&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1706338521713728218?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1706338521713728218/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/15-gier-w-15-minut.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1706338521713728218'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1706338521713728218'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/15-gier-w-15-minut.html' title='15 gier w 15 minut'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2499245951852315841</id><published>2010-10-13T01:45:00.000-07:00</published><updated>2010-10-13T01:45:18.805-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Karnawał blogowy #14: Wyznawca jako rola społeczna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TLVxUkbMREI/AAAAAAAAARo/wAFaTV6TdTw/s1600/carnival.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TLVxUkbMREI/AAAAAAAAARo/wAFaTV6TdTw/s1600/carnival.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Rola wyznawcy jest najprostszym wyzwaniem przed którym stanąć może gracz, pod warunkiem, że jest pojmowana w odpowiedni sposób. Nie czas to i miejsce, abym zajmował się szczegółowo aktorskim warsztatem. Kluczem do powodzenia jest bowiem najprostsze z możliwych podejście do odgrywania roli, jako po prostu odgrywania pewnej roli społecznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy z nas, z nas zwykłych ludzi, chcąc nie chcąc wikła się w pewne schematy, którymi bez wątpienia są odgrywane przez nas role społeczne – nie ważne jest, czy są one przez nas grane bardziej czy mniej świadomie, czy są wynikiem takiej a nie innej konstrukcji charakteru, temperamentu i czy wreszcie są one pochodną wykonywanej przez nas pracy. Zawsze jednak są i będą niczym więcej niźli rolami społecznymi. Warto zwrócić uwagę na liczbę mnogą, bowiem każdy z nas tych ról gra co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście, a wszystkie one dają się sprowadzić to pewnego wspólnego mianownika – pewnych schematów zachowań, pewnych konwenansów, których przestrzegamy w takiej to, a takiej sytuacji. Jakkolwiek wydawać się to może szalone, człowiek istota przebiegła może grać role na pierwszy rzut oka całkiem ze sobą sprzeczne. Nie inaczej jest z rolą wyznawcy czy też rolą człowieka wierzącego – to tylko rola i nic więcej, i nawet jeśli czujemy wewnętrzny opór przed takim uproszczeniem łatwiej, nam będzie jeśli na potrzeby zabawy zwanej RPG, uproszczenie to przyjmiemy jako zło konieczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśląc stereotypowo, policjant to człowiek prawy – tak wnosiłbym z definicji tego zawodu, taka jest pierwsza myśl. Ale to tylko jedna z ról społecznych, w które może się wcielić postać. Postać ta jest prawdopodobnie czyimś synem, być może mężem, a nawet ojcem. Jest też kumplem. Lecz równocześnie może być przestępcą, hodowcą rybek, może być flegmatykiem bądź cholerykiem, może być amatorem kina akcji, lub czemu nie koneserem spektakli teatralnych. Nic to ze sobą nie koliduje – może więc być ten nasz przykładowy policjant chrześcijaninem, muzułmaninem, druidem a nawet chtulthystą. I będzie za takiego uchodził tak długo, jak długo odwalał będzie związane z tym powinności, schematy i rytuały (co również dotyczy roli ojca, brata, hodowcy rybek czy też choleryka). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powinnością wierzącego będzie zatem chodzenie do świątyni, odprawianie modłów, przywoływanie lub nie przywoływanie imienia boga swego, trzymanie się kilku przykazań (choć bardziej wyraziste byłoby unikanie strefy zakazanej, strefy nieprzekraczalnego tabu), dbanie o odpowiednią dietę i składanie należytych ofiar w należyty sposób. To definiuje postać jako wyznawcę tego czy siamtego sprawcy czy stworzyciela wielkiego nieszczęścia jakim jest świat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrym pytaniem, które nasuwa się w tym momencie jest to odwieczne pytanie – Dlaczego? - czy też jego boleśniejszy wariant – Po co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po to przede wszystkim, aby postać była akceptowana w wyimaginowanym społeczeństwie, aby należała do pewnej wspólnoty – co warto dodać - grzeszników nie mniejszych i nie większych niż on. Wspólna wiara jest bowiem silnym spoiwem łączącym społeczności w większą całość, pozwala odróżnić swojego od ichniego, nie gorzej niźli rasa, klasa, narodowość – a że to rozróżnienie funta kłaków nie jest warte, wie każdy kogo chrześcijanin, Polak czy erpegowiec orżnął na kasie - dajmy na to. Nie mniej, lęk przed odrzuceniem, przymus utożsamienia pcha nas w te manowce z siłą imperatywu. Rolą zatem mistrza gry, a także wierzącej postaci jest napiętnowanie ateusza, odstępcy, przechrzty, poganina czy heretyka – kogokolwiek, kto jest nimi a nie nami. Ściganie, szczucie, wyjęcia spod wszelkiego prawa, tym silniejsze im bardziej religijny świat i tym mocniejsze im większe zaniedbania gracza, który określił się mianem wierzącego (lub ateusza na przekór światu przedstawionemu). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak jak rolą krasnoluda żłopać piwsko, jak rolą elfa tańczyć wojenne tańce, jak rolą policjanta strzelanie do bandziorów, tak przejawem odgrywania roli wierzącego jest klepanie odpowiednich rytuałów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdą z ról należy traktować oddzielnie, a w chwilach słabości dbać o to, żeby jedną rolą uzasadniać odgrywanie innej. Dla przykładu przecież, klecha tej czy innej wiary natchnionej wzorowym może być kapłanem, co nie musi stać w sprzeczności z rażącymi wadami jego charakteru – dajmy na to może być pijakiem, złodziejaszkiem czy tyranem. Wszak rytuały odprawia pierwszorzędnie, kazania ma wyśmienite, a że prowadzi drugie życie, tak długo jak prowadzi je skrycie, nie rzutuje to w żaden sposób na jego odbiór pośród wiernych. Morderca zaś i oprawca, jeśli ruszy na świętą wojnę, to wśród swoich uchodzić będzie za świętego prawie, mimo że obiektywnie robi to o czym zawsze marzył, a na co nie pozwalało mu nieprzekraczalne tabu – tnie, siecze i miażdży mięśnie, skórę oraz kości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli zaś drogi graczu&amp;nbsp; życzysz sobie grać odstępcę, innowiercę czy ateusza masz przed sobą dwie metody postępowania. Pierwszą, którą podsuwa pamiętna kwestia Lady Makbet, która o ile mnie pamięć nie myli brzmi: Chcąc świat oszukać, stosuj się do świata. Oraz druga dla graczy pragnących wcielać się role jawnogrzeszników i heretyków, która w skrócie brzmi: Wypakuj sobie chojraku statsy, żebyś miał czym bronić swoich poglądów, w przeciwnym wypadku czeka cię bowiem stos lub kamienowanie.&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2499245951852315841?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2499245951852315841/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/karnawa-blogowy-14-wyznawca-jako-rola.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2499245951852315841'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2499245951852315841'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/10/karnawa-blogowy-14-wyznawca-jako-rola.html' title='Karnawał blogowy #14: Wyznawca jako rola społeczna'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TLVxUkbMREI/AAAAAAAAARo/wAFaTV6TdTw/s72-c/carnival.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-8957191177748337787</id><published>2010-09-23T14:53:00.000-07:00</published><updated>2010-09-23T14:53:23.740-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sandbox'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='swords and wizardry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='materiał sesyjny'/><title type='text'>Skarby Valpurgiusa</title><content type='html'>Oto lista skarbów znalezionych w sarkofagu Valpurgiusa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;miecz, butelka z trucizną, butelka z miksturą kontrolowania smoków, manuał golemów, trzy wisiory z kamieniami szlachetnymi (od razu widać, że różnej wartości - dla uproszczenia: najtańszy, średni, najdroższy), trzy zwoje pergaminu, cztery pierścienie (każdy inny, trudno ocenić wartość, ale można wyróżnić motywy - kolejno: pentagram, czaszka gryzonia, czaszka ludzka, motyw roślinny - dąb), dzwoneczek, płaszcz (czarny z czerwonymi obszyciami), ciepły płaszcz z włosiem (futrem?), rękawice oraz lina.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-8957191177748337787?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/8957191177748337787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/09/skarby-valpurgiusa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8957191177748337787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8957191177748337787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/09/skarby-valpurgiusa.html' title='Skarby Valpurgiusa'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-3642904732938019120</id><published>2010-09-10T02:17:00.000-07:00</published><updated>2010-09-10T02:20:52.661-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sandbox'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='swords and wizardry'/><title type='text'>Sandbox, to puszka pandory</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TIn1TSIkC6I/AAAAAAAAARk/NTqBmCb54KY/s1600/001.gif" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="161" src="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TIn1TSIkC6I/AAAAAAAAARk/NTqBmCb54KY/s200/001.gif" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;"Ten, koleś nie rzuca koścmi. &lt;br /&gt;Nie wie co traci.&lt;br /&gt;Na jego miejscu odpaliłbym &lt;br /&gt;ten sam setting &lt;br /&gt;jeszcze raz" - &lt;i&gt;Neurocide&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Już po pierwszej sesji tknęło mnie, że coś z tym moim sandboxem jest nie do końca ok. Pomyślałem sobie: przecież jak to zabiorę na konwent i odpalę od nowa, to jedyną wspólną rzeczą jest zawiązanie przygody oraz to pewne na 100% wydarzenia, które jak się okazało, nie jest takie pewne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam taką prywatną teorię na temat źródeł powstania tych wszystkich settingów, na których pierwotnie grało się w sandboxa. Oczywiście to tylko teoria, równia prawdopodobna ja każda teoria odnosząca się do przyczyny pamiętnej katastrofy z kwietnia tego roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wygląda to tak: był sobie gość i kilku jego kumpli (oraz pewnie z setka przypadkowych graczy, która przewinęła się przez jego kampanię). Gość prowadzi, rysuje te mapki, a gracze rżną w to z wypiekami na twarzy. Z czasem ziomkowie awansują, zostają królami całych prowincji, władają miastami, niektórzy zakładają gildie magów. Grali w to 5 lat. Mają ogromny świat rozrysowany na heksach, znają każde miasto, każdą puszczę, każdego z ważniejszych npców. Zrobił się z tego setting pełną gębą – z historią państwa, z miejscami bitew, z tym całym fajnym stuffem. I łebski jeden z drugim, po pięciu latach gry biorą to wszystko do kupy, zaczynają spisywać i kończy się sandbox, a zaczyna ustalony setting, który można wydać jak &lt;b&gt;Greyhawka&lt;/b&gt; czy inną &lt;b&gt;Mystarę&lt;/b&gt;. Pojawiają się doń normalne już scenariusze, czasem jakieś moduły. Świat przestaje żyć własnym życiem – jego forma startowa petryfikuje się w umysłach setek, a może nawet tysięcy graczy. Niektórzy pozwalają sobie na więcej inni trzymają się settingu, jak wół żłobu, oczywiście pojawiają się trufani, inkwizytorzy tropiący odstępstwa, którzy mówią, że tego nie można, a to jak najbardziej. Koncepcja sandboxa ginie, bo nastąpiła ewolucja i przeformatowanie odbiorcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co napisałem, wydaje się dosyć prawdopodobnie, jestem w stanie wyobrazić sobie siebie za dwa lata, po 100 sesjach, kiedy postacie dopadną poziomów powyżej 9. Kiedy pobudują twierdze, kiedy będą bawić się w coś co przypominać będzie &lt;b&gt;Birthrighta&lt;/b&gt; czy inną &lt;b&gt;Grę o Tron.&lt;/b&gt; Będę miał gotowe mapy, tysiące heksów, a na każdym przygoda, na każdym notatki – świat zrobi się sam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że chyba idę inną drogą – przynajmniej na razie. To co wyprawiam, przypomina mi raczej wielki moduł – jestem diabelsko ciekawy, co się stanie, kiedy odpalę to wszystko jeszcze raz od początku, gdzie zajdą gracze, co zrobią, kogo spotkają. Z grubsza przypomina mi to grę planszową Runebound – każde odpalenie to inne przygody, inna sekwencja wydarzeń (z tym, że tam, są to dziesiątki spotkań na grę – wobec czego po trzech grach, świat masz spenetrowany dokładnie i widziałeś wszystko co mogłeś, no i oczywiście doskwiera brak elementu fabularnego w skali bohatera).&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc raczej prowadzę moduł, a przynajmniej wszystko na to wskazuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się też, z bycia odkrywcą. Posługuję się &lt;a href="http://omletofon.blogspot.com/2010/07/sword-wizardry-whitebox-pl-juz-do.html"&gt;&lt;b&gt;Swords &amp;amp; Wizardry Whitebox PL&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, a jednocześnie – jak obyci w temacie retrogamerzy, nie mam dostępu do oryginalnych podręczników, ani wartościowych suplementów takich jak &lt;b&gt;Wilderness&lt;/b&gt; czy &lt;b&gt;City&lt;/b&gt; – muszę szyć, z tego co u nich wyczytam, i budować na tym wyobrażenie o grze. Być może, w jakiś sztuczny sposób, negując dotychczasowe doświadczenia w prowadzeniu, świadomie próbuję znaleźć się w sytuacji, o której wielokrotnie wspominali mi starsi kumple: wiesz, na początku mieliśmy tylko artykuły Ciesielskiego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-3642904732938019120?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/3642904732938019120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/09/sandbox-to-puszka-pandory.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3642904732938019120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3642904732938019120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/09/sandbox-to-puszka-pandory.html' title='Sandbox, to puszka pandory'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TIn1TSIkC6I/AAAAAAAAARk/NTqBmCb54KY/s72-c/001.gif' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-5744386734815842336</id><published>2010-09-09T01:40:00.000-07:00</published><updated>2010-09-09T01:40:07.534-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sandbox'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='swords and wizardry'/><title type='text'>Zdzieczenia ciąg dalszy - sandbox</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TIidAj0-OJI/AAAAAAAAARg/dNxPPJHMJMY/s1600/diabeu.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TIidAj0-OJI/AAAAAAAAARg/dNxPPJHMJMY/s320/diabeu.jpg" width="182" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;No to się rozkręciło. Kolejna sesja sandboxa za mną. Moje uwagi na świeżo – spisałem w godzinę po zakończeniu wczorajszej sesji. Wszystko na Swords &amp;amp; Wizardry White Box PL. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstawowym założeniem granych przez nas sesji, jest to aby czas ich trwania nie przekroczył 2h. No i przekroczył – graliśmy od 19:00 do 21:45. Na swoje usprawiedliwienie mogę mieć tylko fakt, że sama przygoda zaczęła się z poślizgiem, bowiem trzeba było zrobić postaci trzem nowym graczom, oraz poświęcić chwilkę na ich wprowadzenie, a także kawę i te sprawy. O tyle jest to spoko, że wygląda na to, że wszyscy dobrze się bawiliśmy – nikt mi nie przerwał wskazując na zegarek. Nie mniej jednak , umawiamy się na 2h – przekroczenie za zgodą wszystkich stron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posiłkując się &lt;b&gt;D&amp;amp;D Cyclopedia&lt;/b&gt; przemontowałem tabelki spotkań. Mocna zainspirowałem się tamtejszym rozwiązaniem prawdopodobieństwa spotkań oraz odległości w jakiej się one pojawiają. Stosuję to w przypadku spotkań gołych – jeśli takowe wypadnie, losuję jedynie spotkaną istotę, daję jej też ekstremalnie prostacką motywację. Do tego odnowiłem trochę tabelkę warunków atmosferycznych, lecz na razie z wyjątkiem tła (czyli efekty specjalne i&amp;nbsp; akustyka) nie mam dla niej zastosowania – mechanika czeka w kolejce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam też tabelkę spotkań w lesie, która tym różni się od tabelki gołych spotkań, że występują w niej także miejsca, a samo spotkanie ma charakter wydarzenia. Tego typu przykładem jest makabryczny krąg, na który natknęli się bohaterowie poprzedniej sesji na Wietrznym Szczycie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowa tabelka plotek- usunąłem zużyte poprzednie i dodałem całą stertę nowych. Na sesji nie było okazji aby jej użyć. Sam proces jej budowy daje mi jednak wgląd w to, jak wygląda konstruowany przeze mnie w locie świat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejszą sesję w zasadzie zrobiło mi właściwie jedno gołe spotkanie – tu zdradzę czytelnikom i moim graczom, że szansa na jego pojawienie się wynosiła jakieś 2 promile, czyli po ludzku 1 do 480. Istotka ta, została wsadzona do tabelki niemal w ostatnim momencie. Wahałem się czy ją umieścić – przeczytałem jednak moje wypocinki odnośnie settingu i okazało się, że nie mam wyjścia. No i pac – zaszło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rzeczy nad którymi muszę popracować, to lista górskiej zwierzyny – co rusz wychodzą mi dziwne rzeczy. Okazuje się bowiem, że zając i żubr kochają iglaste lasy gór z grubsza przypominających Beskidy czy Bieszczady – na szczęście także wilki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opracować zasady zmęczenia, wpływu warunków atmosferycznych na graczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ważną rzeczą z którą mam problem, to jednominutowa runda walki – generalnie idzie o to, że test trafienia to abstrakcyjne przedstawienie rezultatów tego, co zaszło w czasie starcia trwającego minutę. Lata grania utrwaliły we mnie zupełnie inny styl rozgrywania starć i na razie nie udało mi się jeszcze przestawić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-5744386734815842336?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/5744386734815842336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/09/zdzieczenia-ciag-dalszy-sandbox.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/5744386734815842336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/5744386734815842336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/09/zdzieczenia-ciag-dalszy-sandbox.html' title='Zdzieczenia ciąg dalszy - sandbox'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TIidAj0-OJI/AAAAAAAAARg/dNxPPJHMJMY/s72-c/diabeu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2397359058820321586</id><published>2010-09-01T15:45:00.000-07:00</published><updated>2010-09-01T15:47:25.064-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sandbox'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refree'/><title type='text'>Poszliśmy w dzicz - sandbox</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TH7XD4iBtKI/AAAAAAAAARU/hLl_9KFasm4/s1600/impaledskull.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TH7XD4iBtKI/AAAAAAAAARU/hLl_9KFasm4/s200/impaledskull.jpg" width="159" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ludzka głowa zatknięta &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;na zaostrzonym kiju&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Chciałbym się podzielić z wami wrażeniami z prowadzenia sandboxa. Dziś udało mi się poprowadzić pierwszą sesję w starym stylu – bez scenariusza, jedynie na tabelkach oraz pretekstowym settingu (jego zarys nakreśliłem w ramach &lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/08/puszka-pandory-setting-roboczy.html"&gt;Puszki Pandory – setting na 500 słów&lt;/a&gt;). Sesję rozegrałem na zasadach Swords and Wizardry White Box PL – które przetłumaczył Squid. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przygotowanie się do prowadzenia miałem tydzień – ale jak to czasem bywa, zwyczajnie nie starczyło na to czasu. Posiłkując się wytycznymi z mojego „settingu” wszystkie potrzebne mi tabelki przygotowałem w autobusie, podczas podróży powrotnej z pracy – łącznie wyszło ich 11, a objęły one tabelki plotek, spotkań w lesie, ruinach i wioskach, tabelkę zwierzyny łownej, pogodę (temperatura, zachmurzenie, siła wiatru), tabelki wspomagające (cecha + zawód). Największa była ta ostatnia, zrobiona pod k12, pozostałe są na k8 i k6. Do tego doszła jedna abstrakcyjna tabelka związana z wydarzeniem, który miało zajść na 100% lecz nie zaszło – taki to urok pewniaków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wypisałem sobie kilka założeń, których postanowiłem się trzymać:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Wykonywać rzuty na adekwatnych do sytuacji tabelkach tak często jak to możliwe. Motywowane to było uwagami Tajemniczego Pana C., które kierował pod adresem swoich sesji. Celem tego zabiegu było wrzucenia graczy w akcję, zarzucenie haczyków i przynęt, tak aby graczy mieli co robić. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pierwszy, startowy „quest” został nadany odgórnie, gracze nie mieli wyboru. Stanowić miał punkt wyjścia do przygód i nic ponadto – jego realizacja nie była obligatoryjna, jego celem było nadanie postaciom motywacji do ruszenia w świat. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Gracze o świecie mają wiedzieć możliwie mało – co miało uzasadnienie w warstwie fabularnej oraz praktycznej (radość z eksploracji, wzbudzenie ciekawości świata).&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kreatury nie będące zwierzyną opisywać bez wymieniania nazwy, aby gracze nie mieli pewności z czym się spotykają.&amp;nbsp; &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zabawa miała trwać nie więcej niż 2h. Takie założenia przyjęliśmy niedawno, dzięki czemu znów możemy grać w starej ekipie, której trudno jest spotykać się regularnie na standardowe sesje trwające&amp;nbsp; 4h lub dłużej. &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;br /&gt;W grze udział miało wziąć trzech graczy, niestety jeden gdzieś się zapodział, toteż wystąpili tylko Tajemniczy Pan C jako „Kudłaty” - pasterz (dla uproszczenia Wojownik poziom 1) oraz Sekretny Pan K o którym sza jako „Uszok” - rybak (dla uproszczenia Wojownik poziom 1).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chce mi się dziś pisać AP-ka – bo i tak nikt ich nie czyta – zrobię to w innym terminie, bo przyda mi się. Napiszę za to garść samokrytycznych uwag, abym się następnym razem pilnował, a i zapamiętał to co mi wyszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Poniższe punkty odnoszą się do tych zamieszczonych wyżej:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Wyszło dobrze i zgodnie z założeniami&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Było to prawdopodobnie niezgodne z duchem retro, lecz konieczne – starter miał zadziałać i zadziałał. Gracze wyruszyli na polowanie aby uchronić rodzinną wioskę przed głodem. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Ten trik dobrze działa – Tajmeniczy Pan C. sam przerwał mi wprowadzenie, kiedy uznał, że mógłby dowiedzieć się nazbyt wiele.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Trzymać się tego z żelazną konsekwencją – jest dobre.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Patent sprawdził się po raz kolejny – polecam, wystarczy aby się nagrać, nie zaniedbać rodziny, obowiązków lub związków, a przy tym nie porzygać z nadmiaru wrażeń.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o potknięcia, to muszę przyznać, że najwyraźniej jestem miękką pałą robiony, bo nie zabiłem gracza, choć na kościach stało, że zginął – zagrały tajemnicze modyfikatory i gracz przeżył. Zabrakło mi jaj, a przecież nowa postać to tylko 6 rzutów 3k6 i kilka dodatkowych liczb. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady pancerza muszę przerobić jeszcze raz i zdecydować się na jedną z dwóch dostępnych opcji, lub ściągać z&lt;i&gt; AD&amp;amp;D 2ed&lt;/i&gt; lub &lt;i&gt;Rules Cyclopedia&lt;/i&gt; (albo dostępnych kolonów). &lt;br /&gt;Muszę wyzbyć się starego nawyku i dawać PDki zgodnie z założeniami gry. Zdecydowanie przesadziłem z nimi i po pierwszej sesji gracze dostali ich po 300 na łeb (co i tak sprawia, że w tym tempie dojdą do 2 poziomu po 7 sesjach) – kwestia jest do dokładnego przegadania z graczami: czy liczy się dla nich rozwój fabularny postaci czy matematyczny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę ustalić modyfikatory w podczas walki w rozmaitych warunkach. Dorobić zasady dotyczące tempa marszu oraz zmęczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę też, że muszę przebudować tabelki, w szczególności dorobić tabelki spotkań ze „statycznymi obiektami” takimi jak różne tajemnicze kręgi, budowle – bo ołtarz na dzisiejszej sesji zrobił niezły klimat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie tyle, za tydzień prowadzę kolejną część &lt;i&gt;Nozdrza Yrrhasedesa&lt;/i&gt;, niebawem zamieszczę APka i pewnie kilka uwag, który mi się nasuną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2397359058820321586?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2397359058820321586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/09/ludzka-gowa-zatknieta-na-zaostrzonym.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2397359058820321586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2397359058820321586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/09/ludzka-gowa-zatknieta-na-zaostrzonym.html' title='Poszliśmy w dzicz - sandbox'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TH7XD4iBtKI/AAAAAAAAARU/hLl_9KFasm4/s72-c/impaledskull.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-5971543801721229926</id><published>2010-08-19T13:42:00.000-07:00</published><updated>2010-08-19T13:45:10.594-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='swords and wizardry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiezdny Pirat'/><title type='text'>Recenzja Swords and Wizardry PL</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TG2WDiIuFRI/AAAAAAAAARA/3dA0BcRceRI/s1600/whiteboxpl.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TG2WDiIuFRI/AAAAAAAAARA/3dA0BcRceRI/s320/whiteboxpl.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W wakacyjnym numerze jedynego polskiego pisma poświęconego RPG – &lt;i&gt;&lt;a href="http://gwiezdny-pirat.blogspot.com/2010/08/gwiezdny-pirat-numer-wakacyjny.html"&gt;Gwiezdny Pirat&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; zamieściłem obszerną recenzję retro-klona&lt;a href="http://omletofon.blogspot.com/2010/07/sword-wizardry-whitebox-pl-juz-do.html"&gt; &lt;b&gt;Swords &amp;amp; Wizardry Whitebox PL.&lt;/b&gt; &lt;/a&gt;Old schoolowa gra z pewnością przybliża polskiemu czytelnikowi to wszystko o czym mogliśmy przeczytać na legandarnym blogu &lt;i&gt;Demons and Dragons&lt;/i&gt; (teraz na &lt;i&gt;&lt;a href="http://bialylew.blogspot.com/"&gt;Inspiracjach&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;), daje mu do ręki namacalne odniesienie i możliwość samodzielnego odtworzenia stylu prowadzenia sięgającego początków hobby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy dopadłem &lt;b&gt;Swords &amp;amp; Wizardry&lt;/b&gt; i jeszcze w autobusie przebiłem się przez podręcznik od razu zapaliła mi się w głowie lampka ostrzegawcza. Squid napracował się i bez sensu byłoby, gdyby jego robota rozeszła się po kościach. Stąd pomysł – na razie ciągle tylko pomysł – na Smoka, czyli dział w Gwiezdnego Pirata, który wziąłby na tapetę zjawisko retrogrania. Smok byłby częścią GP, lecz w swym układzie graficznym nawiązywałby do pierwszych numerów pisma o tej samej nazwie, tyle że angielskiej. Mogłyby się składać na niego teksty zarówno „teoretyczne” - przybliżające tematykę retrogamingu, klonów, symulakr, sandboxów, lecz także moduły, propozycje zasad domowych, recenzje i omówienia retrolkonów itp. Squid jest do tematu nastawiony pozytywnie, ale nie wiadomo, co na to serwis Polter.pl z którym jest trochę związany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za sprawą notki na blogu &lt;i&gt;&lt;a href="http://koren-bahnir.blogspot.com/2010/08/bier-weiwurst-und-rollenspiele-czyli.html"&gt;Khoren-Bahira&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; trafiłem na niemieckie czasopismo &lt;a href="http://www.anduin.de/anduin2009/index.php/fanzine.html"&gt;&lt;i&gt;Anduin&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, które najnowszy (już sto pierwszy) numer poświęciło właśnie starej szkole grania, co utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że można się wspólnymi siłami na takiego Smoka szarpnąć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sprawie poparcia lub obalenia tej idei można się wypowiadać w komentarzach, bądź też napisać do mnie osobiście na adres: &lt;b&gt;&lt;a href="mailto:neuro@wydawnictwoportal.pl"&gt;neuro ma@łpa wydawnictwoportal.pl&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; Myślę, że jeszcze w te wakacje poprowadzę pierwsze sesje sandboxa na S&amp;amp;W, więc z moje strony można będzie liczyć na przemyślenia – bo jako graczy wychowany na stylu lat 90 pewnie natrafię na opór materii – lecz także na moduły. Czekam na odzew ze strony retrograczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-5971543801721229926?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/5971543801721229926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/08/recenzja-swords-and-wizardry-pl.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/5971543801721229926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/5971543801721229926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/08/recenzja-swords-and-wizardry-pl.html' title='Recenzja Swords and Wizardry PL'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TG2WDiIuFRI/AAAAAAAAARA/3dA0BcRceRI/s72-c/whiteboxpl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-277951154085415755</id><published>2010-08-16T13:11:00.000-07:00</published><updated>2010-08-16T13:26:18.024-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sandbox'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='puszka pandory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='swords and wirardr'/><title type='text'>Puszka Pandory - setting  - tytuł roboczy: Nozdrze  Yrhasedesa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S3UwmRozeII/AAAAAAAAANQ/OvqSYw5IZ0A/s1600/pepe_big.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S3UwmRozeII/AAAAAAAAANQ/OvqSYw5IZ0A/s320/pepe_big.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Poniższy wpis to setting na 500 słów napisany w ramach &lt;a href="http://kuglarz-spamuje.blogspot.com/2010/08/puszka-pandory-5-setting-w-500-sow.html"&gt;Puszki Pandory - edycji prowadzonej przez Kuglarza. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b style="color: #6aa84f;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Założenie&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zamknij oczy i wyobraź sobie wczesne średniowiecze. Wyobraź bezludne przestrzenie smagane wiatrem i deszczem. Łąki, puszcze, dzikie rzeki, rozlewiska i moczary. Wyobraź sobie romańską kaplicę i niebo ciągle zasnute ciężkimi chmurami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #6aa84f;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Setting&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Spustoszone ziemie, głód, ciągłe wojny i najazdy. Plagi i ulewy. Dawny świat upadł, gdy z niebios spadła gwiazda. Ciężkie chmury zasnuły niebiosa, lata stały się krótkie, a zimy długie i mroźne. Miasta poczęły upadać, a wioski wymierać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potwory, zawsze gnębiły zbłąkanych podróżników, lecz rzadko wypuszczały się w głąb terytoriów zamieszkiwanych przez ludzi. Dziś jest inaczej. Na wpół wymarłe osady, stają się celem ataków wygłodniałych sfor, które wzbudzone głodem, opuściły swoje odwieczne tereny łowieckie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na domiar złego ludzie rzucili się sobie do gardeł. Królestwa rozpadły się na księstwa, a księstwa na państwa-miasta. Lokalni władcy zacięcie ze sobą walczyli o każdy skrawek ziemi, o każdy łan zboża, o każde źdźbło trawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Winą za kataklizm obarczono czarnoksiężców. Wystąpili wbrew świętym księgom, wbrew naturze, za co Najwyższy postanowił ukarać całą ludzkość, która pod ich wpływem odwróciła się od niego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapłonęły stosy, na których palono wszystkich, których podejrzewano o czary. Zapłonęły stosy na których spłonęły czarne księgi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ci, z szubrawców, którym dane było ocalić żywot, kryją się - jak dzikie zwierzęta - w leśnych ostępach, lub też chowają się pośród zgliszczy przetrzebionych wiosek, albo obrali sobie za siedzibę zrujnowaną, opuszczoną stanicę. Lecz niektórzy z nich związali się czarnym przymierzem – dalece bardziej oddali się w ręce diabłów. Biada ludziom! Z gór schodzi śmierć. Z cmentarzy wstają zmarli prowadzeni przez czarnoksiężców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TGmdAoY3Y7I/AAAAAAAAAQk/KLPrBrpWhSk/s1600/giecz.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TGmdAoY3Y7I/AAAAAAAAAQk/KLPrBrpWhSk/s320/giecz.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kościół romański w Gieczu z XII &lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;źródło: &lt;a href="http://www.giecz.pl/index.php?go=kostrzewski_1962"&gt;&lt;br /&gt;http://www.giecz.pl/index.php?go=kostrzewski_1962&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Kościół – ostatni bastion starego porządku. Tylko w nim nadzieja. Zbrojni mężowie wstępują do zakonów, pobierają nauki, modlą się, ćwiczą swe ciała, wolę i hartują dusze. Jako klerycy, z symbolem krzyża na piersi dają odpór złu. Skrzykują drużyny śmiałków, obiecując skarby i zbawienie. Wyprawiają się na niebezpieczne misje, tropiąc czarnoksiężców, zwalczając bestie. Penetrują zgliszcza, zniszczone strażnice. Przecierają zapomniane szlaki, które niegdyś łączyły królestwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To oni – wysłannicy kościoła - dźwigają na swych barkach losy świata. Starają się zwalczyć anarchię, jednoczyć rozbite królestwo. Zmagają się z myślącymi o sobie watażkami, którzy nie widzą, że choć dziś podporządkowali sobie kawałek świata, jutro mogą go stracić. Czy stanie się tak za sprawą Czarnego Przymierza? Czy z pomocą kogoś takiego jak on? To nie ważne... Prędzej czy później utraci swą, lichą władzę na rzecz kolejnego, który przyjdzie, na rzecz silniejszego. Przekonywać ich siłą, czy przemawia do rozsądku? Jak unaocznić ślepcom, że jednocząc się odpędzimy większe zło? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siwy król dogorywa na tronie – majaczy tylko o dawnej chwale, rządzi urojoną potęgą. Nie chce przyjąć do wiadomości, że kraj legł w gruzach, że lada dzień, ktoś zechce zdjąć koronę z jego zmęczonej głowy, że niebawem przyjedzie kres. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spokój huczy jedynie w masywnych, ciemnych kaplicach – w których Krzyże oświetla szary blask światła, wpadający przez wąskie okna. Tylko one – majaczą dziwnym spokojem, kiedy stając na wzgórzu patrzysz w dal. Jak grubo ciosane, wieczne kamienie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b style="color: #6aa84f;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Komentarz:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ten grafomański szkic stanowi jedynie punkt wyjścia do mojego małego settingu, który piszę z myślą o &lt;b&gt;&lt;a href="http://omletofon.blogspot.com/2010/07/sword-wizardry-whitebox-pl-juz-do.html"&gt;Swords &amp;amp; Wizardry White Box PL&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt; W rzeczonych pięciuset słowach nie zawarłem wszystkiego. Inspiracją do był blog &lt;i&gt;&lt;a href="http://bialylew.blogspot.com/"&gt;Inspiracje&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; – z którego dowiedziałem się skąd tak naprawdę wywodzi się klasa postaci Cleric (tłumaczona jako kapłan) i dlaczego walczy tylko bronią obuchową, a umarlaków odpędza z pomocą krzyża. Tamże – o czym nie wspomniałem w tekście, przypomniałem sobie, że rasizm w RPG to fajna sprawa, toteż w settingu mym występują klasyczne rasy (elfy w lasach, karsnoludy w górach), lecz jako antagoniści graczy czy szerzej wszystkich ludzi – wszak wierzą w innych bogów, bądź parają się magią, mówią w sobie tylko znanych językach. Stykają się z białym człowiekiem kiedy przychodzi walczyć o zasoby. A jeśli jedną miską żarła, można wykarmić tylko jedną gębę... to znaczy, że jeśli chętnych na strawę jest trzech, trzeba się o jedzenie bić. Mam zamiar prowadzić ten setting jako sandbox i dopiero, kiedy ruszy rozgrywka, świat się jakoś dookreśli. Nawet nie ma nazwy – poczekam, aż wymyślą ją gracze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-277951154085415755?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/277951154085415755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/08/puszka-pandory-setting-roboczy.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/277951154085415755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/277951154085415755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/08/puszka-pandory-setting-roboczy.html' title='Puszka Pandory - setting  - tytuł roboczy: Nozdrze  Yrhasedesa'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S3UwmRozeII/AAAAAAAAANQ/OvqSYw5IZ0A/s72-c/pepe_big.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4811600957647050813</id><published>2010-08-10T14:22:00.000-07:00</published><updated>2010-08-10T14:22:17.914-07:00</updated><title type='text'>KB#13: Grafiki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TGHCtPP1TfI/AAAAAAAAAQg/k9eVLRgGYOI/s1600/_bB1493.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="309" src="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TGHCtPP1TfI/AAAAAAAAAQg/k9eVLRgGYOI/s320/_bB1493.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zadaniem ilustracji jest wzmocnienie przekazu, uwypuklenie bądź dobitne podkreślenie treści. Ilustracja ma przykuć uwagę odbiorcy. Ilustracja ma wrzucić czytelnika w klimat, zainspirować go, zaciekawić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam dla was autentyczną historie, która sprawiła, że niemal ominąłem jedną z najlepszych gier w historii RPG – Zew Cthulhu. Kiedy Wydawnictwo MAG wypuściło polską edycję gry, silnie wspierało ją na łamach pisma Magia i Miecz. Szczęśliwie ilustratorem wielu genialnych artykułów i świetnych przygód został Hubert Czajkowski. Jego grafiki ilustrujące wiele scenariuszy oraz cykle Walizka (autor: Łukasz M. Pogoda) czy Skrót do R'lyeh (autor: Miłosz Brzeziński) były wręcz wykręcone od nadmiaru szaleństwa. A obłęd to przecież znak rozpoznawczy systemu. Kiedy znalazłem w końcu – niesłychanie nakręcony tak grafikami i jak i znakomitymi tekstami wspomnianych panów – jakiś mały sklepik z grami fabularnymi, a pośród kilku podręczników i ten do ZC, otwarłszy go zdębiałem. Nie było w nim grafik Czajkowskiego, nie było tej całej szalonej otoczki, tego pokręconego, tajemniczego klimatu. Odłożyłem grę na półkę i wyszedłem. ZC trafił w moje ręce dopiero kilka lat później. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hubert Czajkowski potrafił wyczytać to, co zawarte było pomiędzy wierszami, a następnie przybliżyć czytelnikowi atmosferę, tak aby właściwie go zainspirować. Wyłuskał niezauważalne, dołożył trochę swojego, jakby mówiąc: tak to wg mnie wygląda. Takie ilustracje mnie nakręcają, inspirują i kopią po jajach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grafiki, które wprost ilustrują treść stają się przeźroczyste. Szukam takich, które uruchomią odpowiednie procesy interpretacyjne. Szukam ciekawej, niepokojącej kreski, która podkreśli klimat gry, odda atmosferę świata na poziomie ogółu i detalu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stefa Śmierci byłaby być może zwykłą grą, gdyby nie to, że zilustrował ją Andrzej Grzechnik. Być może, nie pamiętalibyśmy dziś o niej. Lecz jego wizja, wyrażająca się specyficzną kreską, dbałością o spójność kolejnych grafik (detale: broń, ubrania, sprzęt) zapisała się wyraźnie w pamięci, każdego kto miał z tą grą do czynienia. Na Strefę Śmierci patrzymy oczami Andrzej Grzechnika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;John Cobb współpracował z White Wolfem przy okazji wielu publikacji z kręgu Świata Mroku. Ze wszystkich grafików najlepiej zapamiętałem właśnie jego – dlatego, że jego prace chyba najbardziej oddawały ducha gotyckiej grozy. Niepokojące, grubo ciosane sylwetki, o martwych oczach, powykręcanych kościach i pomarszczonych dłoniach. Podręcznik do Wampira: Maskarady edycji drugiej był względnie spójną graficznie publikacją (myślę tu o atmosferze grafik, a nie technikach w jakich były wykonane), choć grafiki Cobba można było policzyć na placach. Po prostu w projekcie uczestniczyło wielu ilustratorów, którzy czuli system. Jeśli sądzę, że W:M 2Ejest najlepszym obliczem Świata Mroku, to prawdopodobnie właśnie dzięki nim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paradoksalnie wspólnego mianownika zabrakło w następnej edycji systemu. Wampir: Maskarada 3 edycja (czy tam revised) odrzucił mnie nazbyt komiksową stylistyką. Jedno przekartkowanie książki sprawiło, że powiedziałem – sorry chłopaki, nie przesiądę się na tę edycją. Ta niechęć została mi do dziś – choć nie ma ona większych merytorycznych podstaw. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię grafiki, które niosą ze sobą dodatkowy komunikat, są uzupełnieniem treści, które są ilustracją tego, co kryje się między wierszami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4811600957647050813?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4811600957647050813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/08/kb13-grafiki.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4811600957647050813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4811600957647050813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/08/kb13-grafiki.html' title='KB#13: Grafiki'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TGHCtPP1TfI/AAAAAAAAAQg/k9eVLRgGYOI/s72-c/_bB1493.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1329857558211667078</id><published>2010-07-15T15:13:00.000-07:00</published><updated>2010-07-15T15:13:31.256-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='indie'/><title type='text'>To nie jest hobby dla starych ludzi</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TD-H8csipLI/AAAAAAAAAQM/PWOgacbjNdE/s1600/Oko-Yrrhedesa.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TD-H8csipLI/AAAAAAAAAQM/PWOgacbjNdE/s1600/Oko-Yrrhedesa.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Starzy ludzie – ci, którzy pokończyli studia, ci którzy mają stałą pracę, ci którzy założyli rodziny. Ci, którym stuknęła ćwiartka. Nie mieścimy się w targecie autorów i wydawców. Gry fabularne nie są pisane z myślą o nas. I pal sześć poziom merytoryczny – nie o to tu chodzi, nie szukamy przecież w grach przebłysków geniuszu, nie oczekujemy od autorów aby raczyli nas Proustem czy Joycem. Znamy gry fabularne i wiemy czego się spodziewać – szanujemy autorów podręczników za to, że nie udają przed nami natchnionych pisarzy, błyskotliwych myślicieli czy lotnych filozofów. Chwała im za to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Target wydawcy to osoba mająca poniżej 25 lat, a więc osoba posiadająca jeszcze dużo wolnego czasu i prawdopodobnie mało gotówki. My, starcy jesteśmy ich zaprzeczeniem – mamy mniej wolnego czasu i znacznie więcej kapusty w portfelu. I tak naprawdę jeśli dobrze się przyjrzeć, to z roku na rok coraz mniej tytułów, który wyszłyby naszym potrzebom naprzeciw. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zaczynałem grać, na ekipę przypadał jeden podręcznik. Trzymał go mistrz gry – bo potrzebował go najbardziej. Jednym z zadań MG było nauczyć nas zasad w stopniu wystarczającym do gry – po kilku sesjach, ktoś mógł wziąć sobie podstawkę na dzień lub dwa do domu, aby zaznajomić się z dokładniej z listami umiejętności. Mechaniki Warhammera, Cyberpunka 2020, Zewu Cthlhu czy Dzikich Pól pozwalały na takie podejście. Dzięki temu jeden podręcznik obsługiwał całą grupę, postaci można było zrobić na szybko i razem. Ale te czasy się chyba dawno skończyły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś podstawka ma być dla graczy – mechanika dla graczy, opis świata dla graczy, bestiariusz dla graczy – wszystko dla graczy. Podręczniki wypełniły się więc trikami, sztuczkami, fitami, szkołami walk. I jest to oczywiście w porządku, tak długo jak długo pozostajesz w tzw. targecie produktu. Niestety prędzej czy później z niego wypadniesz, zauważysz, że nie chce ci się przebijać przez cały ten fluff i stuff, że to wszystko jest kłopotliwe bo zabiera masę cennego czasu. Że zrobienie postaci polega na odpowiednim doborze sztuczek do trików, a mocy do umiejętności, a co za tym idzie, trzeba przeczytać sporo materiału, z którego koniec końców wykorzystasz pół procenta. Nie zrobisz też postaci od tak – nie zleci ci na nią 5 czy 10 minut, lecz godzina, a może nawet i więcej. Zauważysz, że zrobienie postaci całej grupie to jakaś straszliwa męczarnia trwająca tyle ile przeciętna sesja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma systemów dla staruchów, zapracowanych korpów i doradców klienta, nie ma gier dla ojców i mężów, ani dla tych co obiad jadają na mieście, a książki czytają tylko w autobusach i tramwajach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ratunek jest albo w dobrze ogranych za szczenięcych lat systemach, albo grach starszych, takich których karta postaci mówiła więcej niż przeciętnej długości recenzja, tych gdzie miałeś same cechy, lub cechy i (prawie) niezależne od nich umiejętności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dziwię się kolegom z blogosfery, że wspominają Oko Yrhhedesa – postać w 1 minutę, mechanika w 1 minutę i 3h 58 min na sesję – jeszcze kilka lat temu nie potrafiłem docenić tej prostoty. Dziś wynoszę ją na ołtarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są jeszcze gry indie – takie jak moje ulubione Cold City, które składają się z wyrazistego pomysłu i wspierającej go, prostej mechaniki. Pozbawione dziesiątek stron, marnowanych na tłumaczenie czym jest RPG, kolejnych dziesiątek zwykle wypełnionych niepotrzebnym nam fluffem, fitami i duperelami. Takimi co oddają narrację w ręce graczy dodatkowo odciążając zabieganych mistrzów gry – choć z powodzeniem można prowadzić je też klasycznie. Część z nich ma w sobie dobre i zadowalające nas sandboxowe podejście, gdzie „scenariusz” (choć może trafniej byłoby powiedzieć przebieg rozgrywki) generowany jest za pomocą tabelki: kto/komu, co robi, dlaczego – jak ma to miejsce w InSpectres. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dziwię się jednak wydawcom – staruszkowie się wykruszają, ta rzucona przeze mnie w ciemno cezura ćwierćwiecza jest punktem krytycznym. Nazbyt ryzykowne byłoby stwierdzenie, że dzieje się tak, gdyż nie figurujemy w planach marketingowych wydawnictw, że przestajemy grać, bo tak niewiele jest gier, które szanują nasz czas. Prawdopodobnie jest nas zbyt niewielu, aby ktokolwiek podjął ryzyko pisania gier dla dziadków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1329857558211667078?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1329857558211667078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/07/to-nie-jest-hobby-dla-starych-ludzi.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1329857558211667078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1329857558211667078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/07/to-nie-jest-hobby-dla-starych-ludzi.html' title='To nie jest hobby dla starych ludzi'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TD-H8csipLI/AAAAAAAAAQM/PWOgacbjNdE/s72-c/Oko-Yrrhedesa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6456690911462096888</id><published>2010-07-05T14:30:00.000-07:00</published><updated>2010-07-05T14:44:04.643-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cyberpunk 2020'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bitewniaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WFB'/><title type='text'>Problem życia i śmierci - rpg i bitewniaki (cz. 3)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TDJObsfLprI/AAAAAAAAAQI/Cyr88iqfqTk/s1600/roland+death.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TDJObsfLprI/AAAAAAAAAQI/Cyr88iqfqTk/s320/roland+death.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Trzecia cześć tekstu poświęconego związkom między grami fabularnymi i bitewniakami jest konkretna. Zajmę się w niej zagadnieniem życia i śmierci. Efektem jaki przynosi konfrontacja – obrażeniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modne jest ostatnio twierdzenie, iż gry fabularne wywodzą się z gier bitewnych, co więcej, obserwujemy rzekomy powrót RPG to swych tabletopowych korzeni. Jakkolwiek pewien niewątpliwy związek istnieje, z pewnością w świetle tego, co możemy przeczytać na &lt;a href="http://bialylew.blogspot.com/"&gt;blogu Inspiracje&lt;/a&gt;, nie jest on tak silny jak się niegdyś wydawało i z jeszcze większą pewnością – można rzec, graniczącą z arogancją – stwierdzam, iż twierdzenie, że &lt;b&gt;D&amp;amp;D 4&lt;/b&gt; wraca do prastarego Chainmaila jest urojeniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyglądałem się ostatnio kilku różnym grom bitewnym – zarówno fantasy (&lt;i&gt;WFB, Mordheim&lt;/i&gt;), jak SF (&lt;i&gt;Infinity, Warzone&lt;/i&gt;), a także osadzonym w realiach II WŚ (&lt;i&gt;Flames of War&lt;/i&gt;). Jedną z zasad, które szczególnie mnie rąbnęły były te dotyczące obrażeń. W skrócie rzecz ujmując, kiedy idzie o większość jednostek, trafienie oznacza śmierć. Nieco upraszczam, bowiem sprawę życia modelu w grze bitewnej modyfikuje pancerz, czasem test zachowania życia, nie mniej jednak większość jednostek posiada 1 punkt życia. Nieważne czy będzie to żołnierz Wehrmachtu, zabójca trolli, czy elficki łucznik. Nieważne czy to skrimish czy też wielka bitwa co się zowie. Figurki padają jak muchy, giną niczym prosiaki w rzeźni. Pokot. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam szczerze, że rzadko kiedy gry fabularne oferują mistrzowi gry podobne narzędzia. A im bardziej w danej grze obecny jest system levelowy, tym mniej okazji do tego, aby walka potoczyła się krwawą ścieżką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto przyjrzeć się w tym miejscu skrimishowemu wariantowi WFB, który znam z podręcznika do szóstej edycji. Jest to system dosyć prosty, łatwy i zdaje się naturalny. Otóż w omawianym wariancie WFB, postać może zostać rażona jednym z trzech efektów: &lt;b&gt;obalenie&lt;/b&gt; – siła ciosu sprawiła, że bohater zaliczył glebę, został wytrącony z rytmu i poślizgnął się, bądź też chcąc uniknąć obrażeń z własnej woli spotkał się z podłożem, generalnie mimo że nie odniósł obrażeń i żyje, jest na widelcu.; &lt;b&gt;powalenie&lt;/b&gt; – postać oberwała tak, że totalnie ją zamroczyło, ledwie przytomna upadła z twarzą ku ziemi, mroczki w oczach, bohater jest ranny i zanim dojdzie do siebie minie chwila (runda, kiedy to zostanie uznany za obalonego); &lt;b&gt;wyłączenie z akcji&lt;/b&gt; – nieważne czy bohater jest martwy czy tylko nie przytomny, ta walka się dla niego skończyła, a kumplom właśnie spadło morale. O jego losie zdecydują zwycięzcy – jeśli będzie jeszcze dychał dobiją lub odratują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy przykład mechaniczny pokazuje, że nie trzeba wiele, aby uczynić walkę śmiertelnie niebezpieczną. Aby realnie zrobić z niej wyjście ostateczne. Co więcej trochę przypadkiem okazuje się, że takie – prawda, głupie bo battlowe – rozwiązanie daje niezłe możliwości fabularne, wychodząc naprzeciw rozmaitym indiańskim herezjom na temat (nie)mordowania postaci w trosce o dobro opowieści. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie do głowy w tym momencie, jako przykład na istnienie czegoś podobnego w RPG, przychodzi mi na myśl jedynie mechanika &lt;i&gt;Cyberpunka 2020&lt;/i&gt;, czyli &lt;b&gt;Strzelanina Piątkowej Nocy&lt;/b&gt;. W niej to, każde obrażenie mogło wyłączyć cię z walki. Na każde trafienie należało wykonać tzw. test zachowania przytomności, porażka oznaczała, że delikwent w przełożeniu na wspomniane zasady WFB był powalony. Tu walnę cytat, który cholernie lubię:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;Większość bohaterów zostaje wyeliminowana z walki i cicho zajmuje się odchodzeniem z tego świata. Przykre.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Cyberpunk 2020. Rozdział 5, s. 110. Warszawa 1995&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;Na dzisiaj kończę, a do tematu wrócę w następnym docinku. Zachęcam do komentowania, punktowania lub popierania – może coś fajnego się napatoczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6456690911462096888?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6456690911462096888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/07/problem-zycia-i-smierci-rpg-i.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6456690911462096888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6456690911462096888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/07/problem-zycia-i-smierci-rpg-i.html' title='Problem życia i śmierci - rpg i bitewniaki (cz. 3)'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TDJObsfLprI/AAAAAAAAAQI/Cyr88iqfqTk/s72-c/roland+death.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-3369867571671188388</id><published>2010-06-23T13:41:00.000-07:00</published><updated>2010-06-23T13:47:00.931-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neuroshima'/><title type='text'>Gry fabularne a bitewniaki cz.2</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TCJxSTafXcI/AAAAAAAAAP8/hDgc8qHCFr4/s1600/nst1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TCJxSTafXcI/AAAAAAAAAP8/hDgc8qHCFr4/s200/nst1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W &lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/06/neuroshima-tactics-gra-bitewna-testy-ns.html"&gt;poprzednim tekście&lt;/a&gt; na temat zależności między grami fabularnymi a bitewniakami, a konkretniej między relacją gracza do gier bitewnych, napisałem o tym, że figurki fajnie można wykorzystać na sesji, opisałem na własnym przykładzie jak je tanio zdobywać. Wspomniałem też, że malowanie nie jest specjalnie trudne nawet dla osoby o lichych zdolnościach plastycznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można powiedzieć, że mając dwadzieścia zdobycznych modeli jest się o krok od grania w bitewniaki. Teoretycznie. W praktyce nigdy jednak nie dałem się wciągnąć w to hobby z kilku powodów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim zbierałem figurki z myślą o wykorzystaniu na sesji, a więc kupowałem takie, które były mi do nich potrzebne. Nie trudno się domyślić, że pochodziły one z różnych parafii – część ze skrimishowego &lt;b&gt;Śródziemia&lt;/b&gt;, część z &lt;b&gt;Warhammera&lt;/b&gt;. W każdej grupie miałem ich zbyt mało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gadałem z kilkoma znajomymi, którzy grywali w &lt;b&gt;WFB&lt;/b&gt; o możliwości grania w skrimishowego &lt;b&gt;Warhammera&lt;/b&gt;. Patrzyli na mnie jak na idiotę, choć przyznawali, że ich podręcznika jest krótki rozdział o tym jak takie coś zorganizować. Nie do przeskoczenia było jednak dla nich granie na figurkach z różnych gier. Do tego dochodziło ich przeświadczenie, że skrimish jest do zadka – wszak nie po to każdy z nich miał zatrzęsienie figurek, żeby się w takie rzeczy bawić. Niestety w moim mieście&lt;b&gt; Necromunda, Mordheim &lt;/b&gt;czy nawet &lt;b&gt;Gorkamorka&lt;/b&gt; nigdy nie były popularne, a ludzie od bitew na polach Pelenoru trzymali się mocno na uboczu. Opór materii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istniała jeszcze druga sprawa, czyli makiety. Sporządzenie prostej górki i drzewka nie jest trudne, lecz trzeba zainwestować np. w szpachlówkę czy inne wypełniacze. Potem trzeba to wszystko jeszcze pomalować, potem obsypać, a potem jeszcze ozdobić. Robienie makiet zdecydowanie mnie odrzucało, był to punkt krytyczny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś zrewidowałem znacząco swoje poglądy. Jest pewien rodzaj gier, które mnie jarają. Potrzeba niewielu figurek, a zrobienie makiety nie nastręcza problemu – żadnej szpachli, fillerów, putów, żadnego skomplikowanego malowania i ozdabiania. &lt;b&gt;To skrimishe postapokaliptyczne&lt;/b&gt;. Dziś jestem ich fanem i wiem, że zrobienia naprawdę zajebistej makietki, łącznie z pomalowaniem to kwestia 15 minut. Taka specyfika materii, że w tych klimatach im coś wygląda gorzej tym jest lepsze, fajniejsze, piękniejsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W redakcji oszaleliśmy na punkcie makiet (pisał o tym Trzewik) właśnie dlatego, że to proste i jednocześnie efektowne. Z technicznego punktu widzenia pamiętać należy o dwóch rzeczach – żeby okno było na wysokości 1 cala od podłogi i żeby drzwi miały wysokość około 2 cali. I to wszystko w zasadzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz sobie wyobraźcie: bierzecie pudełko po butach. Wycinacie nożem do tapet kilka okien, i drzwi. Tniecie wieczko tak, aby można było zrobić z niego ścianki działowe – wystarczy jedna. Robicie dziurę w jakimś narożniku, tak jakby trafił tam pocisk. Z odpadków, które wam zostały ściągacie wierzchnią warstewkę papieru, tak żeby odsłoniła się fala (klimatycznie wygląda – jak blacha falista) i przytwierdzacie ją do budynku jak chcecie i gdzie chcecie – zaręczam, że pasuje wszędzie. Przytwierdzacie czym chcecie – czy będzie to klej wikol, czy też zszywacz do papieru – żadna różnica i tak będzie spoko. Następnie wszystko to malujecie na czarno – w redakcji używamy czarnego sprayu, który kosztuje jakieś 7 złotych za puszkę. Zwykłego sprayu, do malowania po murach – w czasie malowania śmierdzi paskudnie, ale jest tani i wydajny jak najdroższy specyfik z Games Workshopa. &lt;b&gt;Po 15 minutach wszystko jest już suche i można na tym grać.&lt;/b&gt; Mega patent. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy postapo upada ostatni mit – robienie makiet to nie problem, jest dziecinnie proste.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-3369867571671188388?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/3369867571671188388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/06/gry-fabularne-bitewniaki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3369867571671188388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3369867571671188388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/06/gry-fabularne-bitewniaki.html' title='Gry fabularne a bitewniaki cz.2'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TCJxSTafXcI/AAAAAAAAAP8/hDgc8qHCFr4/s72-c/nst1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1645241504849926496</id><published>2010-06-23T08:32:00.003-07:00</published><updated>2010-06-23T08:33:50.728-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiezdny Pirat'/><title type='text'>O bitewniakach następną razą</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TB9tv3UnXvI/AAAAAAAAAPs/Dz8a25I7iwg/s1600/gp29.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TB9tv3UnXvI/AAAAAAAAAPs/Dz8a25I7iwg/s1600/gp29.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zanim wrócę do wątku „gry fabularne a bitewniaki” chciałbym podzielić się z wami newsami związanymi z tym, nad czym siedziałem przez połowę ubiegłego tygodnia.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W sieci jest już &lt;a href="http://www.wydawnictwoportal.pl/produkty/magazyny/gwiezdny-pirat-2"&gt;Gwiezdny Pirat #32.&lt;/a&gt; W nim materiały do gier takich jak: &lt;b&gt;Wolsung, Neuroshima, Monastyr i Cold City&lt;/b&gt;. Szkoda, że zabrakło &lt;b&gt;Savage Worlds&lt;/b&gt;, ale nie siedzę w tej mechanice, więc nie mogę ratować sytuacji. Ściągajcie sobie na zdrowie.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Z tej okazji, że zajmuję się Gwiezdnym od sześciu miesięcy, postanowiłem nieco rozwinąć sieciowe skrzydła. Uruchomiłem &lt;b&gt;stronę internetową&lt;/b&gt;, choć może lepiej powiedzieć &lt;a href="http://gwiezdny-pirat.blogspot.com/"&gt;bloga Gwiezdnego Pirata&lt;/a&gt;. Jako, że wreszcie udało się podpiąć mój komputer do firmowej sieci, prawdopodobnie co dwa lub trzy dni będziecie mogli liczyć na newsy, plotki i materiały – uczynię co potrafię aby nie powielać niepotrzebnie normalnych wieści. Wpadajcie tam czasem.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Można też zostać &lt;b&gt;kumplem&lt;/b&gt; Gwiezdnego Pirata – jeśli więc lubisz napieprzać się z baboli, kupę frajdy sprawia Ci znajdowanie co ciekawszych literówek, albo jesteś na tyle hardcorowym przekozak-fanem, że ich nie zauważasz, to nadepnij mychą na gadżet powiązany z &lt;a href="http://www.facebook.com/pages/Gwiezdny-Pirat/131432330212246"&gt;modnym Facebookiem&lt;/a&gt;. I po sprawie.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;Reasumując:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nowy Gwiezdny Pirat – &lt;a href="http://www.wydawnictwoportal.pl/produkty/magazyny/gwiezdny-pirat-2/"&gt;klik&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Piracki blogasek – &lt;a href="http://gwiezdny-pirat.blogspot.com/"&gt;klik&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Dozgonne kupelstwo - &lt;a href="http://www.facebook.com/pages/Gwiezdny-Pirat/131432330212246"&gt;klik&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1645241504849926496?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1645241504849926496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/06/o-bitewniakach-nastepna-raza.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1645241504849926496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1645241504849926496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/06/o-bitewniakach-nastepna-raza.html' title='O bitewniakach następną razą'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TB9tv3UnXvI/AAAAAAAAAPs/Dz8a25I7iwg/s72-c/gp29.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4891926180516658111</id><published>2010-06-10T14:41:00.000-07:00</published><updated>2010-06-10T14:42:31.356-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neuroshima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatne'/><title type='text'>Gry fabularne a bitewniaki cz.1</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TBFbgtSF12I/AAAAAAAAAPI/9_ueNcalPTU/s1600/Hegemonia2.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TBFbgtSF12I/AAAAAAAAAPI/9_ueNcalPTU/s320/Hegemonia2.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Neuroshima Tactics - gra bitewna&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Testy &lt;a href="http://nstactics.ning.com/"&gt;NS Tactics&lt;/a&gt; wchodzą w decydująca fazę, a co za tym idzie gramy w nią bardzo często. Prawdę powiedziawszy nie potrzebowałem gier bitewnych aby być szczęśliwym człowiekiem – w zupełności wystarczało mi RPG, a potem granie w gry planszowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dobrych paru miesięcy rośnie we mnie fascynacja grami bitewnymi i całą otoczką jaka się z nimi wiąże. Jestem zdziwiony, że tak bardzo mnie ten temat wciągnął. Zresztą kogo ja oszukuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lata temu sprawiłem sobie Gobliny z Morii, które wylądowały w kioskach za sprawą &lt;a href="http://www.deagostini.pl/"&gt;DeAgostini.&lt;/a&gt; Nie mogłem sobie darować takiej okazji. 12 modeli, trzy farbki, pędzelek, kostki – za dychę jak znalazł. Jako, że dwa kolory farbek nie zadowalały mnie, szybko zaopatrzyłem się w cztery kolejne z Pactry. Kiedy pomalowałem figurki okazało się, że farbek zostało jeszcze sporo – co jakiś czas zatem lądowałem w katowickim Bardzie, gdzie za grosze nabywałem po jednym plastiku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Figurki przydawały się sesjach. To była ich jedyna funkcja. Gobliny udawały wrogów, wielki ork ich szefa. Krasnolud, elf i człowiek lądowali w rękach graczy. Taka moi drodzy lameriada. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy tamtej okazji pozbyłem się kilku mitów na temat gier bitewnych, które wcześniej powstrzymywały mój zapał. Oczywiście z punktu widzenia erpegowca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze: &lt;b&gt;figurki są przydatne &lt;/b&gt;– wcześniej sprawdzały mi się na sesjach wytarte żetony z Potyczki. Ja szybko mogłem pokazać sytuację, a gracze nie wkurzali się na niedomówienia. Figurki są fajniejsze bo trójwymiarowe, kolorowe – lepiej pełnią tę funkcję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie: &lt;b&gt;figurki nie są drogie&lt;/b&gt; – powtórzę, z punktu widzenia erpegowca, który nie ma zamiaru zbierać armii do WFB na 1500 pkt. Wystarcza kilkanaście plastików – wówczas w Bardzie ceny niepomalowanych używek oscylowały w okolicach 3,50 pln za sztukę. Pomalowane nieco więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie: samodzielne &lt;b&gt;malowanie figurek sprawiało mi cholerna przyjemność&lt;/b&gt;. Wbrew temu co myślałem nie nastręczało też problemów – a wierzcie mi, z plastyki byłem do bani. Trzeba tylko pamiętać o kolejności nakładania farbek i doczytać na sieci o technice suchego pędzla, która podbija wygląd modeli o dwie klasy, a nic nie kosztuje i nie jest pracochłonna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle na dziś. O tym jak sprawa wygląda dzisiaj w następnym wpisie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4891926180516658111?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4891926180516658111/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/06/neuroshima-tactics-gra-bitewna-testy-ns.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4891926180516658111'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4891926180516658111'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/06/neuroshima-tactics-gra-bitewna-testy-ns.html' title='Gry fabularne a bitewniaki cz.1'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/TBFbgtSF12I/AAAAAAAAAPI/9_ueNcalPTU/s72-c/Hegemonia2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6071395330423338073</id><published>2010-05-16T03:22:00.000-07:00</published><updated>2010-05-16T03:22:18.687-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Karnawał Blogowy #11: Debeściarskie dodatki</title><content type='html'>Mocny temat wrzucił Darken – mocny, bo pojawi się dużo wpisów, choć jak mniemam obędzie się bez sprzecznych opinii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy moje ulubione dodatki, prezentujące trzy odrębne ich gatunki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym jest Liczmistrz, jako ilustracja dobrze napisanej, mądrze podzielonej na odcinki przygody. I to przygody dosyć liniowej – co po mistrzowsku zamaskowano. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S--_F9sFsnI/AAAAAAAAAPE/id0kFf97l3k/s1600/Liczmistrz-bn6500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S--_F9sFsnI/AAAAAAAAAPE/id0kFf97l3k/s200/Liczmistrz-bn6500.jpg" width="135" /&gt;&lt;/a&gt;Przygoda jest skonstruowana za zasadzie – przepraszam za porównanie, ale nic lepszego nie przyszło mi na myśl: pochwa-macica. W pierwszym scenariuszu gracze wędrują wąską ścieżką. W ten sposób dążą niczym plemniki do wrót wielkiej przygody. Raz znalazłszy się na szlaku, nie bardzo mogą zawrócić – tzn. mogą lecz nie chcą. Dążą uparcie do celu. Koniec końców, odpowiednio zmotywowani trafią w okolicę Frugelhoffen. Do macicy, gdzie zagnieżdżą się. Frugelhoffen leży w sporej dolinie, ze wszystkich stron otoczonej górami. Idealna scenografia – gracze nie opuszczą sceny, bo nie pozwoli im na to wieniec gór, lecz doskonale wiedzę, którędy przyszli i że jakby co mogą tą samą drogę wyjść. Świetny trik. Co więcej, w dolinie rozsiane są farmy, niedaleko jest kopalnia – jest co zwiedzać i kogo spotykać: to mikroświat, mikrosetting, mimo że zamknięty, to jednak wewnętrznie otwarty i bogaty. Bombowy trik, który sprawia, że liniowość scenariusza jest niedostrzegalna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liczmistrz jest moim zdaniem wzorowym przykładem tego, w jaki sposób można zbudować świetny, emocjonujący scenariusz, w doskonałym przygodowym stylu, posługując się do tego celu liniowym schematem. Umiejętne ukrycie tegoż (konieczne, bo liniowość, to wszak w dzisiejszych czasach śmiertelny grzech każdego MG) za pomocą prostych zabiegów, jest niesłychanie pouczające. Analiza każdego fragmentu tej mini kampanii przynosi ciekawe wnioski. Inna sprawa, że gracze uwielbiają Liczmistrza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S--_FDQQhFI/AAAAAAAAAO8/vnb7hxewa-M/s1600/detroit.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S--_FDQQhFI/AAAAAAAAAO8/vnb7hxewa-M/s200/detroit.jpg" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;Detroit – przed laty dostałem go od znajomych na urodziny. Oczywiście na długo zanim go kupili, siałem przy każdej nadarzającej się okazji ziarno. Wspominałem, że go chcę, napomykałem w rozmowach o RPG. Nie mieli wyjścia. Dostałem go. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie cierpię Klanbooków, za to, że są klanbookami. Lubię za to źródłówki. Detroit bliżej jest tej drugiej kategorii. To dodatek dla MG. To spory opis świata. Tak naprawdę to znacznie więcej. Nazwać go Nationbookiem to pomyłka – de facto mamy bowiem do czynienia z odrębnym settingiem, z grą umiejscowioną we wspólnym uniwersum – pewnie dlatego nie jest wystarczająco doceniony przez fanów. W dodatku dostajemy to co powinno znaleźć się w klasycznym settingu – opisy głównych sił i ich terytoriów, opis mniejszych organizacji i konfliktów, imponującą rozpiskę wszelkich miejsc, w które może zajrzeć gracz. To 264 zajebistego mięcha dla MG, to 264 strony świetnej, miejskiej postapokaliptycznej gry w świecie Neuroshimy. Żaden tam nationbook, ale setting pełną gębą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S--_EzOOYcI/AAAAAAAAAO4/1t_yX10bPfA/s1600/lordlydomains.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S--_EzOOYcI/AAAAAAAAAO4/1t_yX10bPfA/s1600/lordlydomains.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Jest jeszcze jeden rodzaj podręczników źródłowych – to te, które nie tyle opisują miejsca i postaci, ale skupiają się na innych bardzo istotnych elementach świata przedstawionego. To w nich opisane są np. procedury i przepisy prawa, ważne zwyczaje, a zatem to wszystko, co wnosi ważny pierwiastek wiedzy, na temat relacji społecznych. Najfajniejsze będą tu dodatki odnoszące się do gier historycznych i tych osadzonych w teraźniejszości czy też bliskiej przyszłości. Z tego pierwszego typu na uwagę zasługuje Lordly Domains napisany na potrzeby Pendragona. Rozszerza on zasady gry o wiele przyjemnych elementów – znajdziemy w nim niebywale prosty i satysfakcjonujący system zarządzania rycerską domeną, wypełniony tabelkami rozmaitych wydarzeń takich jak najazdy czy sądy. Sporo miejsca poświęcono turniejom rycerskim, rodzinie, rozbudowie zamku i sokolnictwu. Dodatek ten świetnie uzupełnia podręcznik podstawowy. Kolejnym tego typu suplementem jest rodzimy Pan Brat, który sprzedaje graczom masę smaczków związanych z życiem szlachty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S--_FhPPQHI/AAAAAAAAAPA/uiSF-enZnWU/s1600/GURPS_Cops-1_copy_small.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S--_FhPPQHI/AAAAAAAAAPA/uiSF-enZnWU/s200/GURPS_Cops-1_copy_small.jpg" width="153" /&gt;&lt;/a&gt;Drugi typ odnosi się do czasów współczesnych i świetnym, godnym polecenia dodatkiem będzie tu GURPS COPS, który jak nie trudno się domyślić traktuje o zawodzie gliniarza. Jak to zwykle z rozszerzeniami do tego generyka bywa, i ten łączy w sobie kilka funkcji: jest zarówno klasycznym podręcznikiem źródłowym, do tego settingiem, a na dodatek czymś na kształ klanbooka (czy raczej profesion booka – masa stuffu dla graczy). Cops ma niezłą wartość poznawczą – dowiemy się z niego jakie uprawnienia posiadają amerykańscy stróże prawa, jakie obowiązują ich procedury, na tapecie są też techniki śledcze i podstawowe zagadnienia z zakresu kryminologii i wiktymologii. Jedną z ciekawostek jakie wyczytałem z tego suplementu jest procedura dotycząca nakazu przeszukania domu – myślałem, że znam ją z seriali kryminalnych, lecz okazuje się, że jest ona tam prezentowana w sposób niezgodny z realiami. Otóż policjant, który puka do naszych drzwi wcale nie musi przedstawiać nam świstka z nakazem, wystarczy, że sędzia wyraził słowną zgodę – zatem sceny w stylu: proszę okazać nakaz, można włożyć między bajki. Jak podaje podręcznik, taki tekst, zwykle wkurzy tylko policjanta. Cops zawiera masę tego typu smaczków i wart jest polecenia. &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Być może napiszę jeszcze ogólny tekst na temat dodatków. Zobaczymy jednak - niczego nie obiecuję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6071395330423338073?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6071395330423338073/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/05/karnawa-blogowy-11-debesciarskie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6071395330423338073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6071395330423338073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/05/karnawa-blogowy-11-debesciarskie.html' title='Karnawał Blogowy #11: Debeściarskie dodatki'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S--_F9sFsnI/AAAAAAAAAPE/id0kFf97l3k/s72-c/Liczmistrz-bn6500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-3717430064940739349</id><published>2010-05-11T15:36:00.000-07:00</published><updated>2010-05-11T15:36:24.180-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='puszka'/><title type='text'>Blogosfera nam się zawiesiła</title><content type='html'>O ile dobrze się orientuję to mamy niezłą zawieszkę. Pałki i buławy nie zostały przekazane. Bloga Darkena wykasztanił się na złoto, zaś Tomakon milczy. Bez presji z mojej strony oczywiście. Najpewniej ważna są ku temu powody - a to gdzieś słicze ukradną, a to się koordynatorem zostaje, a to remont, przeprowadzka czy tam matura. Może głupio zrobiłem z tą Puszką Pandory - może nie warto dwóch srok za ogon chwytać i na drobne się rozmieniać? Nie mniej byłoby fajnie, gdyby te pałki ktoś komuś przekazał. 10 edycji Karnawału, rocznica za pasem, a mu tu w błocie niczym Wehrmacht na Wschodnim Froncie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-3717430064940739349?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/3717430064940739349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/05/blogosfera-nam-sie-zawiesia.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3717430064940739349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3717430064940739349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/05/blogosfera-nam-sie-zawiesia.html' title='Blogosfera nam się zawiesiła'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6607345925907190160</id><published>2010-05-08T04:55:00.000-07:00</published><updated>2010-05-08T04:55:19.914-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Karnawał Blogowy #10: Nie pogadamy sobie</title><content type='html'>W domu Kowalskich pojawia się RPG - hobby nie pasujące do przeciętnie rozumianego pojęcia hobby. Kowalscy stają się podejrzliwi. Jasiek Kowalski przychodzi do mnie z prośbą o pomoc. Mam przekonać Kowalskich, że RPG jest spoko. Jaśkowi się to do tej pory nie udało. Oto moja odpowiedź, na temat, który zarzucił &lt;a href="http://tomakon.blogspot.com/2010/03/karnawa-blogowy-10-do-panstwa.html"&gt;Tomakon&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warianty wydarzeń dla misji przekonaj moich starych:&lt;br /&gt;Jasiek, lat 14&lt;br /&gt;Przykro mi Jaśku, jeśli nie udało ci się przekonać rodziców, że RPG jest spoko i zabraniają ci grać, to znaczy, że mają rację i nikt ich nie przekona. Proponuję, abyś uszanował ich zdanie i wolę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasiek, lat 16&lt;br /&gt;Przykro mi Jaśku, jeśli nie udało ci się przekonać rodziców, że RPG jest spoko i zabraniają ci grać, to znaczy, że mają rację i nikt ich nie przekona. Proponuję, abyś uszanował ich zdanie i wolę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasiek, lat 18&lt;br /&gt;Jasne, jesteś pełnoletni, możesz palić fajki i łazić po knajpach, ale jeśli twoi starzy twierdzą, że masz się uczyć do matury zamiast grać, to wydaje mi się, że ich zadanie należy wziąć poważnie pod uwagę. Jeszcze się zdążysz nagrać - na studiach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasiek, lat 21&lt;br /&gt;Jeśli prosisz mnie, żebym przekonał twoich rodziców, że RPG jest spoko - to ten, tego... eee... to narazie ziomek... jasne, jasne... na pewno jeszcze będzie mieć okazję zagrać... na pewno...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6607345925907190160?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6607345925907190160/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/05/karnawa-blogowy-10-nie-pogadamy-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6607345925907190160'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6607345925907190160'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/05/karnawa-blogowy-10-nie-pogadamy-sobie.html' title='Karnawał Blogowy #10: Nie pogadamy sobie'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4709646278698069495</id><published>2010-05-05T14:33:00.000-07:00</published><updated>2010-05-05T14:33:20.634-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pendragon'/><title type='text'>Małżeństwo w RPG</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S-Hjy7W2EQI/AAAAAAAAAOc/MEwFCrIv1jg/s1600/marriage.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S-Hjy7W2EQI/AAAAAAAAAOc/MEwFCrIv1jg/s1600/marriage.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W dzisiejszym wpisie chciałbym wrócić do źródła z którego wziął się ten blog, a więc do przypominania i powtórnego odkrywania patentów, o który albo zostały zapomniane, albo z jakichś powodów są przez graczy marginalizowane. Wracam także, do kontynuowania wątków poświęconych prześwietnej grze jaką jest Pendragon. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Małżeństwo&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W Pendragonie związek małżeński i miłość pozostają od siebie oddzielone. Decyzja o ożenku jest dla rycerza sprawą prestiżu. Z jednej strony, ślub przynosi mu chwałę, z drugiej pozwala wejść w posiadanie ziemskich dóbr, które po pierwsze zwiększą jego znaczenie i bogactwo, a po drugie wygenerują w końcu dalszy przyrost chwały. Małżeństwo jest więc interesem, szczególnie atrakcyjnym dla tych kawalerów, którzy mieli nieszczęście urodzić się albo w mniej zamożnej rodzinie, albo jako któreś tam z kolei dziecko. Zatem dosyć często małżeństwo będzie dla błędnego rycerza szansą na awans społeczny i tytuł baroneta oraz pierwszym krokiem ku przyszłej potędze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żona jest też świetnym sojusznikiem. Prawdopodobnie posiadać będzie przymioty, których sami nie zdążyliśmy posiąść – wszak miast na intrygi poświęcaliśmy czas, aby szkolić się w walce. Żona bywa świetnym zarządcą, dalece bardziej skutecznym niż my. Przekłada się to bezpośrednio na bogactwo, a zatem dalszy przyrost chwały, a więc możliwości. Z żoną płodzimy też dzieci, które w przyszłości obejmą po nas schedę. Mądrze wydawszy nasze córki za mąż, pozyskamy dalszych sojuszników i przyjaciół. Nasi synowie być może wesprą nas orężem, kiedy znajdziemy się w potrzebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście może być mniej różowo. Ładna żona z pewnością wpadnie w oko innemu rycerzowi. Ich romans może zaowocować bękartami, których w niewiedzy wychowamy jak rodzone dzieci. Może być też tak, że biegła w intrygach małżonka zechce nas otruć – jeśli będzie to dla niej opłacalne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście Pendragon jest grą specyficzną, poświęconą określonemu okresowi historycznemu, na który patrzymy przez pryzmat jednej tylko warstwy społecznej. Nie mniej wszędzie tam gdzie będziemy mieć do czynienia z systemem feudalnym, klasą (bądź profesją – jak zwał tak zwał) rycerską możemy spokojnie rozpatrywać to co proponuje nam omawiana gra. Myślę, że warto sobie kwestie małżeństwa i możliwości fabularnych jakie ono daje indywidualnie rozpatrzyć. Wszak większość gier fantasy w mniejszym bądź większym stopniu bazuje na realiach zbliżonych do średniowiecza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Grafika pochodzi stąd: &lt;a href="http://www.law.harvard.edu/news/spotlight/faculty-research/donahue-to-publish-study-of-medieval-marriage.html"&gt;http://www.law.harvard.edu/news/spotlight/faculty-research/donahue-to-publish-study-of-medieval-marriage.html&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4709646278698069495?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4709646278698069495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/05/mazenstwo-w-rpg.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4709646278698069495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4709646278698069495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/05/mazenstwo-w-rpg.html' title='Małżeństwo w RPG'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S-Hjy7W2EQI/AAAAAAAAAOc/MEwFCrIv1jg/s72-c/marriage.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6001314150842445264</id><published>2010-03-31T13:04:00.000-07:00</published><updated>2010-03-31T13:04:57.744-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cold city'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiezdny Pirat'/><title type='text'>Cold City</title><content type='html'>Chciałbym zaprosić czytelników mojego bloga do zapoznania się z Cold City.&lt;br /&gt;&lt;embed align="middle" allowfullscreen="true" flashvars="mode=embed&amp;amp;viewMode=presentation&amp;amp;layout=http%3A%2F%2Fskin.issuu.com%2Fv%2Flight%2Flayout.xml&amp;amp;showFlipBtn=true&amp;amp;documentId=100325225456-e4c002b3a8884adf8b015e5924679db7&amp;amp;docName=prezentacja_coldcity&amp;amp;username=Neurocide&amp;amp;loadingInfoText=Prezentacja%20Cold%20City&amp;amp;et=1270065209935&amp;amp;er=17" menu="false" name="flashticker" quality="high" salign="l" scale="noscale" src="http://static.issuu.com/webembed/viewers/style1/v1/IssuuViewer.swf" style="height: 297px; width: 420px;" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnim numerze Gwiezdnego Pirata znajdziecie jeszcze więcej materiałów, które dają wyobrażenie o tym, czym jest Cold City - scenariusz z fajnymi handoutami oraz artykuł o tym jak uatrakcyjnić rozgrywkę. Materiały te można pobrać ze strony &lt;a href="http://www.wydawnictwoportal.pl/produkty/magazyny/gwiezdny-pirat-2/"&gt;Gwiezdnego Pirata&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6001314150842445264?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6001314150842445264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/03/cold-city.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6001314150842445264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6001314150842445264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/03/cold-city.html' title='Cold City'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4110740390031673803</id><published>2010-03-23T15:07:00.000-07:00</published><updated>2010-03-23T15:19:43.227-07:00</updated><title type='text'>Rzut krytyczny na blogboksie.</title><content type='html'>Postanowiłem podłączyć się pod agregator na blogbox.com.pl - w miejscu, gdzie blogi o grach fabularnych praktycznie nie występują. Jest tam Borejkowy &lt;a href="http://gryfabularne.blogspot.com/"&gt;P.O.G.R.O.M&lt;/a&gt; a także Smartfoxowa &lt;a href="http://smartfox.wordpress.com/"&gt;Lisia Nora&lt;/a&gt;, oraz Darkenowa &lt;a href="http://rpg.quickpress.pl/"&gt;Droga do Rewolucji&lt;/a&gt;. Sytuacja jest oczywiście bezsensowna, w ostatnim czasie nie przebił się tam świetny blog Khakiego - może warto spróbować raz jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje mi zachęcić do klikania: &lt;a href="http://www.blogbox.com.pl/show/suggested/3064"&gt;http://www.blogbox.com.pl/show/suggested/3064&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: white;"&gt;84c952f81b2ada28af8403a45f292b31&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4110740390031673803?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4110740390031673803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/03/test_23.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4110740390031673803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4110740390031673803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/03/test_23.html' title='Rzut krytyczny na blogboksie.'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-593820942820793346</id><published>2010-03-22T15:15:00.000-07:00</published><updated>2010-03-22T15:15:34.977-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='puszka'/><title type='text'>Puszka Pandory #1 - podsumowanie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S3UwmRozeII/AAAAAAAAANQ/OvqSYw5IZ0A/s1600-h/pepe_big.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S3UwmRozeII/AAAAAAAAANQ/OvqSYw5IZ0A/s320/pepe_big.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Najwyższy czas zamknąć pierwszą edycję &lt;b&gt;Puszki Pandory&lt;/b&gt;. Dziekuję serdecznie wszystkim, którzy wzięli udział w tym spin-offie &lt;b&gt;Karnawału Blogowego&lt;/b&gt;. Niniejszym przekazuję puszkę Darkenowi, który niebawem powiadomi was o nowym temacie. Materiały o karczmach, szynkach, zajazdach i spelunach przygotowali dla was: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Tomakon oddając w wasze ręce cztery knajpy do &lt;b&gt;Neuroshimy &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tomakon.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html"&gt;http://tomakon.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maestro przedstawiając wizję najpodlejszej knajpy jaką można odiwedzić&lt;br /&gt;&lt;a href="http://polter.pl/Maestro,blog.html?8287"&gt;http://polter.pl/Maestro,blog.html?8287&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maestro piszący o knajpie w SF poświęcił sporo uwagi ciekawemu menu:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://polter.pl/Maestro,blog.html?8291"&gt;http://polter.pl/Maestro,blog.html?8291&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Meastro raz jeszcze przygotowując przyjemny generator knajp:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://polter.pl/Maestro,blog.html?8295"&gt;http://polter.pl/Maestro,blog.html?8295&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Darken dostarczył materiałów do &lt;b&gt;Shadow of the Yesterday&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rpg.quickpress.pl/2010/02/poradnik-rpg/karczma-w-the-shadow-of-yesterday/"&gt;http://rpg.quickpress.pl/2010/02/poradnik-rpg/karczma-w-the-shadow-of-yesterday/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krzemień obficie o karczmie Pod Wyszczerbionym Toporem, która pasuje do dowolnego fantasy, wraz z opisem bohaterów niezależnych: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://mojerpg.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html"&gt;http://mojerpg.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gan odwalił dobrą robotę, która ucieszy fanów gry &lt;b&gt;Monastyr&lt;/b&gt; :&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bala-gan.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-monastyrowa-speluna.html"&gt;http://bala-gan.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-monastyrowa-speluna.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yubi opisał Yum Yum - bar na stacji kosmicznej - oczywiście klimaty SF:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rpgowcy.pl/2010/03/15/yumyum-bar-z-ramenem-braci-to/"&gt;http://rpgowcy.pl/2010/03/15/yumyum-bar-z-ramenem-braci-to/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Borejko przypomniał o grze Dzikie Pola poświęcając swój tekst karczmie krakowskiej U Pieczory:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://gryfabularne.blogspot.com/2010/03/puszka-pandory-u-pieczory-karczma.html"&gt;http://gryfabularne.blogspot.com/2010/03/puszka-pandory-u-pieczory-karczma.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wędrowycz spisał krótki scenariusz do &lt;b&gt;Wolsunga&lt;/b&gt; z Barem "Obżartuch" i jego mroczną tajemnicą:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://wedrowycz.polter.pl/,blog.html?8425"&gt;http://wedrowycz.polter.pl/,blog.html?8425&lt;/a&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział. Mam nadzieję, że pomysł z Puszką Pandory się przyjmie, a materiału opublikowane w ramach niej przydadzą się mistrzom gry.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-593820942820793346?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/593820942820793346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/03/puszka-pandory-1-podsumowanie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/593820942820793346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/593820942820793346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/03/puszka-pandory-1-podsumowanie.html' title='Puszka Pandory #1 - podsumowanie'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S3UwmRozeII/AAAAAAAAANQ/OvqSYw5IZ0A/s72-c/pepe_big.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1454160797750719512</id><published>2010-03-16T15:47:00.000-07:00</published><updated>2010-03-16T15:47:23.878-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konwenty'/><title type='text'>R-kon - obserwacje z dystansu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S6AKM-vUlNI/AAAAAAAAANk/vk6eiijojik/s1600-h/rkon.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S6AKM-vUlNI/AAAAAAAAANk/vk6eiijojik/s1600/rkon.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Rzeszowski &lt;a href="http://rkon.org/"&gt;R-kon&lt;/a&gt; był pierwszym od wielu lat konwentem, który odwiedziłem. Jeśli mnie pamięć nie myli, to Conquest w 2004 roku był ostatnią tego typu imprezą, na której byłem. Pewne sprawy miały się wówczas inaczej. Długa przerwa, uważam, pozwala mi dostrzec te zasadnicze różnice. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najważniejsza z dostrzeganych przeze mnie różnic ma związek z kulturą konwentową. Właśnie w okolicach roku 2004 pojawiły się wyraźne symptomy przyszłych zmian. To wówczas ktoś mądry, ktoś z forum Poltera odważył się powiedzieć: mam dosyć widoku pijanych nastolatków na zlotach fanów fantastyki, mam dosyć walających się po salach butelek i puszek po napojach wyskokowych, czas skończyć z toaletami lepiącymi się od nadmiaru wymiocin. Ten ktoś, wsadził kij w mrowisko. Rozpętała się bitwa, w której niemal na noże zwalczali się zwolennicy i przeciwnicy obecności alkoholu na konwentach. Dziś wiem, że udało się wyrugować konwentowe chlanie. Ku mojej uciesze. Mam nadzieję, że R-kon nie jest odosobnionym przypadkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na R-konie nie widziałem bitewniaków. Oprócz prototypu Neuroshimy Tactics, którego wczesne zasady i założenie prezentowałem wszystkim zainteresowanym oraz pokazu rodzimej gry Ogniem i Mieczem, nie zauważyłem innych bitewniakowych akcentów. Czy to normalna sytuacja, czy tylko wyjątek, o tym przekonam się wkrótce odwiedzając zbliżające się konwenty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki pamiętnym gliwickim Dracoolom obowiązkowe stały się games roomy wypełnione po brzegi grami planszowymi. Być może to na barki planszówek zwalić należy nieobecność gier bitewnych (przy założeniu, że sytuacja zaobserwowana na R-konie, nie należy do wyjątków)? Wszak potrzebują tej samej przestrzeni i muszą ze sobą konkurować o miejsce na sali gimnastycznej, a nadto planszówki nie są tak hermetyczne i czasochłonne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam też wrażenie, że nieco zwiększył się odsetek uczestniczek. Na R-konie dziewczyn było sporo. I znów mam nadzieję, że nie była to tylko rzeszowska fluktuacja, a stała lub rosnąca tendencja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1454160797750719512?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1454160797750719512/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/03/r-kon-obserwacje-z-dystansu.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1454160797750719512'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1454160797750719512'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/03/r-kon-obserwacje-z-dystansu.html' title='R-kon - obserwacje z dystansu'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S6AKM-vUlNI/AAAAAAAAANk/vk6eiijojik/s72-c/rkon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-8015693270437215158</id><published>2010-02-25T05:05:00.000-08:00</published><updated>2010-02-25T05:07:02.787-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='news'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neuroshima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiezdny Pirat'/><title type='text'>Krytyczne wiadomości #3</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S4Zzfi4sHuI/AAAAAAAAANY/Y3ChVCsBp9g/s1600-h/krytycznenewsy.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S4Zzfi4sHuI/AAAAAAAAANY/Y3ChVCsBp9g/s200/krytycznenewsy.jpg" width="195" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W sieci pojawiły się dwa nowe blogi, warto będzie się przyglądać ich rozwojowi. Pierwszy to: &lt;a href="http://drobnegamble.blogspot.com/"&gt;Drobne Gamble&lt;/a&gt; prowadzony przez Tripa, który przez kilka dobrych lat działał aktywnie na rzecz serwisu Moorhold.net, gdzie zamieszczał sporo dobrych tekstów poświęconych Neuroshimie i grom planszowym (pisał także do Świata Gier Planszowych i Gwiezdnego Pirata). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi blog &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/"&gt;Bar pod Martwym Mutkiem&lt;/a&gt; również prowadzony jest przez bardzo aktywnego użytkownika wzmiankowanego wcześniej serwisu - Bartosha. Ostatnio mam radość współpracować z nim, podczas prac nad Gwiezdnym Piratem, którego Bartosh jest niemalże stałym gościem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli już jesteśmy przy Gwiezdnym Piracie, to informuję - o ile, ktoś jeszcze nie wie, że najnowszy numer dostępny jest na stronie &lt;a href="http://www.wydawnictwoportal.pl/about/pliki-do-pobrania/gwiezdny-pirat/"&gt;Wydawnictwa Portal&lt;/a&gt;. Zaś następny szykowany jest na połowę marca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem też szalenie zobowiązany wszystkim osobom, które tak szybko napisały coś do &lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html"&gt;Puszki Pandory&lt;/a&gt; - cały czas czekam też na zgłoszenia osób chętnych do przejęcia następnej edycji Puszki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Sponsorami bloga w dniu dzisiejszym są:&lt;a href="http://www.adtaily.com/redirect/qWyHZAN18QWIEZd"&gt;&lt;br /&gt;Droga do Rewolucji&lt;/a&gt; || &lt;a href="http://www.adtaily.com/redirect/H9HNOLVRIWR8uLa"&gt;Bóg, Honor &amp;amp; Rock'n'roll&lt;/a&gt; || &lt;a href="http://www.adtaily.com/redirect/WzrQo1gZcfn9Frk"&gt;Robotica RPG&lt;/a&gt; || &lt;a href="http://www.adtaily.com/redirect/9ma6cqa2dIHds7n"&gt;Robotica RPG&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;zachęcam do odwiedzenia wyżej wymienionych stron. &lt;/blockquote&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-8015693270437215158?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/8015693270437215158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/krytyczne-wiadomosci-3.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8015693270437215158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8015693270437215158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/krytyczne-wiadomosci-3.html' title='Krytyczne wiadomości #3'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S4Zzfi4sHuI/AAAAAAAAANY/Y3ChVCsBp9g/s72-c/krytycznenewsy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1845717395270501002</id><published>2010-02-12T02:04:00.000-08:00</published><updated>2010-02-13T08:54:19.152-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='puszka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogosfera'/><title type='text'>Puszka Pandory #1: Speluna</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S3UwmRozeII/AAAAAAAAANQ/OvqSYw5IZ0A/s1600-h/pepe_big.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S3UwmRozeII/AAAAAAAAANQ/OvqSYw5IZ0A/s320/pepe_big.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;Puszka Pandory w założenie jest spin-offem Karnawału Blogowego – inicjatywy którą na gruncie rodzimej blogosfery zaszczepił &lt;i&gt;Borejko&lt;/i&gt; na swoim blogu &lt;a href="http://gryfabularne.blogspot.com/"&gt;gryfabularne.blogspot.com&lt;/a&gt;. Podlega ona tym samym luźnym zasadom, z tym że w założeniu ma być nastawiona na produkcję erpegowego mięcha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mięcho to gotowe do użycia materiały przydatne mistrzom gry lub graczom takie jak: scenariusze, zahaczki, mapki, plany, tabelki spotkań losowych, opisy lokacji, postacie niezależne, potwory,&amp;nbsp; moduły, epizody, pomysły,&amp;nbsp; a nawet przekrojowe omówienia problematyczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edycja &lt;b&gt;Puszki Pandory&lt;/b&gt; trwa około miesiąca – w trakcie jej trwania publikujemy na swoich blogach materiały związane z aktualnym tematem Puszki. Osoba prowadząca zbiera linki i publikuje je w notce otwierającej. Po zakończeniu edycji przekazuje prowadzenie Puszki blogerowi, który wyrazi chęć kontynuowania inicjatywy, ten wymyśla temat i cała zabawy zaczyna się od początku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Materiały publikowane w ramach &lt;b&gt;Puszki Pandory&lt;/b&gt; mogą odnosić się do dowolnych systemów, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby były bardziej ogólne i tyczyły się pewnej konwencji, czy epoki historycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyższy czas aby wystartować z &lt;b&gt;Puszką Pandory&lt;/b&gt;. Przed wami Pierwsze Otwarcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-color: #38761d;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Speluna&lt;/b&gt; – w pierwszej edycji Puszki Pandory piszemy materiały dotyczące wszystkiego co ma związek z przybytkami gastronomicznymi. Zgodnie z założeniami PP oraz KB forma materiałów dowolna, podobnie jak osadzenie w systemach i konwencjach.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;span style="background-color: #38761d;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: #38761d;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przemyślałem sprawę dzielenia wpisów - być może, ktoś będzie chciał opublikować kilka oddzielnych materiałów. Uważam, za sensowne zezwolenie na takie działania - sprawę można obgadać w komentarzach. Proponuję przeto, aby kolejne wpisy w danym Otwarciu Puszki Pandory numerować skrótem vol. 1, vol. 2 etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grafika pochodzi z &lt;a href="http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Can%28Easy_Open_Can%29.JPG"&gt;http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Can(Easy_Open_Can).JPG&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1845717395270501002?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1845717395270501002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1845717395270501002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1845717395270501002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/puszka-pandory-1-speluna.html' title='Puszka Pandory #1: Speluna'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/S3UwmRozeII/AAAAAAAAANQ/OvqSYw5IZ0A/s72-c/pepe_big.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-3867943745221755345</id><published>2010-02-08T15:24:00.000-08:00</published><updated>2010-02-08T15:36:28.179-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Projekt: Puszka Pandory</title><content type='html'>Puszką Pandory nazywał się dział Magii i Miecza, w którym publikowano różnorakie pomysły czytelników pisma. Roboczo przyjąłem tę nazwą dla projektu, którego zadaniem byłoby zdublowanie Karnawału Blogowego z nastawieniem na pisanie mięsnych kawałków. Pozwolę zacytować sobie fragment mojej wypowiedzi z poprzedniego wpisu:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Marzy mi się zatem, aby narodził się jakiś spin-off tej, bądź co bądź potrzebnej inicjatywy, taki bardziej konkretny, z nastawieniem na pisanie użytecznych materiałów. Coś jak tydzień małych publikacji – gdzie blogosfera pisała o mniejszych systemach. Myślałem sobie, co mogłoby być tematem tego „drugiego karnawału”, żeby pogodzić uniwersalność tematyczną i nastawienie na „produkcję” mięcha dla czytelników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto dwie przykładowe edycje:&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Speluna&lt;/b&gt; – czyli materiały odnoszące się do przybytków gastronomicznych (ktoś opisałby karczmę w Warhammerze, ktoś mógłby narysować plan mordowni w Arkham, ktoś napisałby menu kosmicznej restauracji, ktoś inny podałby przepis na staropolskie żarełko, a kto inny mini scenariusz ze spelunką dla Neuroshimy);&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tabelki spotkań losowych&lt;/b&gt; – czyli jakże pożyteczna, a zapomniana dziś „technologia” (ktoś pisze o spotkaniach na trakcie w fantasy, ktoś komponuje tabelkę spotkań na Morzu Szponów, ktoś inny w zaułkach Night City czy innego Bizantium Secundus, a ktoś kto się nie załapał na edycję ze speluną, układa tabelkę spotkań w przydrożnej karczmie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak można by te przykłady mnożyć. Co o czymś takim myślicie? Czy warto odpalić równoległą inicjatywę?&lt;/blockquote&gt;&amp;nbsp; Chciałbym bardzo poznać wasze zdanie w tej sprawie. Najlepiej w komentarzach. Ogólne zasady inicjatywy byłyby zgodne z przyjętymi w KB, jedyną różnicę stanowiłoby zawężenie formy wypowiedzi, tak aby efektem było mięcho dla mistrzów gry, lub graczy. Wszelkie propozycje dotyczące nazwy takoż chętnie przyjmę - może Bachanalia Blogowe?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-3867943745221755345?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/3867943745221755345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/projekt-puszka-pandory.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3867943745221755345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3867943745221755345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/projekt-puszka-pandory.html' title='Projekt: Puszka Pandory'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1310222399752786873</id><published>2010-02-05T15:14:00.000-08:00</published><updated>2010-02-06T01:33:30.444-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Karnawał #8: Marzenia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 150px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio spełniło się jedno z moich marzeń. Na powrót zostałem redaktorem naczelnym pisma poświęconego RPG. W dawnych czasach prowadziłem Erpegowca, który był internetowym magazynem tyskiego środowiska RPG. Tyskiego – bo pochodzę z z miasta Tychy, które znane w Polsce jest w zasadzie z dwóch rzeczy: marki piwa oraz fabryki samochodów. Jednym z moich marzeń niech będzie zatem wskrzeszenie erpegowego fermentu, który w pierwszej połowie lat dwutysięcznych przepełnił tyskie środowisko. Zdaję sobie sprawę, że jest to marzenie ściętej głowy, bo nie wyobrażam sobie, aby dziś erpegowcy w Tychach stanowili taką płodną i otwartą na świat grupę jak wówczas. W tym przeciętnej wielkości mieście, liczącym nie więcej niż 130 tysięcy mieszkańców, mieliśmy wówczas 5 fanowskich pism RPG. Wspomniany Erpegowiec, w którym dominowała lokalna publicystyka, a także papierowe fanziny: mocno undergroundowy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Vitus Cadaver&lt;/span&gt;, mroczny &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Łowaca Dusz&lt;/span&gt; (Warhammer oraz Zew Cthulhu), &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;VNE&lt;/span&gt; (Świat Mroku), &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fetysz&lt;/span&gt; (Świat Mroku). Do tego liczne larpy i inne towarzyskie spotkania, a także mini-konwenty. Mieliśmy też &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moorhold.net&lt;/span&gt; – przez pewien czas liczący się serwis – między innymi za sprawą działu Neuroshima, który prowadził wówczas Mutlidej (dziś pracujący w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wydawnictwie Portal&lt;/span&gt;). Ale jak mawiają czesi - To se ne vrati, nie mniej jednak warto sobie pomarzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie marzenie dotyczy papierowego pisma poświęconego RPG. Naprawdę chciałbym, aby opłacało się je komukolwiek wydawać. Nie pamiętam, kiedy ukazał się ostatni papierowy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gwiezdny Pirat&lt;/span&gt;. Uważam natomiast, że szeroko rozumiana branża traci. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Magia i Miecz&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Portal&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gwiezdny Pirat&lt;/span&gt; oprócz tego, że dostarczały całej kupy mniej lub bardziej użytecznych materiałów były także szkołą pisania o RPG – twórcy gier fabularnych w znakomitej większości właśnie tam, albo szlifowali pióra, albo indukowali styl pisania w czasie lektury. Nie zanosi się może na jakieś ogólnopolskie wymieranie pokolenia MiM, lecz kto wie jak będzie wyglądała branża za kilka lat i czy pojawią się młodzi projektanci gier?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecie marzenie tyczy się Karnawału Blogowego, którego forma nie do końca spełnia moje oczekiwania. Nie chciałbym tu być jakimś łamikarnwałem, rozpierdalaczem czy innym mąciwodą, lecz mam wrażenie, że tak ogólne tematy, jakie pojawiają się ostatnio, służą raczej pasieniu naszych osobistych egocentrycznych potrzeb. Marzy mi się zatem, aby narodził się jakiś spin-off tej, bądź co bądź potrzebnej inicjatywy, taki bardziej konkretny, z nastawieniem na pisanie użytecznych materiałów. Coś jak tydzień małych publikacji – gdzie blogosfera pisała o mniejszych systemach. Myślałem sobie, co mogłoby być tematem  tego „drugiego karnawału”, żeby pogodzić uniwersalność tematyczną i nastawienie na „produkcję” mięcha dla czytelników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto dwie przykładowe edycje:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Speluna&lt;/span&gt; – czyli materiały odnoszące się do przybytków gastronomicznych (ktoś opisałby karczmę w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Warhammerze&lt;/span&gt;, ktoś mógłby narysować plan mordowni w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Arkham&lt;/span&gt;, ktoś napisałby menu kosmicznej restauracji, ktoś inny podałby przepis na staropolskie żarełko, a kto inny mini scenariusz ze spelunką dla&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Neuroshimy&lt;/span&gt;);&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tabelki spotkań losowych&lt;/span&gt; – czyli jakże pożyteczna, a zapomniana dziś „technologia” (ktoś pisze o spotkaniach na trakcie w fantasy, ktoś komponuje tabelkę spotkań na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Morzu Szponów&lt;/span&gt;, ktoś inny w zaułkach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Night City&lt;/span&gt; czy innego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bizantium Secundus&lt;/span&gt;, a ktoś kto się nie załapał na edycję ze speluną, układa tabelkę spotkań w przydrożnej karczmie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak można by te przykłady mnożyć. Co o czymś takim myślicie? Czy warto odpalić równoległą inicjatywę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście marzeń erpegowych mam więcej, chciałbym napisać grę, wydać ją, a zarobione pieniądze dołożyć do kupna większego samochodu. Chciałbym też w końcu przegrać zakład z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sejim&lt;/span&gt; i zobaczyć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Arkham Couriera&lt;/span&gt; zanim wyjdzie kolejny numer mojego internetowego pisma Erpegowiec (którym wydam z pewnością, aby uświetnić swoje czterdzieste urodziny).&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Dziś, tj. 6 lutego sponosorem bloga jest &lt;a href="http://www.adtaily.com/redirect/ecProOe3i8tTPFm"&gt;Droga do rewolucji&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1310222399752786873?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1310222399752786873/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/karnawa-8-marzenia.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1310222399752786873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1310222399752786873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/02/karnawa-8-marzenia.html' title='Karnawał #8: Marzenia'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s72-c/carnival.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2998287316190248806</id><published>2010-01-09T08:23:00.000-08:00</published><updated>2010-01-09T08:32:30.703-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Karnawał #7: Gracze</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.blogger.com/%20http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 150px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Marcin z początku miał pod górkę. Wzięliśmy go do ekipy, trochę z desperacji. Było nas czterech do erpegów i wówczas wydawało nam się, że granie ustawieniu 3+1 to lipa, że lepiej 4+1 a najfajniej 5+1. W każdym razie, przed pierwszą sesję byliśmy przekonani, że jest nas zbyt mało, aby gra miała sens. Mieliśmy problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowo nie braliśmy Marcina pod uwagę. Był naszym znajomym z klasy, ale spoza paczki. Kiedy myśmy gadali na przerwach o fantastyce, fizyce i tym podobnych pierdołach, Marcin gadał z laskami. Jednak, na jakimś pierwszym wyjeździe – zdaje się do muzeum w Raciborzu, przykleił się do nas w czasie wolnym. Wpadliśmy razem do księgarni na rynku, trafiliśmy na kilka podręczników do RPG i od słowa do słowa wyszło na to, że ma chłopak chęci. Jako, że nie mieliśmy u kogo grać, zaproponowaliśmy, że bierzemy go do składu jeśli pozwoli nam grać u siebie. Przystał na to ochoczo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cyberpunku&lt;/span&gt; zrobił sobie postać Biznesmena – oczywiście był to wybór fatalny, jak każdy chciał grać Solosem – ale mieliśmy już dwóch. Na karcie postaci do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CP2020&lt;/span&gt; było spore miejsce na wizerunek postaci, Marcin przykleił tam sobie zdjęcie Sallyego – tego białego indiańca, który był chłopakiem Dr Queen. Totalna siara, ale jakoś zdzierżyliśmy – była nam łatwiej, bo kumpel,który grał technikiem walnął w tym samym miejscu zdjęcie Robocopa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biznesmen Marcina po paru sesjach poruszał się po mieście w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Metalgearze&lt;/span&gt;, nosząc w plecaku z 10 sztuk broni na każdą okazję – chyba jako jedyny posiadał egzemplarz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Barret-Arasaka 20mm&lt;/span&gt; – spluwę, która zadawała 4k10 obrażeń, do tego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;FN-RALa&lt;/span&gt;, ze dwa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uzi&lt;/span&gt;, sporo granatów i ciężki pistolet. Generalna żenada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego o tym piszę? Marcinowi chyba bardzo zależało. W ciągu roku stał się moim ulubionym graczem. Podciągał się tam gdzie mógł. Zaczął erpegi traktować serio, tak jak się traktuje hobby. Szybko wyhaczył kiosk, w którym można było kupić&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Magię i Miecz&lt;/span&gt;. Łykał każdą informację, która  podnosiła jego umiejętności. Zaczytywał się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Skrótem do R'yleh&lt;/span&gt;. Marcin szybko stał się najlepszym moim graczem. Po prostu wciągnął się. Razu pewnego napisał do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;MiM&lt;/span&gt;a, opublikowali jego tekścik dziale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Puszka Pandory&lt;/span&gt;. Przeszedł drogę od zera do bohatera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś przychodzę do niego przed sesją, a on wyskakuje na mnie z kocem. Mówi – &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bierz, ten róg i pakuj się na parapet.&lt;/span&gt; Wyobraźcie sobie, że koleś nawbijał gwoździ w okno, żeby można było je zasłonić czymś grubym. Naczytał się tego Miłosza i poszedł za ciosem. Na jakimś wyjeździe wakacyjnym kupił jakiś kuferek, bo miał dobrze wyglądać na sesji jako gadżet. Innym razem był gdzieś i dojrzał fajny lampion, wyciągnął kasę i kupił – też na sesje, żeby sobie nikt włosów świeczką nie popalił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i oczywiście nigdy się nie spóźniał – no bo jak, to jego mieszkanie. Graliśmy co sobotę, odwoływał sesję tylko w szczególnych wypadkach. Marcin to był mój najlepszy gracz. Ten tekst mu się w końcu należał.Takich graczy wam życzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Dziś, tj. 9 stycznia 2010, sponsorem bloga jest &lt;a href="http://www.adtaily.com/redirect/QUfg5xDStWFpT7b"&gt;TheTatoo.pl&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://rpg.quickpress.pl/"&gt;Droga do rewolucji&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2998287316190248806?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2998287316190248806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/01/karnawa-7-gracze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2998287316190248806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2998287316190248806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/01/karnawa-7-gracze.html' title='Karnawał #7: Gracze'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s72-c/carnival.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-592098227929275220</id><published>2010-01-03T05:20:00.000-08:00</published><updated>2010-01-03T05:51:44.046-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='news'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neuroshima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='microlite20'/><title type='text'>Krytyczne wiadomości #2</title><content type='html'>Trafiłem na ciekawy tekst &lt;a href="http://charleene.wordpress.com/2009/11/20/rpg-a-rezyseria/"&gt;Charleene&lt;/a&gt; opowiadający o związkach zachodzących pomiędzy reżyserią a grami fabularnymi. Wspominam o nim, gdyż uznałam, że ma on swój &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Karnawałowy &lt;/span&gt;posmak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wydawnictwo Portal&lt;/span&gt; przygotowało trochę świątecznych materiałów. Jako, że scenariusza do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Monastyru&lt;/span&gt; nie przeczytałem - a w ciemno polecał nie będę, zaproszę was do sciągania fajnej przygody &lt;a href="http://www.wydawnictwoportal.pl/2009/12/prezenty-swiateczne-od-portalu-zakonczenie/"&gt;Missisipi w Ogniu&lt;/a&gt;, którą napisał Multi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś lubi proste mechaniki, polecam &lt;a href="http://microlite20.net/node/8"&gt;MicroLite20&lt;/a&gt;. Całość jest dosyć sensowna i skondensowana. O takie amerykańskie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oko Yrrhadesa&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aureus na swoim &lt;a href="http://aureus.polter.pl/,blog.html?7995"&gt;polterblogu&lt;/a&gt; zarzucił blogosferze brak dydaktycznych ambicji. Tekst warto przeczytać, aby być na bieżąco z wewnątrz fundomowymi bitewkami. Warto jednak wspomnieć, że ten sam Aureus - mimo, gorzkich słów, jakie spłynęły po publikacji jego niefortunnego tekstu, dzielnie propaguje blogosferę na serwisie &lt;a href="http://rpg.polter.pl/Co-tam-Panie-w-blogosferze-14-w36319"&gt;Polter.pl&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;W dzisiejszym dniu, tj. 3 stycznia 2010, sponsorem bloga jest &lt;a href="http://thetattoo.pl/"&gt;TheTatoo.pl&lt;/a&gt;. Zapraszam na ich stronę.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-592098227929275220?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/592098227929275220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/01/krytyczne-wiadomosci-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/592098227929275220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/592098227929275220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2010/01/krytyczne-wiadomosci-2.html' title='Krytyczne wiadomości #2'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-5148327170376025047</id><published>2009-12-25T05:57:00.000-08:00</published><updated>2009-12-25T08:30:41.786-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='news'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gwiezdny Pirat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Reklama'/><title type='text'>Krytyczne wiadomości</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.wydawnictwoportal.pl/wp-content/uploads/2009/09/gp26.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 100px; height: 124px;" src="http://www.wydawnictwoportal.pl/wp-content/uploads/2009/09/gp26.gif" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zostałem redaktorem naczelnym &lt;a href="http://www.wydawnictwoportal.pl/about/pliki-do-pobrania/gwiezdny-pirat/"&gt;Gwiezdnego Pirata&lt;/a&gt;. Pismo ukazuje się w formie elektronicznej. Dokładam starań, aby kolejne numery ukazywały się w cyklu miesięcznym. W najnowszym numerze spora przygoda autorstwa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bartosza Majorczyka,&lt;/span&gt; która wygrała konkurs serwisu Paradoks. Numer zawiera też krótki lecz przyjemny materiał do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Monastyru - Hatath: Piekło na ziemi&lt;/span&gt;, który napisał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ignacy Trzewiczek&lt;/span&gt;. W numerze także &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kronika Portalu&lt;/span&gt; oraz prezentacja &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jesiennej Gawędy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z racji pełnionych obowiązków redaktorskich, będę miał trochę mniej czasu na pisanie materiałów na bloga. Nie mniej nie mam zamiaru składać broni. Żeby nie być posądzonym o stronniczość, nie będę też publikował tu tekstów o produktach wydawnictwa Portal. Szkoda, bo przypomniałem sobie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jesienną Gawędę&lt;/span&gt; oraz zaznajomiłem z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Graj Fabułą&lt;/span&gt; - z żalem powstrzymam się przed szerszym omówieniem tych pozycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś napisałem tekst o reklamach systemu adTaily na moim &lt;a href="http://neurocide.polter.pl/,blog.html?7958"&gt;polterblogu&lt;/a&gt;. Generalnie krytykując podejście zarówno Poltera jak i blogowej braci do tego ciekawego narzędzia. Zapraszam do lektury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze względu na moje przemyslania dotyczące wyżej wymienionej kwestii rozpocząłem kampanię &lt;a href="http://www.adtaily.com/widget/campaigns/new?key=WdKsyt6cgCyfaho&amp;amp;url=http://rzutkrytyczny.blogspot.com/"&gt;Conan Sponsor&lt;/a&gt;. Obniżyłem ceny reklam na blogu do jedynych 9 groszy za dzień. Wychodzi 2,70 za miesiąc. Jesli ten blog Ci się podoba i chcesz mi postawić piwo za przeczytane tu materiały, nie wachaj się - wykup reklamę. Nie wiem czy Conan jest zadowolony, że został zaprzęgnięty do reklamy - jeśli pojawią się głosy, że przegiąłem pałkę, zmienię forme reklamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Enc rozpoczął nową edycję &lt;a href="http://3k10.wordpress.com/2009/12/24/karnawal-blogowy-rpg-7-gracze/"&gt;Karnawału Blogowego.&lt;/a&gt; Edycja 7 pod hasłem: Gracz. Bardzo fajny i otwarty temat - nie odmówię sobie przyjemności napisania kilku akapitów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-5148327170376025047?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/5148327170376025047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/12/krytyczne-wiadomosci.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/5148327170376025047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/5148327170376025047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/12/krytyczne-wiadomosci.html' title='Krytyczne wiadomości'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6010549542896332805</id><published>2009-12-13T10:30:00.000-08:00</published><updated>2009-12-13T10:38:51.115-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Karnawał #6: Śmierć przyszła cicho</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SyU0cCiOPhI/AAAAAAAAALQ/V9pOJBrjST0/s1600-h/smierc1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 320px; height: 233px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SyU0cCiOPhI/AAAAAAAAALQ/V9pOJBrjST0/s320/smierc1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414791783304281618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Systemy RPG rodzą się, żyją i umierają. Dosyć ciekawie wygląda sprawa, jeśli wziąć się za podsumowanie długości życia i statystyk zgonów polskich gier fabularnych. Oto na szybko wyliczyłem sobie, że wyszło ich do tej pory 13. Jeśli odliczymy dwie najnowsze produkcje, czyli Wolsuna i Klanarchię, o których ze względu na dosyć młody wiek nie godzi się jeszcze pisać w kategoriach eschatologicznych zostaje ich 11. Wyliczmy je:  Kryształy Czasu, Aphalon, Zły Cień, Wiedźmin, Poza Czasem, Dzikie Pola, Oko Yrrhadesa, Arkona, Monastyr, Crystalicum i Neuroshima. Bezwzględnie 9 z nich to absolutne truchła, które dziś mogą liczyć wyłącznie na fanowską twórczość, to systemy olane, zapomniane, martwe. W świecie żywych erpegów pozostają Neuroshima i Monastyr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kryształy czasu, Aphalon, Zły Cień, Oko Yrrhadesa, Poza Czasem, Crystalicum i Arkona to systemy, które zamykają się w jednym tylko podręczniku. Wskazuje to ewidentnie na główną przyczynę, która spowodowała ich zejście w niebyt. Oczywiście żywoty tych gier przebiegały odmiennie. KC długo czekał na swoją podręcznikową wersję, a kiedy ta już się ukazała była zdecydowanie spóźniona. Zapowiadany dodatek nigdy się na rynku nie pokazał. Zły Cień to zaś dowód na to jak nie należy wydawać gier fabularnych – dziwaczna mechanika, żenująca oprawa graficzna i język, który napisano podręcznik z pewnością dyskwalifikowały tego erpega jako produkt, mimo iż był dosyć pionierskim przedsięwzięciem. Aphalon, Oko Yrrhadesa oraz Poza Czasem z założenia pozbawione były dodatków. Ciekawym przypadkiem jest zaś Crystalicum do którego ukazał się jeden pseudosuplement i to przed ukazaniem się gry, a sama premiera podręcznika przeszła totalnie bez echa, jakby grę wydawano w konspiracji. Została jeszcze Arkona – mimo kontrowersyjnej promocji polegającej na robieniu z gry megatajnego projektu, system zyskał sobie pewną popularność oraz oddaną grupę fanów. Zapowiadany dodatek Gniezno nigdy jednak nie wyszedł drukiem. Zmarnowano też potencjał drzemiący w fanach gry – sami z siebie wypuścili zdaje się dwa suplementy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podsumowując:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gra fabularna w jednym podręczniku to gwarancja jej szybkiej śmierci.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejną grupę gier stanowią systemy, którym wydawca przedłużył żywotność za pomocą dodatków. Dzikie Pola, Wiedźmin, Monastyr i Neuroshima. Wszystkie cztery gry ukazały się nakładem dwóch wydawnictw – Mag (DP i W:GW) oraz Portal (Mon i NS). Co więcej, kolejną wspólną cechę tych gier jest (lub była) spora liczba oddanych fanów. Dzikie Pola wsparte były dwiema kampaniami oraz licznymi tekstami w piśmie Magia i Miecz oraz konkurencyjnym Portalu. Doczekały się też po latach drugiej edycji – niestety z założenia kończącej się na jednym podręczniku. Wiedźmin mógł liczyć na dedykowane sobie pismo Biały Wilk oraz dwie kampanie. Silna i aktywna do dziś jest grupa fanów związana z oficjalną stroną internetową. Jak mi się wydaje wydawca nie potrafił docenić i umiejętnie wesprzeć drzemiącego w niej potencjału. Dziś gra jest martwa, a jej wydawca od lat nie zajmuje się grami fabularnymi. Pogłoski o zbliżającej się drugiej edycji, wciąż odbijają się echem gdzieś w zakątkach sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W podsumowaniu można zadać pytanie, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czy wspieranie gier jedynie scenariuszami lub kampaniami jest sensowne?&lt;/span&gt; Fakt, w ten sposób budowana była linia dodatków do Warhammera, ale to raczej wyjątkowe podejście na rynku gier fabularnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Monastyrze i Neuroshima nie będę pisał. Jak wiadomo obie gry, żyją a ich linia wydawnicza składa się kolejno z 8 i 16 pozycji, a fani dokładają się do budowy ich światów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ostateczne podsumowanie i poradnik konsumenta:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gra jest trupem jeśli wkrótce po jej ukazaniu się nie wyjdzie kilka dodatków (rozsądna wartość to 3 w ciągu roku). Jeśli grę wydało małe i nieznane wydawnictwo, a ty kupiłeś ich grę, to wydałeś forsę na trupa. Jeśli wydawca olewa grupę fanów zgromadzoną wokół jego gry, to obwąchuj już podręcznik i delektuj się bukietem dziewiczej zgnilizny. Czy Wolsung i Klanarchia zaliczą szybkie zgony? Czy szybko kopną w kalendarz? Czy wyjadą z rynku nogami do przodu? Kilka najbliższych miesięcy o tym zdecyduje. Kto pierwszy wyda dodatek ten żywy.   &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6010549542896332805?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6010549542896332805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/12/karnawa-6-smierc-przysza-cicho.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6010549542896332805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6010549542896332805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/12/karnawa-6-smierc-przysza-cicho.html' title='Karnawał #6: Śmierć przyszła cicho'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SyU0cCiOPhI/AAAAAAAAALQ/V9pOJBrjST0/s72-c/smierc1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4307396420634792558</id><published>2009-11-30T04:08:00.000-08:00</published><updated>2009-11-30T04:20:38.832-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pendragon'/><title type='text'>Pendragon - cztery fundamenty: gościnność</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SxO4bdxVm4I/AAAAAAAAAKw/jrkr9JKHKAs/s1600/caerlaverockcastle_blog-799244.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 350px; height: 312px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SxO4bdxVm4I/AAAAAAAAAKw/jrkr9JKHKAs/s400/caerlaverockcastle_blog-799244.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409870359389641602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Omawiane poniżej kwestie mogą mieć zastosowanie w całej gamie gier fabularnych, w których występują nawiązania do ustroju feudalnego, zatem wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z rycerstwem, ale także z szerzej rozumianą grupą szlachetnie urodzonych kierujących się w swym postępowaniu zasadami honoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poprzednim tekście na temat Pendragona wskazywałem, iż u źródeł gry leży literackie wyobrażenie na temat żywota rycerskiego. To pochodzenie jest o tyle istotne, że w pewnym sensie tłumaczy wyidealizowany obraz świata zwyczajów i rycerskich powinności. Jestem przekonany, że wartości o których wspominam poniżej, w średniowiecznych realiach traktowano raczej jako pewne postulaty, których realizacja prawdopodobnie pozostawiała wiele do życzenia. W Pendragonie wartości te są jednak w pełni respektowane i stanowią fundament na którym opiera się sens egzystencji całego rycerskiego społeczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady te przyjęte są przez ogół. Przestrzeganie ich nie zawsze będzie w naszym interesie, jednak pendragonowskie społeczeństwo nie wyobraża sobie, aby ktoś miał czelność je przestąpić. Ich złamanie lub sprzeniewierzenie wiąże się bowiem z niechybną karą boską. Gracz zaś musi wziąć pod uwagę, że jego postać zasady te wyssała z mlekiem mamki, że przyswajała je od dziecka obserwując świat, że były one wpajane w cielęcym wieku oraz w czasie służby giermkowskiej.  W Pendragonie te zasadnicze wartości konstytuujące rycerski stan są wplecione dodatkowo w mechanikę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wartości, których bezpośrednio jeszcze tu nie przywołałem w Pendragonie noszą nazwę Pasji. Są zatem porównane do niesłychanie silnego uczucia – są zarazem wielką namiętnością jak i imperatywem. Te fundamentalne pasje, które są udziałem wszystkich należących do stanu rycerskiego to kolejno:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;lojalność wobec lorda&lt;/li&gt;&lt;li&gt;miłość do rodziny&lt;/li&gt;&lt;li&gt;gościnność &lt;/li&gt;&lt;li&gt;honor &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Każdą z pasji mam nadzieję omówić oddzielnie, choć bez wątpienia trzy z nich są dobrze rozumiane. Na pierwszy ogień wrzucam tę, która może wydawać się najmniej intuicyjna, a więc gościnność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gościnność&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To zwyczajowe prawo, ogólnie panująca i niepisana konwencja. Jest przestrzegana niemal przez wszystkich mieszkańców Zaklętej Brytanii – nie tyczy więc wyłącznie rycerstwa. W myśl prawa gościnności, osoba, którą przyjmujemy w progi naszej dziedziny ma prawo czuć się bezpiecznie. Jako gospodarz odpowiedzialni jesteśmy traktować gościa z honorem i nawet jeśli rozpoznamy w nim śmiertelnego wroga, nie możemy uczynić mu jakiejkolwiek krzywdy. Gość decydując przyjąć się naszą gościnę zobowiązany jest do tego samego. Nasz dom, manor, zamek jest w ramach prawa gościnności uświęcony, uświęcony jest zarówno gość jak i gospodarz. Prawo to honorowane jest przez ogół rycerstwa, ale także przez pogańskich mieszkańców Wyspy. Niepodobna jest zatem przyjąć w gościnę przywódcę klanu Piktów, aby podstępem zwabić go w pułapkę i uwięzić lub zgładzić. Nasz śmiertelny wróg może upić się podczas uczty do nieprzytomności i mieć pewność, że nie zostanie dodatkowo poczęstowany sztyletem. Prawo przestaje wiązać, kiedy gość opuszcza domenę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4307396420634792558?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4307396420634792558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/11/pendragon-cztery-fundamenty-goscinnosc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4307396420634792558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4307396420634792558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/11/pendragon-cztery-fundamenty-goscinnosc.html' title='Pendragon - cztery fundamenty: gościnność'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SxO4bdxVm4I/AAAAAAAAAKw/jrkr9JKHKAs/s72-c/caerlaverockcastle_blog-799244.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-7464529260359795618</id><published>2009-11-15T06:12:00.000-08:00</published><updated>2009-11-15T06:19:52.818-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pendragon'/><title type='text'>Krótko o Pendragonie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SwANX98xhFI/AAAAAAAAAKQ/vOkzw6KkRlQ/s1600-h/Pendragon3rded_pic.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 238px; height: 311px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SwANX98xhFI/AAAAAAAAAKQ/vOkzw6KkRlQ/s400/Pendragon3rded_pic.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404334258262213714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pendragon jest w moim mniemaniu najlepiej skonstruowaną grą fabularną z jaką się do tej pory spotkałem. W moim przekonaniu jest szczytowym osiągnięciem w dziedzinie projektowania zasad, doboru treści oraz przemyślanego układu podręcznika głównego. Jest też podsumowaniem tego wszystkiego co wydarzyło się na rynku końca lat osiemdziesiątych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mechanika gry oparta jest o system firmowany przez Chaosium. Sprawdzony i dobrze działający kombajn zanany polskiemu graczowi z gry &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zew Cthulhu&lt;/span&gt;, a jednocześnie najstarszy ciągle wspierany i wciąż świetnie trzymający się zestaw reguł – czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Basic Role Plaiyng (BRP)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na potrzeby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pendragona&lt;/span&gt; oczywiście uległ on pewnym modyfikacjom. W oryginale i wszelkich znanych mi pochodnych &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BRP&lt;/span&gt; używa się kości k100, natomiast w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pendragonie&lt;/span&gt; jest to k20. Różnice występują też kiedy porównamy dobór podstawowych współczynników. Obecność takich cech jak inteligencja (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;INT&lt;/span&gt;) czy też moc (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;M&lt;/span&gt;, w oryginale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;POW&lt;/span&gt;) to standard obecny w każdym niemal systemie. Pendragon rezygnuje jednak ze współczynników umysłowych, mentalnych, magicznych czy społecznych, pozostawiając tylko te, które opisują fizyczne atrybuty postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat przedstawiony w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pendragonie&lt;/span&gt; jest światem legendy Arturiańskiej. Na jego pierwowzór składa się zatem co najmniej kilka literackich wersji, które powstawały lub ulegały wpływom różnych i zawsze późniejszych czasów. Jest to zatem świat historycznie nieprawdziwy, lecz zarazem prawdziwy. Mamy tu bowiem do czynienia z projekcją realiów średniowiecznych w lata znacznie wcześniejsze – romanse rycerskie powstawały bowiem na przestrzeni wieków XII-XIV, zaś sama legenda zaczyna się z chwilą śmierci &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Utera Pendragona&lt;/span&gt; w roku 495 i ciągnie się aż do 565 roku, kiedy to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Morderd&lt;/span&gt; w czasie bitwy o Camlann rani &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Artura&lt;/span&gt;, i ten przenosi się do Avalonu. Te siedemdziesiąt lat, to specyficzny czas tzw. Zaklętej Brytanii, to średniowiecze w pigułce. To taki czas poza czasem – u jego schyłku rycerstwo przyobleka potężne, lśniące gotyckie zbroje.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pendragon&lt;/span&gt; jest zatem grą opartą o dwa zasadnicze filary. Pierwszym jest legenda arturiańska. Drugim są brutalne średniowieczne realia. W tym drugim aspekcie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pendragon&lt;/span&gt; jest grą historyczną. Analogia do powieści historycznej nasuwa się sama. Tak jak tam, ważna jest zgodność z pewnym duchem czasu, z realiami codzienności, z ważnymi wydarzeniami historycznymi, w które wplątane są fikcyjne postaci głównych bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta historyczność (umowna, bo literacka) ma dla gry niesłychane wręcz znaczenie. Mistrz gry i gracze poruszają się bowiem w pewnych określonych realiach i trzymają się jasnej, dobrze nakreślonej konwencji. Bohaterowie prowadzeni przez graczy to przedstawiciele jednej dominującej klasy społecznej – rycerstwa. Wszyscy podlegają tym samym prawom i zwyczajom wynikającym z panującego ustroju feudalnego. Każdy ma swojego lorda, który też podlega swojemu lordowi, który w końcu podlega królowi. Każdy ma też swoją rodzinę i ród. Każdy też ma lub będzie miał swój kawałek ziemi, na którym w końcu wzniesie swój zamek, z której będzie zbierał podatki, której prędzej czy później będzie zmuszony bronić. W końcu, każdy z nich sam stanie się lordem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-7464529260359795618?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/7464529260359795618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/11/krotko-o-pendragonie.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7464529260359795618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7464529260359795618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/11/krotko-o-pendragonie.html' title='Krótko o Pendragonie'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SwANX98xhFI/AAAAAAAAAKQ/vOkzw6KkRlQ/s72-c/Pendragon3rded_pic.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1496225121449168097</id><published>2009-11-01T10:54:00.000-08:00</published><updated>2009-11-01T11:02:34.783-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Karnawał Blogowy #5 – wazne zasady</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 150px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Napiszę nieco o ważnych zasadach, których nieprzestrzeganie doprowadziło mnie w konsekwencji do erpegowej degradacji. Zasad tych trzymał się ściśle przez pierwsze dwa lata grania, potem stopniowo odchodziłem od nich, co dało mi jeszcze drugie tyle względnie niezłej zabawy. Zasady o których tu napiszę są na tyle podstawowe, że większość erpegowców stosuje je już bez świadomości ich wagi i z pewnością każdy je zna. Postanowiłem je sobie jednak spisać przy okazji piątej edycji karnawału, żeby jeszcze raz po latach unaocznić je sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fundamentalne zasady&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najważniejszą ze sprzeniewierzonych brzmi tak: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zawsze spisuj scenariusz.&lt;/span&gt; Jak się okazało jest to dla mnie szalenie ważne. Pierwsze scenariusze pisałem do Cyberpunka 2020 i mieściły się one zazwyczaj na jednej kartce w zeszycie A4. Czasem miały formę zbitego tekstu, czasem były tylko mapką, a czasem siecią wzajemnych powiązań BNów. Na marginesach widniały uproszczone statystyki przeciwników. Sprawdzało się to bardzo dobrze. Przesiadka na Warhammera przyniosła dalsze postępy w tej dziedzinie. Scenariusze przebijały objętością te do CP2020. Zacząłem zamieszczać informacje o BNach, ich postawach i celach. Dodawałem też krótkie, lecz treściwe opisy ważniejszych lokacji. Jedną z istotnych cech, które można odnaleźć w tych manuskrytpach były sprawdzone instrukcje z języka BASIC 2.0 takie jak IF … THEN … oraz GOTO … pojawiały się one w miejscach z różnymi wariantami, jako możliwe reakcje postaci niezależnych na dane działania graczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama czynność spisywania scenariusza była jednocześnie aktem jego weryfikacji i rozbudowy. Z początkowego szkicu planu wydarzeń czasem coś wypadło, czasem zmieniało miejsce. To na tym etapie przychodziły mi do głowy najlepsze pomysły na epizody, opisy czy dodatkowe postaci drugoplanowe. Wszystko to wzięło w łeb, bowiem zapomniałem o kolejnej ważnej zasadzie:&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Improwizacja wymaga przygotowań.&lt;/span&gt; Cnotą jest umieć dobrze improwizować. Sporo świetnych momentów w czasie sesji wychodziło mi w wyniku improwizacji. Z czasem ilość improwizowanych elementów na moich sesjach rosła. Ma to ścisły związek z tym, że przestałem spisywać scenariusze. Oczywiście byłem szaleńczo wręcz dumny z siebie, kiedy z marszu poprowadziłem udaną sesję. Można powiedzieć, iż puchłem z tejże dumy. Mało mnie nie rozrywało. Gracze bili brawa. Do czasu oczywiście, bo czym innym jest improwizacja wsparta tłem z poprzednich sesji, a czym innym ta niepoparta żadnym przygotowaniem. Moi gracze dosyć szybko się połapali, że mój niezły kiedyś system pracy nad scenariuszem poszedł w odstawkę. Wiedzieli, że brak mojego zeszytu z notatkami jest gwarancją improwizowanej sesji – czyli nieprzygotowanej sesji. Zrobiłem wielki krok w stronę nieuchronnej katastrofy.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Notatki po sesji&lt;/span&gt;. Do pewnego momentu sesje u mnie kończyły się krótkim podsumowaniem przygody. Ważnym elementem tegoż były moje pytania dotyczące dalszych oczekiwań graczy oraz kierunków rozwoju ich postaci. Notowałem sobie te kwestie. W drodze do domu analizowałem możliwości, a zaraz po powrocie spisywałem je sobie. Od razu też zaznaczałem jak przebiegł scenariusz, komu gracze podskoczyli, na kim zrobili dobre wrażenie. Wszystko to, żeby mieć bazę pod następne przygody, w myśl zasady, że gracze podrzucają najlepsze pomysły na dalsze przygody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, kiedy zacząłem sesje improwizować (czyli kiedy prowadziłem nieprzygotowany), gubiłem sporo tych cennych wskazówek. Gubiłem zresztą swoje cenne myśli, a to zapomniałem o jakiejś scence, a to ten sam BN na różnych sesjach nosił różne imiona, a to dwóch pomniejszych BNów było raz braćmi, raz kumplami, to znowu kuzynami. To byłoby na razie tyle w kwestiach upadku erpegowca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zasady społeczne&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówisz, że będziesz to bądź&lt;/span&gt; – pisano już na ten temat. Jeśli spóźniam się więcej niż 20 minut daję znać. Jeśli przeczuwam, że mnie nie będzie, to daję znać możliwie najwcześniej. Warto też informować otoczenie, że będziesz zajęty – czy to rodziców, czy to żonę lub męża, szansa że wyskoczy coś nagłego maleje. Warto też pytać niepewnych współgraczy na ile oceniają swoją zdolność do obecności na sesji. Praktyka nauczyła mnie, że osoby, które deklarują, że będą na 90% w 90% przypadków ostatecznie nie przychodzą.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czysta para skarpetek&lt;/span&gt; – niby nic specjalnego ale bywa, że bardzo podnosi komfort sesji. Warto mieć je przy sobie, takie rezerwowe, leżące gdzieś w plecaku. W dawnych czasach, kiedy chodziłem jeszcze do LO przykry zapach spoconych skarpet uprzykrzał nam czasem życie. Generalnie sprawa była losowa, każdemu się zdarzało, choć jednym częściej innym rzadziej. Walić szwaje mogły każdemu, toteż temat był tabu. Przyczyny różne oczywiście, lecz warto wymienić takie jak: noszenie glanów w środku upalnego lata, noszenie chińskich trampków lub innych vansów kupionych na targu, wpadanie na sesję prosto z meczu kosza czy piłki nożnej lub ubieranie   wczorajszych skarpetek, bo dzisiejsze okazały się dziurawe. Jedna para w plecaku rozwiązywała problem – dyskretna wycieczka do łazienki, szybka zmiana i na sesji zupełnie inna atmosfera.&lt;br /&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm; text-align: right;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1496225121449168097?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1496225121449168097/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/11/karnawa-blogowy-5-wazne-zasady.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1496225121449168097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1496225121449168097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/11/karnawa-blogowy-5-wazne-zasady.html' title='Karnawał Blogowy #5 – wazne zasady'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s72-c/carnival.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2574125916951171861</id><published>2009-10-31T15:26:00.000-07:00</published><updated>2009-10-31T16:08:58.135-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Towarzystwo 1920'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='de Profundis'/><title type='text'>Rusza kolejne towarzystwo</title><content type='html'>Dziś punktualnie o północy startuje nowe towarzystwo biorące udział w grze De Profundis. Dla przypomnienia, De Profudnis to korespondecyjna gra inspirowana twórczością Lovecrafta. Jej autorem jest Michał Oracz. Nowa rozszerzona edycja gry ukazała się niedawno nakładem Wydawnictwa Portal. Dokładniejsze omówienie nowego towarzystwa, wraz z nakreślonymi celami i ramami gry znajdziecie na forum &lt;a href="http://forum.portalpublishing.eu/viewtopic.php?f=34&amp;amp;t=702"&gt;Wydawnictwa Portal.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnim poście poświęconym De Profundis przedstawiłem przykładowe materiały i oprogramowanie za pomocą którego można preparować klimatyczne listy aby ładnie wyglądały w formacie PDF. Dziś na przykładzie własnym przedstawię jak zrobić prosty telegram, który wyglądać będzie na przykład tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Suy8H8cevhI/AAAAAAAAAKA/zauugdAebkM/s1600-h/Telegram_brakimieniaadresata_31_10_1920.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 239px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Suy8H8cevhI/AAAAAAAAAKA/zauugdAebkM/s320/Telegram_brakimieniaadresata_31_10_1920.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398896897981070866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najpierw ściągamy z sieci obrazek bez tekstu. Znajduje się on na stronie &lt;a href="http://www.atlantic-cable.com/CableCos/Services/IIC_Deferred_Telegram_Form.JPG"&gt;Atlantic Cable&lt;/a&gt;. Następnie odpalamy program graficzny - np. trialową wersję Photoshopa. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby dobrze ustawić czcionkę, a w szczególności jej leading, w moim przypadku wartości ustawiłem w sposób następujący:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;czcionka: Courier New&lt;br /&gt;rozmiar: 14 pt&lt;br /&gt;leading: 24 pt&lt;/blockquote&gt; Oczywiście można wszystko to zrobić ręcznie, ale jest z tym trochę zabawy. Następnie wpisujemy tekst, opcjonalnie wypełniamy inne rubryczki w formularzu telegramu. Zapisujemy jako jpg lub jeśli to możliwe PDF.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda, można pójść na skróty i ściągnąć sobie sprytny darmowy program dedykowany do robienia takich rzeczy. Mam tu na myśli &lt;a href="http://www.yog-sothoth.com/modules.php?name=Downloads&amp;amp;d_op=viewdownloaddetails&amp;amp;lid=4&amp;amp;ttitle=Byakhee_-_CoC_Character_Generator"&gt;Byakhee&lt;/a&gt;, za pomocą którego nie dość, ze zrobimy sobie telegram, a także wycinki prasowe, to jeszcze zawiera szablony kart postaci. Efekt pracy z Byakhee przedstawia się tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SuzBuwEWYeI/AAAAAAAAAKI/XKMOc-lLYRA/s1600-h/telegram_byakhee.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 229px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SuzBuwEWYeI/AAAAAAAAAKI/XKMOc-lLYRA/s320/telegram_byakhee.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398903062231671266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Też ładnie. Mając zainstalowaną w systemie drukarkę PDF bez problemu zrzucicie to do tego formatu.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2574125916951171861?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2574125916951171861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/10/rusza-kolejne-towarzystwo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2574125916951171861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2574125916951171861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/10/rusza-kolejne-towarzystwo.html' title='Rusza kolejne towarzystwo'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Suy8H8cevhI/AAAAAAAAAKA/zauugdAebkM/s72-c/Telegram_brakimieniaadresata_31_10_1920.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-8747761969981295780</id><published>2009-10-01T01:58:00.000-07:00</published><updated>2009-10-01T02:09:43.007-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cthulhu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='de Profundis'/><title type='text'>Hey There Cthulhu</title><content type='html'>Spójrzmy na Cthulhu nieco inaczej... w poszukiwaniu inspiracji tak potrzebnej w kontakcie z De Profundis, zacząłem grzebać troszkę w plikach video dostępnych na youtube. Może nie koniecznie znalazłem to czego poszukiwałem, lecz mimo wszystko warto rzucić okiem i posłuchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hay There Cthulhu&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/XxScTbIUvoA&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/XxScTbIUvoA&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;If I were a Deep One&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nFzdIaBnckg&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/nFzdIaBnckg&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Carol of the Old Ones&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1ftld7Ohojg&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1ftld7Ohojg&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec dosyć dobra i klimatyczna animacja: A Lovecraft Dream&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/yC0Gqt8VRKk&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/yC0Gqt8VRKk&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-8747761969981295780?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/8747761969981295780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/10/hey-there-cthulhu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8747761969981295780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8747761969981295780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/10/hey-there-cthulhu.html' title='Hey There Cthulhu'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4205284526241261943</id><published>2009-09-28T04:16:00.000-07:00</published><updated>2009-09-28T04:26:40.139-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='de Profundis'/><title type='text'>De Profundis - pierwszy kontakt</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SsCdZ5DADWI/AAAAAAAAAJ4/yo8OLAhgQOg/s1600-h/_bw32347.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 226px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SsCdZ5DADWI/AAAAAAAAAJ4/yo8OLAhgQOg/s320/_bw32347.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386478222470810978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj około 22:54 wpadł mi w ręce podręcznik do nowej edycji &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;De Profundis&lt;/span&gt;. Jestem po lekturze większości materiałów, które zawarte są w tzw. Aneksach, czyli tej części gry, która została dopisana do istniejących materiałów. W większości to treści przygotowane przez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Marcela Gałkę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem też po rozmowach z kumplami – przyznam, że wcześniej nie do końca łapałem o co idzie w tym całym &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;De Profundis.&lt;/span&gt; Nowa edycja i usystematyzowane materiały dodatkowe sprawiają jednak, że wejście w grę i zrozumienie podstawowych elementów zabawy staje się znacznie prostsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istotną dla mnie nową rzeczą, która znacznie ułatwi komunikację, jest możliwość korzystania z poczty elektronicznej. Uważam jednak, iż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Michał Oracz&lt;/span&gt; zatrzymał się trochę w pół kroku, bowiem sugeruje, aby rozgrywki toczone przy pomocy najnowszych technologii prowadzić w teraźniejszości, a co za tym idzie używać współczesnego języka. Nie sądzę – można się ze mną zgadzać lub nie – aby cokolwiek stało na przeszkodzie, aby przy pomocy maila prowadzić korespondencję dla realiów dowolnego okresu. Owszem, znika może kontakt z papierem jako namacalnym nośnikiem, lecz w zamian dostajemy łatwość komunikacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy użyciu kilku darmowych programów, z powodzeniem możemy dowolnie postarzać korespondencję. Wystarczy znaleźć grafikę starego papieru, wkleić ją nawet do Worda, na niej ściągniętą atrakcyjną czcionką napisać treść listu, następnie wydrukować wszystko do PDFa, lub zrobić zwykłego jpega i wysłać. Będzie to ciągle klimatyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pomocne programy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.openoffice.org/product.download.html"&gt;Edytor tekstu w pakiecie Open Office&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.dobreprogramy.pl/GIMP,Program,Windows,13219.html"&gt;Program graficzny GIMP&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.instalki.pl/programy/download/odczyt_edycja_pdf/doPDF.php"&gt;Program do drukowania pdf - doPDG&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładowe materiały:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.creatingfaeries.com/old_paper_.jpg"&gt;Stary papier 1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fc02.deviantart.com/fs23/i/2009/190/4/7/Old_Paper_Texture2_by_mademoiselle_phoenix.jpg"&gt;Stary papier 2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fc07.deviantart.com/fs23/i/2008/019/b/7/Old_paper_41_stock_by_ofruin_stock.jpg"&gt;Stary papier 3&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładowe czcionki:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.1001freefonts.com/calligraphy-fonts.php"&gt;Kaligraficzne&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.1001freefonts.com/handwriting-fonts.php"&gt;Ręczne współczesne&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.1001freefonts.com/typewriter-fonts.php"&gt;Maszyna do pisania&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4205284526241261943?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4205284526241261943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/09/de-profundis-pierwszy-kontakt.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4205284526241261943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4205284526241261943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/09/de-profundis-pierwszy-kontakt.html' title='De Profundis - pierwszy kontakt'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SsCdZ5DADWI/AAAAAAAAAJ4/yo8OLAhgQOg/s72-c/_bw32347.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-3360018857600573488</id><published>2009-09-19T11:38:00.000-07:00</published><updated>2009-09-19T11:43:35.277-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KC'/><title type='text'>Karnawał #4: Zwykłe realia fantasy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s1600/carnival.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s320/carnival.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Najzwyklejsze realia. Brzmi idiotycznie, banalnie, skąpo – ale to jest odpowiedź na stawianą przez &lt;a href="http://my.opera.com/Seji/blog/karnawal-blogowy-rpg-4-ulubione-realia"&gt;Sejiego&lt;/a&gt; kwestię. Nie przepadam za odjechanymi settingami – są dla mojej wyobraźni niczym za ciasne buty, uwierają, koślawią, sprawiają, że kuśtykam, potykam się. Uwielbiam poznawać je jako gracz, jednak dla mnie jako MG stanowią nielichą mordęgę. Wszytko przez durny paradygmat bycia w zgodzie z realiami, dbania o spójność. Zrobiłem się nazbyt leniwy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli myślę o fantasy, to jak ryba w wodzie czuję się w &lt;b&gt;Kryształach Czasu&lt;/b&gt;. System wielokrotnie poniżany, wyśmiewany, opluwany, kopany, niemal już zapomniany. To wspaniała gra fabularna dla ignoranta, który nie ma czasu ślęczeć nad szczegółowymi opracowaniami (czy to historycznymi – żeby nie palnąć głupstwa w Dzikich Polach lub L5K; czy to źródłowymi – żeby nie strzelić babolem w kwestii opracowanej w ósmym klan-nation-tribe booku do trzeciej edycji). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kryształy Czasu&lt;/b&gt; dają mi pełnoprawny świat fantasy, w najczystszej postaci. Świat już na starcie znacznie bogatszy od &lt;b&gt;AD&amp;amp;D2&lt;/b&gt; – więcej grywalnych i inteligentnych ras, więcej sensownych profesji. Zdefiniowany wyjściowo, ubrany w podstawową geografię, strzęp historii i jedno dobrze opisane miasto. Świat, w którym czarodzieje po prostu rzucają czary – nie są naznaczeni piętnem chaosu ani nie igrają z paradoksem. Świat zrobiony na modłę zwykłego fantasy – bez fajerwerków. Świat w którym przejdzie wszystko co wymyślę lub zwędzę z innych gier (jeśli będzie mi to potrzebne). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy myślę o &lt;b&gt;Warhammerze&lt;/b&gt;, widzę te mroczne lasy pełne żółtawych ślepi, widzę ciasne miasta o wąskich uliczkach pełnych cieni. Widzę kupę klimatu, ale nie widzę życia. To fajny świat bawiłem się w nim setnie. Lecz kiedy zamknę oczy myśląc o &lt;b&gt;KC&lt;/b&gt;, widzę ulice &lt;i&gt;Ostrogaru&lt;/i&gt; pełne ludzi, słyszę gwar, widzę lektyki, kamienne jaszczury, widzę &lt;i&gt;reptiliona&lt;/i&gt;, który przeprasza &lt;i&gt;półolbrzyma&lt;/i&gt;, że go nie chcący podciął ogonem. Widzę zwiewne niewiasty o sterczących cycuszkach prześwitujących przez skąpe szaty – śpiewając i tańcząc wchodzą do świątyni &lt;i&gt;Setha.&lt;/i&gt; Widzę&lt;i&gt; krasnoludzkiego&lt;/i&gt; kupca dobijającego targu z &lt;i&gt;hobbitem&lt;/i&gt;. Nic nie poradzę, że nie widzę tego wszystkiego gdzie indziej. Jeśli gracz zaczepi mi przypadkowego NPC, to od strzału wiem o czym z nim gadać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogę dowolnie dozować władzę &lt;i&gt;Katana&lt;/i&gt; – uczynić go krwawym tyranem lub światłym cesarzem. Naczytawszy się &lt;i&gt;Krwi Elfów&lt;/i&gt; mogę poprowadzić elfy na partyzancką wojnę. Oczywiście, że wszędzie mogę, ale mam jakieś tam opory przed przekraczaniem granic settingu.&amp;nbsp; No bo niby mogę na potrzeby kampanii uznać, że w &lt;b&gt;Warhammerze&lt;/b&gt; krasnoludy mają trzy zwaśnione ze sobą państwa i toczą bratobójczą wojnę, a w tym czasie ludzie zamykają elfy w gettach i zbierają się do ostatecznego rozwiązania ich trudnej kwestii. Lecz chwalić się tym przecież nie będę – bo zjedliby mnie radykałowie, a i wyjadacza do gry jeśli zajdzie potrzeba nie dołączę, bo mu to przecież gryźć się będzie – bo to niezgodne z duchem, z gawędą, niesmaczne jak parówki z dżemem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te najczystsze krysztalowe realia fantasy pasują mi najbardziej. Zawsze wiem co i jak, zawsze wiem, kto z kim przeciw komu, zawsze, zawsze wiem dlaczego. Całe legiony pluły na &lt;b&gt;KC-ty&lt;/b&gt;. To tak poniżony system, że czegokolwiek bym nie poprowadził, to już go bardziej nie poniżę. A to dla mnie szalenie ważne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-3360018857600573488?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/3360018857600573488/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/09/karnawa-4-realia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3360018857600573488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/3360018857600573488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/09/karnawa-4-realia.html' title='Karnawał #4: Zwykłe realia fantasy'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s72-c/carnival.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2236089382993752223</id><published>2009-09-18T09:29:00.000-07:00</published><updated>2009-09-18T09:34:08.745-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neuroshima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='archeologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ADD'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechanika'/><title type='text'>Agresja i Morale</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SrO1QHHmFKI/AAAAAAAAAJo/Ou6AHPiPlkE/s1600-h/aggressive-dog.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SrO1QHHmFKI/AAAAAAAAAJo/Ou6AHPiPlkE/s320/aggressive-dog.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Grzebanie w mechanikach i wyciąganie z nich fajnych patentów było jednym z głównych pomysłów, które sprawiły, że założyłem tego bloga. Dziś postanowiłem wrócić do tych archeologicznych dłubanin - zajmę się dwoma pobocznymi współczynnikami, pochodzącymi z dwóch całkowicie różnych gier. Oba są niesłychanie użyteczne, dodają rozgrywce sporej nuty niepewności, podbijają stopień zagrożenia, i co chyba najważniejsze są mechanicznie niezależne, a zatem kompatybilne z każdym erpegiem. Pierwszym ze współczynników jest agresja (&lt;b&gt;Neuroshima&lt;/b&gt;), a drugim morale (&lt;b&gt;AD&amp;amp;D2&lt;/b&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poziom &lt;i&gt;agresji&lt;/i&gt; w Neuroshimie oznacza ryzyko ataku za strony potwora. Współczynnik wyrażony jest liczbą z zakresu 1-20 i testowany kością k20. Wynik rzutu równy bądź niższy od wartości &lt;i&gt;agresji&lt;/i&gt; oznacza atak. Wyższy wyczekiwanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Morale&lt;/i&gt; w &lt;b&gt;AD&amp;amp;D&lt;/b&gt; jest zaś miarą niezłomności i determinacji w walce. Współczynnik wyrażony jest liczbą z zakresu 2-20 i testowany jest kośćmi 2k10. Wynik rzutu równy bądź niższy od wartości morale oznacza kontynuowanie walki. Wyższy oznacza ucieczkę lub w razie braku możliwości - poddanie się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Geneza obu współczynników jest różna. &lt;i&gt;Agresja&lt;/i&gt; jak sądzę, to wynik przemyśleń Michała Oracza na temat NPCów oraz ich motywacji, którym pierwotnie dał wyraz na prelekcji na konwencie Dracool całe wieki temu, a później publikując je w piśmie Portal. &lt;i&gt;Morale&lt;/i&gt; zaś, to prawdopodobna pozostałość po &lt;b&gt;Chainmailu&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obie cechy mają zastosowanie jedynie do istot niezależnych - bohaterowie graczy, nie posiadają tych współczynników, toteż nie muszą ich testować. Na pierwszy rzut oka różnica między nimi wydaje się być dosyć subtelna - ot, rzut na agresję to punkt krytyczny rozpoczynający walkę, a niezaliczony test morale to punkt ją kończący. Niby to samo, lecz w innych momentach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważam jednak, że &lt;i&gt;agresja&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;morale&lt;/i&gt; świetnie się uzupełniają. Michał Oracz opowiadając o motywacjach postaci niezależnych (na wspomnianym Dracoolu) wskazywał na fakt, że zwierzę jeśli nie musi, nie zaatakuje człowieka - co oczywiste, głodny drapieżnik, samica broniąca młodych, czy samiec terytorialista raczej się rzuci na intruza. I tę sytuację świetnie oddaje współczynnik agresji. Nie mniej, w swych rozważaniach wspominał też o tym, że zwierzę motywowane jest nie tylko podstawowymi potrzebami takimi jak zaspokojenie głodu, obrona terytorium, czy ochrona młodych, lecz także nadrzędnym instynktem przetrwania. W związku z tym, ranny drapieżnik salwować się będzie ucieczką, kiedy uzna, że nie osiągnie zamierzonego celu. I w tym miejscu świetnie sprawdza się właśnie rozwiązanie obecne w &lt;b&gt;AD&amp;amp;D&lt;/b&gt;, czyli morale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestia morale jest złożona. Szczegółowo opisano ją w&lt;i&gt; Przewodniku Mistrza Podziemi&lt;/i&gt; (s.96-99). &lt;b&gt;AD&amp;amp;D&lt;/b&gt; podeszło do zagadnienia kompleksowo i mądrze. Nie testujemy go co rundę, bo to owocowałoby idiotycznymi rozstrzygnięciami. Autorzy zaproponowali kilka dogodnych testowi momentów takich jak, śmierć 25% lub 50% grupy, śmierć bądź ucieczka przywódcy, twarzą w twarz z przeważającą liczbą przeciwników. Co ciekawe wskazówki proponują też, aby testować morale NPCów także w sytuacjach, gdy muszą wykonać rozkaz, którym jest: wykonanie niebezpiecznego zadania, pełnienie funkcji tylnej straży, zużycie zapasu ładunku z prywatnego, potężnego, magicznego przedmiotu. &lt;i&gt;Morale&lt;/i&gt; można testować też w sytuacji gdy, grupa otrzyma szansę kapitulacji (przy spełnieniu jakiegoś innego warunku dla rzutu na morale).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współczynnikowi &lt;i&gt;morale&lt;/i&gt; poświęcono oczywiście odpowiednie tabelki. W pierwszej podano przykładowe wartości morale przysługujące rozmaitym typom istotom: normalny drapieżnik ma (7), tłum (9), regularny oddział wojska (12). W drugiej tabelce znajdziemy modyfikatory sytuacyjne takie jak: obrona własnego domu (+3), niezdolny zranić przeciwnika (-8), walka ze znienawidzonym wrogiem (+4) oraz masę innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać mechanizmy są banalnie proste i łatwe w implementacji - to takie plug-iny. Można użyć jednego z nich, a można też obu. Do wyboru zostaje tylko forma rzutu: k20 lub 2k10. Kwestia gustu.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kilka słów o tym dlaczego warto używać tych mechanizmów:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- jako MG sam często zapominam o tym, że NPC nie jest tępym szaleńcem, który szuka głupiej śmierci. Ten mechanizm sprawia, że nie muszę pamiętać o jego motywacji. Po prostu rzucam kostką i koleś walczy lub ucieka.&lt;br /&gt;- jestem miękkim MG, czasem odpuszczam graczom - cierpię na tym ja, przygoda oraz sami gracze, bo giną gdzieś emocje. A w tym przypadku rzut kostką decyduje za mnie, ja skupiam się na sensownym opisie wyniku uznając go za obowiązujący.&lt;br /&gt;- gracze lubią niepewność - rzut na agresję świetnie podbija niepokój, bo stanowi element ryzyka -&amp;nbsp; bohater gracza patrzy pumie w oczy, ty bierzesz kostkę do łapy, a on przełyka ślinę. Na nic jego błagalna mina - będzie co będzie - bo tak jest, kiedy spotykasz się z pumą, po prostu od jej decyzji nie ma już odwołania.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;p&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2236089382993752223?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2236089382993752223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/09/agresja-i-morale.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2236089382993752223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2236089382993752223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/09/agresja-i-morale.html' title='Agresja i Morale'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SrO1QHHmFKI/AAAAAAAAAJo/Ou6AHPiPlkE/s72-c/aggressive-dog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-8309956603415594283</id><published>2009-09-06T05:01:00.000-07:00</published><updated>2009-09-06T05:27:56.865-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='darmowe pdf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żetony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='news'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warhammer'/><title type='text'>Ponny Express #1</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SqOmPJz8rOI/AAAAAAAAAJg/mj4gQNKAWE0/s1600-h/Warhammer.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 289px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SqOmPJz8rOI/AAAAAAAAAJg/mj4gQNKAWE0/s400/Warhammer.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5378325159272557794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Miasta Warhammera mają swój specyficzny średniowieczny klimat. Nie każdy jednak jest go sobie w stanie dobrze wyobrazić. Powstały niedawno mod do gry &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mount &amp;amp; Blade&lt;/span&gt; zatytułowany &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polished Buildings&lt;/span&gt; - przynosi ze sobą odświeżone modele  i tekstury budynków. Warto zaznajomić się z galerią grafik nowych modeli oraz screenshotami z gry - dla Warhammerowca gratka. &lt;a href="http://gry.polter.pl/Mount--Blade-Polished-Buildings-p28169"&gt;Link do galerii na polter.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu Krzemień na &lt;a href="http://mojerpg.blogspot.com/2009/08/zetonow-ciag-dalszy.html"&gt;swoim blogu &lt;/a&gt;zamieścił kolejną porcję żetonów do D&amp;amp;D. Dla fanów tego typu gadżetów (głównie dla siebie) postanowiłem pogrzebać na DriveThru w poszukiwaniu czegoś podobnego. Z darmowych rzeczy znalazłem zestaw żetonów &lt;a href="http://rpg.drivethrustuff.com/product_info.php?products_id=56039"&gt;Castle of Shadows&lt;/a&gt; To zestaw promocyjny zawierający kilkadziesiąt żetonów szkieletów i innych martwiaków, gobosów. Dostępne są też inne zestawy, jednak odpłatnie - po 4$ za set. Pełna lista dostępna jest, pod okienkiem z próbką zawartości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-8309956603415594283?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/8309956603415594283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/09/ponny-express-1.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8309956603415594283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8309956603415594283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/09/ponny-express-1.html' title='Ponny Express #1'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SqOmPJz8rOI/AAAAAAAAAJg/mj4gQNKAWE0/s72-c/Warhammer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-8616386958083434835</id><published>2009-08-18T14:26:00.000-07:00</published><updated>2009-08-18T15:02:41.892-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='talislanta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='raporty z sesji'/><title type='text'>Back from Retirement</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i177.photobucket.com/albums/w207/Traci_92/esther1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://i177.photobucket.com/albums/w207/Traci_92/esther1.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wróciłem z emerytury wraz z Talislantą. Plany dotyczące prowadzenia AD&amp;amp;D na razie pozostają zawieszone. Dziś poprowadziłem pierwsza sesję od dooobrych paru lat. Nie stawiałem sobie wielkich wymagań - byłoby to nieuczciwe względem moich skostniałych i spróchniałych umiejętności. Byłoby to nieuczciwe względem graczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprowadziłem prostą przygodę. Postawiłem przed graczami jasny cel: znaleźć pewną postać i dostarczyć we wskazane miejsce. Całość rozegrała się w mieście Cymril - czyli kulturowym centrum cywilizowanego świata. Oczywiście na etapie scenariusza popełniłem kilka błędów. Nie wynotowałem sobie wszystkich istotnych elementów świata przedstawionego, nie przwidziałem też lini rozwoju - musiałem szyć na bierząco, kiedy gracze podeszli do sprawy z innej strony. Przygniótł mnie trochę rozmach świata - może to błąd, że przygodę prowadziłem w najbawrniejszym z miast, powinien był sobie to odłożyć na potem - ten setting to prawdziwa kupa materiału, a w Cymril można spotakć 75% zamieszkujących Talislntę ras.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako głównych NPCów wykorzystałem dwie stare postaci z czasów kiedy po raz pierwszy grałem w Talislantę - Gnomkin o imieniu Lipo Tapio to postać Kavki, Xinthar - to moja postać, złodziej który chciał zostać akwamantą, lecz skończył jako wykolejony ćpun. Myślę, że obaj jeszcze wrócą - fajnie byloby dopisać w tym przypadku jakiś epilog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję chłopakom, że nie stawiali oporu, kiedy zaproponowałem sztampową zahaczkę, że z uśmiechem na ustach przyjęli marnie płatne zlecenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadania na nastepny raz:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Usytematyzować wiedzę o rasach&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Wymyślić i dopracować kolejnych NPCów&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Przygotować zastępy różnorodnych brutów i pomniejszych herosów&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Rozsądniej wrzucać informacje o świecie (gracze każdą informację moga wziąć za wskazówkę)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Znaleźć sensowną ludową muzykę z różnych arabskich krain, afryki i orientu&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pisac przygody w zeszycie a4 jak za starych dobrych czasów&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W sprawie obrazka: wpisałem w googlu "back from retirement" i mi się pokazało. A że wyposzczeni gracze oczywiście musieli na pierwszej sesji zaliczyć przybytek rozkoszy, to ten sensulaizm jest jak znalazł. źródło: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://new-newsblogspot.blogspot.com/2008/07/video-vixen-esther-baxter-back-from.html"&gt;new-newsblogspot.blogspot.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span&gt;Cytaty:&lt;br /&gt;Aeriad: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ja w tym mieście jestem tylko przelotem*&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Jaka&lt;span style="font-style: italic;"&gt;: Zrobię to z nią na pieska**&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;*postać ptakopodobna&lt;br /&gt;** coś na kształt kotołaka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-8616386958083434835?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/8616386958083434835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/08/back-from-retirement.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8616386958083434835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8616386958083434835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/08/back-from-retirement.html' title='Back from Retirement'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4959519258625612453</id><published>2009-08-10T15:02:00.000-07:00</published><updated>2009-08-10T15:14:52.920-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='talislanta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Talislanta - Tworzenie postaci, umiejętności i magia (KB#2 vol.2)</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;W pierwszej częsci tekstu omówiłem dwa rozdziały. Pierwszy to rzut okiem na świat Talislanty - więcej szczegółów na ten temat znajdziecie w późniejszych publikacjach. Drugi rozdział w całości poświęcony jest mechanicznym aspektom gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rozdział trzeci: Archetypy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kolejna część podręcznika mówi o kreacji postaci, a jej zasadniczą część stanowią archetypy. Jak wspomniałem wcześniej, w grze nie występują znane z Tolkiena rasy. Nie ma krasnoludów, brak elfów, orków nawet ludzi (tak, macie mnie, ludzie nie są tolkienowską rasą - tak mówi Pismo Święte). Na dobrą sprawę nie ma też psów, kotów ani koni - o faunie i florze będę pisał później. Ziemniaków też nie ma. Nie mniej większość ludów zamieszkujący ten fantastyczny świat spełnia znane z choćby z AD&amp;amp;D (patrz Podręcznik Mistrza Podziemi: tworzenie własnych ras) kryteria. Wszyscy inteligentni mieszkańcy są zatem humanoidami, zdecydowana większość ma po dwie ręce, dwie nogi, tułów i jedną głowę. Kilka ras - tych mniej ludzkich z wyglądu posiada, albo to dwie pary ramion, albo dwie pary nóg, lub też skrzydła. Kolosalna większość to ewidentne ssaki - z nielicznymi wyjątkami istot draco- i gadopodobnych. Zdarzają się też ludy z wyglądu przypominające cośtamłaki, z wyraźnie zwierzęcymi atrybutami, takimi jak futro, morda, pazury. Inne zaś mogłyby bez większych modyfikacji statystować na planie Gwiezdnych Wojen czy Startrekka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach uzupełnienia nadmieniam, że Talislanta nie jest wariacją na temat średniowiecza. Zdecydowanie setting ten jeśli już z czegoś czerpie to sięga raczej do szeroko pojętej i niezdefiniowanej tajemniczej starożytności. W pewnym sensie baśniowej, a w wielu przypadkach koszmarnej. Szukając jakiejś przenośni, aczkolwiek nie dokońca trafnej, można powiedzieć, że system ten, różni się od innych w sposób podobny do tego w jaki elementy świata przedstawionego gry komputerowej Morrowind różnią się od dajmy na to od tych z którymi możemy spotkać się w Baldur's Gate. Jeśli zatem egzotyka Morrowinda (który przecież też łamał wzorzec Elfa), z jego dziwnymi budowlami, egzotycznymi potworami i dziwacznymi robalobusami, ale powtórzmy spójna egzotyka (jakże różna od eklektycznej mieszanki Gasnących Słońc), nie odstręcza mojego drogiego czytelnika, a napawa ciekawością, to roztropnie sugeruję zainteresowanie się Talislantą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już wiecie cenię sobie elegancką prostotę. Kreacja bohatera w Talislancie przebiega niezwykle szybko. Wszystko za sprawą sporej liczby gotowych archetypów. Jest ich około 130 - dokładnie nie liczyłem. Dla każdej rasy przewidziano co najmniej po jednym wariancie, ale w większości przypada ich po dwa lub trzy. Rozumiem jeśli wami trzepie. Grałem w Shadowrun'a - tam też są archetypy. Jasne, w większości są do bani. Tak, mój najemnik miał zupełnie inny zestaw umiejętności niż ten podręcznikowy. Tak samo było z riggerem kumpla. Pełna zgoda, w Shadowrunie były do bani. W Talislancie są okey.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Archetyp składa się z dwóch zasadniczych części. W niewielkiej tabelce wyszczególniono miejsce pochodzenia, języki jakimi posługuję się postać, zamknięte w przedziały informacje o wzroście i wadze, oraz suche cechy wyglądu (np. kolor skóry, kształt sylwetki, jeśli trzeba to charakterystyczną fryzurę, wzmianki o tatuażach bądź malunkach), a dalej współczynniki oraz startową liczbę puntów życia. W drugiej części archetypu zostajemy wprowadzeni w jego klimat dzięki krótkiemu opisowi jego funkcji - kim jest, czym się zajmuje, wobec kogo jest uprzedzony itp. Następnie przechodzimy do specjalnej zdolności (ma je tylko część z proponowanych archetypów), która wynika albo ze specyficznych cech rasowych, albo też z wykonywanego zawodu. Jeśli dana rasa ma skrzydła, do najpewniej będzie posiadać specjalną zdolność latanie. Dalej starowe umiejętności, początkowy ekwipunek oraz zasoby finansowe. Na końcu kilka zdań na temat odgrywania archetypu. Na każdej stronie mieszczą się po trzy archetypy, zatem jeden zajmuje powierzchnię niewiele większą niż karta bohatera z pamiętnej gry planszaowej Magia i Miecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie więc procedura tworzenia postaci sprowadza się do zaznajomienia się niewielką partią tekstu, przepisania na kartę postaci współczynników, umiejętności, ekwipunku oraz kasy. Trzeba jeszcze obliczyć tylko basic combat rating i ewentualnie magic rating jeśli postać posługuje się magią (w obu przypadkach odpowiedni współczynnik +1). I prawie wszytsko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wskazówki zawarte w części poświęconej odgrywaniu są esencjonalne i mimo swej niewielkiej objętości uznaję je za czyste mięcho.Oczywiście autorzy gry przewidując, że gracze będą chcieli modyfikować gotowce, dają im proste narzędzie. Można przenieść do dwóch punktów. Przykładowo: zwiększamy inteligencję z +1 na +3, więc żeby to zamortyzować odejmujem 2 z dowolnego współczynnika, lub po 1 z dwóch dowolnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje jeszcze wzbogacić postać o kilka umiejętności. I liczba równa się 3+INT. Wybieramy imię, tworzymy też jeden ważny dla postaci kontakt i poświęcamy chwilkę na stworzenia jakiegoś tam tła. Bum i postać gotowa. Myślę, że zajmuje to z 10 minut. Zero rzutów, pełna decyzyjność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorzy podręcznika zalecają, aby początkujący gracze zaczynali na terenie Siedmiu Królestw. Sugerują też 27 startowych archetypów, które najlepiej pasują do tego najbardziej cywilizowanego regionu. Warto się do tej wskazówki zastosować, dzięki temu wejście w świat Talislanty będzie łagodne. Po kilku przygodach można postaci na chwilę odłożyć, aby po 10 minutach kreacji zupełnie innych bohaterów, penetrować odmienne klimaty. Między archetypami nawiguje się bardzo łatwo, podzielono je ze względu na regiony pochodzenia, zatem wszytkie propozycje bohaterów pochodzących z Dziczy Zaran są w kupie i do tego posortowane alfabetycznie. Niby szczegół a cieszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział zamyka sekcja poświecona długości życia oraz mechanicznych konsekwencji tegoż. W specjalnej tabelce zebrano wszytskie rasy i ustalono ramy dla młodości, dojrzałości i starości kazdej z nich. Tabelka jest też obficie skomentowana - znajdują się w niej dodatkowe informacje na temat rozmnażania (dotyczy ras, które wykluwają się z jaj), wyjaśnienia krótkości i długości żywotów, a także szczegóły dotyczące warunków w jakich wychowuje się narybek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rodział czwarty: Umiejętności&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Z wiadomych przyczyn poświęcę na ten rodział najmniej miejsca. Znajdują się w nim poporstu opisy umiejętności. Z ważnych rzeczy: każda umiejętność przypisana jest do konkretnego wpółczynnika. Umiejętności podzielone tez na następujące grupy:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Walka - w niej także o sztukach walki (zapomnijcie o Kung-fu czy judo, zamiast tego talislanckie Mandaquan i Kanguan);&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Powszechne - barter, zwyczaje (nomadic, rural, tribal, urban - fajne sprawa), jeździectwo czy pływanie);&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Języki - jest ich 17 w tym wysoki i niski talislan, do którch przygotowano dwa sesnowen alfabety jakby, ktoś chciał pisać sobie po talislańsku;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Występy - czyli wszystkie te umiejętności dzięki, którym zarobisz kasę na ulicy, a w dziczy zjednasz sobie przyjaciół, lub rozbawisz wrogów;&lt;/li&gt;&lt;li&gt; Złodziejstwo - nie tylko kradzieże, ale wszytko co tyczy się półświatka a więc tu właśnie skrytobójstwo, łapówki, hazard, wycena niewolników (bo ancient bez slavesów jest jak black metal bez odwróconych krzyży), przesłuchiwanie;&lt;/li&gt;&lt;li&gt; Umiejętności akademickie - czyli głęboka, naukowa wiedza;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zajęcia, handel i rzemiosło ludów cywilizowanych - tamże m.in.: aptekarz, pożyczkodawca (lichwiarz?), farmer, arystokrata;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;to samo dla ludów prymitywnych generalnie łowiectwo, zbieractwo;&lt;/li&gt;&lt;li&gt; Umiejętności przydatne w dziczy: polowanie, znajomość ziół (w tym świecie bardzo przydatna), zasadzki;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;oraz kilka specjalnych zdolności.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Na razie w temacie umiejętności to tyle - napiszę więcej, w przyszłości, bowiem kilka jest naprwadę klimatycznych i wpływających na ogólny obraz spójności wewnętrznej systemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rodział piąty: Magia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W Talislancie istnieją 23 dyscypliny magiczne, w zasadzie pola magii (fields of magic - nie wiem jak to trafnie tłumaczyć). Zanim wyliczę je wszytskie - po nazwach połapiecie się o co w nich może chodzieć, na co kładą akcenty - wspomnę o tym, że wszystkie pola magii mają trzy wspólne czary - cała reszta jest wyjątkowa dla danej dyscypliny. Te czary to: aura - spełnia funkcję pancerza (więc nie działa przeciwko gazom, truciznom, natomiast redukuje obrażenia pochądzące od ciosów bronią białą, strzałami); pocisk (bolt) - różnie wygląda w zależności od szkoły, ale genralnie zadaje obrażenia na odległość; bariera - magiczna ściana, cylinder, a nawet mostek - chroni przed pociskami, jeśli jest zamknięta to przed np. gazem. Jest podatna na zniszczenia. Warto zaznaczyć, że szczelna i magus, który zamknie się w szczelnej barierze, może się udusić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W talislancie wystepują następujące dyscypliny: aeromancja, alchemia, akwamancja, botanomacja, cartomancja, cryptomancja, crystalomancja, zaklinanie, geomancja, inwokacje, mistycyzm, magia naturalna, nekromancja, ptymitywne zaklinanie, piromancja, szamanizm, spellweaving (czary tkane śpiewem), talizmancja, technomancja, taumaturgia, czarostwo, czarodziejstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czary mają zazwyczaj swoje rewersy - przykładowo, zamiast rzucać aurę, możemy kogoś aury pozbawić - pod warunkiem, że bedzie słabsza i tej samej szkoły. Rzucanie magii wiąże się też z pewnym ryzykiem - jesli zaliczymy w teście krytyka w siebie, to czar w jakiś sposób obraca się przeciw nam - zazwyczaj dostaniemy jakieś obrażenia, bo energia wymknęła się spod kontroli. Niektóre czary pozwalają tworzyć rzeczy stale umagicznione na których dobrze można zarobić. Magiczne eliksiry, talizmany czy nawet skomplikowane urządzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończę tę część opowieści. Oczywiście nie napisałem wszystkiego co chciałem. Po każdym tekście mam ochotę napisać uzupełnienie. Nie gniewajcie się więc na frazy w stylu - o tym później, dzięki nim pamiętam, że w temacie jest jeszcze kupę do napisania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;P.S. wrzucam tekst spod palca, błędy ortograficzne i literówki poprawię jutro. Także jutro wrzucę garść grafiki, żebyście byli bliżej tego świata. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4959519258625612453?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4959519258625612453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/08/talislanta-tworzenie-postaci.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4959519258625612453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4959519258625612453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/08/talislanta-tworzenie-postaci.html' title='Talislanta - Tworzenie postaci, umiejętności i magia (KB#2 vol.2)'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2537477731762804849</id><published>2009-08-09T08:27:00.000-07:00</published><updated>2009-08-11T14:36:42.909-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Karnawał #2: Wygrzebańcy - finał</title><content type='html'>Dziękuję wszystkim serdecznie za udział w zabawie. Jeśli ktoś ma tekst w temacie, lecz nie zdążył go jeszcze opublikować, może być pewien, że po upublicznieniu znajdzie się na liście. W tej edycji Karnawały wzięło udział czternastu bloggerów, którzy wygrzebali łącznie trzynaście systemów (Amber DRPG pojawiał się po dwakroć).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(204, 204, 204);font-size:78%;" &gt;&lt;span style="color: rgb(204, 204, 204);font-size:100%;" &gt;Zdezaktualizowane: Czekam jeszcze na kandydata, który zechciałby przejąc buławę wodzireja +1 i tym samym w przyszłym tygodniu otworzyć trzecią, prawda, jubileuszową edycję. Zgłoszenia na maila lub jeszcze lepiej w komentarzach&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;edit:&lt;br /&gt;Buławę wodzireja +1 przekazuję znanemu i lubianemu Smartfoxowi. Od dziś właśnie on staje się odpowiedzialnym za wymyślenie tematu, a za miesiąc przekazanie pałki w ręce szczęśliwcy którego sam wybierze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaktualizowana lista wszystkich tekstów jak zwykle pod artykułem inicjacyjnym: &lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/07/karnawa-2-wygrzebancy.html"&gt;zapraszam&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2537477731762804849?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2537477731762804849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/08/karnawa-2-wygrzebancy-fina.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2537477731762804849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2537477731762804849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/08/karnawa-2-wygrzebancy-fina.html' title='Karnawał #2: Wygrzebańcy - finał'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-8807138337335661522</id><published>2009-08-02T16:48:00.000-07:00</published><updated>2009-08-03T03:22:07.997-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='talislanta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechanika'/><title type='text'>Talislanta - (Karnawał #2: Wygrzebańcy) vol.1</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SnYm0iUurAI/AAAAAAAAAIQ/38sCXZNBqCs/s1600-h/talislanta3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 156px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SnYm0iUurAI/AAAAAAAAAIQ/38sCXZNBqCs/s200/talislanta3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365518690067328002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wstęp&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W 1999 roku trafiłem do tyskiego nieformalnego klubu miłośników fantastyki HQ. Miałem wówczas prawie 20 lat z czego 4 aktywnego grania. Znałem już sporo gier fabularnych, lecz (po za Wrightem) głównie tytuły, które ukazały się po polsku. Dysponowałem też pewną oględną wiedzą na temat pozycji zachodnich czerpaną z MiMowskich recenzji . Szczęśliwie, osoby, które zakładały wzmiankowany klub były w większości o całe erpegowe pokolenie starsze ode mnie. Niektóre z nich pamiętały nawet mityczne czasy pierwszych tekstów o rpg publikowanych w Razem. Miałem sporo szczęścia. Otwarł się przede mną dostęp do kilku od dawien dawna ciekawiących mnie pozycji. Grało się w HQ w takie tytuły jak omawiany w tej edycji karnawału Star Wars oparty o mechanikę k6. Sporo czasu spędziliśmy nad Pendragonem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jednym z pierwszych spotkań klubowych, podszedł do mnie kolega (tym razem młodszy o jedno erpegowe pokolenie) podjarany pewnym odkryciem: Ty - rzekł - oni tu mają taki zakręcony system. Stary taką grę fantasy, w której nie ma elfów, krasnoludów - stary, w nim nie ma nawet ludzi. I da się w to grać? - zapytałem. No pewnie - potwierdził. Na gębę nie chciałem uwierzyć, że da się w to grać nie popadając w dysonansy poznawcze, doświadczenia totalnej obcości. Miałem w pamięci zgrzyty z prawie ciepłego jeszcze ED - w którym przecież tylko zmodyfikowano nieco tolkienowskie rasy i dodano kilka nowych. Zadawałem sobie pytanie, czy jako gracz moge odnaleźć się w świecie, który w moim ówczesnym przekonaniu nie odnosi się do niczego co bym znał?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Talislanta była wówczas grą w Polsce praktycznie nieznaną (i tak jest do dzisiaj), choć z pewnością za wielką wodą cieszy się wciąż jakąś popularnością, wszak może pochwalić się aż pięcioma edycjami. Trudno mi ocenić ilu graczy zetknęło się z nią w naszym kraju. Kolega z klubu, który nam tę grę prowadził dysponował konwentową kserówką podręcznika (do aktualnej wówczas trzeciej edycji), musiał zatem istnieć co najmniej jeden ośrodek, w którym grano na oryginale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Po pierwsze i najważniejsze, Talislanta to oryginalny fantastyczny setting - magiczny postkatastroficzny świat, zaopatrzony we własną historię, swoiste kultury, obyczaje, florę i faunę. Wiele standardowych konwencji występujących we współczesnej fantasy, między innymi elfy, krasnoludy i halfilngi nie są obecne. [...] W skrócie, Talislanta oferuje nowy świat zaprojektowany jako wyzwanie i przyczynek do zabawy nawet dla najbardziej wypalonych (zmęczonych konwencją - przyp. Neurocide) fanów fantasy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wprowadzenie do Talislanty&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Rozdział Pierwszy - Talislanta: rzut okiem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na początku wita nas krótka historia świata. Nie będę wnikał. Powiem tylko, że minęło trochę czasu od wielkiej katastrofy - w czasie której dawni władcy świata Archeanowie zamieszkujący w unoszonych siłą magii miastach dosłownie upadli. Dzięki temu podludzie (sub-mens - głupio pisać podludzie, kiedy żadnych ludzi w grze nie ma, ale trudno, język mam ubogi), którzy dotąd służyli Archeanom zyskują wolność oraz dostęp do magii. Nie przepadam za historiami światów fantasy, wiec starczy wam tyle - plus dla autorów, że nie pisali w niej totlanych bzdur, oraz że całość zawarli w kliku średniej wielkości akapitach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dalszej części rozdziału mamy już rzeczy bardziej użyteczne. Oto znajdziemy się w roku 620 Nowej Ery. Z treści niezbicie wynika, że każda kolejna edycja gry przesuwała punkt startowy - a więc mamy tu jakąś story line (a myślłlem, że to pojęcie narodziło się przy okazji L5K). Już na starcie autor wywala też główny konflikt tego świata - oto odradza się Tirshata, koleś który chce zjednoczyć co dziksze plemiona podludzi i podbić tę część świata, która przywłaszczyła sobie spadek (sic!) po Archeanach. To lubię - świat w targany konfliktami (już choćby w tym Monastyr jest lepszy od Warhammera, że co drugi kraj się napierdziela z sąsiadem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SnaxFuAo2aI/AAAAAAAAAIY/aURGk-dx-Bc/s1600-h/talislanta_mapa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SnaxFuAo2aI/AAAAAAAAAIY/aURGk-dx-Bc/s200/talislanta_mapa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365670717866695074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W tym rozdziale też poznajemy wszystkie państwa świata. Autorzy mądrze je pogrupowali. Regiony poznajemy kolejno wg. ważności: The Seven Kigdoms, Wilderness of Zaran, The Western Lands, The Estern Lands, The Desert Kingdoms, The Northlands, The Central Regions, The Far Isles, The Wild Coasts. Na każdy z wymienionych regionów przypada po kilka państw, krain lub wspólnot plemiennych. Ich opisy bywają krótkie lecz treściwe - mowa jest o mieszkańcach, ważniejszych ośrodkach, konfliktach. Całość stanowi kompletny opis wszelkich organizmów państwowych występujących w świecie Talislanty. Tu po raz pierwszy połapałem się, że ten świat - choć tak innych, jest wewnętrznie spójny. Jeśli gracze wybiorą się do dowolnej krainy, MG będzie wstanie im ją opisać. Kolejny plusik dla twórców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne kilka stron poświęcono na Przewodnik Podróżnika, w którym opisano kolejno: lokalne zwyczaje, waluty i monety z jakimi może się spotkać podróżnik, wspomniano o szlakach naziemnych i nawodnych, a także o metodach poruszania się nimi. Także o podróżach powietrznych - tak, tak mamy tu i podniebne żaglowce, ścigacze. Będzie jeszcze o nich mowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Interesujący jest opis używanych monet. W grze używa się 10 walut. Najpopularniejsze są złote lumeny, akcepotwane w większości krain. Zandirskie kreszczenty mają kształt półksięzyca i warto są aż 10 zl, lecz tylko w Zandirze, wszędzie indziej liczone są za 1. Dracartańskie piramidy (trójkątne) warte są pół lumena - wszędzie po za Rajanistanem, gdzie posiadanie ich karane jest śmiercią. Jest też kilka innych, oraz monety które wyszły z obiegu, antyczne o wartości kolekcjonerskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo cenne są informacje o zwyczajach. Udając się z cywilizowanych Siedmiu Królestw do Dzikich lądów Zaran dobrze jest wiedzieć, że plemiona Daneleków mają w zwyczaju zabijać przybyszów, którzy korzystają z należących do nich oaz; że kupiec orgoviański któremu za towar nie zapłacisz innym towarem lecz monetą uzna, że próbujesz go obrabować, co licho się dla ciebie skończy; że członkowie klanów wojennych Za, piją krew zarżniętych przeciwników aby zyskać ich siłę. A to tylko próbka.&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sna2oa3bMuI/AAAAAAAAAIw/zWH3PpPnobE/s1600-h/talislanta_mieszka%C5%84cy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 196px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sna2oa3bMuI/AAAAAAAAAIw/zWH3PpPnobE/s400/talislanta_mieszka%C5%84cy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365676811581338338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Talislanta jest więc światem obcym, który już po lekturze pierwszego rozdziału staje się nam znany i to w stopniu wręcz niespotykanym. Bo zastanówmy się jak wiele z popularnych gier fabularnych wrzuca opis świata już na dzień dobry? Zastanówmy się też, w którym podręczniku podstawowym już w pierwszym rozdziale dostajemy taką masę sensownego mięcha? Pominę milczeniem książki telefoniczne składające się z zasad - takie jak D&amp;amp;D 3ed, czy Earthdawn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie dwie strony rozdziału poświęcono kosmologii. Dowiemy się zeń, że Talislanta krąży wokół układu podwójnego, a dokoła niej krąży zaś 7 księżyców - nie wiem co na to astrofizyk, jak łyknąłem. Potem jeszcze o siedmiu planach - nie wnikam. Tu też uwidacznia się, że sponsorem Talislanty jest liczba 7. Siedem królestw, siedem planów, siedem księżyców - podpowiem - to jeszcze nie koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rozdział drugi: Zasady&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zanim zacznę omawiać ten rozdział przywalę kolejnym osobistym wtrętem. Jedną z istotnych wad gier takich jak D&amp;amp;D 3ed czy Earthdawn jest poziom rozbudowania mechanicznego. W pierwszej trzy tony featów, w drugiej jakieś dziwaczne rozróżnienia na kręgi, poziomy, kostki. De facto podręczniki podstawowe to opasłe tomiszcza wypełnione w 90% mechaniką - przebrnięcie przez 200 bitych stron urzędniczego języka jest ponad moje siły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Machnika Talislanty jest niezwykle prosta. Jej urok zaklęty jest w jednej niewielkiej tabelce (Action Table), która informuje o stopniu sukcesu. Dokładniejszy opis mechaniki zajmuje tylko 20 stron. Kluczową kością w Talislancie jest k20 - używamy jej do rozstrzygania testów. Innych kości używa się jedynie do ustalania obrażeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postać opisana jest następującymi współczynnikami. Inteligencja, Wola, Percepcja, Charyzma, Siła, Zręczność, Wytrzymałość, Szybkość. Zazwyczaj przyjmują one wartości z zakresu od -2 do +3, nierzadko jednak te widełki bywają rozszerzone np. Ferrański złodziej ma zręczność na poziomie +8, a Yrmaniański Dzikus charyzmę i percepcję na pozimie -4.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda postać posiada też pewne umiejętności - startowo na poziomie +1. W odróżnieniu od współczynników można je rozwijać w trakcie gry, kiedy postać awansuje na kolejny poziom. System rozwoju postaci jest ciekawy. Każdemu archetypowi przypisane są pewne umiejętności odpowiednio pogrupowane. Główne, drugorzędne i poboczne. Te pierwsze zwiększają swoją wartość na każdym poziomie rozwoju postaci. Drugorzędne podobnie, lecz co drugi level. Na umiejętności poboczne trzeba wydawać punkty odrębnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak system działa w praktyce? Załóżmy, że nasz Ferrański Złodziej próbuje otworzyć zamek skrzyni, w której jak sądzi kryje się drogocenny naszyjnik. Wiemy już, że jego zręczność wynosi +8, otwieranie zamków to jego umiejętność główna więc jeśli ma już 3 level to i ten skill ma wartość +3. Razem 11. Mistrz gry zerka do notatek, z których wynika, że dostępu do skrzyni chroni solidny zamek (MG modyfikuje trudność od +10 dla czynności banalnie prostych, do -10 dla tych diabelnie wykręconych) o trudności -6. W sumie wychodzi +5. Teraz rzucamy kostką i do jej wyniku dodajemy wcześniej wyliczoną sumę. W zależności od ostatecznego wyniku postać może osiągnąć totalną porażkę (0 i mniej), porażkę (1 do 5), częściowy powodzenie (6 do 10), powodzenie (11-19) oraz krytyczny sukces  (20 i więcej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać dla Ferrańskiego złodzieja taki zamek to bułka z masłem, bez rzutu osiąga częściowy sukces - nawet w tym przypadku prawdopodobnie otworzy zamek, lecz straci na to więcej czasu niż zakładał. Pamiętajmy jednak, że jego zręczność +8 to bardzo wysoka wartość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sna6DLFTdtI/AAAAAAAAAJA/5GLepv8YjHI/s1600-h/danelek_hunter.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 201px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sna6DLFTdtI/AAAAAAAAAJA/5GLepv8YjHI/s400/danelek_hunter.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365680569735935698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Aby wyciągnąć fajną mechaniczną perełkę postawmy przed tą samą skrzynią Łowcę z plemienia Daneleków. Właściciel skrzyni zrządzeniem losu znalazł się wraz ze swym skarbem na pustyni. Chcąc uzupełnić zapas płynów przystanął w Oazie. Jak wiemy już, Danelekowie bardzo tego nie lubią - urąbali mu łeb. Jeden z nich postanowił otworzyć skrzynię. Jego zręczność wynosi 0, a na dodatek nie posiada on stosownej umiejętności. Modyfikatory mówią, że ma -5 i jeszcze rzut kostką k20. Na szczęście nie całkiem. Postaci, które wykonują testy nie posiadając odpowiedniej umiejętności rzucają k10 zamiast k20. W najlepszym przypadku nasz Danelek zaliczy porażkę. Szczyt elegancji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opisałem mechaniczne serce systemu. W dalszej części rodziału dowiemy się jak wyglądają testy przeciwstawne, walka wręcz oraz strzelecka, rzucanie czarów. Wszystko to jednak oparte jest o ten sam mechanizm. Także w tym miejscu dowiemy się jak dokładnie wygląda rozwój postaci, kiedy awansujemy na następne poziomy oraz ile kosztują umiejętności poboczne. Jeśli będzie potrzeba z chęcią jeszcze o tym napiszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym miejscu robię ciach - niby w karnawale staramy się zawrzeć to co trzeba w jednym tekście, lecz materia Talislanty wciągnęła mnie na nowo i jak widać rozpisałem się nieziemsko. Żeby nie męczyć was i siebie o kolejnych tym co zawierają kolejne rozdziały tego fascynującego podręcznika napiszę niebawem. Postaram się też uzupełnić ten wpis (oraz następne) o stosowne ilustracje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-8807138337335661522?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/8807138337335661522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/08/talislanta-karnawa-2-wygrzebancy-vol1.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8807138337335661522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/8807138337335661522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/08/talislanta-karnawa-2-wygrzebancy-vol1.html' title='Talislanta - (Karnawał #2: Wygrzebańcy) vol.1'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SnYm0iUurAI/AAAAAAAAAIQ/38sCXZNBqCs/s72-c/talislanta3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-420784227211445570</id><published>2009-07-10T04:39:00.000-07:00</published><updated>2009-08-11T14:40:00.459-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Karnawał #2: Wygrzebańcy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 150px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Długo myślałem nad tematem, który mógłbym zaproponować. Borejko otworzył Karnawał Blogowy pozwalając nam dywagować na dość otwarty temat. Po chwili przemyśleń, zebraniu tego co wiemy o rynku RPG i aktualnych trendach mogliśmy z marszu przystąpić do pisania. Idea otwartości jest jak najbardziej słuszna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowo chciałem ciągnąć nurtujący mnie temat obecności, potrzeby, sensów robienia map w grach fabularnych. Ostatnio jednak w komentarzach, którymi Blogerska Brać obficie się obdziela, pojawiły się wzmianki o kilku mało znanych grach fabularnych, kilku zapomnianych. Idzie to w parze z charakterem mojego bloga, toteż postanowiłem zarzucić pierwotny pomysł i pójść w tę stronę. Wszak temat jest już jakby na tapecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakładam, że wielu z nas ma w swoich zbiorach, lub choćby w pamięci jakieś mniejsze lub większe unikaty. Albo to nabyte okazyjnie, albo ofiarowane. Możliwe, ze nabyte w spadku, po koledze, który erpegom powiedział już stop. Sam posiadam jedną taką, dosyć wyjątkową kserówkę, pamiętające jeszcze lata 90' w spadku właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Domyślam się, że czytają nas ludzie różni – i starzy i młodzi. Ci pierwsi być może grali w te wyjątkowe okazy twórczej myśli erpegowej, Ci drudzy z pewnością zapoznaliby się z tym co sami chowamy w szafach, piwnicach, z tym co pokrywa kurz, a co kryje w sobie nieco zapomniane koncepcje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyciągnijmy z bagna niepamięci jakiś podręcznik, odkryjmy go na nowo, ukażmy jak wybrana przez nas gra/setting/kampania wpłynęła na późniejszy rozwój gier fabularnych. Niech każdy wygrzebie to co chce, to co może i zaprezentuje w formie jaka mu najbardziej pasuje. Czy to będzie obszerna recnezja – taka oldschoolowa, rozdział po rozdziale – czy szerokie omówienie, prezentacja niezwykłego świata, lub twórczych rozwiązań mechanicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wygrzebaniec – zaprezentuj, zrecenzuj, opisz, omów grę/setting/kampanię&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czym „wygrzebaniec” był w przeszłości? Jakie wyjątkowe pomysły zawierał w sobie? Skąd czerpał i w jaki sposób wpłynął na późniejsze gry fabularne? Co szczególnie warto wydobyć z niego dziś?&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dodam, że nie muszą to być gry szczególnie odkrywcze, przełomowe, postępowe. Starczy aby swego czasu wypełniały was pasją. Czy będzie to felieton na temat Pendragona, szeczgółowa recenzja Kryształów Czasu, przedstawienie świata Dark Sun czy apoteoza tabelek w MERPie – pozostawiam to w waszej gestii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Glinthor o Star Wars d6:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mój egzemplarz to piąty dodruk drugiej edycji z 1995 roku. Twarda lakierowana oprawa utrzymana w niebieskiej tonacji ze zdjęciem popiersia naszego idola Vadera. Wnętrze wydane jest na dobrej jakości papierze i utrzymane w czarno białej szacie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://glinthor.blogspot.com/2009/07/karnawa-rpg-wygrzebancy.html"&gt;Dawno temu w Polsce&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smartfox o Amber DRPG:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Po raz pierwszy o "Amber Diceless Role Playing Game" przeczytałem w MiMie 1(6)/94 i w zasadzie od razu zapragnąłem go mieć. System, który nie dość, że pozwalał przeżyć przygody w świecie stworzonym przez Zelazny’ego, to jeszcze przewracał do góry nogami wszystko, co wiedzieliśmy o erpegach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://smartfox.wordpress.com/2009/07/15/karnawal-rpg-odc-2-wygrzebancy/"&gt;Lisia Nora&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Kanonik o Arduin:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Z szafy wyciągnąłem coś, z czego nie korzystam (może ogólnie, wykorzystuję wyrywkowe pomysły tam zawarte). To legendarna Arduin, nie mniej legendarnego i kontrowersyjnego Tkacza Snów. Skupię się na pierwszym Grimoire z 1977 roku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://bialylew.blogspot.com/2009/07/blog-karnawa-arduin.html"&gt;Inspiracje&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ENC o Amber DRPG:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dla osób, które nie mają pojęcia, czym są Kroniki Amberu (lub nie chce im się wygooglać podstawowych informacji o świecie cyklu) napisałem krótkie Wprowadzenie – osoby znające realia świata wykreowanego przez Zelaznego mogą je spokojnie pominąć i zacząć lekturę od Recenzji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://3k10.wordpress.com/2009/07/14/kb-rpg-2-wygrzebancy/"&gt;3k10&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chavez o Earthdawn:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cóż, nie jestem jakimś 'dinozaurem RPG', nie bawię się w to od zarania dziejów. Moja biblioteczka nie jest przesadnie imponująca i raczej nie znajdują się w niej 'białe kruki'. Idąc za radą wybrałem cztery tytuły, z których po jakimś czasie zostały dwa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://chavez.asylus.pl/KB-RPG2-Wygrzebancy-t144.html"&gt;Chavez Homesite&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Palladyn o Noir:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A potem przypomniałem sobie o grze, która stoi u mnie na półce od lat i ani razu jej nie poprowadziłem, choć mam na to straszliwą ochotę. Noir: The film noir roleplaying game. Grę wydała firma Archon gamin Inc. w 1996 roku i jest to jej pierwsze dziecko. wydaje się również być ostatnim, bo nie zdołałem znaleźć nawet dodatków do Noir.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://scrollofskelos.blogspot.com/2009/07/karnawa-2-wygrzebaniec-noir.html"&gt;Zwój ze Skelos&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Neurocide o Talislanta RPG:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Po pierwsze i najważniejsze, Talislanta to oryginalny fantastyczny setting - magiczny postkatastroficzny świat, zaopatrzony we własną historię, swoiste kultury, obyczaje, florę i faunę. Wiele standardowych konwencji występujących we współczesnej fantasy, między innymi elfy, krasnoludy i halfilngi nie są obecne. [...] W skrócie, Talislanta oferuje nowy świat zaprojektowany jako wyzwanie i przyczynek do zabawy nawet dla najbardziej wypalonych fanów fantasy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/08/talislanta-karnawa-2-wygrzebancy-vol1.html"&gt;Rzut krytyczny&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yubi o Zew Cthulhu:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Z Zewem Cthulhu zetknąłem się po raz pierwszy w Śląskim Klubie Fantastyki w czasach, kiedy RPG w Polsce było prawie nieznane. Wcześniej wiele dobrego o nim słyszałem, a przeżycie trzymania w rękach marnie skserowanej nastej kopii podręcznika porównać można do odnalezienia legendarnego skarbu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://rpgowcy.pl/2009/08/01/karnawal-2-wygrzebaniec-zc/"&gt;RPGowcy.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Borejko o Trollland:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oto Trollland - quasi gra fabularna, która rozpalała emocje maksymalnie k6*3+6 osób.&lt;br /&gt;Jest to pierwsza i ostatnia zarazem edycja z czasów, kiedy nie było jeszcze edytora TAG (królowały ZX i C64), a maszyny do pisania nie kupowało się, by spisywać grę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://gryfabularne.blogspot.com/2009/08/kb-rpg2-wygrzebancy-trollland.html"&gt;Gry Fabularne&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gan o Strefie Śmierci:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Trzynastkę przepełniały między innymi recenzja wówczas nieznanego Shadowruna, artykuły o VR, mieszaniu konwencji i literaturze pasującej do tematu. Wśród nich znalazła się przygoda zatytułowana Strefa Śmierci autorstwa Tomasza Kołodziejczaka i Jacka Brzezińskiego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://bala-gan.blogspot.com/2009/08/karnawa-blogow-2-czyli-co-mozna.html"&gt;Bałagan&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magnes o Avalon RPG:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Avalon był próbą stworzenia gry osadzonej w świecie przypominającym realiami sławny brytyjski serial “Robin of Sherwood”. Średniowiecze okraszone odrobiną magią, a wszystko w świecie przypominającym nasz, gdzie Wielka Brytania to Albion. Można powiedzieć – historyczne fantasy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://wieza.org/avalon-rpg-system-legenda-karnawal-blogow-2/"&gt;Wieża.org&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raziel o WFRP edycja 1:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Było to około dziewięć lat temu kiedy pewien kolega postanowił wkręcić mnie w granie RPGi, wyjaśnił mi mniej więcej o co biega kiedy byliśmy na spacerze z psami i niesamowicie mi się spodobała ta idea. Co prawda miałem wątpliwości czy się połapię w tym wszystkim, zwłaszcza że kiedy mówił że wszystkie czynności opierają się o mechanikę i rzuty kośćmi (dziesięciościennymi! To takie kości istnieją? O w morde!)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://permortisadgloria.wordpress.com/2009/08/09/karnawal-blogowy-2-wygrzebancy/"&gt;Per mortis ad gloria&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Six o Kryształach Czasu:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kryształy Czasu to zdecydowanie system heroiczny w klasycznym ujęciu – od zera do bohatera. Rozwój postaci zapewnia przeogromne możliwości, a mnogość opisanych artefaktów zapewnia, że żaden przeciwnik nie jest groźny. Kasta czarująca, której przedstawicieli trzeba początkowo chronić i zasłaniać własnym ciałem, w krótkim czasie otrzymuje moce pozwalające zatrzymać spory oddział rycerstwa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://wrzesien.9x.pl/?p=324"&gt;Six&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seji o Twilight: 2000&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Był rok 1995 lub 1996. W niewielkim sklepie w Lublinie znalazłem podręcznik, na którego okładce widniała grupa uzbrojonych ludzi. Wziąłem książkę do ręki, przekartkowałem – zobaczyłem niesamowite ilustracje, mapę Polski, kilkadziesiąt stron opisujących sprzęt wojskowy i broń. Zachwyciłem się i namówiłem ojca, żeby wydał sześćdziesiąt sześć złotych. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Więcej na jego blogu: &lt;a href="http://my.opera.com/Seji/blog/karnawal-blogowy-2-wygrzebancy"&gt;100% Seji&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-420784227211445570?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/420784227211445570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/07/karnawa-2-wygrzebancy.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/420784227211445570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/420784227211445570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/07/karnawa-2-wygrzebancy.html' title='Karnawał #2: Wygrzebańcy'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s72-c/carnival.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6407201099535606250</id><published>2009-07-04T11:08:00.000-07:00</published><updated>2009-07-04T11:50:29.862-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ADD'/><title type='text'>Repozytorium AD&amp;D</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sk-kYbLBXqI/AAAAAAAAAII/BmVyX56hbG8/s1600-h/screen_adnd_donwloads.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 120px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sk-kYbLBXqI/AAAAAAAAAII/BmVyX56hbG8/s200/screen_adnd_donwloads.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5354679221484609186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Karta postaci do polskiej edycji &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D2&lt;/span&gt; to kolejny problem z którym przyszło mi się zmierzyć. Z niewiadomych względów nie znalazłem jej ani w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podręczniku Gracza&lt;/span&gt;, ani w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przewodniku Mistrza Podziemi.&lt;/span&gt; Jak zwykle w takich przypadkach trzeba przegrzebać sieć. Znając politykę aktualnych wydawców &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;D&amp;amp;D&lt;/span&gt; względem materiałów sieciowych zadrżałem z rozpaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęściem, inkwizytorzy z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;WotC&lt;/span&gt; nie palą wszystkiego. Już na pierwszej stronie trafiłem na kilka obiecujących odpowiedzi. Łezka w oku mi się kręci, kiedy trafiam relikty dizajnerskie sprzed wojen przeglądarkowych - takie jak ten: &lt;a href="http://melkot.com/"&gt;melkot.com&lt;/a&gt; - strona poświęcona jest światu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grayhawk&lt;/span&gt; (zamieszczam linka, bo a nuż jakieś fajne materiały zawiera - nie wiem nie sprawdzałem). Lecz nie o tej stronce chciałem napisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo ciekawszym znaleziskiem stała się dla mnie witryna &lt;a href="http://www.adnddownloads.com/"&gt;www.adnddownloads.com&lt;/a&gt; (przypominam, w temacie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt; jestem nowy - jeśli znacie ją od lat, bo jest ważnym/kultowym/podstawowym miejscem, z którego pobieracie materiały sieciowe do gry - to mnie nie obsmarkajcie ze śmiechu w komentarzach).  W pierwszym momencie rzuciłem się na tak potrzebne mi karty postaci. Do AD&amp;amp;D2 jest ich tam 30 - do następnych edycji będzie jeszcze ze 20. Nieźle prawda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem grzebać dalej, bo skoro tak mi kartami sypią, to co będzie się działo, kiedy poszukam autorskich czarów. Szybko ściągnąłem plik &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;The Great Net Spellbook&lt;/span&gt;. Patrzę i oczom nie wierzę - drodzy rodacy mamy tam zebrane łącznie 679 stron bitego tekstu. 679!!! Orientacyjnie znajdziemy tam jakieś &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1500 czarów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Przebiegłem oczyma po innych działach&lt;/span&gt; też jest dosyć bogato - kilkanaście przygód, kilka modułów - niestety część rzeczy pisana językiem francuskim, ale po angielsku jest i tak dosyć. Różne pomniejsze dziełka opisujące przedmioty, pułapki oraz zioła. Generalnie warto penetrować. Materiały głównie do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D2, D&amp;amp;D3, D&amp;amp;D3.5&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;D&amp;amp;D4&lt;/span&gt; - w różnych działach dominują materiały dla różnych wersji. Zapraszam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6407201099535606250?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6407201099535606250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/07/repozytorium-ad.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6407201099535606250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6407201099535606250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/07/repozytorium-ad.html' title='Repozytorium AD&amp;D'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sk-kYbLBXqI/AAAAAAAAAII/BmVyX56hbG8/s72-c/screen_adnd_donwloads.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1539071492384794814</id><published>2009-06-22T03:25:00.001-07:00</published><updated>2009-06-22T03:30:48.641-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ADD'/><title type='text'>Pierwsza randka z Podręcznikiem Gracza</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sj9ccH7YV_I/AAAAAAAAAIA/sr6FSpwsimU/s1600-h/aztec_pyramid_gathering.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 136px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sj9ccH7YV_I/AAAAAAAAAIA/sr6FSpwsimU/s200/aztec_pyramid_gathering.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350096520573638642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt; to dla mnie wciąż nowość. Powoli oswajam się z Podręcznikiem Gracza, a w głowie rozwijam pomysły na lekką, heroiczną kampanię. O ile &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Księga Potworów&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przewodnik Mistrza Podziemi&lt;/span&gt; zrobiły na mnie w dobre wrażenie, o tyle &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;PG&lt;/span&gt; zaczyna mnie irytować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam sobie jestem winien. Umówmy się – 13 lat w branży i udało mi się unikać głębszego kontaktu z systemem – mam zatem prawo wybałuszyć oczy w zaskoczeniu, niczym dziewica, której smok przypadkiem zerwał gwint.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lektura pierwszych stron systemu rozwiewa moje wątpliwości. Nie jest to system tak uniwersalny jakbym sobie życzył. W gruncie rzeczy pewne parametry gry ustalone są na sztywno. Dla przykładu dostępne rasy są nieelastyczne. Elf w dowolnym uniwersum będzie zatem taki sam żyjąc 350+4k100 lat po czym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;opuści ziemię i odpłynie do jakieś tajemniczej krainy.&lt;/span&gt; I zawsze będzie miał bonus do znajdywania ukrytych drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie do końca mi to odpowiada i rozprawię się z tym problemem sięgając do radykalnych rozwiązań &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jarla&lt;/span&gt; - powrócę do zarania D&amp;amp;D usuwając nieludzi z gry. Dla potrzeb mojej kampanii usunę też profesję czarodzieja, które nie bardzo przystaje do klimatu na który zbiera mi się od dłuższego czasu. Czarami/modlitwami/cudami zajmować się u mnie będę wyłącznie kapłani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie lektury podręcznika uderzył mnie pewien informacyjny chaos, wynikający z przyjętego układu. Niby to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt; wpływało na inne podręczniki wytyczając pewien standard, lecz trudno posługiwać się nim intuicyjnie. Kwestia przyzwyczajenia jak sądzę. Uderza też niesamowita liczba tabelek. Niektóre są inspirujące narracyjnie, większość jednak ma w sobie mocno symulacjonistyczny sznyt, zdradzający jakieś pseudofaszystowskie tendencje mające dać złudzenie totalnej kontroli nad grą. Niemal polowa podręcznika to czary – a i dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiałem się nad prowadzeniem tej mojej powoli wymyślanej kampanii na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;GURPSie.&lt;/span&gt; Miałbym jednak znacznie więcej roboty, a część problemów i tak by pozostała. Ponadto &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;GURPS &lt;/span&gt;jest moim zdaniem mniej heroiczny (mimo, że o wiele bardziej uniwersalny), a zależy mi na tym, by wreszcie spróbować tego całego levelowania, z którym do czynienia miałem jedynie w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Krzyształach Czasu&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1539071492384794814?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1539071492384794814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/06/pierwsza-randka-z-podrecznikiem-gracza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1539071492384794814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1539071492384794814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/06/pierwsza-randka-z-podrecznikiem-gracza.html' title='Pierwsza randka z Podręcznikiem Gracza'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sj9ccH7YV_I/AAAAAAAAAIA/sr6FSpwsimU/s72-c/aztec_pyramid_gathering.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2297235794642482818</id><published>2009-06-18T03:41:00.000-07:00</published><updated>2009-06-18T14:31:38.158-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Monastyr'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ADD'/><title type='text'>Osiołkowi w żłoby dano...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sjol-WzJgxI/AAAAAAAAAH4/ebRBDSgDNzw/s1600-h/251923163_4f77608c7c.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sjol-WzJgxI/AAAAAAAAAH4/ebRBDSgDNzw/s200/251923163_4f77608c7c.jpg" alt="Na licencji CC: http://www.flickr.com/photos/leonardcillo/251923163/" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5348629260658115346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Skompletowałem właśnie trzy podręczniki podstawowe do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Advanced Dungeons &amp;amp; Dragons 2 Edition&lt;/span&gt;. Najpierw &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przewodnik Mistrza Podziemi, &lt;/span&gt;następnie&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Księgę Potworów&lt;/span&gt;, aby całość zwieńczyć najważniejszym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Podrecznikiem Gracza&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas długiego procesu kompletowania zestawu do AD&amp;amp;D 2ed. wplątałem się w trudną sytuację towarzyską z dwoma kolegami od erpegów. Nie wiedzieć czemu, uległem namowom, utyskiwaniom, oraz manipulacjom, które sprawiły, że zgodziłem się poprowadzić &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Monastyr.&lt;/span&gt; Wówczas nie wiedziałem jeszcze, że ktoś wystawi kluczowy dla mojej małej kolekcji podręcznik, a tym bardziej, ze wygram licytację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Monastyr&lt;/span&gt; to gra wypełniona tłustym klimatem. No aż kartki się lepią. Gra, która wymaga trochę pracy. Cechuje ją świetna i szybka mechanika walki, ale też żmudny proces tworzenia postaci (i uczciwie zrobionych NPCów, w szczególności pojedynkowiczów). To nie jest gra dla emeryta. Choć z drugiej strony, motywem łączącym wszelkie postaci jest właśnie powrót po latach. Miałby zatem Monastyr wymiar dla mnie nieco terapeutyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D 2ed&lt;/span&gt; kusi prostotą. Światem który mogę wymyślać pretekstowo, który nie nagina mnie do wąskiej konwencji. W sam raz na kilka luźnych gierek dla rozruszania mózgu, przetrenowania dawno nie używanych umiejętności i przypomnienia sobie tego wszystkiego co mi przez lata umknęło. Szkółka niedzielna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście gram ze starymi kumplami. Odwalili już kawał roboty. Mają parcie na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Monastyr&lt;/span&gt;. Chcą grać w Karze,  duchownych należących do inkwizycji. Mam dwie świetnie powiązane ze sobą postaci Karyjczyków. Z otwartą jak niegojąca się rana historią. Mam punkty wyjścia. Mam postaci wspaniale mięsne, z jasnymi celami, z motywacjami. Do tego mnich Nordyjski, nad którym trzeba było popracować, ale efekt przeszadł moje oczekiwania. Do tego jeszcze postać trochę z czapy, artysta z Ragady (taki urok Tomka, że preferuje postacie, które nie lubią się niczym, z nikim wiązać), którego biorę z dobrodziejstwem inwentarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabieranie się z Monastyr, to trochę jak dłubanie w zębie wykałaczką drogą przez tyłek. Ekwilibrystyka przewyższająca znacznie moje umiejętności - ale co panie zrobić? Trzeba &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Budować, organizować.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2297235794642482818?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2297235794642482818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/06/osiokowi-w-zoby-dano.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2297235794642482818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2297235794642482818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/06/osiokowi-w-zoby-dano.html' title='Osiołkowi w żłoby dano...'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sjol-WzJgxI/AAAAAAAAAH4/ebRBDSgDNzw/s72-c/251923163_4f77608c7c.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-1178588311786742099</id><published>2009-06-15T03:47:00.000-07:00</published><updated>2009-06-15T03:54:14.731-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karnawał'/><title type='text'>Przyszłość?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s200/carnival.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie wierzę w technologię. Wierzę w ludzi. Są sprawy, których nie załatwia się przez telefon, są sprawy o których nie pisze się na Gadu. Trzeba stanąć twarzą w twarz – bez pośrednika. Dlatego też nie wierzę we wsparcie sprzętowe. RPG pozostają dla mnie gadką, mimiką, tonem głosu,  gadżetami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generatory nie zastąpią kostek – miały na to wiele czasu. Oprogramowanie do zdalnych sesji wciąż pozostawia wiele do życzenia. Ciągle prościej ręcznie skrobnąć mapkę, niż posługiwać się dedykowanym programem. Sesje IRCa wymagają pewnych przygotowań, obostrzeń, zastrzeżeń. Ciągle prościej usiąść przy wspólnym stole, wyciągnąć karty, podręczniki, scenariusz i coś do żarcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzę w ludzi. Nie przypuszczałem, że wytworzy się alternatywna, spontaniczna społeczność bloggerów – taka specyficzna brać. Trudno dziś powiedzieć co się dalej z nią stanie. Może zgasnąć równie szybko jak się pojawiła. Może też wydać z siebie plon tak bogaty, że strach się bać. Istotnie w ciągu ostatniego roku, dowiedziałem się więcej o historii RPG niż przez te kilka lat aktywności na forach i portalach. Jest też retrogranie, retroklonowanie – na razie jeszcze nie po polsku, ale sądzę, że to kwestia czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może ten wspólnie tworzony przez nas ferment wybuchnie wreszcie. Pojawi się coś, o wadze równej lub zbliżonej do pierwszych MiMów. Prosty, publikowany w częściach system, takie polskie Schwartze Augen czy Draci Doupe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo wierzę w ludzi, ale nie wierzę w wydawców. Bo tu widzę stagnację i marazm. Nie znam szumnych zapowiedzi – GURPSy ani inne nam pod strzechy nie zawitają. Trzeba być jak Obi-Wan Kenobi i samemu se Klanarchie zrobić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-1178588311786742099?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/1178588311786742099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/06/przyszosc.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1178588311786742099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/1178588311786742099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/06/przyszosc.html' title='Przyszłość?'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Cb6DyDaZi9Q/Si5CwjlacdI/AAAAAAAAC5A/3FMJodvqeLg/s72-c/carnival.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-2425943432276982597</id><published>2009-04-14T03:01:00.000-07:00</published><updated>2009-04-14T03:12:19.500-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dd3'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ADD'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='porównanie'/><title type='text'>AD&amp;D 2  versus D&amp;D 3</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SeRg0m0oUdI/AAAAAAAAAHQ/Qj89fCUkBr0/s1600-h/addd.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 152px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SeRg0m0oUdI/AAAAAAAAAHQ/Qj89fCUkBr0/s200/addd.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324487116349526482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziś porównanie AD&amp;amp;D 2 z D&amp;amp;D 3. Tekst jest mailem jaki dostałem od mojego starego dobrego MG, które mieszka teraz w dalekim kraju (stąd sorki za brak polskich diakrytyków). Zestawienie jest bardzo interesujące i skupia się na głównych różniących te gry cechach. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witka i strzalka&lt;br /&gt;Dzis mam troche wiecej czasu :)&lt;br /&gt;W sumie, gdybym ja teraz mial grac/prowadzic dluzsza kampanie i musial wybrac albo adnd2ed albo dnd3ed (czy tez 3.5ed), to wybralbym starszy model. Tak naprawde to wybralbym model starszy, a mechanike nowsza - tyle ze bez featow i umiejetnosci zaleznych od poziomu. W dwojce mozna sie obrazac, ze kazdy wojownik na 10lev wyglada identycznie, zachowuje sie identycznie i jest po prostu kalka samego siebie - ale za to mozna powiedziec, ze znalezc mozna tylko jednego 10lev w okolicy na raz. Caly ten kaleki rozwoj w 2ed ma swoje uzasadnienie - rozwijamy sie powoli, w znanym od urodzenia kierunku, ale za to swiat wokolo sie nie rozwija. Nawet nie majac atutow, a majac "tylko" dodatkowy atak, mozemy czuc sie bardziej wyroznieni, wybic sie wokol szarzyzne plebsu bardziej, niz woj w 3ed z masa atutow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiscie ktos moglby rozwiazac ten trzecioedycyjny problem tak - przestanmy uzalezniac poziom umiejetnosci od poziomu postaci w 3ed, a bedziemy mieli to samo. Masa plebsu bez poziomow, z 6hp (gornik bedzie miec 8hp bo to twardziel) +0 do ataku i obrazen (kowal bedzie miec +2 bo to silny kawal skurczybyka). Jednak chyba nie bedzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 3ed zabawa polegala na awansie - kazdy gracz wspinal sie po drabince i rywalizowal z soba jakoscia ulepszen. W 2ed zabawa polegala na graniu - kazdy wiedzial ze jak Mag dozyje do 5levu i bedzie mial fireballa, to bedzie najpotezniejszy i z pierdniecia zabije kazdego innego gracza, moze poza wojownikiem (a jak bedzie mial nastepnego fireballa to dobije wojownika). I kazdy sie z tym godzil, wybierajac postac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mag to rachityczny slabeusz z wielka przyszloscia, Wojownik to ten co zawsze w glorii i chwale i z przyszloscia redukcji do bycia bodyguardem Maga, Kaplan to moralista i altruista, chcacy sobie powalczyc, ale miec tez cel/idee niezalezna od przygod, Zlodziej to chlopek roztropek, co umie wszystko i musi pogodzic pozycje sapera z wlasna chciwoscia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w takich szerokich ramach kazdy sie znajdowal. Jak nie wiedziales kim chcesz byc to jesli byles z miasta, zostawales zlodziejem, a jesli ze wsi, to wojownikiem. Jak chciales byc ambitny i dazyc do wladzy, to zostawales Magiem, jak chciales byc lubiany przez wszystkich, to Kaplanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trzeciej edycji dano tyle opcji, ze zaimast grac - rozwijales postac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Jednakze 2ed to nie tylko miod i maselko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bylo tam kilka takich idiotyzmow, ze oczekiwalo sie na kolejna edycje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. Kretynizm Trak0, Spok0, czy tez THAC0&lt;/span&gt; - mialem gracza, ktory po dwoch latach grania rzucal kostka i pytal - trafilem? Facet na politechnice, wiec liczyc umial. Problem jest taki, ze czesc pozytywnych modyfikatorow sie dodaje, a inne (rowniez pozytywne) sie odejmuje. Bo AC w miere rozwoju maleje, wiec i THAC0 w miare rozwoju maleje, choc szansa (To Hit) rosnie. Jednoczesnie mamy rzucic jak najwiecej. Stosowanie modyfikatorow do AC i do trafienia na raz, . Na piatym poziomie to taki metlik, ze porownac to mozna z uzwzglednianiem calej tej radosci atutow na poziomie 15 w 3ed. Ludzie naprawde maja klopot z odejmowaniem do liczb ujemnych i porownywaniem ich - czy -3 jest lepsze niz -2? Prosze mi powiedziec, czemu nikt nie wpadl na to wczesniej, zeby wszystkie pozytywne modyfikatory dodawac, a negatywne odejmowac? Zeby AC roslo, a tym samym THAC20 roslo i mozna sobie spokojnie dodawac i widziec, ze 23 jest lepsze niz 22 - bo jest po prostu wieksze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. Rzuty obronne&lt;/span&gt; - jest ich piec, z czego rozdzki/laski sa zawsze o 1 rozne od magii. Nie mam nic przeciwko, ze startowe zalezne byly bardziej od klasy i rasy, niz poziomu i cech. Ale ponownie im lepsze tym nizsze, mamy rzucic tyle samo lub wiecej, co jest w porzadku, tak dlugo, dopoki nie mamy modyfikatorow. Pozytywne modyfikatory dodac do rzutu kostka, czy odjac od RO? Negatywne dodac? Czy kazda trucizna jest tak samo silna i roznia sie tylko efektem, czy sa trucizny slabsze i silniejsze? Co bedzie jak damy za malo trucizny, a co bedzie jak damy konska dawke? Czy dol z palikami jest tak trudny do unikniecia jak sprezyna z mieczem wyskakujaca ze sciany? Czemu w 3ed to wszystko jest takie proste? Czemu w 3ed mamy tylko trzy RO i po prostu laski/rozdzki, czy trucizny maja swoj wlasny modyfikator? Mozna tez dodac pytania: Czemu w 3ed mamy prosta mozliwosc, ze lepiej zalozona pulapka ma wieksza szanse na zlapanie celu? Ze czar od maga z wieksza inteligencja jest trudniejszy od odparcia? W tak prosty sposob? Ale te akurat problemy to pobocznosc. Zawsze mozemy stwierdzic, ze dol z palikami dziala tak samo, niezaleznie kto go zrobil, bo jest po prostu dolem; a fireball dziala zawsze tak samo, bo jest niezmienna formula i jak ktos chce go ulepszyc, niech sobie zrobi nowy czar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3. Umiejetnosci.&lt;/span&gt; Oczywiscie to idiotyzm 3ed, ze sa zalezne od poziomu (syndrom bibliotekarza, by byc fachowcem musi miec z 15 poziom, czyli rozklada szarzujacego z toporem 1poz wojownika w kolczudze, za pomoca noza do papieru). Ale o ile pamietam one sa na odwrot - im wieksze tym lepsze. 20 oznacza kleske, a 1 sukces. Czemu na odwrot ja sie pytam? Czemu w 3ed to jest znowu takie proste?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4. Dziwacznosci zalezne od rasy&lt;/span&gt; jak zaskoczenie i wyszukiwanie ukrytych drzwi. Elf szedl w podziemiach i czul, ze ta skala nie pasuje do innych. Czemu tego nie mogl czuc gornik czlowiek? Jak mamy umiejetnosci od wszystkiego, to czemu nie mamy rozwiazanego zaskoczenia tymi umiejetnosciami? Takie zaszlosci z 1ed, ktorych nikt nie usunal, bo byly szybkie i dodawaly barwy (fajnie byc elfem, bo widzi w nocy i czuje ukryte drzwi), ale ujmowaly sensu (fajnie byc elfem zlodziejem bo widzi w nocy i potrafi znalezc ukryte drzwi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5. Cechy. &lt;/span&gt;Tabelka modyfikatorow cech, kazdy inny. Czemu w 3ed jest tylko jeden modyfikator na ceche i wszystko dziala plynnie? Skad idea, ze sila jest inna cecha jak pozostale i na 18 pojawiaja sie procenty dostepne tylko dla wojownikow (i podklasy zlodzieja "Thug"). To zrecznosc i Inteligencja nie zasluzyla sobie na procenty dostepne dla Zlodziei i Magow? Po co procenty na rozginanie krat, szanse na wywalenie drzwi, po co procenty na nauczenie sie czaru? Dlaczego w 3ed. to jest takie proste i dlaczego tam to dziala?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Poza tym sa kwestie sporne. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. Podwojone obrazenia&lt;/span&gt; - inne na cele zwykle, inne na cele duze. Przy niklych modyfikatorach, mozna sie zgodzic i to nie przeszkadza.&lt;br /&gt;Inicjatywa - wyliczana co runde, co jest meczace (acz dodaje dreszczyku, jesli lubimy turlac); ale bardzo dobra rzecz, ze zalezna od broni - mimo tego, ze kazdy narzekal, ze zlodziej jest dopakowany, bo zawsze dzgal sztyletem wczesniej niz woj z dwurakiem. Dla mnie jednak to mialo sens. Tak samo jak opoznienie magicznego pocisku - to byl czar do wytracania z rownowagi kontrmaga.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;2. Brak umiejetnosci koncentracji dla magow&lt;/span&gt; - czyli rzucajac czary musieli stac w miejscu i jesli zostali zranieni, tracili czar. Co moze i jest realistyczne, ale nie dla magow na 1lev. Oni maja 1 czar na dzien (slownie: jeden), czyli brak szansy na ochronienie tego czaru sprawial, ze gdy nadchodzil czas wali, byl to dla nich czas frustracji. Z drugiej strony, ja jako mag wolalem miec czar Urok i nie przejmowac sie uzywaniem magii w walce - uzywalem czarow do celow spolecznych i grania, do walki mialem kusze i kladlem sie, lub cupalem za kamieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3. Kazda bron majaca inne obrazenia i cechy&lt;/span&gt; - to tez nie bylo zle. Prawie kazdy biegal z mieczem, ale i w czasach miecza to byla bron, na ktora kazdy z checia wymienilby topor. Oczywiscie to dzialalo tylko wtedy, gdy bron miala inne cechy poza obrazeniami - jak opoznienie. Wojownik sie zastanawial, czy warto isc w dwuraka - brak tarczy byl kompensowany obrazeniami, ale ten powolny cios oznaczal, ze atakowalo sie zawsze jako drugi. Szeroki miecz, czy tez palasz, to zawsze ta pewnosc obrazen, ale na ogra ta bron po prostu za krotka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4. Mnostwo specjalizacji klas&lt;/span&gt; - mag specjalista, wojownik myrmidion, zlodziej thug - no kazda klasa miala osobna ksiazke ze specjalnymi postaciami. Kazda rasa tak samo miala swoje wersje klas. Moze i dodawaly barwy, ale smierdzialy juz wstepem do 3ed i awansownictwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5. Umiejetnosci&lt;/span&gt; - jak sie je ma, to sie je ma na wyuzdanie wysokim poziomie, Mag 1poz, ktory zna sie na demonach, wie o nich tyle co wspomniany bibliotekarz lat 75. Zlodziej lat 16 zna sie na tylu rzeczach, ze zamiast isc w podroze, lepiej by zostal na miejscu jako nauczyciel. Na pewno pomaga to w grze, ale gdzie tu sens? Sam bylem magiem, ktory znal sie na owcach i oscypkach jak nikt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;6.&lt;/span&gt; Dlaczego w dnd3ed. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wystarczy umiejetnosc rzucania jedna kostka&lt;/span&gt;, a w adnd2ed trzeba miec kilka kompletow? Jak ktos jest koscianym fetyszysta, niech sie spiera ktora pierwsza w rzucie k100. Jak ktos chce myslenie nad wlasciwymi koscmi odsunac na bok, niech uzywa tylko jednej kosci na obrazenia i drugiej na wszystko inne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;7. Ograniczona ilosc bieglosci w broniach.&lt;/span&gt; Niby ma to sens, ze wojownik posluguje sie tylko trzema rodzajami (w jednej jest specjalista), bo i po co mu wiecej, no i kiedy mial sie wyszkolic w machaniu wieksza iloscia. Ale gdy otwiera sie skrzynie ze skarbami, jej poprzedni wlasciciel akurat zawsze uzywal czegos innego. Podzial na grupy broni w 3ed wydaje mi sie grywalniejszy. W 3ed. Wojownik standartowo macha wszystkim, co nie jest egzotyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;8. Klasy lamane, albo zmiany klas&lt;/span&gt; w trakcie dostepne dla ludzi (i bodajze polelfow). Ma to niby odzwierciedlac, ze ludzie sa najbardziej wszechstronni. To jakis rasizm jest. Jakis Tolkienizm. Wojownik moze sie zlamac z magiem, albo na niego przeskoczyc? Kaplan moze przeskoczyc na zlodzieja? Jak to jest z powolaniem u kaplanow i z magia u magow? Kazdy moze miec powolanie? Kazdy moze miec talent? A moze magia to kwestia nauki sztuczek i technik, jak u zlodzieja i nie ma tam za grosz talentu, czy wrodzonych zdolnosci magicznych, naznaczenia itd. Jak to jest z powolaniem u Kaplanow? Kaplan jest wybrany przez Bostwo, czy on sam je wybiera? A co z Paladynami, Bardami, Druidami i Lowcami? Magia, czy to kaplanska, czy swiecka, ma Wielka tajemnice, czy jest przedmiotem w szkole?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;br /&gt;No i rzeczy, ktore dodawaly blasku grze:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. Niski poziom modyfikatorow,&lt;/span&gt; PZ, obrazen itd. Wszystko bylo mniejsze. I dzieki temu mozna bylo walczyc o glupie +1 do trafienia za wysokosc (schody, kamien, stol, kon), plusy za zaskoczenie, plusy za widzenie w ciemnosci -  to tez jest w 3ed, ale tam ma sie tyle innych modyfikatorow za featy, bron, szarze, zdolnosci, ze po co sie starac - w adnd kazdy z moich graczy wybieral miejsce do walki i sie przygotowywal, wygrywal przez zasadzke, rzucenie piasku w oczy, walke z konia, strzal z kuszy w plecy. W dnd Ragash szarzowal i bylo po walce. Po co sie przygotowywac przed walka, skoro wystarczy rozwinac karte postaci przed sesja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. Umiejetnosci niezalezne od poziomu&lt;/span&gt;, ale od historii postaci. Bibliotekarz mial 3hp bo byl stary ale za to mial 95% szans na znalezienie odpowiedzi i z tego zyl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3. 0-poziomowce.&lt;/span&gt; Rzesza plebsu o 6 hp. Oni czcili, bali sie, interesowali sie postaciami. Czulo sie bohaterem, bo sie mialo trzy poziomy wygrawerowane na tarczy. Trzy poziomy! Dla wojownika to bylo jakies 12-16 przygod, w ktorych ryzykowal zyciem. Mial 6hp z samej Kondycji i dodatkowe 3k10 (albo 2k10+10 jak MG byl laskawy). Nawet kowal z jego mlotem i +2 do obrazen i trafienia mialby mikre szanse z wojownikiem w jego zbroi folgowej z tarcza na ramieniu i mieczem w rece. Ten sam kowal, ktory rzadzil karczma! W 3ed to bylby 6 poziom wojownika, a kowal mialby poziom 12 i pierdzialby na wojownika razem z karczmarzem poziom 6 (chcesz smaczne piwo i wietrzone sienniki? To musisz miec doswiadczonego karczmarza). Bycie Magiem naprawde wyroznialo - bo kazdy plebejusz mogl nosic zbroje i miecz i wygladac na Wojownika. Magiczne sztuczki potrafili robic tylko Magowie, a ci zawsze mieli prawdziwe poziomy i kazdy slyszal o Magach z fireballami. Ojciec (6hp) dzieciom (3hp) nie mogl ryzykowac przyszlosci rodziny na puszczenie baka w towarzystwie Maga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;4. Morale&lt;/span&gt; - taka zapomniana cecha wrogow. Sprawialo to, ze przeciwnicy zachowywali sie normalnie - grupka gobosow uciekala przed Magiem, zamiast szarzowac; Ciezko ranny smok mogl zaczac paktowac, a zly pirat prosil pardonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zycze radosci z gry :) Jest na sieci pelno antycznych przygod wydanych we wczesnych latach 80, ktore daja duzo fajnych pomyslow na oldschoolowe, nie skazone WoDnictwem, rpg :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrowienia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kivak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-2425943432276982597?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/2425943432276982597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/04/ad-2-versus-d-3.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2425943432276982597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/2425943432276982597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/04/ad-2-versus-d-3.html' title='AD&amp;amp;D 2  versus D&amp;amp;D 3'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SeRg0m0oUdI/AAAAAAAAAHQ/Qj89fCUkBr0/s72-c/addd.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-7321076555396273558</id><published>2009-04-11T04:36:00.000-07:00</published><updated>2009-04-11T04:56:39.393-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><title type='text'>Erpegowy Horyzont Zdarzeń</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://jesusandthecatholicchurch.catholic-teaching.org/wp-content/uploads/2008/10/in_the_beginning.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 218px; height: 292px;" src="http://jesusandthecatholicchurch.catholic-teaching.org/wp-content/uploads/2008/10/in_the_beginning.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mój pierwszy kontakt z grami fabularnymi zaczął się prawdopodobnie 20 lat temu. Dziwne, że wcześniej nie udało mi się połączyć faktów. Zakładałem, że cała sprawa rozgrywała się wokół Labiryntu Śmierci – lecz dziś coś mnie tknęło i olśniło, kiedy czytałem D&amp;D Rules Cyclopedię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był to czas, kiedy co poniektórzy stali się szczęśliwymi posiadaczami ruskich gierek elektronicznych takich jak jajeczka, kaczki, kucharza, formułę. Czas ten datować muszę zatem gdzieś na czas tuż przed transformacją ustrojową oraz boomem video. Musiałem mieć poniżej 10 lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część Tychów, w której mieszkałem, była całkiem nowa. Mój blok miał tyle lat co ja. Zapełniony był młodymi małżeństwami, a każde z nich przysporzyło światu minimum dwójkę dzieci. Blok 6 pięter, po trzy mieszkania na każdym, a wszystko to razy 4 klatki. Widzicie ten rój o rozpiętości rocznikowej 77-83? Słyszycie ten gwar na podwórku? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I z tego gwaru, któregoś dnia wyłapałem grę w Labirynt, w którą grali najstarsi chłopcy. Normalnie, siedzieli na ławce, jeden z nich trzymał kartkę, a drugi przechodził plątaninę korytarzy w głowie. Co jakiś czas, kiedy nieborak wpadał do jakieś sali rzucał numerkiem od 1 do 6, lub od 1 do 10, po czym następował stosowny event. Np. ściany zaczynają zbliżać się do siebie, spotkałeś trolla który cię zjadł. Byłem wówczas nazbyt młody aby grac z nimi – z kumplami w swoim wieku tworzyliśmy własne labirynty, ale zazwyczaj przechodziliśmy je palcem – nie kumaliśmy, że jest inny sposób. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej, labirynty starszych ziomali można było przechodzić kilka razy. Zazwyczaj były trudne. Należało pamiętać, że w Sali Tortur, już próbowałem wydarzeń 1,4,7 i musiałem przechodzić wszystko od nowa. Śmieszniej jeszcze, iż wiedząc, że przejść przez salę można eventem 5, to i tak szukało się jeszcze innych.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem na ile wpływ miał na to Labirynt Śmierci, a ile te kanoniczne teksty z Razem (i czegoś tam jeszcze), które po raz pierwszy zajmowały się RPG. Może to kiedyś zbadam głębiej. Z pomocą naszej klasy jestem w stanie znaleźć osoby, bawiące się w te pierwociny gry fabularnej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-7321076555396273558?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/7321076555396273558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/04/erpegowy-horyznt-zdarzen.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7321076555396273558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7321076555396273558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/04/erpegowy-horyznt-zdarzen.html' title='Erpegowy Horyzont Zdarzeń'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6737572440581683563</id><published>2009-03-27T06:12:00.000-07:00</published><updated>2009-03-27T06:15:29.641-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ADD'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='videocast'/><title type='text'>Videocast Rzut Krytyczny #1</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Zapraszam do obejrzenia pierwszego odcinka videocastu Rzut Krytyczny. Rzecz jest totalną partyznaktą robioną na żywioł, tuż przed wyjściem do pracy. Wybaczcie wysoką jakość ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hJpOcTAvbLM&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/hJpOcTAvbLM&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6737572440581683563?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6737572440581683563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/03/videocast-rzut-krytyczny-1.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6737572440581683563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6737572440581683563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/03/videocast-rzut-krytyczny-1.html' title='Videocast Rzut Krytyczny #1'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-359374908435515875</id><published>2009-03-22T15:58:00.000-07:00</published><updated>2009-03-22T16:05:12.980-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ADD'/><title type='text'>Porachunki z AD&amp;D</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/ScbDOKStogI/AAAAAAAAAHI/c3ag77kECAY/s1600-h/add1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 194px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/ScbDOKStogI/AAAAAAAAAHI/c3ag77kECAY/s200/add1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316151058205876738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Bywali tacy, którzy szczycili się faktem, że nie tknęli nigdy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kryształów Czasu&lt;/span&gt;. Byli tacy, którzy jeden czy dwa kompromitujące epizody ukrywali głęboko przed światem. Nieco później zaś, zapewne na fali &lt;span style="font-style: italic;"&gt;PESMów &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;płaszczowców&lt;/span&gt;, pojawili się tacy, co to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Warhammera&lt;/span&gt; nawet kijem nie tknęli, co to się tego wstydzili i sobie te działania za punkt honoru poczytywali. Byłem także i Ja, który to wedle podobnego mechanizmu nobilitował się wewnętrznie, iż &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt;, a potem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;D&amp;amp;D 3ed&lt;/span&gt; w dłoniach nie miał i umysłu sobie tymże nie łajdaczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kwestii &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt; zrobiłem ostatnio woltę. Pewnie, gdyby nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jarl&lt;/span&gt;, trzymałbym się zasady nadal – jednak z pewnych względów odstępuję. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jarl&lt;/span&gt; pisząc o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;OD&amp;amp;D&lt;/span&gt; nie zachęcał nikogo do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt; (wręcz przeciwnie) – zainteresował mnie jednak sprawą. Zmagałem się troszkę z PDFami retro-klonów, lecz czytać z monitora dłuższych treści organicznie nie znoszę – są ciekawsze sposoby na hodowlę hemoroida. Nie mogąc wydrukować materiałów, stwierdziłem że przydałoby się wreszcie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt; kupić. Okazja zdarzyła się niedawno na allegro i mam już &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podręcznik Mistrza Podziemi&lt;/span&gt;. Zakończyłem też negocjacje z kumplem z Bielska, który z chęcią pozbędzie się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Księgi Potworów.&lt;/span&gt; Na danie główne czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podręcznik Gracza&lt;/span&gt; będę musiał poczekać – ale jest cień szansy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można powiedzieć, że zacząłem całą zabawę z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt; 2ed od dupy strony, sięgając przedwcześnie po PMP, lecz przejrzawszy większą jego połać stwierdziłem, że tego mi było trzeba. Mogę pokusić się o tezę, że uderzyłem w ten sam dzwon, w który przypieprzyłem nabywszy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Magii i Miecza&lt;/span&gt; numer&lt;span style="font-style: italic;"&gt; 9&lt;/span&gt;. Wówczas też jakby przez szybkę lizałem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kryształy Czasu&lt;/span&gt; czytając środek podręcznika i snułem przy tym marzenia o budowie własnej twierdzy i sposobów na redukcję kosztów, o walce z &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Malaukiem&lt;/span&gt; czy posiadaniu prywatnego &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Antara&lt;/span&gt;, na którym jeździłbym co sobotę by składać ofiary w świątyni &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Morglitha&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Setha&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lepiej chyba trafić nie mogłem. Całe moje aktualne gadanie o RPG jest niczym innym jak przejawem totalnej nostalgii. Jak wspominałem, jestem na erpegowej emeryturze – nie wiem czy w coś jeszcze zagram, czy coś poprowadzę. Zrywam się chwilami z tego fotela bujanego, niesiony falą urojonej siły, po czym trzaska mi w krzyżu i z bólem, kładę dupsko z powrotem na siedzisku. Przed śmiercią erpegową postanowiłem zamknąć sprawę z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podręcznik pełen jest dobrze podanej wiedzy o tym jak prowadzić &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AD&amp;amp;D&lt;/span&gt; – wiedzy być może przestarzałej, ale tej samej, którą już kiedyś nabyłem. Jest wypełniony całą masą fajnych tabelek. I niech mnie wsadzą w psi zadek – tabelki są inspirujące, stymulujące i zajebiste. Mam nadzieję, że wkrótce zrobię recenzję tego podręcznika.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-359374908435515875?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/359374908435515875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/03/porachunki-z-ad.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/359374908435515875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/359374908435515875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/03/porachunki-z-ad.html' title='Porachunki z AD&amp;D'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/ScbDOKStogI/AAAAAAAAAHI/c3ag77kECAY/s72-c/add1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-6342548315887030803</id><published>2009-03-13T16:00:00.001-07:00</published><updated>2009-03-13T16:01:46.263-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cyberpunk 2020'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='walka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechanika'/><title type='text'>Strzelanina Piątkowej Nocy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SbrlydxxnPI/AAAAAAAAAHA/Jvp4BPwXlGg/s1600-h/r6.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 112px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SbrlydxxnPI/AAAAAAAAAHA/Jvp4BPwXlGg/s200/r6.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5312811365586541810" /&gt;&lt;/a&gt;Dziś zajmę się mechaniką walki w CP2020. Ogólną zasadę działania mechaniki streściłem w poprzednim poście. Dla przypomnienia cecha+umiejętność+k10 przeciw ST. Bardzo łatwe i bardzo szybkie. Czy ten galopujący konstrukt działa równie sprawnie podczas wymiany ognia i napieprzaniu się po twarzach? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walka strzelecka powinna być dynamiczna, jej testy szybkie, a celne trafienia śmiertelne. Wymusi to na graczach pracę z terenem, taktyczne myślenie i roztropność. Istota tak zdefiniowanej walki objawia się jej ostatecznością. Gracz pochopnie sięgający po spluwę, to gracz, który szybko straci postać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pocisk wystrzelony ze średniej klasy pistoletu zadaje 2k6+1 obrażeń – czyli średnio 8. Każda postać ma w zasadzie 40 pkt życia. Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że coś tu śmierdzi. 5 kulek, żeby zastrzelić byle punka, to zdecydowanie zbyt dużo. Lecz w tym szaleństwie jest kilka istotnych reguł, z których najważniejsza to poziomy ran, których jest 10 – na każdym poziomie po 4 punkty obrażeń. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Knif polega na tym, że pierwsze trzy poziomy określają poziom obrażeń (kolejno) lekki, ciężki i krytyczny. Każdy następny jest śmiertelny. Mamy więc de facto 12 punktów życia – z pięciu kulek robi się już półtora kulki. Do tego jeszcze dochodzi zasada, że każde trafienie w łeb to obrażenia razy 2. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co więc te dodatkowe 7 poziomów ran śmiertelnych? To taka furtka. Postać na takich ranach co minutę traci kolejne dwa poziomy zdrowia (niemiłosiernie szybko się wykrwawia), ma jednak cień szansy, że ktoś w tym czasie zdąży ją ustabilizować do czasu przyjazdu pomocy medycznej. Pobyt w szpitalu kosztuje krocie – ale zawsze jest szansa powrotu na ulicę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja zmienia się jeszcze, kiedy w grę wchodzi broń automatyczna. Weźmy na warsztat takiego ruskiego następcę Ak-47, czyli AKR-20 który zadaje 5k6 obrażeń. Dodajmy, że za każdy pocisk. Ustawiwszy go na serię trzypociskową zyskujemy +3 do trafienia. Kiedy wejdą 2 kulki mamy już 10k6 czyli średnio 33 obrażenia. Każdy punk jest wówczas dętką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest też szansa, że nawet po lekkim trafieniu postać straci przytomność i zostanie wyłączona na chwilę z walki, co może radykalnie obniżyć wartość bojową grupy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problemem CP2020 jest jego wybujałość objawiająca się w rozmaitych pancerzach. Zapewniają nazbyt duże bezpieczeństwo. 10-15 wyparowanych obrażeń, to już liczba ogromna, a zapewniają ją, łatwo dostępne kamizelki. Cały system opancerzenia – nazwany MetalGear daje ich już 25 i w zasadzie nieśmiertelność. Gruba przesada i jawne psucie mechaniki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez pancerzy ważna jest każda osłona, każdy dodatni modyfikator do trafienia, każde przemyślane działanie. Inaczej też smakuje podejmowanie realnego ryzyka, a także wzrasta atrakcyjność rozwiązań innych niż siłowe. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-6342548315887030803?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/6342548315887030803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/03/strzelanina-piatkowej-nocy.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6342548315887030803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/6342548315887030803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/03/strzelanina-piatkowej-nocy.html' title='Strzelanina Piątkowej Nocy'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SbrlydxxnPI/AAAAAAAAAHA/Jvp4BPwXlGg/s72-c/r6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-7989378367454657926</id><published>2009-03-11T15:29:00.000-07:00</published><updated>2009-03-11T15:39:22.998-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cyberpunk 2020'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechanika'/><title type='text'>Rzut okiem na mechnikę CP2020</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sbg8-50zMpI/AAAAAAAAAG4/cPsNgzrhpkI/s1600-h/cp2020.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sbg8-50zMpI/AAAAAAAAAG4/cPsNgzrhpkI/s200/cp2020.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5312062811855336082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jedną z zalet gry fabularnej Cyberpunk 2020 jest przyjemna i prosta mechanika opierająca się o jedna kostkę k10. Postać opisana jest za pomocą 9 cech oraz całej masy powiązanych z nimi umiejętności, z których każda podlega dokładnie jednej cesze. Zakres obu kategorii mieści się w przedziale od 1 do 10. Cała podstawowa mechanika sprowadza się do prostego wzoru:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;[cecha]&lt;/span&gt;+&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;[umiejętność]&lt;/span&gt;+&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;k10&lt;/span&gt; kontra &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;stopień trudności&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Stopień trudności skaluje się co 5, a test o przeciętnej trudności wynosi 15. Jak to wygląda w praktyce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załóżmy, że postać gracza jest biznesmenem, który chce zainwestować forsę w akcje i po tygodniu wyciągnąć ją z zyskiem dajmy na to 5%. Jego cecha (inteligencja) wynosi 8, a umiejętność (transakcje giełdowe) 5. Mistrz gry uznaje, że sytuacja na giełdzie jest w miarę stabilna , i gracz poświęcając odpowiednią uwagę giełdzie jest w stanie zarobić właśnie tyle. Określa stopień trudności na średni, wobec czego nasz biznesman wykonuje test. Suma cechy i umiejętności wynosi 12, więc wystarczy, że gracz wyrzuci co najmniej 3. Jeśli podobnego wyzwania podjąłby się przeciętnie bystry ziomal z sąsiedztwa [int:5], który o giełdzie wie tyle, że takie coś istnieje i zna podstawę działania [transakcje giełdowe: 2] jego szanse byłby znacznie mniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tą cechą mechaniki CP2020, którą szczególnie cenię jest niewątpliwa szybkość. Nie ma tu żadnego roll and keep (wynalezionego później), ani zbędnych tabelek – esencjonalnie jest czysto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W istocie autorzy gry troszkę pogmatwali mechanikę. Generalnie wystarczyłby sam stopień trudności określający obiektywne uwarunkowania. Niestety wprowadzono całą kupę subiektywnych modyfikatorów, których wartość uzależniona jest od tempa wykonywania czynności, komfortu, stresu i wielu innych – niepotrzebnie. Ma to jeszcze pewien sens podczas walki: jedne spluwy są celniejsze od innych, można korzystać z osłon, położyć się – czyli grać taktycznie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dyskusyjna jest także zasada „jedynki”, który mówi, że jeśli na kostce wypadnie 1 mamy do czynienia z automatyczną porażką – trochę za ostro jak na mój gust.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mechanikę CP2020 wzbogacają dodatki – niektóre (jak np. Dzika Strefa dla postaci Fixerów) sensownie ją rozwijają zachowując jej prostotę. Jednak już Maximum Metal (opisujący sprzęt ciężki) komplikuje tę prostą strukturę niemożebnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-7989378367454657926?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/7989378367454657926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/03/rzut-okiem-na-mechnike-cp2020.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7989378367454657926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/7989378367454657926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/03/rzut-okiem-na-mechnike-cp2020.html' title='Rzut okiem na mechnikę CP2020'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/Sbg8-50zMpI/AAAAAAAAAG4/cPsNgzrhpkI/s72-c/cp2020.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3030242584018524663.post-4752179111496327700</id><published>2009-02-17T02:21:00.000-08:00</published><updated>2009-02-17T02:25:58.225-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='retro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='archeologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechanika'/><title type='text'>Inicjatywa w trybie retro</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SZqQOZqOVnI/AAAAAAAAAGg/_pcId3YFSK0/s1600-h/enter_the_dragon2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 135px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SZqQOZqOVnI/AAAAAAAAAGg/_pcId3YFSK0/s200/enter_the_dragon2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5303710088262735474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dzisiejsze podejście do inicjatywy jest takie, że następuje rzut ustalający kolejność działań, następnie pada deklaracja osoby z najwyższym współczynnikiem, test na trafienie, potem obrażenia, a potem procedura powtarzana jest dla kolejnej osoby, i kolejnej i kolejnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cadrach w ostatniej naszej rozmowie słusznie podniecił się tym co wyczytał u Jarla, że ODD wyglądało to zgoła odmiennie. Najpierw deklaracje, zdaje się zapisane na kartkach – takie dziedzictwo z gier bitewnych, potem rzut na inicjatywę i wprowadzanie deklaracji w życie zgodnie z kolejnością. Pomysł świetny i dosyć realistyczny. Chcę przytrąbić NPCowi z pięści, deklaruję chęć, ale nie wiem dwóch rzeczy: czy on chce uczynić mi to samo, oraz czy zdążę to zrobić, nim on mi przypierdzieli. Taki mechanizm zastosowany został w kilku planszówkach: świetnym Dos de Mayo oraz w pamiętnym Gwiezdnym Kupcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tych okolicznościach należy wspomnieć o świetnych zasadach deklaracji z Cyberpunka 2020. System ten zaczerpnął z ODD to co najlepsze w tej kwestii, ale twórczo to zmodyfikował. Najpierw następuje rzut ustalający kolejność, a następnie padają deklaracje, z tym że od gracza z najniższą inicjatywą, a następnie wprowadza się to wszystko w życie w kolejności z zgodnej z wysokością rzutów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwiązanie to jest bardzo przyjemne, ze względu na to, że dobrze symuluje orientację na polu walki. Osoba z wysoką inicjatywą zna działania osób z niższą i jest w stanie dostosować swoje poczynania do ichnich deklaracji. Po prostu dobrze czyta ich nieodwołalne intencje. W CP2020 świetnie współgra to ze specjalną umiejętnością roli Solo – który ze względu na otrzaskanie w temacie walki ma nad zwykłym człekiem przewagę doświadczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby takie małe gówienko, ale radykalnie zmienia przebieg starć. Patent jest świetny lecz został zapomniany, choć ze względu na tożsamość koncepcji inicjatywy można stosować go w każdej niemal grze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3030242584018524663-4752179111496327700?l=rzutkrytyczny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/feeds/4752179111496327700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/02/inicjatywa-w-trybie-retro.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4752179111496327700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3030242584018524663/posts/default/4752179111496327700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://rzutkrytyczny.blogspot.com/2009/02/inicjatywa-w-trybie-retro.html' title='Inicjatywa w trybie retro'/><author><name>neurocide</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00865615154899991320</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SWulQm1o3BI/AAAAAAAAACU/0mSBmgS0CMs/S220/avatar9.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UtbRsKYY2B4/SZqQOZqOVnI/AAAAAAAAAGg/_pcId3Y
